em_em71
19.01.06, 13:10
pewnej kobiety, którą obserwowałam, siedząc w poczekalni w przychodni.
Przyprowadziła starsze, kilkuletnie dziecko, na rękach miała bobasa, góra 10
m-cy i brzuszek - stawiałabym na jakiś 7 miesiąc. Całe towarzystwo blade,
umęczone i bardzo skromnie wygladające. Poczułam się nieswojo i trochę głupio
mi się zrobiło, że mam w życiu wszystko zaplanowane od A do Z, że ewentualna
decyzja o drugim dziecku jest dla mnie kosmiczna. Może niepotrzebnie się
przejmuję, każdy żyje własnym życiem i wg własnego widzimisię, ale jakoś tak
refleksyjnie podziałał na mnie ten obrazek...