18_lipcowa
23.02.06, 16:45
i głupocie kobiet które tłumaczą rozwijający sie alkoholizm u ślubnych.
Tak się zastanawiam dlaczego tłumaczycie uzależnienie od alkoholu swoich
męzów tym że to nic złego.
"Piwkowaniem"? Brr okropna nazwa.
Błagam. Nie wiem czy mam się smiać czy płakać jak czytam ten wątek o piwie.
Zacznijmy od tego że nie porównujmy sie do kultury zachodu gdzie ludzie piją
lampkę lub łyka wina do obiadu...Temat ten niech pozostanie nietknięty.
U nas kultura picia to szwagier + pępkowe + śledzie na zagrychę albo codzieny
browar w fotelu albo ochlewanie każdej możliwej okazji. Picie piwa po pracy
też jest u nas kulturą picia? Obrzydliwe ohydne.
Dlaczego tłumaczycie że to nic złego, albo że jedno piwo to nie piwo ,albo że
mąz lubi piwo.
Ja też lubię piwo, a wręcz uwielbiam Reddsa jabłkowego, ale jakos nie widzę w
tym nic normalnego by codziennie łykała jedną puszkę.
Błagam nie tłumaczcie waszych mężów, nie usprawiedliwiajcie tego że nie
potraficie tego uciąc,albo zostalyscie wychowane w takiej kulturze ze
męzczyzna MUSI codziennie piwkować.
Miło jest sie klasc do łózka z facetem od ktorego bije odór przetrawionego
browara? BO nikt mi nie powie że po jednym piwie nie czuć? Czuć.
Wytłumaczcie mi dlaczego osoba ktora pije bo lubi smak piwa nie moze pic piwa
bezalkoholowego?
Weźcie sie obudzcie z tego letargu bo śmiac mi sie chce jak piszecie że jedno
piwo czy drink codziennie to nie jest alkoholizm. Otóż jest. To jest
alkoholizm. Piwo to alkohol, wódka to alkohol,jeden drink zawiera alkohol a
osoba spożywajaca alkohol codziennie jest UZALEZNIONA.
Chcecie sprawdzić? Poproście męza by przez 2 tygodnie nie pił
tego ukochanego piwa albo by pili bezalkoholowe....ot tak dla zasady, wszak
nie umrze no nie?