Dodaj do ulubionych

Matki- błagam nie róbcie tak

05.02.06, 15:10
Piszę, bo wkurzyłam się dzieś maksymalnie. Byłam u rodziców, gdzie mieszka
mój brat z żoną i dwójką dzieci.
Dzieci są wiecznie chore, ciągle albo jedno albo drugie ma jakieś zapalenia.
Moja bratowa nie należy do osób bardzo rozsądnych, dlatego nie przyjmuje do
wiadomości, że te dzieci chorują głównie przez nią.
Dzieciaki sypiają w dusznych nie wietrzonych przez całą zimę pokojach, po
domu chodzą w bluzkach i swetrach, do tego na rajstopy nakłada im grube
skarpety. Nawet jak na sanki wychodzą to są opatulone w koce (a to już
przedszkolaki).
Dziś zaproponowałam wspólne wyjście na sanki. Dostałam oper papier, że jak ja
sobie wyobrażam wyjście w takie zimno na dwór i że powinnam ją najpierw
zapytać. A teraz to wyszłó, że ciocia jest dobra bo chciała wyjść tylko mama
jest ta zła, bo nie pozwoliła, a to przecież z troski.
Pomijam awanturę, bo to taki typ człowieka, ale sama mentalność jest
powalająca.
Wzięłam swoje i poszłam z dziadkami na spacer (u nas w południe było
słonecznie i super). Jak wróciłam to usłyszałam, że jej dzieci strasznie
płakały, bo też chciały iść i za to powinna nas spotkać kara i dzieci powinny
się rozchorować.
Tylko, że moje dzieci nie chorują.
Dlatego jak widzę mamuśki histeryczki,które trzęsą się nad swoimi dziećmi, na
nic im nie pozwalając i chroniąc je przed każdym wietrzykiem, to mi się nóż w
kieszeni otwiera. A potem pojewiają się tematy "moje dziecko jest wiecznie
chore", "i znowu jesteśmy chorzy". Zastanówcie się skąd się to bierze.

Zośka
Sorry, ale musiałam
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 15:14
      oj tak
      i lodów, lodów, broń Panie Boże tongue_out
      • mama-gromadki Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 15:20
        moofka napisała:

        > oj tak
        > i lodów, lodów, broń Panie Boże tongue_out

        lody moja bratowa daje swoim dzieciom tylko w lato oczywiście. Jak przyjeżdżają
        do nas (co rzadko się zdarza, bo albo oni są chorzy, albo nie mogą się NARAŻAĆ
        bo u nas ktoś ma katar), to muszę się pilnować, żeby nie zaproponować lodów,
        żęby soki były wyjęte z lodówki, żeby było ciepło i absolutnie żadne okno nie
        otwarte. I jeszcze jak przyjeżdżają to przywożą dwie reklamówki ubrań (na pół
        dnia), bo jak się dziecko zabrudzi, to nie może w tym pochodzić, bo to nie
        zdrowe - szerzące się bakterie. A może zmarzną, albo się zamoczą przy myciu.
        Dwie reklamówki muszą być.

        zośka
        • kalina_p Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 15:22
          anosad
          Moja mala od urodzenia wychodzi na dwór, czy mróz, czy deszcz, bo mam psy, z
          którymi wyjśc po prostu trezba i koniec. I mala tez zdrowa, nie choruje. Może
          dzieki temu?
          Mnie najbardziej bylo szkoda w lato maluchów poprzykrywanych kocami, w upal 30
          stopni. czerwone, zapuchniete, mokre...a potem skad biegunka? Ojojoj, pewnie
          sie zatrulowink
        • ewitek01 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 21:09
          tiaaa, jakbym moją teściową słyszała...
          ona nawet wędlinę z lodówki wyjmuje godzinę przed jedzeniem, żeby się...
          ogrzała wink
    • anulka.p Muszę poprzeć 05.02.06, 15:21
      Dużo w tym racji, czasami mam wrażenie, że w mojej okolicy jestem jedyną mamą
      wychodzącą z dzieckiem teraz. Nawet wczoraj spotkałam sąsiadkę, ktora bardzo
      narzekała na synka, że się zrobił taki marudny, nie chce spać w dzień, na bo na
      dwór sie nie da wyjsc. Wrodzony taktsmile powstrzymał mnie od komentarza.
      Mój synek wychodzi na dwór co-dzien-nie, tak na ok. godzinkę, czasami dłużej. W
      ogóle nie choruje (odpukać), nie miał nawet kataru. Nie wyszliśmy tej zimy
      tylko raz, jak było te -20.
      A o zaletach wietrzenia mieszkania to chyba nie ma co się rozpisywaćsmile
    • moofka i jeszcze :) 05.02.06, 15:26
      nie biegaj, bo się spocisz - ja wiem, ze to juz przysłowiowe, ale co najmniej
      smieszne, autentyk smile
      sama słyszałam nie dalej jak dwa tygodnie temu
      • mama-gromadki Re: i jeszcze :) 05.02.06, 15:34
        albo nie biegaj bo się przewrócisz, albo nie biegaj bo się pobrudzisz. Oj jak
        ja to dobrze znam.
        Dlaczego one są takie niereformowalne?
        • verdana Re: i jeszcze :) 05.02.06, 15:37
          A potem, już w szkole wszystkie dzieci przyjeżdżają z wycieczki poprzeziębiane.
          No bo jak można - one piły NAPOJE Z LODÓWKI, a pani nie dolała do soków ciepłej
          wody... I do coli tez nie!
          I sweterków chyba nie nosiły.
          • july.29 Re: i jeszcze :) 06.02.06, 09:26
            verdana napisała:

            > A potem, już w szkole wszystkie dzieci przyjeżdżają z wycieczki
            poprzeziębiane.
            > No bo jak można - one piły NAPOJE Z LODÓWKI, a pani nie dolała do soków
            ciepłej

            -----
            z tymi gardłami to akurat niezupełnie się zgadzam. U mnie już czwarte pokolenie
            ma tak wrażliwe gardła, że aż strach.
            O sobie: od wiosny piję rzeczy z lodówki, hartuję się, jak się da.

            Ale zimą nie mogę pić nic zimnego, tak samo mają moje dzieci. Więc faktycznie -
            dolewam im ciepłą wodę do napojów z lodówki.

            j.
        • leli1 Re: i jeszcze :) 06.02.06, 09:46
          albo nie smiej sie bo sie zakrztusisz!!
      • marianna72 Re: i jeszcze :) 05.02.06, 15:51
        moofka napisała:

        > nie biegaj, bo się spocisz - ja wiem, ze to juz przysłowiowe, ale co najmniej
        > smieszne, autentyk smile

        Roznie to bywa.Wychodze z moimi dziecmi codzienni 3 miesiace i 3 lata nie
        przegrzewam ,wietrze i co i pstro.
        Rzadko choruja to fakt( mlodszy nie mial jeszcze nawet kataru)Starszy ma
        natomiast straszliwe napady dusznosc(prawdopodobnie astma )i po kazdym spacerze
        inhalujemy.Tez czasto mowie nie biegaj bo bedziesz mial kaszel, bo sie spocisz.
        pozdrowienia

        > sama słyszałam nie dalej jak dwa tygodnie temu
    • annamalgorzata25 A ja ... 05.02.06, 15:40
      ...myślę że nie można sprowadzać wszystkich matek do jednego przypadku jakim
      jest twoja siostra.A mieszkanie fakt trzeba wietrzyc.Pozdrawiam.
    • lila1974 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 15:44
      Jestem dzieckiem takiej własnie mamy i wnuczką takiej babci.
      Pomna własnych doświadczeń hartuję swoje dziewczyny ile wlezie - ku rozpaczy
      jej babci smile

      Ale chciałabym nieco usprawiedliwić TAKIE kobiety.
      Moja mama nie zdawała sobie sprawy z faktu, że choruje dlatego, że babcia ją
      trzymała w kaczym puchu. Wiedziała za to jedno - napije sie z lodówki -
      choruje, zmoknie - choruje, wyjdzie bez czapki - choruje itp. Nic więc
      dziwnego, że dbała o mnie i grzaa mnie na potęgę - w efekcie chorowałam non
      stop, a mama dbała o mnie jeszcze bardziej.

      Nie wiem skąd wiedziałam, ale wiedziałam, że na swoich dzieciach muszę
      zastosować "zimny chów". Lekko je ubieram, karmię cały rok lodami (nawet na
      dworze), zdarza im się napić soku z lodówki, już w na początku kwietnia
      Koniczyna biega boso po trawie lub piaskownicy, trzeba to wymyję tyłek wodą z
      pompy itd. itp. I co? I dzieci mam zdrowe jak ryby.
      • wegatka Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 23:11
        lila1974 napisała:

        > Jestem dzieckiem takiej własnie mamy i wnuczką takiej babci.
        > Pomna własnych doświadczeń hartuję swoje dziewczyny ile wlezie - ku rozpaczy
        > jej babci smile


        Co racja, to racja. Jak sobie, Lila, przypomnę Twoją Koniczynę, zażywającą
        kąpieli w Bałtyku, wówczas, gdy większość ludzi na plaży (ja również) było w
        kurtkach, to robi mi się brrrrr... wink)
        • lila1974 Re: wegatko 06.02.06, 07:55
          A Weronika to co?
          Też się przecież wtedy hartowała smile
          • wegatka Re: wegatko 07.02.06, 10:56
            To fakt, ale z inicjatywą wyszedł Twój mały mors wink)
    • kosheen4 dobrze, nie będę :) 05.02.06, 15:52
      w niewietrzonym mieszkaniu chyba bym się zadusiła na śmierć smile
      poza tym nawet w chorobie i NAWET w mrozy mam w nocy otwarte okno, czyli coś
      jakby przesadyzm w drugą stronę - ale jak mi się każą wypocić to zakładam
      szlafrok na piżamę i biorę psa pod kołdrę a okno musi być uchylone. i tak od
      małego. rzadko zdarza mi się chorować. a dla dzieci faktycznie nic gorszego jak
      zimowe uszczelnienie okien. toż kiszenie się w takich miazmatach jest zabójcze smile
      a w trakcie choroby nie ma dla mnie nic przyjemniejszego jak wywietrzyć pościel
      z wszystkich piardów wink i położyć się w niej na nowo.
    • lola211 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 16:02
      JAkie to proste..Tylko ze niestety sa i takie dzieci, na ktore sie nie chucha i
      nie dmucha , a one i tak choruja, na przekor czy jak? Nie raz moja tesciowa mi
      wypomniala, ze moje dziecko choruje, bo nie nosi rajtuz pod spodniami.Ona by je
      zalozyla przy temp.+5 stopni.A ja zakladam tylko wowczas, gdy jest temp.
      minusowa i to wowczas, gdy idziemy do parku, a nie jade do tesciowej samochodem
      z wizyta.Mieszkanie wietrze, dziecka nie przegrzewam,nie trzese sie nad nia, a
      ona do niedawna ciagle chorowala.
      Na sanki chodze, ale jak jest bardzo zimno to odpuszczam, bo ja nie cierpie
      zimna.Dziecko mogloby i 2 godziny spedzic na dworze, ale ma pecha, bo ja po
      godzinie wymiekam.
      • lila1974 Re: lola 05.02.06, 16:11
        Oczywiście, ze nie ma 100% gwarancji, że dziecko nie będzie chorowało, jeśli
        się je będzie hartowało.
        Jednak jest duże prawdopodobieństwo, że będzie chorowało, jeśi trafi mu się
        przewrażliwiona na tym punkcie mamusia.
        W mojej rodzinie zmarł chłopczyk, którego mama, w dobrej wierze oczywiście,
        trzymala prawie w sterynych warunkach. Kiedy zmarł ekarz prawie błagał ją na
        klęczkach, by następnemu dziecku umożiwiła kontakt ze światem bakterii i
        zarazków. Ciężko jej byo przyznać lekarzowi rację i przy narodzinach drugiego
        syna nada szalała na tym punkcie. Dopiero gdy zobaczyła, że jej starania
        przynoszą odwrotny skutek od zamierzonego (cherlak) dała sobie spokój przy
        trzecim. Na moją uwagę:
        - Ciociu, Andrzej pije wodę z Arika miski. - Odparła.
        - To mu zabież. - i nie ruszyła się z miejsca.
        Ten trzeci zdrowy jak ryba.
        • rita75 Re: lola 05.02.06, 20:03
          > W mojej rodzinie zmarł chłopczyk, którego mama, w dobrej wierze oczywiście,
          > trzymala prawie w sterynych warunkach. Kiedy zmarł ekarz prawie błagał ją na
          > klęczkach, by następnemu dziecku umożiwiła kontakt ze światem bakterii i
          > zarazków.

          trzymala go w sloiku, czy jak?
          na co umarl?
          • lila1974 Re: rita 06.02.06, 07:51
            Zmarł po tym, jak zjadł garść piasku, gdy niepostrzeżenie wyrwał sie na
            podwórko w wieku lat 3.
            Opinia lekarza była jedna: brak odporności.
            • rita75 Re: rita 06.02.06, 07:55
              O Boże...
              A jak sterylne musza byc warunki , by doprowadzic do takiego nieszczescia?
              • lila1974 Re: rita 06.02.06, 08:19
                Sterylizowane smoczki, butelki, zabawki.
                Maseczka na twarzy, myte ręce przed każdym dotknięciem dziecka.
                Ograniczone kontakty z ludźmi.
                Absolutnie żadnego brudu na spodenkach, łapkach itp.
                Żadnych zwierząt.

                To tyle co pamiętam, sama byłam wówczas mała.
                Rodzina w zachowaniu cioci nie widziala nic złego, bo w tamtych czasach
                panowało przekonanie, że im czyściej tym zdrowiej.
    • mynia_pynia Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 19:54
      Zauważcie , że te nawyki wietrzenia i wychodzenia na dwór to nie robią się po
      ciąży ale przez całe życie.
      Ja prawie zawsze mam uchylone okno, nawet przy - 20. Jak wychodzę z domu to
      kaloryfery skręcam na zero, bo lubię przychodzić do chłodnego, wywietrzonego
      mieszkania.
      Ostatnio nauczyłam się spać przy zamkniętym oknie w zimie, po tym jak się
      obudziłam z zimną dupką i soplami na stopach wink. Ale pierwszą czynnością po
      przebudzeniu jest skręcenie kaloryfera na zero i otwarcie okna.
      A na dwór wychodzę (teraz) nadplanowo 5 razy dziennie na 15 min z psem.
    • mamazuzika Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 22:11
      a wiecie co ja zauazylam? otoz na zachodzie np niemcy,nikt sie tak nad dziecmi nie trzesie! z czego to wynika,nierozumiem!ilez to razy widzialam takie scenki- mama pieknie ubrana idzie sobie swobodnie,wiaterek niekiepski, a dziecko -rozpiete,czapa na jednym uchu i gra!zimno, mama w kurtce dziecko w bluzie,czapa obowiazkowo ledwo sie glowy trzyma( kiedy u nas czapa spada prawie na nos plus szaliczek plus futrzane rekawiczki) temperatury pzeciez mamy takie same!tam to norma nie wiem skad to sie u nas bierze ,normalnie zacofanie. ja jestem tez mama ktora "mrozi" dzieckowink,w panike wrecz doprowadzajac pozostale mamy ,pozdro
      • anna-pia Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 22:30
        Wiesz co? może te matki są właśnie z takiego "chuchania i dmuchania" zmarźlaki
        (jak ja), i im jest zimno, a dzieciom jest ciepłow tych bluzach
        moje są chłodolubne (jak mąż), i to ja jestem ta najcieplej ubrana - jak nic,
        wyrodna matka!
    • lineczkaa Re: Matki- błagam nie róbcie tak 05.02.06, 22:50
      Ja ze swoim niemowlakiem wychodzę jak jest i -15, otulam ją w futo z barana i
      jest zadowolona jka bąk. Ostatnio jak były takie straszne mrozy to troszke z
      ilością wyjść przesadziłam i tak się dotleniła, że potem dwa dni przespała (aż
      poszłam do pediatrzycy, bo sie przstraszyłam, że coś jej się stało). Niestety
      kataru dostała, ale nie od wyjśc, tylko ja jej zarazki sprzedałam. Cóż, biegłam
      z nią na autobus w rozpitętej kurtce i się załatwiłam.
    • mruwa9 A co Cie wkurza? 05.02.06, 22:52
      Twoje dzieci? Czy tamte dzieci maja swoich rodzicow? To pozwol im decydowac, w
      jaki sposob maja opiekowac sie swoimi dziecmi, o ile ich nie maltretuja. Nie ma
      jednego jedynego patentu na bycie dobrym rodzicem, a przezywalnosc tych
      wychuchanych i chronionych przed zimnem dzieci tez jest calkiem wysoka, wbrew
      Twoim oczekiwaniom. A przede wszystkim nie oceniaj ludzi po pozorach.
      Moje dzieci nie sa przegrzewane, mieszkanie jest intensywnie i systematycznie
      wietrzone, dziennie- niezaleznie od pogody- dzieci spedzaja minimum 2 godziny
      na dworze, nie sterylizuje ich naczyn,nikt w otoczeniu nie pali papierosow,
      dlugo karmilam piersia, i co? I czesciej sa chore, niz zdrowe. Taka uroda.
      Ciekawe, jaka bys mi wystawila cenzurke, Matko Doskonala, gdybys tak spotkala
      moje dzieci.
      • edytek1 Re: A co Cie wkurza? 06.02.06, 01:55
        Na mnie wszyscy patrzą jak na wariatkę , że dziecko za cienko ubieram i w uszy
        jej wieje, bo nie znosi miec zawiązanej czapki wtedy wszystko lata na boki
        Córka nigdy nie chorowałą na ucho. NIGDY. Katarków tez nie łapie nie przeziębia
        sie przez 4 lata zdarzyło jej sie to 4 razy ( to chyba niewiele). W przedszkolu
        panie podarowały jej szalik, bo nie mogły partzeć jak dziecko marznie. Leży w
        sobie w przedszkolnej szafce. Zeby nie było za łatwo złapała za to takie cudo
        jak cytomegalię za nami też ospa i ze trzy sensacje żółądkowe. A na spacerki
        chodzimy odkąd Karolinka miała 9 dni codziennie bez względu na pogodę ( no
        chyba , ze choruje)
        • wieczna-gosia moge sie podpisac pod twoim postem, z tym, ze... 06.02.06, 09:12
          moje dzieci przy takim zimnym wychowie chorowaly calkiem sporo. W koncu
          przestaly bo wyrosly.

          Ale umiowmy sie nie ma takich scisnych zaleznosci pomiedzy brakiem chorowania a
          lekkim ubieraniem, piciem z lodowki (moje pija) czy karmieniem piersia na
          przyklad (moje karmilam i co? i nic chorowaly).

          mysle ze kazde dziecko w koncu z chorowania wyrosnie. Mnie bardziej przeszkadza
          wszechwladna obecnosc mamusi u takich dzieci. One nie ubiora sie same, bo
          wiadomo ze zrobia to zle. Nie beda sie bawic nieskrepowane bo nie biegaj/
          upadniesz/ spocisz sie/ daj poprawie ci szaliczek. I mysle ze to sa
          konsekwencje, ktotrych nie zalatwi odpornosc na mikroby sad
    • figrut Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 02:11
      Tekst jednej z sasiadek do mojego niemeza, kiedy pierwszy raz wychodzilam z
      mlodym na spacer w dzien wyjscia ze szpitala : JEZUS MARYJA, panie Michale,
      niech pan nie pozwoli zonie wychodzic z takim malenstwem na spacer! MATKO BOSKA,
      toz to malenstwo takie rozgogolone ! Wieczorem na pogotowie bedziecie jechac z
      zapaleniem pluc ! Kto to widzial, kto to widzial, takie malenstwo to jak
      kurczaczka trzeba - w cieple trzymac ! - Niemaz wzruszyl ramionami, bo wie, ze
      ja dziwolag jestem, a ja na zdrowie moich dzieci narzekac nie moge.
      • figrut Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 02:14
        No tak, nie dodalam jeszcze, ze to pelnia lata, 26 stopni ciepla, a mlody
        polozony na kocyku w wozku, w body z krotkim rekawkiem, bez skarpetek i
        czapeczki lezal. No i jeszcze o zgrozo nie ochrzczony {!!!}.
    • m.online Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 06:29
      Jak ja Cię rozumiem wink.
      Mam dwoje - 2 lata syn, 2 mies. córa. Nie raz słyszałam, że "jak można, tak bez
      czapki", "kąpiecie, a tu okno uchylone w kuchni", dobiła mnie lekarka w
      przychodni, która zrobiła mi na korytarzu (bez przeciagów, gorąco) wykład o
      budowie ucha, zapaleniu i braku czapki na głowie Młodej. Kazałam jej się nie
      wtrącać. Moje dzieci nie wiedzą co to czapka w pomieszczeniu, pod kurtkę syn
      nosi bluzę na krótki rękaw, w domu biega w krótkich gatkach i w koszulce, córa
      leży w cienkim pajacyku. Nigdy nie podgrzewałam napojów, mleko syn pił prosto z
      lodówki. W zimnym Bałtyku moczył tyłek 2h, jako jeden z nielicznych na plaży.
      Ech... patologia wink.

      pzdr
      • mamakasienki1 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 08:10
        ha
        skoro tyle jest tu mam rozsądnych to gdzie te zacofane co przegrzewają swoje
        dzieci??
        DO wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem bo można przedobrzyć.
        Moja mała ma ciepło, a na spacery wychodzimy nawet jak jest -15 stopni, w domu
        też wietrzę ale nie trzymam otwartego okna całą dobę tylko dwa razy po pół
        godzinki w ciągu dnia.
        Czapki też nie zakładałam w domu zimą jak się urodziła.
        Ale na spacer jak duży mróz to ubieram bardzo ciepło.
        I nie chorowała jeszcze.
      • brygida111 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 08:10
        No to i ja cos dopiszesmile Jak moja córa sie urodziła ( pierwsze dziecko) nie
        wiedziałam jak ją ubierać, w domu i jak na spacersmile Na szczęscie po miesiacu
        już wiedziałamsmile Ale do tej pory jak widze niektóre dzieciaki jak są
        poubierane, to jest mi szkoda i dzieci i rodziców. Według mnie gdy na dworze
        jest 0 stopni, to jest poprostu ciepło, a dzieciaki maja na sobie połowe
        szafy !!no I PÓŹNIEJ SIE DZIWIĆ ZE CHORUJĄ smile Tak samo jest z kaloryferami, do
        niektórych jak sie wchodzi to zaduch zabija, moja zasada jest taka wole założyć
        grube skarpety, swetr a kaloryfery pozakręcać,
        A co do jedzenia, jak dawałam jedzonko ze słoiczka typu deserek nigdy nie
        podgrzewałam, no chyba ze z lodówki, moja teściowa , moja mama nie potrafią
        tego zrozumieć, jak ja tak mogę, przeciez zaraz gardło bedzie choresmile
        naszczęscie moja córa ( 14 mies.) jeszcze nie chorowałasmile
        I zdrowia wszystkim dzieciakom życze smile
        • lola211 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 09:27
          > A co do jedzenia, jak dawałam jedzonko ze słoiczka typu deserek nigdy nie
          > podgrzewałam, no chyba ze z lodówki, moja teściowa , moja mama nie potrafią
          > tego zrozumieć, jak ja tak mogę, przeciez zaraz gardło bedzie choresmile

          Nie rozumiem- podgrzewanie jedzenia dotyczy chyba tylko tego z lodówki, a nie
          tego ktore ma temp. pokojowa.Czyli jednak podgrzewasz?

          • brygida111 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 15:58
            > Nie rozumiem- podgrzewanie jedzenia dotyczy chyba tylko tego z lodówki, a nie
            > tego ktore ma temp. pokojowa.Czyli jednak podgrzewasz?

            Gdy wyciagałam deserek z lodówki to podgrzewałam, ale gdy deserek miał
            temperature pokojową nigdy nie podgrzewałam smile Ale są osoby( np. moja teściowa,
            i moja mama) które uważają że nawet jedzenie o tem pokojowej jest za zimne dla
            małego dziecka i trzeba podgrzać!! Dla mnie to paranoja smile
    • wieczna-gosia poza tym 06.02.06, 09:15
      jednej z moich corek jest po prostu zimno.
      No zimno jej jest. Ma nagrzane w pokoju, jest piecuchem, chodzi w trzech
      golfach, podczas gdy ja w jednym i to cienkim. Bluzeczke na ramiaczka nosila-
      jak bylsmy latem na poludniu wloch i bylo 50 w cieniu smile
      • lola211 Re: poza tym 06.02.06, 09:29
        Tez znam takie osoby- im jest wiecznie zimno i spia w pizamach i skarpetach.Ten
        typ tak ma.
        Sama az takim zmarzluchem nie jestem, ale zimna nie cierpie, nie widze nic
        fajnego w spacerach na mrozie, brr..
      • nchyb Wieczna Gosiu 07.02.06, 12:16
        > jednej z moich corek jest po prostu zimno
        > golfach, podczas gdy ja w jednym i to cienkim. Bluzeczke na ramiaczka nosila-
        > jak bylsmy latem na poludniu wloch i bylo 50 w cieniu smile
        He, he, nie wiedziałam, że jesteś moją mamą, ale tak jakbyś o mnie pisała... smile
    • joannago Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 10:48
      No ja to dopiero przesadziłam. Mój urlop wypadł pod koniec stycznia w
      największe mrozy. My z synem (2 lata) w górach. Dziadki dzwonią 5 razy
      dziennie - tylko nie wychodz na spacer w mróz, a ja byłam jedyna matką z
      dzieckiem na sankach przy -17 i nic. Dziecko szcześliwe i dotlenione nawet
      kataru nie złapało.
      Scena nr 2. Na spacerze w Jeleniej Górze nawet jeden Pan mi zwrócił uwagę, że
      nie powinnam wychodzić z dzieckiem w taki mróz na co młody wychylił się z wózka
      i w histerie "Ja nie chcę do domku, chcę na spacer" (pan zrezygnował)a ja
      młosego musiałam przekupić czekoladką (jedzenie tylko w domu)bo po godzinie
      spaceru zmarzłam już całkiem porządnie.
      • mama_kotula Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 10:54
        joannago napisała:

        > Na spacerze w Jeleniej Górze nawet jeden Pan mi zwrócił uwagę, że
        > nie powinnam wychodzić z dzieckiem w taki mróz

        W Jeleniej Górze? Niemożliwe big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDD
        A tak serio, to właśnie w rzeczonej Jeleniej Górze pozytywnie na matki z
        wózkami w temperaturach ujemnych patrzą głównie turyści, którzy przyjechali na
        ferie smile
        Co do meritum - od dawna wiadomo, że przegrzewanie dziecka jest szkodliwe dla
        jego układu termoregulacyjnego. Nie można jednak popadać w skrajności. Jak już
        ktoś napisał, ludzie są różni, dzieci też - niektórym dzieciom może być po
        prostu zimno (bo "ten typ tak ma") i potrzebują dodatkowej warstwy ubrania, aby
        czuć się komfortowo. Ja też potrzebuję, czasem nawet dwóch warstw smile)))
    • j_aga Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 11:35
      Ja ostatnio miałam rozmowę z koleżnką (taką mamą nadwrażliwą). Dziecko prawie 4
      lata, ale potrafi powiedzieć :"dziś kichnął 2 razy", a mnie od razu nasuwa się
      pytanie i co z tego? Ale do rzeczy. Straszna tragedia bo synek ma 38 st C i nie
      ma już wizyt domowych. Więc mówię że u takiego dziecka to chyba nie taka
      straszna tem, że chyba nawet nie zawsze lekarze karzą spędzać, ale dla spokoju
      niech go ubierze i pójdzie do przychodni (myślę, że tem była tego dnia w
      okolicach 0).I słyszę no coś Ty w taką pogodę z takim chorym dzieckiem?!! Więc
      mówię, że ja szłam z mniejszym dzieckiem (niecały rok z tem. ponad 39st C
      (spędzoną trochę) i nic się nie stało, nawet lekarz nie był zdziwiony naszą
      wizytą, no i co słyszę: Takiego malucha można opatulić, a duże dziecko to jak?
      Potem jeszcze awantura z mężem byłą, bo synek 3 minuty leżał oidkryty w tej
      strasznej chorobie, a ona wyrodna matka nie zareagowałaa w ciągo sekundy,
      wiecie i ona miała wyrzuty sumienia, bo faktycznie jak mogła pozwolić, żeby on
      taki odkryty był. Argument że może mu było za ciepło, jakoś wogóle do niej nie
      dotarł. I pytanie jak u tego dziecka z odpornością?
      A co do chartowania, to niekoniecznie dzieci hartowane nie chorują. Mój synek
      rośnie w takich warunkach jak córka. mały pierwszy większy katar miał jak
      poszedł do przedszkola, a córeczka niestety też cały czas chora. syne już jakoś
      mniej choruje, ale mała ciągle katar (a na spacerach jesteśmy z małymi
      wyjątkami codziennie (odbieramy synka z przedszkola 20 min w jedną stronę przez
      park , powrót z przyczyn technicznych dłuższy).
    • weronikarb Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 11:45
      Ja i mąż należymy do zmarzluchów. 20 stopni ciepla w pokoju to zima dla mnie
      nie do usiedzenia wieczorem bo za zimno. Na dwór teraz przy -5 ubieram sie jak
      misiu ze nic nie widac a i tak marzne. Moj maz w kalesonach bedzie chodzil
      dopoki na dworze nei bedzie ponad +20. Mój brat natomiast wrecz przeciwnie do
      teraz nie chodzi w kurtce tylko na polar bezrekawnik (chyba ze jest ponizej -
      10)
      Synka staram sie nie przegrzewać, ale on chyba tez to tych zmarzluchow nalezy.
      W domu ma rajstopki, bo jak nie to rece i nogi ma jak lody tak zimne. Teraz
      zima nad ranem tak zmarznie u siebie w łóżku że przychodzi sie ogrzać (ma body
      plus piżamka i cieple skarpety)
      Jak jest poniżej 0 to maly z wózka sie nie ruszy bo jest za zimno i mu sie nie
      chce, a to wulkan energii
      • july.29 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 12:17
        weronikarb napisała:

        Moj maz w kalesonach bedzie chodzil
        > dopoki na dworze nei bedzie ponad +20.

        ------
        o mamusiu smile)
        Mój przy minus 20 nawet nie chce słyszeć o czymkolwiek pod spodnie.

        j.
    • marychna31 coś o "hartowaniu";)) 06.02.06, 12:45
      Niecierpię zimna, źle się czuje wtedy fizycznie i emocjonalniewink Natomiast dośc
      nieźle znoszę upały -jakoś daję radę wtedy funkcjonować.

      Natomiast mój mąż wrecz przeciwnie. On, zresztą podobnie jak jego siostra i
      ojciec, zaczyna naprawdę żyć jak temperatura spada do zera i poniżej (nie ma
      dolnej granicy). Wszyscy kąpią się w jeziorze od marca do listopada, w morzu
      potrafią nawet w październiku (przez kilka godzin) podczas gdy ja stoją w
      kurtce na plaży i trzęsę się z zimnawink

      Mój mąż nigdy nie założył jednoczesnie swetra i kurtki: uważa, ze albo to albo
      to. Nie ma szalika, czapki, rękawiczek. Ani razu nie włożył ocieplanych butów,
      które mu kupiłam....
      Samochód odśnieża zawsze w samej koszuli, lubi kiedy w domu jest 16-18 stopni,
      itd itd.....

      No i co? I choruje po kilka razy w ciągu kazdej zimy (zresztą dokładnie tak
      samo jak jego siostra). Natomiast ja -zawsze bardzo grubo ubrana zimą, nie
      wychodząca prawie wcale (tylko jak muszę!) nie pamiętam kiedy chorowałam
      ostatniosmile Zauważyłam natomiast niezwykły wzrost mojej odporności (przez
      ostatnie 11 lat) od kiedy przestałam jeść mięso.
      • lola211 Re: coś o "hartowaniu";)) 06.02.06, 13:30
        >od kiedy przestałam jeść mięso.

        Kurcze, czemu ja tak nie mam? Miesa praktycznie nie jadam, tak jakos wychodzi,
        a z moja odpornoscia ostatnio nienajlepiej, musze sie wspomagac Bronchovaxomem
        sad.
        • marychna31 Re: coś o "hartowaniu";)) 06.02.06, 16:11
          > Kurcze, czemu ja tak nie mam?
          Może u mnie to zbieg okoliczności? Może chodzi o różnicę między " w ogóle"
          a "praktycznie nie jadam"? Może niektórym tylko taka dieta służy a innym nie
          (istnieje teoria, ze zalezy to od grupy krwi)?

          Nie wiemsmile
          Pzdr.
          • lila1974 Re: marychna 06.02.06, 16:30
            Trzeba też rozróżnić hartowanie od zwyklej bezmyślności.
          • lola211 Re: coś o "hartowaniu";)) 06.02.06, 19:20
            > (istnieje teoria, ze zalezy to od grupy krwi)?

            CZytalam, według niej powinnam zazerac sie padlinawinkcóz, kiedy mi nie wchodzismile.
    • black_currant Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 18:57
      Dokładnie to samo robiła moja teściowa z moim niemężem.
      Efekt? Do tej pory co chwila choruje sad
    • czajkax2 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:17
      Poczytałam sobie wsze odpwiedzi i dziwi mnie takie przechwalanie się , która
      ma "zimniejszy chów"? Moim zdaniem nie można przeginać w żadną ze stron i wtedy
      będzie optymalnie.
      Inna sprawa że sa osoby, które muszą mieć ciepło i sa osoby, które nawet przy
      trzaskającym mrozie uważają ze jest za gorąco żeby odkręcić kaloryfersmile
      • falka32 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:34
        a moja życiowa tragedia polegała na tym, że mając matkę, której było zawsze
        gorąco, sama byłam zmarźlakiem. Więc matka przykręcała zawsze kaloryfery, bo się
        "dusiła" a ja siniałam z zimna, bez względu na ilość ubrań i wiek. Już jak byłam
        dorosła, zdarzało mi się chodzić po domu ostentacyjnie w kurtce (jak mówiłam:
        mama, ziiiimno, ona mówiła: to ubierz się cieplej), bo kombinacja
        "bluza+sweter+polar+ 3 pary skarpet" była za chłodna dla mnie i miałam cały czas
        lodowate ręce, siedziałam pod kocem i było mi źle. A ta wchodziła do domu z
        dworu i od razu "o jezu, jak tu gorąco" - i bach, skręcała piec.
        I o ile będąc duża mogłam sobie radzić w ten sposób, to myślę sobie, że dobrze,
        że nie pamiętam wczesnego dzieciństwa, bo musiało wtedy być mi strasznie źle
        zimą, kiedy byłam ubierana przez matkę według jej odczucia temperatury.
      • figrut Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:35
        Czajka, dla mnie to nie jest zimny chow. Od urodzenia ubieram dzieci tak jak
        siebie. Lezace dziecko przykrywalam cienkim kocykiem wtedy, gdy ja bylam ubrana
        tak jak dziecko, ale gdybym nie byla w ruchu, bylo by mi chlodno. To nie jest
        zimny chow, to jest NORMALNE ubieranie. Popatrz sobie w upalne dni na te
        dzieciaczki poubierane i poprzykrywane, gdy matka steka, ze upal taki, ze
        wytrzymac nie idzie. Nie zal Ci tych dzieci ? To nie jest normalne, to jest
        sadyzm [co prawda nie zamierzony i w dobrej wierze].
      • gagarin3 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:42
        Myślę, że w tej materii nie ma żadnej reguły. Mam brata bliźniaka, byliśmy tak
        samo karmieni, chowani i opatulani... Ja przez całe dzieciństwo i młodość
        zaliczyłam parę katarów i odrę. Lekarz oglądał mnie tylko przy okazji szczepień
        i bilansów. Mój brat chorował nieustannie - grypy, anginy, zapalenia: oskrzeli,
        ucha, zatok i inne kwiatki; tułaczka po specjalistach i tony antybiotyków...
    • kai_30 Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:33
      Hehe, zupelnie jak moja mama smile

      U mnie w domu jest cieplo, jak dzieci wychodza na dwor potarzac sie w sniegu, to
      owszem, cieplo ubrane, ale bez przesadyzmu. Jak ich odbieram po wizycie u babci,
      to pierwsze, co robimy w domu to zdejmujemy dodatkowe warstwy odziezy smile

      Kiedys sie nie zorientowalam i rozebralam czteroletniego wowczas Jasia dopiero
      wieczorem, u babci spedzal weekend. Byl chyba listopad, w kazdym razie
      kaloryfery juz grzaly. Dziecię mialo na sobie: majtki, spodnie od pizamki (!),
      skarpetki, drugie skarpetki, cieple spodnie, podkoszulke, bluze od pizamki (!),
      koszulke z krotkim rekawem (tak, tak, zalozona na pizamke), ciepla bluze i
      koszule flanelowa smile Serio-serio smile

      Dla mojej mamy szczytem wszystkiego i karygodna nieodpowiedzialnoscia jest to,
      ze daje Mlodym niepodgrzane picie, a w domu lataja w krotkim rekawku i
      skarpetkach (kapci nienawidza). Aha, a spia w podkoszulkach i gaciach.

      Ciekawe tylko, czemu tak czesto choruja w poniedzialki, wlasnie po weekendach u
      babci <:F>
      • mama_kotula kai_30 odbierz pocztę :)))))))) 06.02.06, 22:38
        Zapraszam smile
        • kai_30 Re: kai_30 odbierz pocztę :)))))))) 06.02.06, 22:49
          Aaaa, thx smile))

          Prywata podziałała, widzę? wink
    • mamausi Re: Matki- błagam nie róbcie tak 06.02.06, 22:40
      popieram autorke postu w 100%!!!
    • eleonorak Re: Matki- błagam nie róbcie tak 07.02.06, 00:08
      Nie czytałam poprzednich wątków,ale popieram -ZIMA DZIECIOM NIE SZKODZI !!!!A
      wręcz wspomaga tzw. naturalne wspomaganie organizmuwink
    • mymysza Re: Matki- błagam nie róbcie tak 07.02.06, 12:09
      Gdy byłam młodsza to zawsze mi było gorąco, chodziłam po domu w krótkim
      rękawku, a moja mama siedziała w ciepłym swetrze przy kalofyferze i
      mówiła "ubierz sie!" albo "jak ci tak nie zimo", albo po prostu wmamwiała mi że
      skoro jej jest zimno to mi nie może być ciepło i mam zaraz iść ubrać golf i
      rajtki pod spodnie! wink obecnie już sama z siebie ubieram sie bardzo ciepło - w
      zimie to golf i ciepły polar po domu obowiązkowo i zawsze narzekam, że mi
      zimo big_grin tak mi sie przemieniło smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka