Dodaj do ulubionych

czasami mam dość

24.01.06, 11:10
Kochane Mamy.
Chciałabym podzielić się z Wami swoimi wątpliwościami.
Jestem Mamą od 7 miesięcy.
Mój Kubuś jest super, jest duży, piekny, ale nerwowy i ostatnio rozpłakany.
Czasami myśle, że jestem wyrodna Matką, bo mam tego dość.
Nie radzę sobie psychicznie z ciągłym płaczem, wstawaniem w nocy i
zajmowaniem się Nim 24 na dobę.
Praktycznie wychowuje Go sama, mąż a to w pracy, a to zajęty itd....
Kubuś jest bardzo zajmującym dzieckiem, potrzeba Mu ciągłej uwagi.
Ja czasmi chciałabym gdzieś wyjść, odpocząć, a tu - nie da się.
Zupełnie nie mam czasu dla siebie, no chyba jak śpi, ale są jeszcze obowiązki
w domu, na które już nie mam ani sił, ani ochoty.
Wszyscy znajomi pracują, choć jest ich co raz mniej.
Ostatio czuje się bardzo samotna i do niczego.
Nie ma czasu na zadbanie o siebie i czuje jak się starzeje ( 30 lat)niedbana,
bo wciąż w domu, nie uczesana......
Co mam dalej ze sobą zrobić, jak postępować?
Czasami bym chciała z kimś porozmawiać, spotkać się, chyba mam tak zwany dół.
Proszę poradzcie mi i pomóżcie.
Pozdrawiam wszyskie zdołowane Mamy.
Czekam na Wasze rady i opinie.
Obserwuj wątek
    • antyrama4 Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:15
      oby do wiosny! ja tez czsami wymiękam!
    • 18_lipcowa Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:18
      Zdaje się że dziecka sama nie masz, masz męza prawda?
      Powinnas jego zagonic do roboty przy dziecku. Bys mogla troche odsapnąc.
      • tennessee Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:20
        Ty Lipcowa, też dziecka sama nie masz...
        • 18_lipcowa Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:25
          No i ?
          • tennessee Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:29
            Zastanawiam sie zatem - dlaczego Cie tak ciagnie do pouczania matek. Przeciez
            to taki odlegly dla Ciebie swiat. Szczegolnie, ze tak okrutnie nie lubisz
            dzieci. No, moze jak bys strasznie pragnela je miec, to by jakos tlumaczylo..
            • 18_lipcowa Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:39
              tennessee napisała:

              > Zastanawiam sie zatem - dlaczego Cie tak ciagnie do pouczania matek.


              No i co z tego powtarzam?
              Czy w takim układzie nie wolno mi napisać "poproś męża o pomoc"?
              Nie przesadzaj.
              >
              • tennessee Re: czasami mam dość 24.01.06, 16:56
                Teoretycznie wszystko pisać wolno. A ja nie w kwestii wolności, jeno
                zasadności, a to lekka różnica.
                Mnie się wolno zastanawiać, co czynię wink
                A Tobie oczywiście wolno nie odpowiadać, co nie zmienia faktu, że nie
                dysponujesz własnym doświadczeniem w kwestii matczynego spojrzenia, zatem nie
                możesz z tego punktu widzenia utożsamiać się z sytuacją piszącej ten post, ani
                żadnej innej, na emamie ;-/
                Reasumując - nadal jestem ciekawa, co takiego Cię pcha w objęcia tego forum?
    • tennessee Re: owies8 24.01.06, 11:23
      Fajnie dziala rozmawianie z dziewczynami, ktore maja dziecko w podobnym wieku.
      maja wtedy podobne problemy,a tez czasem w podobnym czasie - to poczucie braku
      sily.
      Maja tez na szczescie inne pomysly na radzenie sobie z tym wszystkim, zatem -
      co dwie glowy, to nie jedna.

      Ty juz to zaczelas - poszukalas wsparcia wsrod tych, co teoretycznie maja
      podobnie.
      Zycze zatem, bys znalazla przyjazna dusze wink
    • ma.dzia Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:24
      Nie wierze w to,ze nie mozesz zadbac o siebie. Przeciez mozna dziecku rozlozyc
      kocyk albo jakis fotelik w lazience, dac mu do zabawy cos innego niz zwykle
      (moja uwielbiala butelki po szmponach, balsamach itp) i zrobic cos ze soba,
      jaks fryzure, makijaz, nogi ogolic... Ze sprzataniem tak samo. Chyba nie nosisz
      dziecka caly dzien na rekach... jesli tak to chyba czas przestac. Nie uzalaj
      sie nad soba tylko wez sie roboty to Ci sie nastroj poprawi.
      • ageminix Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:39
        Wiem co przechodzisz,bo sama caly czas jestem z 10 m-cznym synkiem,ktory musi
        stale byc ze mna (nawet jak sie bawi sam to przy mnie).Maz duzo pracuje,rodzina
        daleko...Tyle ze ja rozmawiam z moim mezem.Mowie mu co mnie trapi,co mnie
        wkurza...On stara sie mi pomagac.Nie naciagam go na roboty domowe w
        tygodniu,ale w weekend on duzo robi.W tygodniu jak mam naprawde dosc to jak on
        odpocznie troche po obiado-kolacji daje mu malego i sama wskakuje do wanny i
        leze tak z godzinke...Sprobuj pogadac z mezem,na pewno zrozumie! Bo na dluzsza
        mete tak sie nie da zyc ciagle we frustracjach...A maly moze zabkuje stad te
        nerwy jego i placz! A, i ja to Macka wkladam do krzeselka do karmienia i robie
        w kuchni z nim obiad,sprzatam a on lata na czworakach za odkurzaczem itp Staraj
        sie z malym robic codzienne domowe obowiazki,bo dla takiego brzdaca drewniana
        lycha i pokrywka to atrakcja...A jak juz zasnie w dzien to Ty odpoczywaj!
        Powodzenia i nie dawaj sie smile
    • kosmitos Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:45
      przestań zajmować się wszystkim co jest do zrobienia; zajmij się dzieckiem, a
      jak śpi to sobą i tyle; nie jesteś robotem; mąż pracuje ale nie 24 godziny,
      więc nie ma powodu, żebyś ty miała 3 etaty
    • owies8 Re: czasami mam dość 24.01.06, 11:49
      lipcowa i tennesse przykro mi, że przeze mnie są takie "nisnaski"
      • agrest9 Re: tak poważnie 24.01.06, 12:01
        naprawdę maz powinien Tobie pomagać.Mój maż codziennie po przyjsciu z pracy od
        godz 19:00 do 20:00 ma dyzur w tym jest karmienie małego kaszą (ja kasze
        przyrzadzam a on ją małemu daje) do tego jeszcze kapiel i "usypianie
        małego" .Efekt mały go bardzo lubi i biegnie do taty gdy ten ukaże sie po
        przyjsćiu z pracy w drzwiach.U koleżanki maz przychodzi o 19:00 nie zajmuje sie
        małym nie karmi, nie kąpie -efekt gdy przyjdzie do domu mały nawet nie zwraca
        uwagi- nie biegnie i nawet tata nie powie (misia przytulił gdy mama powiedziała
        czy synek lubi misia to podbiegł i go objął a gdy tata sie odezwał jak synek
        kocha tatę -to synek tatę olał i teraz jest wielkie odkręcanie aby mały sie
        przyzwyczaił do ojca.Lgnie tylko do matki i basta! I taki jest finał.
        Ja jeszcze chodze w poniedziałki na fitness to maz siedzi od 18:45 do 20:45 i
        po uśpieniu małego dalej sie bierze do pracy.
        • madelaine6 Re: tak poważnie 24.01.06, 12:29
          Wszystko jest kwestia dobrej organizacji czasu i odpowiedniej
          motywacji.Mam dwoje dzieci,z ktorymi jestem sama od rana
          do wieczora i jakos te chwile na zadbanie o siebie znajduje.
          Jak starszy ostatnio nocowal u babci,to ziewalam z nudow smile))
          Moze jak zima sie skonczy to i nastroj Ci sie poprawi?
    • 76kitka Re: czasami mam dość 24.01.06, 14:04
      Mnie na początku też dopadały doły, nie mogłam się przyzwyczaić do braku pracy, nauczyć planować sobie dzień i rozkładać pracę. Z czasem dziecko coraz więcej bawi sie samo. Będzie troszkę czasu na makijaż, czy fryzurę. U mnie było odwrotnie gdy mały był leżąco-siedzący w domu było jak w pudełku, teraz jest troszkę gorzej bo rozwleka zabawki, coś wyleje, rozdepcze. Ale za to potrafi się bawić i pojmuje proste gry np w berka. Ja się lubię z małym bawić, czytać Mu, chodzić na spacery. Postaraj się spojrzeć na dziecko jak na kompana, z którym chcesz miło spędzić czas. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale jest mnóstwo miejsc,które mozna odwiedzić z dzieckiem. Może zaprzyjaźnij się z jakąs okoliczną mamą, dzieci zyskają kompana, a Ty poplotkujesz i złapiesz motywację do posprzątania i zadbania o siebie. A tatuś nawet najbardziej zajęty nie tyra 7 dni w tygodniu. Umówcie się, że w Jego dzień wolny zabierze dzieciaka, albo Ty wyjdź. Mój mąż zabiera małego na wszystkie targi i wystawy motoryzacyjne, modelarskie, na lotnisko, do muzeum techniki, takich męskich miejsc jest całkiem sporo, mąż zabiera nosidło małego do środka, torbę z pieluszkami i tyle ich widzę smile Nosek do góry.
      • tennessee Re: grunt to inna perspektywa 24.01.06, 17:02
        Dla Ciebie, Owies, czy dla kazdej z nas, ta perspektywa, jakis dystans jest
        potrzebny.
        Kazda z nas co innego lubie, co innego dla niej jest wazne.
        Wspolne dla waszych wypowiedzi, jak i dla moich doswiadczen (Oliwia ma 2 i pol
        roku wink jest to, by znalezc czas i przestrzen TYLKO dla siebie.
        Ja mialam taki czas, kiedy co tydzien biegalam na hiszpanski, na angielski, na
        lazenie po sklepach dla rozrywki ( uwielbiam to, bo szczegolnie jak nie
        potrzebuje nic konkretnego, to trafiam na cudowne rzeczy: ciuchy czy domowe
        dekoracje).
        Dla mnie najwazniejsza w tej 'dzieciowej rutynce' hjest regularnosc, czyli ze
        zasze, co tydzien, mam wychodne.. wiec jak mam ciezki czas, malo energii,
        to 'przetrzymuję' do najblizszego wychodnego.

        Moze i u Ciebie zadziala, owies?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka