Dodaj do ulubionych

Ledwo żyję... :(

18.02.06, 23:47
Kolejny weekend do du... . W piątek zawsze sobie obiecuję ile to zrobię w
chacie , posprzątam , poprasuję zaległości , z Jadźką się będę bawiła pół
dnia , obiad na jutro sobie przygotuje jakiś prawdziwy ( nie z paczki czy
słoika ) , a wieczorkiem zadowolona siędę sobie do kompa poforumować a
później jeszcze zaległości pracowe na poniedziałek zrobię... A tu dupa. Co
prawda porządek jako taki jest i pranie zrobione ( głównie przez pralkę he
he ) ale ja padam na pysk.Zła jestem i nie wiem czy w tej pierwszej wolnej
chwili TV pooglądać , poczytać , popisać czy iść spać. Ledwo na patrzały
widzę i mam poczucie zmarnowanej soboty.A jutro niedziela którego to dnia
szczerze nie cierpię... Czy też tak macie czasem?
Obserwuj wątek
    • sutra Re: Ledwo żyję... :( 18.02.06, 23:55
      Jak ledwo na patrzały widzisz, to marsz do łóżka smile Ja też już padam na nos i
      zaraz spadam spać. A jutro - do roboty, bo u mnie się niedziela od soboty za
      bardzo nie różni...
      • kiniozaur Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 00:09
        taaa , co racja to racja. Spadam w objęcia morfiego...łeee ale jeszcze trzeba
        się wykomponować!!! czy ja dam radę...???
    • edycia274 Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 00:05
      Hm ja niedziele lubie bo jest wtedy mąż i zajmie się Niki więc moge sobie cos
      dla siebie porobic,a normalnie to robe co trza, ale jak np. Młoda śpi to nie
      wiem czy sprzatac czy na kompa siąść czy iść z spać, i to chyba normalna reakcja
      • ciociapolcia Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 09:32
        U mnie w niedziele taka sama orka jak w "zwykly" dzien... Do tego chyba musze
        odkurzyc, bo koty w nocy pogryzly jakis karton. No i @... Nic mi sie nie chce.
        Tez mam tak, ze jak poczwara spi, to nie wiem co z tym nadmiarem wolnosci
        zrobic wink. Przewaznie robie cos glupiego zamaiast odpoczac...
    • mbkow Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 11:17
      no dokladnie, weekendy to jakas gonitwa i chaos. trzeba odbebnic te glupie
      zakupy, odkurzyc, bo klebi sie po podlodze, rzadko robie obiad, najczesciej
      synek nie spi w dzien, spacery wychodza bardzo marnie, zwykle siedzimy do 1.00,
      jakis paradoks wink)) no moze byloby lepiej, gdyby nie ciaza z serii trudnych,
      ale w sumie nie jestem pewna wink
    • blou1 Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 12:00
      A ja mam tak że szlak mnie trafia kiedy cały dzień jestem na biegu, wieczorem
      padam na twarz, a tu nie widać że cokolwiek było wcześniej robione. Bałagan
      znowu się zrobił, pranie rozmnorzyło, gary zapaprały itp.
      • kiniozaur Re: Ledwo żyję... :( 19.02.06, 13:08
        no , fakt , pranie się mnoży - wczoraj odwaliłam dwa a w koszu już znów pełno..
        Młoda śpi , małżon też a ja mam już zapełniony porządek dnia do wieczora. Może
        się uda jeszcze na spacer fajny wyjść? Słońca nie ma , ale jest ciepło.
        Ogólnie zgęzła jestem i wszystko mnie nudzi....Bleee....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka