Dodaj do ulubionych

Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie

23.02.06, 16:45
i głupocie kobiet które tłumaczą rozwijający sie alkoholizm u ślubnych.
Tak się zastanawiam dlaczego tłumaczycie uzależnienie od alkoholu swoich
męzów tym że to nic złego.
"Piwkowaniem"? Brr okropna nazwa.
Błagam. Nie wiem czy mam się smiać czy płakać jak czytam ten wątek o piwie.

Zacznijmy od tego że nie porównujmy sie do kultury zachodu gdzie ludzie piją
lampkę lub łyka wina do obiadu...Temat ten niech pozostanie nietknięty.

U nas kultura picia to szwagier + pępkowe + śledzie na zagrychę albo codzieny
browar w fotelu albo ochlewanie każdej możliwej okazji. Picie piwa po pracy
też jest u nas kulturą picia? Obrzydliwe ohydne.

Dlaczego tłumaczycie że to nic złego, albo że jedno piwo to nie piwo ,albo że
mąz lubi piwo.
Ja też lubię piwo, a wręcz uwielbiam Reddsa jabłkowego, ale jakos nie widzę w
tym nic normalnego by codziennie łykała jedną puszkę.

Błagam nie tłumaczcie waszych mężów, nie usprawiedliwiajcie tego że nie
potraficie tego uciąc,albo zostalyscie wychowane w takiej kulturze ze
męzczyzna MUSI codziennie piwkować.
Miło jest sie klasc do łózka z facetem od ktorego bije odór przetrawionego
browara? BO nikt mi nie powie że po jednym piwie nie czuć? Czuć.

Wytłumaczcie mi dlaczego osoba ktora pije bo lubi smak piwa nie moze pic piwa
bezalkoholowego?

Weźcie sie obudzcie z tego letargu bo śmiac mi sie chce jak piszecie że jedno
piwo czy drink codziennie to nie jest alkoholizm. Otóż jest. To jest
alkoholizm. Piwo to alkohol, wódka to alkohol,jeden drink zawiera alkohol a
osoba spożywajaca alkohol codziennie jest UZALEZNIONA.
Chcecie sprawdzić? Poproście męza by przez 2 tygodnie nie pił
tego ukochanego piwa albo by pili bezalkoholowe....ot tak dla zasady, wszak
nie umrze no nie?
Obserwuj wątek
    • dzindzinka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 17:16
      Coś Ty Lipiec! Pić piwo bezalkoholowe? Toż to obrzydliwstwo!
      • edycia274 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 17:26
        Marta czy Ty wogóle nie pijesz piwa?nie mowie o reddsie
        • magalik Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 17:29
          Lipcowa, nie myslalam ze to kiedykolwiek napisze - zgadzam sie z Tobasmile
          szczegolnie z ta puenta azby przez 2 tyg nie pil i sprawdzil czy bez alkoholu
          wytrzyma
          strzal w 10!!
          • dazzle popieram Lipcową n/t 23.02.06, 17:33

            • pl35 Re: popieram Lipcową n/t 24.02.06, 11:02
              kurczę - ma rację!
        • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:52
          edycia274 napisała:

          > Marta czy Ty wogóle nie pijesz piwa?nie mowie o reddsie

          Jasne że piję. Ostatnio trzy dni pod rząd, no ale jak mam usprawiedliwienie, ja
          się żegnam ze znajomymi.
          A tak serio lubię piwo, kocham Reddsa, ale nie codziennie, nawet nie co drugi
          dzień,,,rzadko.
          • edycia274 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:29
            oki spoko smile))) tak tylko zapytałam smile))
        • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:52
          edycia274 napisała:

          > Marta czy Ty wogóle nie pijesz piwa?nie mowie o reddsie

          Jasne że piję. Ostatnio trzy dni pod rząd, no ale jak mam usprawiedliwienie, ja
          się żegnam ze znajomymi.
          A tak serio lubię piwo, kocham Reddsa, ale nie codziennie, nawet nie co drugi
          dzień,,,rzadko.
    • mufka51 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 17:34
      Na szczęście mój mąż nie pija n i c co ma procenty.
      Zauważyłam dziwne ,niepokojące zjawisko:coraz częściej zgadzam się z tym co
      pisze lipcowa....
      Ps.a kiedy opuszczasz kraj?
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:52
        mufka51 napisała:

        > Na szczęście mój mąż nie pija n i c co ma procenty.
        > Zauważyłam dziwne ,niepokojące zjawisko:coraz częściej zgadzam się z tym co
        > pisze lipcowa....
        > Ps.a kiedy opuszczasz kraj?


        za 2 tygodnie.
    • jusytka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 17:39
      Napisałyśmy zgodnie, że wcale nam sie to nie podoba, ale nasi mężowie są już
      pełnoletni, a ubezwłasnowolnić można tylko "pantofelka". Nie ma co
      dramatyzować, jeśli zachowują konieczny tu umiar.
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:52
        jusytka napisała:

        > Napisałyśmy zgodnie, że wcale nam sie to nie podoba, ale nasi mężowie są już
        > pełnoletni, a ubezwłasnowolnić można tylko "pantofelka". Nie ma co
        > dramatyzować, jeśli zachowują konieczny tu umiar.


        No wybacz, podobać albo nie podobać się może to że on nie zakręca pasty do
        zębów a nie to że chleje. Nie podoba Ci się że pije, - rzuć w chol..ę
        alkoholika.
        • jusytka Dla mnie trąci to fanatyzmem... 25.02.06, 19:06
          Jakiego alkoholika??? Nie wiem jaką kulturę picia obserwujesz w swoim
          najbliższym otoczeniu, ale na pewno nie jest ona reprezentatywna dla całego
          kraju. Z moich obserwacji wynika, że ta kultura przynajmniej w moim otoczeniu
          się bardzo zmieniła od czasów PRL-u. Mam wrażenie, że z problemem alkoholowym
          spotkałaś się wśród najbliższych, dlatego jesteś aż tak napastliwa.
    • elza78 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 18:08
      lipcowa masz tutaj watek z mm'ow smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=35300300&a=35300300
      facet nie pije i wot jest problem, bo jak chlop nie pije to dramat smile polowa
      sobie przeczytaj co klepie...
      wstydzic sie wrecz nalecy "niepicia"
      moj nie pije i sie z tego ciesze nie znioslabym gdyby codziennie "piwkowal"
      fakt wyrazenie fajne... :\
    • anik801 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 18:27
      Dla mnie codzienne "piwkowanie" nosi nazwę alkoholizm!Tylko się tak ci
      piwkujący tłumaczą,że piwo to nie alkohol i takie inne bzdetne wymówki!Gdyby
      mój mąż codziennie"piwkował" byłby to dla mnie i mojej rodziny poważny problem!
      Na szczęście takowego problemu nie mamsmile
    • uwa5 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 18:37
      Widzę lipcowa, że poruszył cię ten temat. Czyżbyś miała ten problem w rodzinie?
      Natomiast co do mojego neologizmu, to przykro, że ci się nie spodobał.
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:59
        uwa5 napisała:

        > Widzę lipcowa, że poruszył cię ten temat. Czyżbyś miała ten problem w
        rodzinie?

        Ależ oczywiście. Wiele osób ma taki problem, jeśli nie u najbliższych to u
        ciotek, babek, wujków. Ja też mam kilku alkoholików w rodzinie, na szczęscie
        dalszej.
        Ale to nie dlatego mnie ten temat poruszył.
        Rozumiem że drwisz bo poruszyło Cię to i moze cos do mózgownycy dotarło, moze
        jeszcze nie jest z pozno na dzialanie.

        > Natomiast co do mojego neologizmu, to przykro, że ci się nie spodobał.

        Nie podoba mi sie wiele rzeczy pod którymi ukrywa sie zwykłe chlanie.
        • uwa5 do lipcowej 25.02.06, 09:38
          18_lipcowa napisała:

          > uwa5 napisała:
          >
          > > Widzę lipcowa, że poruszył cię ten temat. Czyżbyś miała ten problem w
          > rodzinie?
          >
          > Ależ oczywiście. Wiele osób ma taki problem, jeśli nie u najbliższych to u
          > ciotek, babek, wujków. Ja też mam kilku alkoholików w rodzinie, na szczęscie
          > dalszej.
          > Ale to nie dlatego mnie ten temat poruszył.
          > Rozumiem że drwisz bo poruszyło Cię to i moze cos do mózgownycy dotarło, moze
          > jeszcze nie jest z pozno na dzialanie.
          >
          Gdyby mi do mózgownicy nie dotarło, to wcale bym tego tematu nie poruszyła i
          nie napisała, że mnie to jego popijanie denerwuje, więc proszę nie obrażaj
          mojej inteligencji, bo to źle świadczy o Twoim wychowaniu.
          > > Natomiast co do mojego neologizmu, to przykro, że ci się nie spodobał.
          >
          > Nie podoba mi sie wiele rzeczy pod którymi ukrywa sie zwykłe chlanie.

          > A jeśli mój wyraz Ci się nie podoba, to mam prośbę, nie używaj bo w swoich
          wypowiedziach ( jest w tytułowym poście na dole)
    • isma Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 18:38
      Moj maz jest wychowany w kulturze, w ktorej pol litra na dwoch to norma
      niewarta wzmianki. A czasami dopiero po pol roku picia sie okazuje, ze
      wspolbiesiadnik jest niedzwiedziem wink)).

      Gdyby pil codziennie, to bym sie szczerze zaczela martwic. Albo gdyby sie
      upijal do nieprzytomnosci. Dla mnie kluczowe jest, na ile sie potrafi nad
      alkoholem panowac. Co oznacza, ze - chociaz oboje mamy bardzo mocne glowy (u
      mnie pierwszy w czasach studenckich i tak wysiadal zoladek) - jak mamy w
      lodowce butelke Rioji, to pijemy ja dopoki jest, razem, po jednej lampeczce,
      wieczorem, a jak sie skonczy, to nastepna kupujemy dopiero przy okazji innych
      zakupow, nikt po nia specjalnie do sklepu ( "bo sie skonczylo") nie leci. na
      imprezach tez nei pijemy "dopoki jest", tylko wyzej wzmiankowana jedna
      lampeczke, gora dwie. Jak znam nmojego meza lat szesc, tak nie pamietam go
      pijanego, albo bodaj na rauszu, on mnie tez nie.


      A z okazji u nas w rodzinie sie w ogole nie pije, bo moi rodzice sa
      abstynentami (jedno ma ciezka astme, a drugie marskosc watroby, spowodowana
      toksycznym dzialaniem lekow przeciwbolowych)... Wino (nb. ja jestem
      dyplomowanym enologiem wink)) sie pije na codzien, z okazji to sie nie pije, ale
      piecze ciasta wink)).
      • mijaczek Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 19:23
        Z takim samym przekonaniem z jakim zawsze stwierdzam, ze Lipcowa gada od rzeczy,
        dzis ztwierdzam, ze gada do rzeczy.
        Szkoda tylko, ze moje opinie nt. alkoholizmie oparte sa na autopsji... bylam
        kiedys z takim gosciem, ktory sobie tylko "piwkowal"...nawet jak byl
        przeziebiony to TYLKO grzane piwko z jajkiem moglo mu pomoc...szkoda gadac...
        Zal mi kobiet, ktore musza przez to przechodzic...
        Moj malz to troche w druga strone... w ogole nie pije... ale Bron Boze bede na
        to narzekac ;o)
        • vibe-b Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:29
          mijaczek napisała:
          >
          > Zal mi kobiet, ktore musza przez to przechodzic...


          A mnie wcale nie zal. Jak toleruja ochlejstwo to znaczy ze tak lubia. Tak lubia
          wiec tak maja.
          • mijaczek Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 26.02.06, 07:07
            vibe-b napisała:

            > mijaczek napisała:
            > >
            > > Zal mi kobiet, ktore musza przez to przechodzic...
            >
            >
            > A mnie wcale nie zal. Jak toleruja ochlejstwo to znaczy ze tak lubia. Tak lubia
            >
            > wiec tak maja.

            Zeby zycie bylo takie proste...naprawde....
            • vibe-b Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 26.02.06, 11:48
              mijaczek napisała:

              > vibe-b napisała:
              >
              > > mijaczek napisała:
              > > >
              > > > Zal mi kobiet, ktore musza przez to przechodzic...
              > >
              > >
              > > A mnie wcale nie zal. Jak toleruja ochlejstwo to znaczy ze tak lubia. Tak
              > lubia
              > >
              > > wiec tak maja.
              >
              >

              Zeby zycie bylo takie proste...naprawde....


              Naprawde...naprawde...naprawde...
              naprawde pewne rzeczy sa proste jak drut i jasne jak slonce.

              • mijaczek Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 26.02.06, 16:37
                vibe-b napisała:

                > Naprawde...naprawde...naprawde...
                > naprawde pewne rzeczy sa proste jak drut i jasne jak slonce.
                >

                Skoro tak twierdzisz....
    • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 19:51
      no to jestem alkoholiczką.... ciekawych rzeczy się człowiek o sobie na forum
      dowiedziec możesmile)
      Lubie piwo i piję prawie codziennie. Owszem, nie robiłoby mi różnicy:
      alkoholowe czy nie /wiem, bo gdy starałam się zajść w ciążę piłam żywca
      b/alkoholowego/ tyle, że nie ma niestety warki strong bez alkoholusad((((
      Lubie piwo. Innych alkoholi nie pijam własciwie.
      • martaglowacka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 20:18
        To jak i ja (i mój Mąż). Sęk w tym, że "piwkujemy" razem smile
        • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 20:42
          uuuuuuuuuuu, to pod patologie podchodzi..... big_grinDDDDDDD
          no, ja też męża zmuszam do towarzyszeniasmile)))
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:52
        anatemka napisała:

        > no to jestem alkoholiczką.... ciekawych rzeczy się człowiek o sobie na forum
        > dowiedziec możesmile)

        no jesli pijesz codzienne, to jesteś, bez dwóch zdań

        > Lubie piwo i piję prawie codziennie. Owszem, nie robiłoby mi różnicy:
        > alkoholowe czy nie /wiem, bo gdy starałam się zajść w ciążę piłam żywca
        > b/alkoholowego/ tyle, że nie ma niestety warki strong bez alkoholusad((((

        To jesli nawet wtedy nie potrafilas sie pohamowac, to no cóż...
        • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:23
          przeciez sama napisałaś, że jeśli ktoś pije bo lubi piwo, to niech pije
          b/alkoholowe! tak własnie robiłamsmile
    • kai_30 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 20:59
      Lipcowa - popieram w pelni, i siedzacy obok mnie specjalista terapii uzaleznien
      rowniez wink
      • aleksandrynka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 23:13
        no to i ja dopiszę się do ogólnego aplauzu dla lipcowej - tak, masz rację w
        całej rozciągłości. To jest problem. A kwestia
        zaprzeczania/bronienia/usprawiedliwiania pijącego to temat szerszy, mocno z tym
        głównym związany, niestety...
    • palka_zapalka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 23.02.06, 23:28
      Przesadzasz jedno piwo to nie odór.Dodam , ze istnieje szczotka, pasta kubek
      ciepła wodasmile
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:55
        palka_zapalka napisała:

        > Przesadzasz jedno piwo to nie odór.

        A co jesli nie odór? Słodki zapaszek kochanego ślubnego????? Błee nie cierpię
        odoru piwska.


        Dodam , ze istnieje szczotka, pasta kubek
        > ciepła wodasmile

        To nie pomaga.
        • palka_zapalka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 25.02.06, 13:29
          Dziwne jakoś jak mój mąż wypije jedno piwo to nie pachnie paskudnie.
          Moze lepsza pasta do zebów?

          Każdy ma inny odbiór zapachowy jak dla mnie facet po jednym piwie z umytymi
          zabkami to nie zaraz odór
          • palka_zapalka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 25.02.06, 13:30
            Bardziej przeszkadza mi zapach cebuli, czosnku czy ryvy z ust ślubnego i to jest
            gorsze do wytępienia niz jedno piwo.
          • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 25.02.06, 13:41
            palka_zapalka napisała:

            > Dziwne jakoś jak mój mąż wypije jedno piwo to nie pachnie paskudnie.
            > Moze lepsza pasta do zebów?
            >
            > Każdy ma inny odbiór zapachowy jak dla mnie facet po jednym piwie z umytymi
            > zabkami to nie zaraz odór

            No skoro dla Ciebie zapach przetrawionego alkoholu jest ok to rzeczywiscie mamy
            inny odbior zapachowy.
            • palka_zapalka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 27.02.06, 13:46
              Ja jedynie chcę zaznaczyć, ze jedno piwo to jeszcze nie odór.
              Jak nazwiesz zapach po 1 flaszce wódki, denaturacie, 10 piwach???? to jest odór
              , a jedno piwo nie pachnie magnolią, ale też nie jest odorem.
              Już wcześniej pisałam gorszy jest zapach ryby, cebuli itp niz jednego piwa.

              No skoro dla Ciebie zapach przetrawionego alkoholu jest ok to rzeczywiscie mamy
              >
              > inny odbior zapachowy.
              To chodzi o nazwanie a nie o odbieranie.
              Dla jednego Channel pięknie pachcnie dla innego to odurzający wtrętny zapach ,
              ale piwo to piwo tylko przesadą jest pisać, ze jedno to już ODÓR
              • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 27.02.06, 14:59


                > Ja jedynie chcę zaznaczyć, ze jedno piwo to jeszcze nie odór.

                Dla mnie odór.Alkohol ma to do siebie że go czuć.Mocno czuć.

                > Jak nazwiesz zapach po 1 flaszce wódki, denaturacie, 10 piwach???? to jest
                odór
                > , a jedno piwo nie pachnie magnolią, ale też nie jest odorem.


                Zapewne 1 piwo to nie to samo co 10 jednak przetrawiony alkohol nie pachnie
                ładnie.
    • blou1 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 08:23
      Oj Lipcowa zaskoczyłaś mnie! A czym? Tym że masz rację!
      Alkocholizm to nie tylko picie codziennie ale regularnie, ale nawet raz na
      tydzień, taki delikwent czeka na ten dzień kiedy cały tydzień nie pił. I taka
      regularność i wyczekiwanie tego dnia. Sama walczę z moim ślubnym o to
      śmierdzące piwsko i mam świadomość problemu i nie tłumaczę go.
      • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 08:28
        zróbcie mężom test na alkoholizm, pełno jest ich w necie. I wszystko bedzie
        jasnesmile
        • joanna9920 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 08:44
          alkoholizm jest wtedy kiedy musisz się napić.można czekać cały tydzień,albo dwa
          bo wiesz,że się napijesz.mój tak miał przed ślubem.trudno było przestać.trudno
          było nie napić się jak przyszła sobota,ciągło go bardzo.całe szczęście,że
          wyłapałam w porę.
          • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:55
            joanna9920 napisał:

            > alkoholizm jest wtedy kiedy musisz się napić.można czekać cały tydzień,albo
            dwa
            > bo wiesz,że się napijesz.mój tak miał przed ślubem.trudno było przestać.trudno
            > było nie napić się jak przyszła sobota,ciągło go bardzo.całe szczęście,że
            > wyłapałam w porę.

            Nie, nie wtedy kiedy musisz, wtedy kiedy robisz to codziennie. Wystarczy.
            • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:27
              i tu nie masz racji. Alkoholizm jest wtedy, kiedy musisz się napić, kiedy bez
              alkoholu nie potrafisz funkcjonować, kiedy zaniedbujesz rodzinę, zawalasz prace
              z powodu picia. Setki książek o alkoholiźmie przeczytałam. Ty też?
              • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:29
                wg ciebie człowiek niepijący 6 lat nie jest alkoholikiem? Otóż może być.
                niepijącym. Jak widzisz, alkoholizm nie równa się codziennemu piciu.
                • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:35
                  anatemka napisała:

                  > wg ciebie człowiek niepijący 6 lat nie jest alkoholikiem? Otóż może być.
                  > niepijącym. Jak widzisz, alkoholizm nie równa się codziennemu piciu.

                  powiedz mi czy mam juz umierac ze smiechu
                  czy jeszcze jakąs wieksza bzdure napiszesz i mam czekac?
                  • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:40
                    a co tu jest bzdurą? nie słyszałaś o niepijacych alkoholikach?
                    • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:42
                      anatemka napisała:

                      > a co tu jest bzdurą? nie słyszałaś o niepijacych alkoholikach?

                      Tak słyszalam
                      ale my rozmawiamy tu o tych pijących, pijących codziennie, rozumiesz?
                      • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:46
                        a mnie się zdawało ,że rozmawiamy o alkoholikach....
                        przynajmniej tak napisałas w tytule watku...
                        no i nie pluj sie już taksmile))))
                        • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:50
                          anatemka napisała:

                          > a mnie się zdawało ,że rozmawiamy o alkoholikach....
                          > przynajmniej tak napisałas w tytule watku...
                          > no i nie pluj sie już taksmile))))


                          ależ ja sie nie pluję
                          napisalam co myślę, ty sie usilnie bronisz ale co Ci to da?
                          • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:54
                            ja się bronie? kiciu, dla twojej satysfakcji moge publicznie oswiadczyć: jestem
                            alkoholikiem! już? lepiej ci?
                            a że ty o alkoholiźmie fige wiesz, to już inna sprawa. Więc nie wymądrzaj się
                            łaskawie na tematy w których się nie orientujesz.
              • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:35
                anatemka napisała:

                > i tu nie masz racji. Alkoholizm jest wtedy, kiedy musisz się napić, kiedy bez
                > alkoholu nie potrafisz funkcjonować, kiedy zaniedbujesz rodzinę, zawalasz
                prace
                >
                > z powodu picia. Setki książek o alkoholiźmie przeczytałam. Ty też?


                Nie tłumacz się proszę. Pijesz codziennie - jestes alkoholikiem, nie ma o czym
                dyskutować.
              • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:35
                anatemka napisała:

                > i tu nie masz racji. Alkoholizm jest wtedy, kiedy musisz się napić, kiedy bez
                > alkoholu nie potrafisz funkcjonować, kiedy zaniedbujesz rodzinę, zawalasz
                prace
                >
                > z powodu picia. Setki książek o alkoholiźmie przeczytałam. Ty też?


                Nie tłumacz się proszę. Pijesz codziennie - jestes alkoholikiem, nie ma o czym
                dyskutować.
                • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:41
                  oki, poza tym, ja nie tłumaczę siebie. staram sie tylko trochę cię
                  doinformować, bo widać że nie znasz się na chorobie alkoholowej.
                  • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:46
                    anatemka napisała:

                    > oki, poza tym, ja nie tłumaczę siebie. staram sie tylko trochę cię
                    > doinformować, bo widać że nie znasz się na chorobie alkoholowej.

                    Kochana wiem wiele o chorobie alkoholowej.
                    Znam alkoholika pijaka menela, znam alkoholika w garniturze, znam alkohlika -
                    studenta.
                    Każdy z nich jest takim samym uzaleznionym czlowiekiem bo kazdy z nich pije
                    codziennie.
                    Alkolizm to jest CODZIENNE spozywanie napojów z procentami.
                    Nie musisz mnie informować , dla mnie wszystko jest jaśniutkie jak słoneczko
                    • cocollino1 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:50
                      To, ze ktos jest alkoholikiem nie znaczy ze pije codziennie. Moze byc tak, ze
                      nie pioje np. dwa tygodnie nic, a przyjdzie "ciąg" i upija sie codzinnie. nie
                      pje jednego piwka, tylko uchlewa sie albo na humorek albo na smutno, roznie.
                      Nie zawsze alkoholik to ten, ktory pije codziennie. to nie jest jedynym
                      wyznacznikiem. Twoja teza Lipiec wiec jest prawdziwa, ale nie do konca.
                      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:54
                        Ten kto ma ciagi i przestaje i ten ktory pije codziennie to ten sam alkoholik.
                        • cocollino1 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:55
                          no wlasniesmile
                • asaroth Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:43
                  Hahahahaha Doktor 18_lipcowa zdiagnozowała ... Kobieto zrozum wreszcie, że
                  alkoholizm jest bardziej złożony niż tu to co tu próbujesz wcisnąć.
                  • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:46
                    asaroth napisała:

                    > Hahahahaha Doktor 18_lipcowa zdiagnozowała ... Kobieto zrozum wreszcie, że
                    > alkoholizm jest bardziej złożony niż tu to co tu próbujesz wcisnąć.


                    No wlasnie nie bardzo jest złożony złotko
                    Alkohol to alkohol, gdybym codziennie piła piwa czulabym że mam problem.
                    • asaroth Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:50
                      Aha czyli według Ciebie alkoholizm to jest prosta sprawa do diagnozy ... No to
                      nieźle, to powiedz to może tym co się całymi latami zajmują alkoholizmem i
                      książki piszą ...
    • weronikarb Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 08:41
      No to u mnie patologia.
      Mąż siada przed kompem z piwkiem, ja przed telewizorem z jakims slodkim
      winkiem, albo piwkiem - prawie codziennie. I o zgrozo czekam z utesknieniem na
      ta godz. lub dwie kiedy przed spaniem sobie odpoczne, zrelaksuje się.
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:55
        weronikarb napisała:

        > No to u mnie patologia.
        > Mąż siada przed kompem z piwkiem, ja przed telewizorem z jakims slodkim
        > winkiem, albo piwkiem - prawie codziennie.

        CODZIENNIE?
        >
        • weronikarb Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:08
          no cóż prawie, w pracy mamy rum i czesto do kawy troszke dolewamy.
          Alkoholizm wiem co znaczy, uzależnienie tez (papierosy), a żeby uzależnić się
          od alkoholu to trzeba mieć bardzo słaby charakter...........
          • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:35
            weronikarb napisała:

            > no cóż prawie, w pracy mamy rum i czesto do kawy troszke dolewamy.
            > Alkoholizm wiem co znaczy, uzależnienie tez (papierosy), a żeby uzależnić się
            > od alkoholu to trzeba mieć bardzo słaby charakter...........

            taki wlasnie jak Ty teraz
            kiedy sie tak dennie tłumaczysz
            • weronikarb Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:45
              Lipcowa za malo o mnie wiesz aby takie glupoty pisac ............
              • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:50
                weronikarb napisała:

                > Lipcowa za malo o mnie wiesz aby takie glupoty pisac ............


                to ze pijesz codzienie dla mnie jest jasne akurat
              • anatemka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:52
                no nie wiem, czytając lipcową mam wrażenie że ona WIE WSZYSTKOsmile)))
                cóż, młoda jeszcze jest, to i nie najmądrzejszasmile
                • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:54
                  anatemka napisała:

                  > no nie wiem, czytając lipcową mam wrażenie że ona WIE WSZYSTKOsmile)))
                  > cóż, młoda jeszcze jest, to i nie najmądrzejszasmile

                  No nie najmądrzejsz ale na tyle mądra by nie wiązac sie z facetem ktory piwkuje
                  codziennie i sama tez tego nie robię.
                  Niech bedzie ze to nie jest najmądrzejsze...
                  • weronikarb Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:58
                    no cóż nie każdy może, bo wpadnie w nałóg i bedzie musiał sie leczyć .........
                    • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 11:04
                      weronikarb napisała:

                      > no cóż nie każdy może, bo wpadnie w nałóg i bedzie musiał sie leczyć .........

                      Błagam przestań bredzić tylko nazwij to WSPÓŁUZALEZNIENIEM i biegnij do AA po
                      radę.
    • morgen_stern Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:03
      Ja też nie jestem w stanie pojąć, jak można codziennie popijać, albo nie móc
      wytrzymać żadnego spotkania towarzyskiego bez alkoholu, albo - właśnie -
      "wyczekiwać" na drinka czy piwo...
      Jako ciekawostke podam, że moja przyjaciółka, która była w związku z Anglikiem,
      miała podobny problem: on np. codziennie po pracy przychodził i robił sobie
      drinka lub dwa. Ona nie rozumiała, jak można codziennie pić? Denerwował ją
      smród alkoholu (i nie mówcie, że wystarczy umyć zęby, bo to NIE wystarczy) i
      to, że on się MUSI napić i zupełnie nie rozumie, czego ta Polka od niego chce?
      Przecież trzeba się zrelaksować po pracy. Nota bene przyjaciołka jest trunkowa,
      lubi alkohol, ale - okazjonalnie....
      Śmiejemy się z Lubym, że jakby ktoś zajrzał do naszej spiżarki, pomyślałby, że
      przyszedł do domu dwóch alkoholików - z 7 butelek wódki, tyle samo win, jakieś
      nalewki i ze dwa szampany, a w lodówce mój ulubiony likier - Passoa... smile))
      Oboje pijemy bardzo mało i rzadko, a te butelczyny to prezenty, służbowe i
      prywatne smile
      Ale żeby pocieszyć te, które piją codziennie i trudno jest im się przyznać do
      uzależnienia ("fu, jak to okropnie brzmi, nie jestem alkoholiczką!") przyznam
      się bez bicia - jestem uzależniona od czarnej kawy rano, scrabble i emamy smile)
      Courage! Teraz Wasza kolej! smile)))))))
    • asaroth Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:07

      Alkoholizm to alkoholizm
      a pijaństwo to pijaństwo.
      Te dwa pojęcia są całe szczęście rozróżniane.

      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:55
        asaroth napisała:

        >
        > Alkoholizm to alkoholizm
        > a pijaństwo to pijaństwo.


        jak dla mnie mała to rożnica
        • asaroth Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:57
          Jak mała różnica to poszukaj odp. w źródłach zbliżonych do psychiatrii
    • babsee Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 09:10
      Right!Mam ciotke- zadbana, wysoce wyksztalcona kobitka.I codziennie wieczorem
      lampka koniaczku.Czasem dwie.lekka sugetsia ze strony mojej mamy ze to moze byc
      uzaleznienie.Oburzenie!!!Jak to?Przeciez to tylko lampka koniaku!I to takiego z
      5 gwiazdkami!Po roku przeprosila Mame.Stwierdzila ze jest uzalezniona, jak
      wyjechali na wakacje i po 5 dniach pognala do sklepu po koniak bo sie skupic
      nie mogla ani zasnac.Wystraszyla sie na maxa.Droga do alkoholizmu jest
      niewinna. Codzienne picia alkoholu( nie wazne jakiego) to uzaleznienie.Tylko to
      tak brzydko brzmi..alkoholik...raczej nam sie kojarzy z żulem w parku.
      To tak jak ze mna- pale bo lubie.(?)
      Pale- bo jestem ochydnym nałogowcem.Deam....
      • unoewa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:00
        mój mąz tez zaczynał od jednego piwka w domu przy TV i długo czasu mineło zanim
        doszło do niego , że jest uzależnionym alkoholikiem ....(bez wszczynania
        awantur w domu , burd i innych ekscesów) od ponad pięciu lat nie pije , dzisiaj
        nie zje nawet cukierka z advokatem .
    • marbella Jedna lampka markowego koniaku! 24.02.06, 10:01
      W Austrii pewnien pan na wysokim stanowisku codziennie wieczorem wypijał lampkę
      koniaku - tak na rozluźnienie po trudnym stersującym dniu. Trwało to latami.
      Problmu nie było. Wreszcie z powodu jakiejś niedyspozycji czy wypadku pan
      wylądował w szpitalu - tam koniaczku nie było i potrzeby pozornie też. Minęły
      dwa może trzy dni jak dostał dziwnych, dla niego ataków, nie wiedział z czym
      jest to związane. Myślał, że to ma związek z pobytem w szpitalu. Jednak lekarze
      jednoznazcnie ocenili - alkoholizm. Facet zaprzeczył - nigdy nie był przecież
      pijany, nigdy nie miał z tym żadnego problemu, ma dom, samochód, szczęśliwą
      rodzinę, hobby, przyjaciół. Po głębszym wywiadzie okazało się, ża to ta lampka
      koniaku codziennie po pracy to jest właśnie jego alkoholizm. Leczył się wiele
      miesięcy. I do końca życia pozostanie już alkoholikiem - mimo, że po alkohol
      nie będzie sięgał...
    • triss_merigold6 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:34
      Ano prawda. Jesli ktoś codzinnie spożywa procenty to jest uzależniony, nie ma
      co ściemniać.
      • wieczna-gosia Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:45
        Francuzi narod alkoholikow? Wraz z Czechami i Balgami?

        No nie.

        Ja chcialam zauwazyc, ze Lipcowa na poczatku oddzielila nasz narod od innych. I
        nasza kulture picia od innych.

        Nie raz pisala jakie ona ma do alkoholu podejscie, ze kac ja meczy, albo ze sie
        uwala.

        No a kazdy sadzi po sobie. Ja nigdy w zyciu nie bylam naprawde pijana, nie urwal
        mi sie film, nie zygalam, nie mialam kaca. Jestem w stanie sobie wyobrazic, ze
        ktos pije piwko wieczorem codziennie, chociaz nie pochwalam, bo tuczy. W zimie
        chetnie pije kieliszek wina, kieliszek nie butelke. Ale jak sie skonczy- to nie
        gnam klusem do sklepu smile I pozniej tego wina moze nie byc miesiac lub dwa.

        Nie, generalnie nie zgadzam sie z prostym przelozeniem- pije codziennie puszke=
        alkoholik. Do alkoholizmu potrzebny jest pewien zespol cech. A nie tylko fakt ze
        sie pije codziennie.
        • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:54

          > Nie raz pisala jakie ona ma do alkoholu podejscie, ze kac ja meczy, albo ze
          sie
          > uwala.


          No, nie raz. Ze trzy. Na 3 lata forum.
          Tak, mam na imie Marta i jestem alkohliczką.
        • michiko alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 10:54
          pijący uświadomi sobie że ma problem.
          • 18_lipcowa Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 10:58
            michiko napisała:

            > pijący uświadomi sobie że ma problem.

            tylko widzisz, wg nich nie ma problemu to tylko znowu lipcowa mysli ze wszystko
            wie,bo przeciez alkoholik to ten co lezy pod budką z piwem zasikany a nie
            kochany męzus ktory wali browara codziennie,ale przeciez w domku, po kolacji,
            super....
            bleee
            najgorsze ze kobiety to tak tłumaczą...
            • anatemka Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 11:09
              ty fobie przed mężusiem masz? kurcze, to się fachowo nazywa, ale nie pamietam
              jak.... Lęk przed zamążpójściem.
              Nie zauwazyłam zresztą, żeby ktoś tu męża bronił, wszystkie pisza, że im sie
              picie nie podoba. A jak ktoś ci mówi, że nie znasz się na istocie alkoholizmu
              to sie fochasz.
              • 18_lipcowa Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 11:12


                > ty fobie przed mężusiem masz? kurcze, to się fachowo nazywa, ale nie pamietam
                > jak.... Lęk przed zamążpójściem.

                możliwe.
                Tak mam ten lęk.

                > Nie zauwazyłam zresztą, żeby ktoś tu męża bronił, wszystkie pisza, że im sie
                > picie nie podoba. A jak ktoś ci mówi, że nie znasz się na istocie alkoholizmu
                > to sie fochasz.

                Że co? Wiele osób pisze że im sie picie nie podoba, ale są osoby ktore zaciekle
                bronią że codziennie picie to nie alkoholizm.
                Poza tym nie focham się. Nie jestem terapeutą od uzaleznien ale wystarczy mi 25
                letnia obserwacja i to co mama i babcia mi mówiły. Ten kto pije codziennie jest
                alkoholikiem.
              • morgen_stern Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 11:12
                Buhahah, zawsze mnie śmieszy, jak chcecie dowalić Lipcowej, już się nie możecie
                doczekać smile)) Tylko szkoda, że strzały na ślepo i zupełnie wam to nie
                wychodzi.... smile)))
                • anatemka Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 11:14
                  ja akurat dowalić jej nie chcę. bo po co?
                  • 18_lipcowa Re: alkoholizm mozna leczyć pod warunkiem że 24.02.06, 11:15
                    anatemka napisała:

                    > ja akurat dowalić jej nie chcę. bo po co?

                    ja wiem że Ty mi nie chcesz dowalić
                    Nie jesteś nawet w stanie.
                    • michiko lipiec czy ty masz jakiś problem czy obserwujesz 24.02.06, 12:10
                      go w rodzinie? bo zastanawia mnie skąd u ciebie takei tematy sie biorą. Według
                      mnie napewno nie z sufitu a z życia codziennego
                      • 18_lipcowa Re: lipiec czy ty masz jakiś problem czy obserwuj 24.02.06, 12:12
                        michiko napisała:

                        > go w rodzinie? bo zastanawia mnie skąd u ciebie takei tematy sie biorą.
                        Według
                        > mnie napewno nie z sufitu a z życia codziennego


                        No jak skąd?
                        Stąd na przykład.
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=37342444
                        • 18_lipcowa Re: lipiec czy ty masz jakiś problem czy obserwuj 24.02.06, 12:14
                          a czy mam w rodzinie?
                          oczywiście że mam. W dalszej, i mnie nie dotyczy ale mam.
                          Ale nie stąd wzięła sie moja inspiracja, bo gdyby tak było napisalabym o tym
                          wcześniej.
                          Pzdr
                          wink
        • triss_merigold6 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 10:57
          We Francji i Belgii alkohol towarzyszy posiłkowi, najczęściej późnej i obfitej
          obiadokolacji. Z tą powszechnością wina do codziennego obiadu to hm... mit.wink
          W Niemczech i Wielkiej Brytanii istnieje coraz poważniejszy problem alkoholizmu
          i coraz więcej się w mediach o tym mówi.
          Polska kultura picia jest taka jak rosyjska, ukraińska czy białoruska - wódka,
          dużo wódki do wszystkiego i z każdej okazji ewentualnie piwo ale też mnóstwo.
          Ci którzy prezentują bardziej zachodnią kulturę picia to na tle całego
          społeczeństwa wyjątki.
    • kawad Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 11:43
      Popieram lipcową w całej rozciągłości. Jeśli ktoś pije codziennie to
      najprawdopodobniej jest alkoholikiem tylko może sobie z tego sprawy nie zdaje.
      Proponuję wszystkim spróbowa odstawi to codzienne piwko lub koniaczek itp na te
      2-3 tygodnie (tak jak lipcowa proponowała) i zobaczycie co z tego wyniknie.
      Ktoś napisał, że pijaństwo to nie alkoholizm. Może jeszcze nie, ale do
      alkoholizmu łatwo zaprowadzi.
      Ja nie piję, mój mąż też nie i nie uważam tego za powód do wstydu, dla nas to
      norma. Wiecie co, obrzydliwie wyglądają mamuśki lub tatuśkowie pijący sobie
      swoje jedno piwko dziennie na ławeczce przed blokiem często pilnując dzieci.
      Fuj! A smród alhololu jest okropny i do łóżka niw wpuściłabym tak zalatującego
      faceta. A kubek, pasta itp tu nie pomoże bo to jak czosnek, człowiek śmierdzi
      cały.
      • dzindzinka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:02
        No to się przyznaję: mój mąż ma problem, bo ma żonę alkoholiczkę. Od dwóch
        tygodni piję regularnie 3x dziennie vita buerlecithin - 16,4% alkoholu. Na swoje
        usprawiedliwienie dodam, że z polecenia lekarza.
      • headonshoulders Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:11
        zgadzam sie z lipcowa.
        a takie tlumaczenie sie jest po prostu obrzydliwe.
    • piastka Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:01
      W takim razie jesteśmy z mężem zdegenerowaną parą alkoholików, bo od wielu lat
      popijamy może nie codziennie ale dość często piwo albo czerwone wino (1-
      2lampki). Ale jak mam wyjaśnić, że kompletnie "nie biorą" nas mocne trunki,
      które stoją u nas po wiele miesięcy, aż w końcu je wyrzucam niedopite (pewnie
      się pocieszam...).
      Kiedy byłam w ostatniej ciąży bez trudu zrezygnowałam z alkoholu (czasem tylko
      pół lampki czerwonego wina, do czego zachęcał mnie nawet znajomy lekarz
      położnik).

      Może jestem w miarę odporna na uzależnienia, a może za jakiś czas....?

      Może nie powinni wypisywać w gazetach, że trochę alkoholu sprzyja zachowaniu
      zdrowia w starszym wieku?

      Dodam jeszcze, że po całym dniu zapominania o piciu (standardowo tyko 1 kawa i
      2 herbaty) muszę "uzupełnić" płyny; wody i słodkich soków nie lubę - pozostaje
      piwo...(ale ma witaminę B!) albo wino (żelazo!). Na ogół dopiero w chwili
      wytchnienia - późnym wieczorem po uśpieniu najmłodszej.

      Ale - niestety - jakieś tam wyrzuty sumienia mam...
    • dazzle uzupełnianie plynów 24.02.06, 12:06
      jako argument za piciem piwa lub WINA?
      dobre. tak jeszcze sobie tego chyba nikt nie tłumaczył.
      w takim razie ILE tego piwa i wina pijesz, żeby uzupełnić dzienny bilans?
      rozkoszne. naiwne i rozkoszne.
      • 18_lipcowa Re: uzupełnianie plynów 24.02.06, 12:10
        dazzle napisała:

        > jako argument za piciem piwa lub WINA?
        > dobre. tak jeszcze sobie tego chyba nikt nie tłumaczył.
        > w takim razie ILE tego piwa i wina pijesz, żeby uzupełnić dzienny bilans?
        > rozkoszne. naiwne i rozkoszne.

        Zawsze znajdzie sie dobre wytłumaczenie,
        Mnie tam jedno piwo rozluźnia, poprawia humor - wiem że to działanie alkoholu.
        I fajnie sie czuje, chcialabym sie tak czuc codziennie,ale wiem że byłby to
        alkoholizm....
      • piastka Re: uzupełnianie plynów 24.02.06, 12:26
        Nie zauważyłaś cudzysłowu. Jest to żartobliwe określenie, jakiego używamy z
        mężem (też zdegenerowanym alkoholikiem tak jak i ja..). I nie tłumaczę się w
        moim poście, ale odważnie "wynurzam", bo wiem, że źle robię. A że przy okazji
        mam parę wątpliwości..
        Pozdrawiam abstynentki i zazdroszczę poczucia nieomylności...
        • dazzle a co ma nieomylność 24.02.06, 12:43
          do rzeczy tutaj?
          • piastka Re: a co ma nieomylność 24.02.06, 13:00
            p o m y ś l
            • dazzle czyli nie potrafisz podać 24.02.06, 13:04
              argumentu?
              mnie każesz myśleć? to pójście na łatwiznę
              TY mi to wyjaśnij, skoro TY tego określenia użyłaś..
              CO miałaś na myśli? Słucham...
    • dazzle tak sobie to czytam 24.02.06, 12:13
      i widzę jedno - najeżdżacie na Lipcową, bo zasiała w Was niepokój i dlatego, że
      to LIPCOWA powiedziała o alkoholizmie. Gdyby to była jedna z forumowych
      ulubienic to pewnie refleksji byłoby więcej i jadu mniej. Zabolało, bo uderzyła
      w czuły punkt. Punkt czuły całego społeczeństwa.
      Te, co się pocieszają, że piwo to nei alkohol niechże dadzą szklaneczkę na noc
      ząbkującemu maleństwu - dla odprężenia i dla zawartości cennych witamin (B) -
      jak to ktoraś z Was wymieniała, albo dla zbilansowania dziennego
      zapotrzebowania na płyny i dla poprawy pracy nerek.... NIE? Dlaczego nie?
      • 18_lipcowa Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:17
        dazzle napisała:

        > i widzę jedno - najeżdżacie na Lipcową, bo zasiała w Was niepokój i dlatego,
        że
        >
        > to LIPCOWA powiedziała o alkoholizmie. Gdyby to była jedna z forumowych
        > ulubienic to pewnie refleksji byłoby więcej i jadu mniej. Zabolało, bo
        uderzyła
        >
        > w czuły punkt. Punkt czuły całego społeczeństwa.


        A najbardziej mnie śmieszą zarzuty " oj lipcowa, czyzby problem z wlasnego
        podworka" JASNE że z własnego! Oczywiście że z własnego, a jakże. Mój dziadek
        umarł z przepicia, mój wujek jest od 2 lat w AA, moja 40 letnia daleka ciotka
        zapewne niedługo umrze bo chleje, więc jasne że z własnego, ale ja się tego nie
        wstydzę.Bo niby czego i dlaczego?
        • dazzle Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:21
          Ja uważam, że właśnie osoby, które miały nieszczęście przyjrzeć się różnym
          twarzom alkoholizmu z bliska mają odwagę nazywać rzeczy po imieniu. No, ale
          takie osoby w mysią dziurę się powinny schować, bo to przecież patologia mieć w
          rodzinie kogoś z tym problemem. Ciekawe, czy do mysiej dziury wchodzą osoby,
          które mają w rodzinie palacza, albo kogoś, kto lubi grać rpg do tego stopnia,
          że zapomina o czasie i miejscu rzeczywistym, albo kogoś, kto sobie przed snem
          lubi pornostrony odwiedzić, bo go to odpręża (albo napręża)... Pewnie jednak
          nie. Tylko wokół picia urósł w naszym kraju mur milczenia - bo się to kojarzy z
          obsikanym i zarzyganym brudasem leżącym na ulicy i dlatego, ŻE JEST TO PROBLEM
          TAK POWSZECHNY!
          • 18_lipcowa Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:23
            Dokładnie. Znam osoby ktore były oburzone tym że moj wujek zgłosil się do AA,
            wg nich to wstyd. Nie wstyd pić, tylko wstyd się zgłaszać po pomoc.

            Szkoda że wiele kobiet przymyka na to oko.
          • setite do dazzle 24.02.06, 23:11
            Z tym uzależnieniem od RPG - to znasz kogoś _osobiście_ i czy przy okazji wiesz
            o czym piszesz, czy powtarzasz urban legends (made in amerykańskie kościoły z
            gatunku tych bardziej wojowniczych)? Ciekawa jestem.
            • mama_kotula Re: do dazzle 25.02.06, 01:33
              Znam osobę uzależnioną od RPG w takim stopniu, o jakim pisze dazzle. Przyznam
              jednak uczciwie, iż chłopak ma poza tym stwierdzoną niedawno schizofrenię. Sęk
              w tym, czy uciekanie w odrealnione światy to przyczyna, czy skutek...
              • dazzle Re: do dazzle 25.02.06, 12:59
                znam osobiście
                właśnie rozwodzi się z nim żona, bo nie był w stanie znieść terapii
                stracił też pracę, bo o niej... zapominał. Dodam, że pracował z domu/ w domu.
        • wieczna-gosia Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:32
          > A najbardziej mnie śmieszą zarzuty " oj lipcowa, czyzby problem z wlasnego
          > podworka" JASNE że z własnego! Oczywiście że z własnego, a jakże. Mój dziadek
          > umarł z przepicia, mój wujek jest od 2 lat w AA, moja 40 letnia daleka ciotka
          > zapewne niedługo umrze bo chleje, więc jasne że z własnego, ale ja się tego nie
          >
          > wstydzę.Bo niby czego i dlaczego?

          lipiec, ale to zaden wstyd. Tylko, ze to dosyc czesta tendencja, ze czlowiek
          ktory ma doswiadczenia z alkoholem- demonizuje, a czlowiek ktory nie ma-
          bagatelizuje.
          Ty masz 3 alkoholikow w rodzinie, ja nie mam ani jednego, ani u tesciow ani we
          wlasnej. O pardon, pierwsza zona mojego tescia byla alkoholiczka, dzieci jej
          tesc odebral, wiec musialo byc powaznie- i faktycznie on stawia butelke wodki na
          10 osob i wpada w histerie jesli ta butelka pojdzie, obraza sie na zone ze
          wypila 2 kieliszki (no bo po ile kieliszkow na lebka moze wyjsc z butelki?), mi
          robil awantury ze w ciazy pije wino, a mojego meza wyzywa od alkoholikow, jak
          ten jest bez samochodu i taksowke do domu zamawia bo sie napil smile
          • 18_lipcowa Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:41
            Gosia ja naprawdę tego nie demonizuję bo mam w rodzinie alkohlików. Dziadek
            umarł dawno kiedy mało o tym widzialam i rozumialam, o wujku wiedzialam tylko
            ze poszedl, ciotki nie widzialam z 10 lat.
            To nie jest tak że jestem przeczulona, bo sie napatrzylam bo jak widzisz sie
            nie napatrzylam.
            Malo tego - i mi sie zdarzało mocno pobalować. Bardzo często wychodze do ludzi,
            do pubów, spotykam się ze znajomymi, zdarza się piwo, drink, wino, czasem
            odmówię, czasem nie.
            To nie o to tu chodzi.Drazni mnie po prostu lekki podejście kobiet do tego
            jednego piwa codziennie.
          • weronikarb Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 13:40
            wieczna - gosia wcale tak nie jest demonizuje - bagatelizuje.
            Moja tesciowa z alkoholizmem nie miala nigdy do czynienia niema o tym zielonego
            pojecia - a ona demonizuje (w co sie nie wtracam bo pogadac nie zawadzi)
            Ja mialam b. duzo z alkoholikami do czynienia i ja raczej bagatelizuje
            dlaczego? Bo wiem jak to jest, bo wiem co ten nałóg oznacza i w jaki sposób
            można w niego wpaść. Jak ze wszystkim, jak człowiek zna wroga i wie jak z nim
            walczyc to sie nie boi, a jak niezna i niewie to ogarnia go strach i bije na
            oślep
        • dzindzinka Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:35
          A ja myślę, że społeczeństwo zmieniło się pod tym względem na plus. Pokolenie
          moich rodziców chlało niemiłosienie. Nie było to jedno piwo przed snem, ale
          chlanie wódy do upadłego przy byle okazji. Zresztą za komuny piwo dostena była
          głównie wóda. Niestety znam to z bliskiego otoczenia. Też mam ciotkę
          alkoholiczkę, ostatnio wylądowała w szpitalu, bo zaczęła się dusić (palaczka
          nałogowa na dodatek) i o dziwo wyniki miała bardzo dobre zważywszy, że chleje od
          prawie 40 lat.
          Osobiście nie bardzo lubię, gdy mój mąż pije piwo (straszę go, że mu po nim
          rośnie brzuszysko), robi to sporadycznie, jakby robił codziennie chyba bym się
          zdenerwowała lekko i na pewno byłoby to niepokojące. Na szczęście nie ma
          skłonności do nałogów i ja też nie. Choć czasem sobie popijamy. Szczytem było
          "drinkowanie" na wakacjach przez dwa tygodnie co noc, gdy gagatki poszyły spać.
          Najbardziej lubimy whisky: ja z lodem, a mąż z colą, ale pijemy ją sporadycznie.
          Mnie się dość często zmienia gust pod tym względem: aktualnie piwa nie lubię i
          zgadzam się z Tobą Lipcowa, że odór jest wstrętny mimo umytych zębów.
      • wieczna-gosia Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:24
        moja droga smile

        kawy zaspanemu malenstwu nie dam rowniez.
        ani rosolku glodnemu malenstwu

        smile

        coz to za argument smile
        • wieczna-gosia Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:27
          A moj maz nie pije codziennie i juz na pewno nie puszke (bo pol puszki to ja
          wypije) wiec nie poczuwam sie do alkoholizmu, nawet wg kategorii lipcowej smile

          tak sie czeonelam dla zasady, bo nie do konca sie z nia zgadzam. Alkoholizm to
          nie oproste przelozenie codziennie= alkoholik.

          zamierzam robic wina domowe. Pewnie beda okresy ze strzele kieliszek codziennie.
          Mam sobie miejsce w AA zarezerwowac? No przeciez to bez sensu smile
          • dazzle wieczna-gosiu 24.02.06, 12:47
            podaj mi w takim razie powód do codziennego picia piwa
            jeśli codzienne picie nie równa się uzależnieniu to z czego wynika?
            • wieczna-gosia Re: wieczna-gosiu 24.02.06, 13:14
              z sympatii do smaku?

              Ja z tego powodu pije kawe codziennie. Ale jak kawa sie skonczy- nie bedzie na
              stacje benzynowa w bamboszach smile
              • 18_lipcowa Re: wieczna-gosiu 24.02.06, 13:22
                wieczna-gosia napisała:

                > z sympatii do smaku?

                smaku alkoholu?
                ja też bardzo sympatycznie odbieram smak Reddsa, Coolera, albo Gingersa ale nie
                muszę tej sympatii okazywac codziennie.
                • wieczna-gosia Re: wieczna-gosiu 24.02.06, 13:24
                  Ale dla mie to wlasnie roznica:
                  okazuje bo musze czy okazuje bo lubie.

                  Ja do kawy okazuje bo lubie- nie dlatego ze musze.

                  moj maz do papierosow okazuje bo musi.
                  • 18_lipcowa Re: wieczna-gosiu 24.02.06, 13:30
                    wieczna-gosia napisała:

                    > Ale dla mie to wlasnie roznica:
                    > okazuje bo musze czy okazuje bo lubie.
                    >
                    > Ja do kawy okazuje bo lubie- nie dlatego ze musze.
                    >
                    > moj maz do papierosow okazuje bo musi.


                    No tak ale mimo wszystko ja juz potem nie wiedzialabym czy okazuje do smaku
                    jablek w reddsie czy do smaku alkoholu, mysle ze codzienne picie zachwialoby mi
                    to.
                  • lola211 Re: wieczna-gosiu 25.02.06, 13:27
                    Gosiu, ale jesli Ci tej kawy zabraknie to nie czujesz, ze czegos Ci brak?
                    Bo ja nalogowo pije kawe- tzn. codziennie, ale tylko dwie, nie wiecej.I tez w
                    razie braku nie lece na stacje, ale- zawsze pilnuje by byla w domu.Chleba moze
                    nie byc, ale kawa musi, a jak sie zdarzy, ze jakims cudem zabraknie i rano nie
                    moge sie jej napic, to jest mi z tym źle.
                    Zatem jestem uzalezniona.
                    • 18_lipcowa Re: wieczna-gosiu 25.02.06, 13:41
                      Lola ale przeciez wiemy jaka jest roznica miedzy kawą a alkoholem prawda?

                      Nałogowi kawosze nie rozwalają sobie rodzin, nie tracą pracy- ba w pracy kawa
                      jest dozwolona, alkohol wątpię, nie biją bo brak im kawy, nie lezą pod płotkiem
                      bo sie napili kawy, nie umierają na marskosc watroby bo 20 lat piją kawę,
                      prawda?
                      • lola211 Re: wieczna-gosiu 25.02.06, 17:49
                        Nie, no ja w ogole nie porównuje - to niebo a ziemia.
        • morgen_stern Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:27
          Moja droga smile
          Kawa to też używka i można się od niej uzależnić.
          Cóż to za argument smile
          • wieczna-gosia Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:32
            ja jestem uzalezniona od soku malinowego w herbacie- jak nie ma- nie pije herbaty smile
            • dzindzinka Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 12:40
              Jednak mój mąż jest alkoholikiem. Swego czas popijał codzinnie kieliszek nalewki
              z jeżyn, aż wyżłopał całą butelkę. Wyszła mi wyjątkowo dobra.
      • weronikarb Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 13:36
        Dazzle jak moja kuzynka byla chora na nerki (miala wtedy ok. 5 lat) to lekarz
        powiedzial cioci aby dawala malej piwo codziennie jakas tam dawke - juz nie
        pamietam ile
        • dazzle Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 13:42
          przecież napisałam, że na nerki dobre
          ale jednak musiał to lekarz zalecić, prawda? i jakąś dawkę, a nie ile chciała?
          czyli obchodzono się z "niewinnym" piwem jak z substancją, powiedzmy,
          niebezpieczną, czy może nieobojętną, prawda?
          Mnie chodzi o to, by nie bagatelizować i nie umniejszać działania substancji
          uzależniającej jaką może byc piwo. I nie tłumaczyć męża, który od x czasu
          codziennie wieczorem pije piwo i bez tego się nie obejdzie, że "on to
          lubi" "jemu smakuje" etc. Niech polubi wodę z sokiem. A skoro nie może się obyć
          bez to trzeba stawić czoła problemowi i nazwać sprawę po imieniu.

          Uważam, że jeśli ktoś szuka potwierdzenia, że inni robią coś potencjalnie
          zagrażającego wolności, uzależniającego itede, bo we własnym domu się to robi i
          jest to na porządku dziennym, to to już jest dowód na to, że staramy się same
          siebie uspokoić, że to, o czym podświadomie wiemy, że nie jest normą, nią jest.
          Szukamy, jednym słowem, usprawiedliwienia, zamiast szukać ratunku.

          I jeszce jedno. Ciekawe jakby się zachowała więszość tak chętnie przyznających
          się do codziennego piwka mam, gdyby temat brzmiał - jestem w ciąży, palę
          codziennie jednego, czy wy też?
          • weronikarb Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 13:49
            Dazzle ale ja nie mówie to w senssie pije bo musze, mówię jak wieczna gosia -
            pije bo lubie.
            Uzależnienie to coś takiego że jak mam do wyboru chleb - piwo to sie
            zastanawiam. Gdy nie jestem uzależniona, to nawet sie nie zastanawiam bo to
            normalne, bez piwa wytrzymam bez chleba nie. Trudno to wytłumaczyć pisząc.
            Powiem tak jestem uzależniona od papierosów - gdy ich niemam bo mnie nie stać
            to mnei nosi - wytrzymam (bo jak sie upre to ma byc jak ja chce), ale wiem że
            sporo bym dała za fajke. Natomiast jak niema wieczorem wina,czy piwka (jeden,
            drugi wieczór) to niema problemu oboje z mężem nie odczuwamy dyskomfortu smile I
            dla mnie tym różni się uzależnienie od lubienia
            • 18_lipcowa Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 13:56
              dalej nie rozumiesz,
              Nadal alkoholik dla ciebie to osoba chlejąca pod plotem...
              Dla mnie nie, dla mnie to rowniez osoba pijąca piwo codziennie.
              • weronikarb Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 15:01
                Lipcowa już Ci powiedziałam że znam się a dlaczego?
                Mój tata i wszyscy ze strony tata byli alkoholikami (niektórzy jeszcze żyją).
                Mojej mamy siostry mąż też jest uzależniony - na wysokim stanowisku i tez
                popija ale on jest uzależniony, bo musi, bo nie wyobraża sobie położyć się spać
                bez alkoholu we krwi.
                Dlatego nie generalizuj bo sa różni ludzie, różne charaktery i nie wszyscy są w
                stanie sie uzależnić od alkoholu
                • 18_lipcowa Re: tak sobie to czytam 24.02.06, 15:04

                  > Dlatego nie generalizuj bo sa różni ludzie, różne charaktery i nie wszyscy są
                  w
                  >
                  > stanie sie uzależnić od alkoholu


                  Nie no teraz to przesadzilaś.
          • wieczna-gosia no moment moment 24.02.06, 15:02
            palenie w ciazy a picie bez ciazy to chyba jednak roznica?

            nie mowiac o tym ze mimo wszystko jest roznica pomiedzy pi8wem czy winem a
            papierosem smile
          • lola211 Re: tak sobie to czytam 25.02.06, 13:30
            >przecież napisałam, że na nerki dobre

            W poradni nefrologicznej, do ktorej chadzam z dzieckiem, wisi sporych rozmiarów
            tekst, w ktorym rozprawiaja sie z mitem dobroczynnego wpływu piwa na nerki- nie
            zalecaja.
            • dazzle a jednak... no no no 26.02.06, 15:16
              smile)))
    • agatkaros Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:39
      No i co z tego???? Nie rozumiem, co autorka chce tak naprawdę udowodnić, no i
      komu? Owszem, odór piwa to coś nieprzyjemnego, ale może są żony, którym on nie
      przeszkadza? Uszanuj to. Nie nazywaj ich głupimi, czy śmiesznymi. To są pojęcia
      względne.
      Mam dla Ciebie radę: jeśli chcesz działać na rzecz uświadamiania kobiet, zgłoś
      się do fundacji, które się tym zajmują. Tam przynajmniej będziesz miała
      poczucie, że komuś naprawę pomagasz.
      Pozdrawiam
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:44
        > No i co z tego???? Nie rozumiem, co autorka chce tak naprawdę udowodnić, no i
        > komu? Owszem, odór piwa to coś nieprzyjemnego, ale może są żony, którym on
        nie
        > przeszkadza? Uszanuj to. Nie nazywaj ich głupimi, czy śmiesznymi. To są
        pojęcia
        >
        > względne.

        Taaa....

        > Mam dla Ciebie radę: jeśli chcesz działać na rzecz uświadamiania kobiet,
        zgłoś
        > się do fundacji, które się tym zajmują. Tam przynajmniej będziesz miała
        > poczucie, że komuś naprawę pomagasz.

        No widzisz,tylko ja mam akurat kaprys na forum to robić.
        • agatkaros Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 12:59
          No tak, zaraz mnie zagryzą wściekłe psy....
          na szczęście już uciekam.............
          • dazzle no tak 24.02.06, 13:02
            to jest rzeczowy argument w dyskusji
            a propos tych "wściekłych psów" - to też uznajemy za pojęcia względne?
      • dazzle a jaki cel ma post 24.02.06, 12:51
        pt."wkurzające zdarzenia" czy "jak odpoczywacie" albo "mam dość" (wybrane
        przypadkowo i losowo - bez urazy autorki!)?
        otóż ktoś chce coś powiedzieć, o coś zapytać, lub coś postulować właśnie w tym
        gronie.
        wolno?
        wolno
      • triss_merigold6 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:19
        Powiedz dlaczego nie nazywać głupią kobiety, która nie dopuszcza do siebie
        myśli, że mąż pijący codziennie jest prawdopodobnie uzależniony?
    • mieszkowamama Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:04
      No i nadszedł ten dzień... kiedy to lipcowa ma rację wink
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:06
        mieszkowamama napisała:

        > No i nadszedł ten dzień... kiedy to lipcowa ma rację wink

        Lipcowa często miewa racje...wink))
        • aureliana Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:29
          przesada. samo picie codziennie nie wystarczy do bycia alkoholikiem. mnie tam w
          upaly najlepiej gasi pragnienie zimne niewygazowane piwo( mimo ,ze smaku jako
          takiego nie znosze). i zdecydowanie lepiej dziala, niz wczesniej przeze mnie
          uwielbiana coca- cola( problemy zdrowotne po niej).
          i zeby nie bylo, ze 'pijactwo' to tylko domena polakow
          np. w hiszpanii, podczas moich wszystkich kilkumiesiecznych pobytow- wino bylo
          praktycznie przy kazdym posilku (w najrozniejszych towarzystwach)i nic to nie ma
          wspolnego z alkoholizmem. przynajmniej ja po winie mam rewelacyjne trawienie.
          jezeli ktos lubi codziennie pic piwo, to co za problem? problem jest jesli
          pewnego dnia usiadzie na kanapie i bez piwa bedzie wsciekly, zdezorientowany i
          czegos mu bedzie wybitnie brakowalo. zeby nie bylo, ja generalnie alkoholu nie
          cierpie. ale dobija mnie rzucanie 'alkoholikami' na kazdego kto po prostu lubi
          smak lekkiego alkoholu, i nie zapija sie wodka codziennie.
          albo obracacie sie w niewlasciwym towarzystwie albo cos z wami nie tak. niedlugo
          z tego watku bedzie jasno wynikac, ze caly swiat to jeden wielki alkoholik,
          alkoholikami sa nawet ksieza, bo z tego co kojarze, to pdoczas mszy oni tez
          przynajmniej maczaja usta w winie? cos tam mu na jezyk zawsze kapnie, no a ze
          codziennie...
          • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:33

            > np. w hiszpanii, podczas moich wszystkich kilkumiesiecznych pobytow- wino bylo
            > praktycznie przy kazdym posilku (w najrozniejszych towarzystwach)i nic to nie
            m
            > a
            > wspolnego z alkoholizmem.

            Tak ale ustalilismy ze to odrębny temat.


            > jezeli ktos lubi codziennie pic piwo, to co za problem? problem jest jesli
            > pewnego dnia usiadzie na kanapie i bez piwa bedzie wsciekly, zdezorientowany i
            > czegos mu bedzie wybitnie brakowalo.

            No i o tym ja pisze, bo jedna z mam napisala ze mąz reaguje nerwowo na uwagi
            jakieś na ten temat.


            zeby nie bylo, ja generalnie alkoholu nie
            > cierpie. ale dobija mnie rzucanie 'alkoholikami' na kazdego kto po prostu lubi
            > smak lekkiego alkoholu, i nie zapija sie wodka codziennie.


            Nie trzeba sie zapijac by byc alkoholikiem.
            Ten kto pije codziennie jest uzależniony niestety i powinien sie leczyć.
            • aureliana Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:42
              ja codziennie jem po 3 liony king size z takiego automatu. i naprawde jestem
              wkoorwiona jak automat ktoregos dnia okazuje sie zepsuty.
              codziennie tez zdrapuje sobie skorki przy paznokciach, codziennie slucham jednej
              i tej samej piosenki marilyna mansona ( babcia tez mowila, ze mam sie leczyc)
              to sa bzdurne przyklady, ale CHOLERA! nie przesadzajmy. ludzie pala paczke
              papierochow dziennie, nie dosc ze zatruwaja sami sieb0e( w znacznym stopniu) to
              jeszczer wkoorwiaja i truja ludzi wokol. a jednak nikt jakos nie mowi o
              resocjalizacji, rzucaniu malzonka itp.
              nie doczytalam watku dokladnie, jesli koles reaguje nerwowo to faktycznie nie
              jest za dobrze( jak w ostatnim upalnym polskim lipcu pilam tylko piwo,
              codziennie nawet niejedno, to tez bym byla zdenerwowana jakby ktos mi probowal
              zwrocic uwage. dla mnie tez nie jest przyjemne, ze jedyne co gasi moje
              pragnienie to cos, co mnie nawet nie smakuje)


              18_lipcowa napisała:


              > Ten kto pije codziennie jest uzależniony niestety i powinien sie leczyć.
              >
              >
              >
            • paszczakowna1 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 25.02.06, 01:25
              > Tak ale ustalilismy ze to odrębny temat.

              Przepraszam, ale kto ustalil? Czytam te dyskusje, i nijak nie jestem w stanie
              zrozumiec - dlaczego to Polak, wypijajacy pol litra piwa dziennie ma byc
              alkoholikiem, a Francuz, Wloch, Belg, Czech czy Niemiec, wypijajacy ekwiwalent
              (piwo lub wino) nie? Inne geny? Inny gatunek czlowieka?

              Czytam ze rzekomo inna kultura picia - ale wlasnie o to chodzi, ze piwo (lub
              wino) codziennie w malych ilosciach (do posilkow) to wlasnie jest zachodnia
              kultura picia, ktora przyjmuje sie powoli i u nas. Wschodnia (tudziez
              skandynawska), to od czasu do czasu urznac sie do nieprzytomnosci. I jedno, i
              drugie MOZE prowadzic do alkoholizmu, ale samo w sobie alkoholizmem nie jest.

              > Ten kto pije codziennie jest uzależniony niestety i powinien sie leczyć.

              Powtarzanie nie czyni argumentu mocniejszym.
              • mama_kotula Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 25.02.06, 01:31
                Różnica jest taka, iż "piwkowanie" (czyli główny temat wątku) n.i.e jest piciem
                do posiłku. Najczęściej facet (rzadziej kobieta) rozkłada się na kanapie przed
                telewizorem z puszką piwa i paczką solonych orzeszków. Chyba, że orzeszki bądź
                chipsy uzna się za posiłek.
                • paszczakowna1 picie do posilku? 25.02.06, 21:34
                  Niezupelnie. Gdyby temat sformulowany byl: 'Codzienne picie alkoholu (nawet w
                  stosunkowo niewielkich ilosciach) jako forma rekreacji moze latwo doprowadzic do
                  alkoholizmu', sama bym sie z tym zgodzila. Ale tak sformulowany nie byl - juz w
                  pierwszym poscie stwierdzono kategorycznie:

                  "Weźcie sie obudzcie z tego letargu bo śmiac mi sie chce jak piszecie że jedno
                  piwo czy drink codziennie to nie jest alkoholizm. Otóż jest. To jest
                  alkoholizm. Piwo to alkohol, wódka to alkohol,jeden drink zawiera alkohol a
                  osoba spożywajaca alkohol codziennie jest UZALEZNIONA."

                  i dalej wielokrotnie to twierdzenie (osoba spożywajaca alkohol codziennie jest
                  UZALEZNIONA) powtarzano.

                  Nie widze tu zadnych zastrzezen w rodzaju "nie dotyczy to picia do posilkow". I
                  dlatego zabralam glos - takie uogolnienia sa bez sensu.

                  Zreszta, nawet z tym zastrzezeniem teza bylaby nieprawdziwa. W krajach
                  poludniowych za jedyne godne zakonczenie wieczornego posilku czesto uwaza sie
                  kieliszek np Amaretto (wypity do kawy). To nie jest 'picie do posilku' - moze
                  nastapic w dobra godzine po posilku. Czy to jest alkoholizm?

                  Moja Mama ma zwyczaj picia latem dzinu z tonikiem - srednio rzecz biorac
                  codziennie. Lubi ten smak i uwaza, ze napoj ten dobrze gasi pragnienie. Wedlug
                  definicji lipcowej, jest alkoholiczka. Wedlug mnie, takie twierdzenie to
                  idiotyzm. Skad to wiem? Bo a) dzinu jest naprawde w tym niewiele (10-15%
                  objetosci) - ale jak rozumiem, to nie ma znaczenia) b) w zimie czestotliwosc
                  drinkow spada do okolo 1 na tydzien lub dwa tygodnie. Nie sadze, by istnialo
                  zjawisko alkoholizmu sezonowego...
          • aureliana Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:34
            w ogole swiat to jedna wielka patologia. pomijajac narkotyki i alkohol, to sa
            przeciez jeszcze papierosy. co w papierosach jest lepszego od alkoholu? pytam
            serio. nalogowych palaczy nie znosze tak jak wiele z was z tego watku nie znosi
            'alkoholikow'.
            dlaczego nikt nie pisze 'dlaczego ta kobieta nie chce przyjac do wiadomosci, ze
            jej maz jest nalogowym palaczem?'. moze tu jaksi kompleks? albo ogolny wkoorw na
            ludzkosc? bo w moim towarzystwie nie ma ani 'alkoholikow' ani alkoholikow, za to
            prawie wszyscy z mojego wydzialu pala fajki co sprawia ze po przejsciu drzwi na
            wydzial smierdze jakbym wyszla z jakiejs speluny. pomijam palantow, ktorzy pala
            na klatkach schodowych, balkonach, przystankach.
            no i uzaleznienie od internetu; ile osob zaglada kilanascie razy dziennie na
            fora, na strony, na gg, poczte, grono i co tam jeszcze?
            uzaleznienie od telewizji oglupia 100razy bardziej. ja bym sie bardziej martwila
            tym, ze maz siedzi rpzed tiwikiem caly czas niz ze z puszka w dloni.
            • weronikarb Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 13:56
              Aurelia widzę że tylko ja, Ty i wieczna - gosia jakoś walczymy o
              tych "alkoholiów" chyba same jesteśmy i dlatego tak zażarcie bronim sie przed
              tym smile))))))))))

              Popieram w 100%
              • aureliana Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 14:11
                wypowiadajace sie w tym watku, niczym hitler, w innym przyznawaly sie ze sa
                nalogowymi palaczkami. no bo przeciez jeden papieros dziennie to tez nalog. wiec
                jestem bardzo ciekawa co sprawia, ze te panie czuja sie lepsze od osoby, ktora
                pije piwo czy lampke wina dziennie? no i wspolczuc i pogradzac nalezy tez tymi
                ludzmi, ktorzy sprawdzaja jakosc win, prawda? co za mendy, szuje i ukryci
                menele( no bo przeciez w madych gazetach jest napisane, ze alkoholizm to nie
                tylko ci spod bramy czy budki z piwem). i jeszcze zarabiaja pieniadze dzieki
                swojemu nalogowi!!! powtorze tez przyklad ksiazy, swoj wlasny, no i wiecznej
                gosi( dopiero teraz przeczytalam caly watek; wieczna gosiu- herbata malinowa
                codziennie?? zgroza...).
                • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 14:17
                  Zdecydowanie papierosy to też zły nałóg. I to Ci powie każdy.
                  natomiast juz nie każdy jak widzisz przyznaje że alkohol w nadmiernej ilosci to
                  cos zlego, tak samo jak niewiele osob przyzna ze alkohol codziennie to cos
                  nienormalnego
    • marta.m2 Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 14:30
      Ja też kiedyś tak myślałam, jak Ty. W moim domu nikt nie pił (nawet
      okazjonalnie), ale miałam w dalszej rodzinie przypadki, kiedy piwko i papierosy
      musiały być codziennie, a już np. dzieciom pomarańczy odmawiano, bo "się nie
      przelewa". I dla mnie był to alkoholizm. Potem poznałam nie-męża i u niego
      zdarzały się dni kiedy piwo było codziennie (1 - 2 butelki). Kiedy pytałam
      dlaczego to odpowiadał, że po prostu mu smakuje (i faktycznie mój chłop zna się
      na różnych gatunkach piwa). 2 miesiące temu nie-mąż stwierdził, że zaczyna mu
      przeszkazać brzuszek, więc postanowił wziąć się za dietę - odstawił wszystko co
      słodkie oraz piwo. I przez cały ten czas jedyne na co narzeka to gorzka kawa, a
      nie brak piwa. A więc nie zawsze codzienne picie = uzależnienie.
      Marta
      • 18_lipcowa Re: Jedno piwo to nie piwo czyli o alkoholizmie 24.02.06, 14:38
        A więc nie zawsze codzienne picie = uzależnienie.

        wg ciebie
        ja uwazam co innego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka