Dodaj do ulubionych

Trudny wybór - co zrobiłbyście

02.03.06, 14:50
Stoję dziś przed trudnym wyborem, historia jest dość skomplikowana i chyba
dość niecodzienna. Jestem od 5-ciu lat w szczęśliwym związku z mężczyzną,
który ma 3 dzieci z 2 poprzednich małżeństw. Decyzja o pierwsze małżeństwie
była podjęta na szybko, ciąża, presja rodziny, oboje byli nieletni,
występowali o pozwolenie na zawarcie małżeństwa do sądu. Po dwóch latach
małżeństwa mieli dwoje dzieci, mieszkali to u rodziców to u teściów, po
trzech latach mój wystąpił o rozwód, który uzyskał po następnych dwóch latach
procedury. Dwa tala po rozwodzie znowu się ożenił, rok później następny syn,
żona od urodzenia dziecka kompletnie przestała się interesować mężem - ona
spała z synem, przestała o siebie dbać, przestała pracować, domu też nie
utrzymywała w należytym porządku, całą uwagę poświęciła synkowi. W końcu
wpadła w depresję, mąż nie wytrzymał i odszedł, po ponad pięciu latach
związku. Nie miał praktycznie żadnego kontaktu z tym dzieckiem po rozstaniu.
Wyjechał za granicę, tam się poznaliśmy długo po jego rozstaniu z drugą żoną.
Wróciliśmy do Polski, od ponad pięciu lat jestem z nim, bardzo się zmienił,
uspokoił, jest cudownym człowiekiem z którym chciałabym stworzyć rodzinę i
mieć dzieci. To nasza wspólna decyzja, wspólnie do niej dojrzeliśmy i się
zdecydowaliśmy na ten krok. No i tu się zaczynają schody. Mój facet nie ma
rozwodu z drugą żoną, kiedy się z nią spotkał wytłumaczył, o co chodzi, tamta
stanęła okoniem, po chamsku, powiedziała mu, że tyle lat się nie interesował
ich życiem a teraz ma czelność prosić o rozwód. Powiedziała, że nie da mu
rozwodu, że się nie zgadza, i.... w ramach zemsty wystąpiła do sądu o
alimenty w wysokości 500 zł na syna (toż to chore, mój płaci 360 zł na dwóch
synów z pierwszego małżeństwa) płatne za ostatnie 3 lata (w sumie chodzi o
ponad 18.000 zł). Mąż był u prawnika, nie wiem czy dobrze zrozumiał, bo ten
mu powiedział że faktycznie żona musi się na rozwód zgodzić i że ma
faktycznie prawo żądać alimentów za 3 ostatnie lata i że 500 zł nie jest to
wielka suma biorąc pod uwagę zarobki mężą (około 200-2200 miesięcznie) Dla
mnie to horror. Mieliśmy w planach zmienić mieszkanie, sprzedać moje
dwupokojowe i kupić na kredyt większe 3-4 pokojowe pod dziecko, mieliśmy
wziąć ślub przed moim zajściem w ciążę, a teraz co? On ma płacić połowę
pensji na niewiadomo, co. Kredytu nie dostaniemy pewnie, a jak tak to i tak
ja będę go spłacać - a z dzieckiem nie bardzo mogę czekać, bo mam 35 lat. W
zwiazku z tym wszystkim mam 3 pytania czy faktycznie żona musi się zgodzić na
rozwód? Po tylu latach separacji? Głupie to jak but, jeśli tak jest naprawde -
ale może mój źle coś zrozumiał? Po drugie ile się płaci średnio alimentów na
dziecko w wieku szkolnym, naprawdę 25% dochodu ojca? Chyba lekka przesada? I
co byście zrobiły na moim miejscu - zaszłybyście w ciążę w tej sytuacji?.
Bardzo jestem ciekawa waszego zdania

Obserwuj wątek
    • be.em Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:52
      nie związałabym się z facetem, który zostawił 2 żony i 3 dzieci..
      jedna żona - rozumiem, w zyciu się nie układa, ale dwie? Przesada..
      • niania40 roznie bywa 02.03.06, 20:54
        be.em napisała:

        > nie związałabym się z facetem, który zostawił 2 żony i 3 dzieci..
        > jedna żona - rozumiem, w zyciu się nie układa, ale dwie? Przesada..

        Moj ex przede mna mial zone ( bez dzieci), potem ja powilam mu dwoje i zaraz po
        drugim porodzie wystawilam za drzwi, a od 8 lat ma trzecia zone i dwoje dzieci z
        nia i sa BARDZO udanym i szczesliwym malzenstwem.
    • kalina_p Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:53
      ja bym z takiego tatusia i 50% pensji ściagala.
      bardzo współczuje jego bylej żonie.
      Tyle w temaciewink
      • sowa_hu_hu Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:57
        i ty sie dziwisz tej żonie? co to za facet który nie interesuje sie własnym
        dzieckiem? a ta dwójka z pierwszego małżeństwa tez sie nie interesuje?
        nie pojmuje jak mozna olac własne dzieci , nie łozyc na nie...
        nie wiem co ma wspólnego to że mu sie z zonami nie ułozyło a jego stosunkiem do
        dzieci...
        dla mnie to jest jakis kosmos!!!
      • ula_max no zaraz mnie tu... 02.03.06, 14:59
        Dziewczyno, jak to ma płacić za "niewiadomo co"? Do cholery, ma płacić na
        dziecko które spłodził!!!
        Zostawił kobietę z dzieckiem i zwiał jak tchórz za granicę. Oj dałabym takiemu
        popalić!!
        • lajlah Re: no zaraz mnie tu... 02.03.06, 15:54
          Popieram ulę w stu procentach. Jak dla mnei nei obraź się, ale to jakiś
          chłoptaś nie mężczyzna.
    • kin2 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:56
      płacić ma na syna, a nie "...na niewiadomo, co."
      • dzindzinka Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:03
        Co jest chore? To, że kobieta domaga się należnych jej dziecku alimentów? Co z
        tego, że już płaci na dwoje starszch? Czyli wg Ciebie na trzecie już się nie
        należy? A jak (czego Ci nie życzę) facet ożeni się z Tobą, będziecie mieć
        dziecko i mu się odwidzi, to nie będziesz domagała się dla dziecka alimentów?
        Jeśli o mnie chodzi wiałabym od tego faceta gdzie pieprz rośnie. Z tego co
        opisujesz on nie może być dobrym człowiekam. Dobry człowiek nie wypina się na
        własne dzieci.
    • cocollino1 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:58
      "On ma płacić połowę
      pensji na niewiadomo, co"
      Tak napisalas
      Nie wiadomo co????????????? Tak nazywasz dziecko faceta z drugiego malżenstwa?
      Uwazasz, ze facet nie powinien placic alimentow na swoje, wlasne dziecko?
      Zreszta Ty mozesz tak uwazac, prawo stanowi inaczej i oby postanowilo jak
      najsurowiej.
      • wesolek11 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:01
        Za kilka lat ta nastepna moze tak o Tobie i Twoim dziecku pisać pisać...
        Ja tez bym się nie zwiazała z takim...
    • sowa_hu_hu Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 14:59
      a co ja bym zrobiła?

      nie wyszłabym w zyciu za faceta który nie interesuje sie własnymi dziecmi...
      piszesz że dobry z niego człowiek itd... jak dla mnie to kpina jakaś...

      wybacz ale tak uważam
    • 5aga5 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:00
      A jeśli Wam też nie wyjdzie, a będzie dziecko?
      Nie będziesz chciała kasy na Wasze dziecko?
    • 18_lipcowa Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:01
      Mieliśmy w planach zmienić mieszkanie, sprzedać moje
      > dwupokojowe i kupić na kredyt większe 3-4 pokojowe pod dziecko, mieliśmy
      > wziąć ślub przed moim zajściem w ciążę, a teraz co? On ma płacić połowę
      > pensji na niewiadomo, co.

      Jak nie wiadomo na co???????????
      NA DZIECI, SWOJE, WŁASNE.
      TO jest jego obowiązek złotko. Wzięłaś faceta z takim bagażem trza sie bylo z
      tym liczyć.

      I
      > co byście zrobiły na moim miejscu - zaszłybyście w ciążę w tej sytuacji?.

      Na Twoim miejscu kochana to bym sie nie wiązała z facetem który mial 2 żony i 3
      dzieci...
      • sowa_hu_hu Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:02
        masakra jakaś...

        ciekawa jestem jak za jakiś czas ciebie zostawi... wtedy tez nie będziesz
        chciała żeby ci na dziecko płacił???

        w sumie po co... przeciez to tylko TAKIE COS...
        • maniusza Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:08
          ja rozumiem że można wziąć faceta "po przejściach" - raz kazdy się może
          sparzyć, wtedy też bierze się go "z dobrodziejstwem inwentarza" czyli ew.
          dziećmi i byłą żoną, która co by nie było zawsze będzie. to jest wtedy trudna
          decyzja, ale wiem po moich koleżankach, że można sobie całkiem dobrze zycie
          ułożyć.
          Ale tutaj? wybacz ale mi się to z mormońską rodziną skojarzyło - facet z 3
          żonami i piatką dzieci??

          "nie wiadomo na co" - normalnie ręce mi opadły... to co on jest? motylek co
          zapyla i leci dalej? jeesuu..
          • demarta Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:11
            no i ze szczęściem do kobiet pełnych poświęceń, jedna się zadowoli 360 zł
            alimentów na dziecko, druga mu trzecie dziecko za darmo wychowa (tylko że
            bezczelna chce po latach zwrot części nakładów na dzieciaka), a trzecia, zelda
            mu mieszkanko wieksze kupi, żeby się misiaczek w jej małym nie gniótł.....
            paranoja!!!
        • 18_lipcowa Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:10

          >
          > w sumie po co... przeciez to tylko TAKIE COS...

          Nie TAKIE COŚ, tylko wlasnie NIE WIADOMO CO wink)
          >
          >
    • zelda1971 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:04
      Rajuuuu dlaczego Wy wszyscy tak surowo mnie oceniacie??? To racja, że mój facet
      nie
      jest kryształowo czysty, i "porzucił" jak ładnie to określacie swoje dzieci i
      żony. Ale problem jest taki, że on miał dwoje dzieci prze dwudziestką, rozwód
      był koszmarny, co potwierdzają znajomi i jego i jej z tamtych czasów, żona nie
      chciała żeby się kontaktował z dziećmi, dzieci zaś się go potem bały. Dziś jest
      lepiej, kontakt mają rzadki, ale regularny. Z drugą żoną było dużo gorzej,
      odcieła ojca kompletnie od dziecka, tylko syn istniał, nigdy nie wystąpiła o
      alimenty, zmieniła adres zamieszkania, po jego wyjeździe, rodzicom swoim
      zabroniła pod groźbą samobójstwa podawać komukolwiek jej adresu. Czy to jest,
      aby na pewno normalne zachowanie? Ja dałam mu szansę i od pięciu lat nigdy się
      nie zawiodłam ani w czasie choroby, ani kiedy straciłam pracę. Pamiętajmy, ze
      pierwsze małżeństwo zawierał ponad 20 lat temu, a najmłodszy syn ma 12 lat -
      więc w tym czasie człowiek się mógł bardzo zmienić i się zmienił. Życie nie
      jest ani białe ani czarne, życie jest pełne całej gamy szarości,

      Co do alimentów, piszę ze nie wiadomo, na co, bo alimenty dla mnie są
      przeznaczone na utrzymanie dziecka, jeśli zaś był utrzymany, nie chodził goły
      ani głodny, to dlaczego teraz nagle w momencie kiedy chcemy ułożyć sobie zycie
      nagle za 3 lata wstecz. Jakoś do tej pory, matka nie dążyła do kontaktu z ojcem
      dziecka wręcz go utrudniała, a teraz nagle łups do sądu po alimenty. Nie
      widzicie że to jednak rodzaj szykany, a nie pieniądze dla dziecka???
      • sowa_hu_hu Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:09
        jak by mu na dziecku zalezało to by walczył o nie!!!
        co to za durne tłumaczenia...
        co ma do tego trudny rozwód... boshe... facet zrobil ci chyba sieczke z mózgu...
      • be.em Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:10
        zelda nikt Cię nie potępia, wyrazamy swoje zdanie.. owszem mozna się zmienić,
        ale nie wierzę, że obei żony były paskudne, a on święty. Prawda zawsze jest
        gzdieś po srodku. Wiem co mówię, tez mam rozwodnika w domu.
        • cocollino1 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:17
          no dokladnie
          a zona nawet jesli nie brala alimentow kiedys, to utrzymywala dziecko z
          wlasnych pieniedzy, czyli wyreczala tatusia w jego psim obowiazku, teraz czas
          na zwrot tego czego nie zaplacil kiedys-proste
          Ja tez rozumiem, ze zycie roznie sie uklada, tez mam rozwodnika meza (bez
          dzieci), no ale sa granice. Nie chcialabym, zeby moj facet migal sie od
          placenia na wlasne dziecko, to oznacza ze to nie jest dobry czlowiek.
      • 18_lipcowa Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:13
        Ale problem jest taki, że on miał dwoje dzieci prze dwudziestką, rozwód
        > był koszmarny, co potwierdzają znajomi i jego i jej z tamtych czasów, żona
        nie
        > chciała żeby się kontaktował z dziećmi, dzieci zaś się go potem bały.

        Taaa i Ty wierzysz w te brednie?

        Z drugą żoną było dużo gorzej,
        > odcieła ojca kompletnie od dziecka, tylko syn istniał, nigdy nie wystąpiła o
        > alimenty, zmieniła adres zamieszkania, po jego wyjeździe, rodzicom swoim
        > zabroniła pod groźbą samobójstwa podawać komukolwiek jej adresu.

        W to też wierzysz?


        > Co do alimentów, piszę ze nie wiadomo, na co, bo alimenty dla mnie są
        > przeznaczone na utrzymanie dziecka, jeśli zaś był utrzymany, nie chodził goły
        > ani głodny, to dlaczego teraz nagle w momencie kiedy chcemy ułożyć sobie
        zycie
        > nagle za 3 lata wstecz. Jakoś do tej pory, matka nie dążyła do kontaktu z
        ojcem
        >
        > dziecka wręcz go utrudniała, a teraz nagle łups do sądu po alimenty. Nie
        > widzicie że to jednak rodzaj szykany, a nie pieniądze dla dziecka???

        Obojętnie co to jest te pieniądze sie matce nalezą, na utrzymanie dziecka.
      • twinmama76 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:28
        zelda1971 napisała:
        > Co do alimentów, piszę ze nie wiadomo, na co, bo alimenty dla mnie są
        > przeznaczone na utrzymanie dziecka, jeśli zaś był utrzymany, nie chodził goły
        > ani głodny, to dlaczego teraz nagle w momencie kiedy chcemy ułożyć sobie
        zycie
        > nagle za 3 lata wstecz.
        Ja też nie wiem, dlaczego za 3 lata wstecz - powinien płacić za 12 lat wstecz :-
        /
        Chociaz według twojego rozumowania, jako, że matka dała radę przez 12 lat
        utrzymac dziecko sama, ojciec nie musi wogóle płacić. Przecież dziecko ma
        wszystkie potrzeby zapewnione, czyż nie?
      • chruppek Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:30
        A nie przyszlo Ci na mysl, ze nie mogla wczesniej podac go o alimenty, bo nie
        znala miejsca jego zamieszkania? W koncu facet byl gdzies za granica ... Innym
        wytlumaczeniem moze byc chec calkowitego zerwania z nim kontaktow - pewnie
        musial ja bardzo zranic, skoro podjela az takie kroki.
        "Porzucil" w tym wypadku nie jest ladnym okresleniem, jest okresleniem ktore w
        pelni oddaje to co Twoj facet zrobil. Mozesz zastapic je slowem "zostawil".
        Jesli nie chcecie placic alimentow za 3 lata wstecz, to zaproponujcie matce, ze
        calkowicie utrzymacie dziecko przez najblizsze 3 lata. Ciekawe jak byscie na tym
        wyszli finansowo ...
      • pati3 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:55
        o matko to chore jakieś czy też ja jestem moralistka!!zyj sobie z nim kobieto
        ale twoje stwierdzenia<my mamy plany chcemy zmienic mieszkanie itd to raczej
        nie jest normalne tamta żona też miala plany-dlaczego my kobiety jestesmy dla
        siebie takie okrutne?jego zasranym obowiązkiem jest lożyc na utrzymanie dzieci
        i sprobuj za 500zutrzymac dziecko <tatus od siedmiu bolesci> a moze to
        prowokacja zeby nie było nudno??
    • michalina7 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:06
      Wiesz 360 zł na dwoje dzieci to trochę mało. Pomyśl sobie ile teraz kosztuje
      życie i odpowiedz przed samą sobą, czy Ty potrafiłabyć utrzymać 2 dzieci za 720
      zł miesięcznie - kupić im ubrania, książki do szkoły, jedzenie, buty , wysłać
      gdzies na wakacje... 500 zł alimentów na dziecko to nie jest wcale dużo.
      Oczywiście wysokość zasądzonych alimentów zależy od zarobków ojca. Rozwód mąż
      dostanie, chociażby ze względu na fakt, że nie mieszkal i nie kontaktował się z
      żona od ponad 5 lat.
      Zastanów się czy chciałabyś budować przyszłość z kimś, kto ma tak pogatą
      przeszłość. Nie boisz się, ze za 5 lat możesz podzielić los byłych żon?
    • 5aga5 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:06
      Zelda Ty masz naprawdę 35 lat?
    • morgen_stern Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:08
      Aż mnie przytkało, jak przeczytałam Twoje wywody, droga Zeldo.
      Czy jesteś:
      - aż tak naiwna?
      - aż tak bezdennie głupia?
      - aż tak bez serca?
      - aż tak zaślepiona?
      Czy też mam brać pod uwagę wszystkie powyższe opcje?

      Płacenie na dzieci, które spłodził to jego zasrany obowiązek.
      Jesteś pewnie zakochana po uszy i nic sobie nie dasz powiedzieć, ale na Boga
      nie wiąż się z tym facetem! Jest nieodpowiedzialnym dupkiem, który nie nadaje
      się do założenia rodziny.
      Różnie się w życiu układa, każdy popełnia błędy, może był niedojrzały, nie
      pomyślał, bał się odpowiedzialności, cokolwiek - ale prędzej czy później trzeba
      ponieść konsekwencje takich kroków. W tym wypadku zapłacić zaległe alimenty i
      zacząć interesowac się swoimi dziećmi.
      Chciałaś wiedzieć, co o tym myślimy, to masz smile) Jeszcze gorsze rzeczy tu
      przeczytasz, zapewniam Cię smile))
      • betty_julcia Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:24
        O matko. Rzeczywiscie chore to jest. A najbardziej twoje podejście, nie mówiąc
        już o facecie.
        To bardzo chwalebne ze się zmienił... Bidulek, po takich traumatycznych
        przeżyciach z 2 zonami i 3 dzieci. Rzeczywiście los go bardzo okrutnie
        potraktował... Szkodas tylko ze to nie on płacił za konsekwencje swoich Błędów
        życiowych bo tak pewnie nazywacie jego dzieci. TAk sie składa ze to te kobiety
        zostały samotnymi matkami i miały mniejsze szanse na dobrą ppracę za granicą
        oraz nowe związki. To co że dzieci nie chodziły gołe, to nie uważasz ze i tak
        należy im się trochę dodatkowych pieniędzy na lepsze życie od tatuśka???
        Ten twój facet to zwykły palant i kawał gnoja. Jak sie płodzi dzieci to nie
        zostawia się ich i nie ucieka na koniec świata tylko ponosi konsekwencje choćby
        tylko w postaci alimantów, i nie jest to ani zemsta ani złośliwość. Nie mówiąc
        już o czymś więcej.
        I ty jeszcze decydujesz się na dziecko. Chociaż skoro tak interpretujesz i
        rozumiesz sytuację z dziećmi to co sie dziwić???
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • 18_lipcowa Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:32

          > Ten twój facet to zwykły palant i kawał gnoja. Jak sie płodzi dzieci to nie
          > zostawia się ich i nie ucieka na koniec świata tylko ponosi konsekwencje
          choćby
          >
          > tylko w postaci alimantów, i nie jest to ani zemsta ani złośliwość. Nie
          mówiąc
          > już o czymś więcej.
          > I ty jeszcze decydujesz się na dziecko. Chociaż skoro tak interpretujesz i
          > rozumiesz sytuację z dziećmi to co sie dziwić???


          Świetnie napisane, zgadzam sie!
          • zelda1971 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:40
            tak ciekawe, że pieniądze nagle stały się potrzebne TERAZ.
            Zgadzam się ze on musi płacić na dziecko (choć 500 zł to dużo wg mnie) ale
            dlaczego wstecz, kiedy matka nie chciała kontaktu na linii ojciec syn?
            • a.lenard Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:53
              bo takie jest prawo i jak sie baba uprze to nic nie poradzicie. A moim zdaniem
              powinien zapłacic wstecz, przecież dziecko było utrzymywane przez matke i ona
              musiała sobie ze wszystkim radzić, z wychowywaniem też. Wiem ze zabroniła
              kontaktu, ale to on pierwszy uciekł za granicę.
    • oxygen100 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:15
      No tak na dzieci niestety musi placic. Wiesz co. Wydaje mi sie ze emocje w
      takich sprawach nie sa dobrym doradca. Chyba lepiej byloby zeby Twoj facet
      zamknal poprzedni rozdzial zycia. No trudno. Czas Cie pewnie troche goni ale
      bez przesady jestesmy w podobnym wieku, ja tez nie mam dzieci chociaz pewnie
      powinnam zaczac o tym myslec jakos jeszcze nie ma powodu zeby rwac wlosy z
      glowy. Piszesz ze masz mieszkanie dwupokojowe. To juz jest cos. Nie musicie
      przeciez wynajmowac ani miszkac z rodzicami. Na poczatek pewnie wystarczy.
      Poznije na pewno z czasem uda sie Wam kupic cos wiekszego. Jednak w sytuacji
      ktora opisalas wydaje mi sie ze spokoj ducha to podstawa a to moze
      zagwarantowac Ci tylko zakonczenie tamtych spraw. Pewnie bedziesz musiala
      zrezygnowac z niektorych rzeczy ale moze warto?? Ludziom roznie sie w zyciu
      uklada mozna miec i 5 zon zanim znajdzie sie te wlasciwa osobe i z kazda
      piecioraczki i co z tego?? Tyle ze konsekwencje tej przeszlosci moga byc
      bardziej bolesne.
      • zelda1971 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:20
        Dzięki oxygen w końcu słowa otuchy, jasne że mi się nie podoba, ze widma
        przeszłości mnie łapią za nogawki, tym bardziej że w sumie, ja temu w niczym
        nie zawiniłam. A co do czasu, 35 lat to jednak dość późno, i trzeba sie
        decydować, bo nie chiałabym, żeby mój synek albo córeczka miał mamę w wieku
        babcismile)
    • ania.freszel Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:17
      >
      > On ma płacić połowę
      > pensji na niewiadomo, co. Kredytu nie dostaniemy pewnie, a jak tak to i tak
      > ja będę go spłacać - a z dzieckiem nie bardzo mogę czekać, bo mam 35 lat. W
      > zwiazku z tym wszystkim mam 3 pytania czy faktycznie żona musi się zgodzić na
      > rozwód? Po tylu latach separacji? Głupie to jak but, jeśli tak jest naprawde -
      > ale może mój źle coś zrozumiał? Po drugie ile się płaci średnio alimentów na
      > dziecko w wieku szkolnym, naprawdę 25% dochodu ojca? Chyba lekka przesada? I
      > co byście zrobiły na moim miejscu - zaszłybyście w ciążę w tej sytuacji?.
      > Bardzo jestem ciekawa waszego zdania
      >


      Słucham?? Co naczy "na niewiadomo co"?? Płaci na JEGO dziecko. I jest to
      prawnie jego obowiązek. Czy po Waszym rozwodzie (czego Ci oczywiście nie życzę)
      tez bedziesz uwazała ze płaci na niewiadomo co, czy na WASZE dziecko?
      I oczywiście, że bym w ciążę nie zachodziła. To tak na przyszłość. Moja babka
      mówi , że zakochać też się trzeba rozsądniesmile)
      • ageminix Re: sa 2 strony medalu 02.03.06, 15:28
        Postaw sie przez chwile w sytuacji poprzednich zon. Same wychowuja dzieci...Nie
        jest to latwe a tym bardziej tanie (rozumiem,nie wiesz o tym, bo nie masz
        jeszcze swoich dzieci). Wiec nie mow,ze pieniadze na dzieci Twojego faceta sa
        wydawane na "byle co". Decydujac sie na zycie z mezczyzna z takim bagazem
        zyciowym, trzeba brac pod uwage konsekwencje (w tym wypadku lozenie i kontakty
        z dziecmi). Piszesz ze to cudowny facet, ze bardzo sie zmienil,
        wyciszyl...Pewnie tak, zycze Wam szczescia, ale nie niepokoi Cie to, ze nie
        utrzymuje kontktow z dziecmi, nie jest dla nich ojcem? Mial w nosie jak zyja i
        nie placil alimentow? Nie zastanawiasz sie jak to bedzie, gdy Wam urodzi sie
        dziecko i bedziesz (szczegolnie na poczatku maciezynstwa) zaniedbana,zmeczona i
        ze nie bedziesz miec tyle czasu na zajmowanie sie domem i facetem tak jak teraz?
        Piszesz wszystko tylko z Twojego punkut widzenia,a medal jak zawsze ma 2
        strony. Trafnych decyzji zycze smile
    • zelda1971 Co do alimentów 02.03.06, 15:37
      Alimenty na starszych synów, były zawsze płacone na czas, nawet jak M był za
      granicą. Alimenty były ustalone w czasie rozwodu i chyba były wystarczajace
      skoro sąd tak uznał prawda ? więc niesłusznie móicie że były za małe, dzis
      zresztą najstarszy syn pracuje i sam sie utrzymuje, a mój partner, alimentó nie
      zmniejszył, więc tak naprawdę chyba nie jest to takie zaś nieuczciwe.
      Po drugie, 500 zł na dziecko w wieku szkolny, drugie 500 łoży matka = 1000 zł
      na dziecko?
      Nie wiem czy tyle dzieciak zdoła przejeść, poważnie!!!!
      • kosmitos Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:41
        ty chyba masz 35, ale iloraz inteligencji; mam dziecko i tak się składa, że
        wiem ile to kosztuje; a co do twojej sprawy to życzę trojaczków i żeby gość
        daleko uciekł i żebyś nie był w stanie od niego uzyskać alimentów
      • olkaaaa Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:42
        ja to na niewiadomo co ma płacić na dzieci !!!!!!!!!!!!!!
      • twinmama76 trzymajcie mnie wrrr 02.03.06, 15:44
        zelda1971 napisała:
        > Po drugie, 500 zł na dziecko w wieku szkolnym, drugie 500 łoży matka = 1000

        > na dziecko?
        > Nie wiem czy tyle dzieciak zdoła przejeść, poważnie!!!!
        Weź ty zajdź w tą ciążę szybciutko, zobaczysz ile kosztuje utrzymanie dziecko i
        przestaniesz takie głupoty wypisywać uncertain
        Dzieciak 1000 zł raczej nie przeje, ale jeszcze musi cos na grzbiet włożyć,
        wyprawke do szkoły kupić, czasem na wycieszkę pojechać itd. itp. To wszystko są
        koszty utrzymania i do tego wszystkiego ojciec ma zasrany obowiązek się dołożyć.
      • cocollino1 Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:46
        no to niech tatus placi 500, a 500 mamusia wyda na rachunki. Uczciwie nie?
        Skoro przez tyle lat mama dziecka placila za wszystko. No i dziecko nie musi
        wszystkiego przejadac, moze byc kasa odkladana na jego przyszlosc, studia,
        wakacje, komputer i takie sprawy. To jest obowiazek ojca, obowiazek podstawowy.
        • kosmitos Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:49
          nie ma co jej tłumaczyć; to chyba nie jest do końca rozwinięta intelektualnie
          osoba; szkoda, że samotne macierzyństwo i konieczność samodzielnego utrzymania
          dziecka spotkało byłą żonę tego pana a nie ją; dziecko nic nie kosztuje więc
          nie miałaby problemów
          • 18_lipcowa kosmitos 02.03.06, 15:56
            Masz rację kosmitos. Laska jest upośledzona.
            - związała się z facetem który ma 2 zony, w tym jedną jeszcze nie ex i troje
            dzieci, który nigdy nie interesowal sie dziećmi ani na nie nie płacił ( co
            gorsza)
            -uwierzyla że te żony są be i wszystkiemu winne
            -dziwi się NA CO biedny facet płaci kasę
            -chce miec z nim kolejne dziecko ( odwaga i głupota naraz)
            -wytacza argumenty z których uśmialoby się 5 letnie dziecko "a wczesniej nie
            płacil czemu ma teraz płacić " " czy tyle przeje dziecko"

            Aż dziw bierze że pani ma 35 lat, bo ja byłam mądrzejsza od niej jak miałam lat
            15.

            Założe się że ona pomoże biedakowi, będą się razem szarpali z tamtymi kobietami
            i ich dziecmi o kase, potem zajdzie w ciążę, facet czmyhnie, znajdzie sobie
            następną głupia i tak w kółko. Az w koncu pojdzie siedzieć za alimenty.
            • kosmitos Re: kosmitos 02.03.06, 15:57
              nie przesadzaj; serio myślisz, że na świecie jest aż tyle idiotek, żeby
              gościowi znowu się udało?
              • 18_lipcowa Re: kosmitos 02.03.06, 15:58
                kosmitos napisała:

                > nie przesadzaj; serio myślisz, że na świecie jest aż tyle idiotek, żeby
                > gościowi znowu się udało?


                Noooo obawiam sie że niestety tak.
                Tacy to zawsze mają komu dziecko zrobić...
            • 18_lipcowa Re: kosmitos 02.03.06, 15:57
              poprawka. mialo byc czmychnie.
      • sutra Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:51
        Spokojnie zdoła przejeść. Ale teraz na poważnie:
        1. możesz sie zdecydować z nim na dziecko, pod warunkiem, że masz świadomość,
        iż w razie czego będziesz je wychowywać sama i wiele alimentów nie dostaniesz.
        Masz już 35 lat, najwyższy czas, żeby się zacząć o nie starać, co możesz zrobić
        w małżeństwie lub bez;
        2. musisz sie liczyć z tym, że gdybyś miała kiedyś depresję, mąż moze "nie
        wytrzymać". Są typy, z którymi swietnie się układa, dopóki jesteś zdrowa, masz
        dużo sił i wszystkie mozesz poświęcić na dbanie o partnera. Kiedy pojawia się
        dziecko, typ nie wytrzymuje tego, że cała uwaga nie skupia się na nim i
        odchodzi. Rozstawnie z drugą żoną nastąpiło chyba dokładnie według tego
        schematu;
        3. Nie ma możliwości "niedania komuś rozwodu", jeśli druga osoba sobie tego
        życzy;
        4. 500 zł alimentów na dziecko to nie są duże pieniądze;
        5. mimo to alimenty są zasądzane do jakiejś wysokości zarobków osoby, na której
        ciąży obowiązek alimentacyjny, bo wiadomo, że ona też musi mieć co jeść, choćby
        po to, żeby dalej pracować i płacić alimenty;
        5. Musisz sprawdzić, czy jest możliwe zasądzenie alimentów wstecz, zanim
        zaczniesz sie denerwować. Zdaje się, że stosowne przepisy prawa są w "Kodeksie
        rodzinnym i opiekuńczym";
        6. Musisz się liczyć z tym, że wasze małżeństwo finansowo będzie się opierać
        przede wszystkim na tobie, o ile on nie znajdzie lepiej płatnej pracy.

        Ale: można wnieść oczywiście o zmianę wysokosci alimentów, co możecie próbowac
        wykorzystać w razie narodzin kolejnego dziecka gdyby się okazało, ze ma ono w
        sumie gorzej, niż pozostałe dzieci twojego męża.
        • izabela_741 Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:03
          Acha - starszy syn juz pracuje i sie utrzymuje ALE jesli ma mniej niz 26 lat i
          bedzie chcial sie uczyc ojciec bedzie musial placic na niego alimenty. Co w
          sumie jest sprawedliwe, bo latami placil na niego grosze...
          Jak pierwsza zona dala rade wykarmic synow????
          Przeciez 360zl/miesiecznie to na jedzenie nie starczy dla 2 chlopakow!!!
      • headonshoulders Re: Co do alimentów 02.03.06, 15:54
        sluchaj aniele. Jesli to nie prowokacja - a tak myslalam na poczatku - to naprawde nie wiem czy sobie
        jaja robisz czy masz cos nie tak z kumacja.
        jezeli to to drugie to:
        ZROZUM
        jak sie namachal pewna czescia ciala to juz zapewne wie ze wychodza z tego dzieci.

        Ja place swojej niance 2000zl za miesiac ZA OPIEKE NAD 1 - slownie - jednym dzieckiem. Dodatkowo
        jedzenie pieluchy mleko kosztuja pewnie z 500zl. Plus oprocz tego place za jedzenie niani bo mieszka
        z nami, place tez za jej swiatlo gaz i wode. I nie zachowuje sie jak liczydupa - tyle mnie to kosztuje -
        ok 3,5 tys miesiecznie-ona sie zajmuje dzieckiem zebym mogla pracowac- i koniec. Ile on placi zonie
        za to ze zajmuje sie jego synem i wychowuje dziecko ? za to ze zajmuje sie efektem jego machania ta
        czescia ciala kiedy on sobie chce zrobic czwarte dziecko???

        Zonie sie nalezy. Wiecej niz 500zl. Myslisz ze dziecko to sie nakarmi i baj baj? Nie - to harowa. Za ktora
        sie powinno placic. Jak sie chce bzykac to trzeba wziac na siebie odpowiedzialnosc.
        500zl to smiech na sali.
        Jak jest tak przedsiebiorczy i chce sobie zrobic czwarte dziecko to w ogole smiech mnie ogarnia ze
        przy 2200zl zarobkow ma takie pomysly...!!!! KOBIETO - ty druga madra. Nie wiem czy sie smiac czy
        plakac, naprawde , mam nadzieje ze to durna prowokacja.

        MOJA RADA - chcesz miec czwarte dziecko to do roboty siebie i jego a nie bzdury na forum pisac i
        wstyd sobie robic. Najpierw zapracujcie a pozniej sie bedziecie bawic w dzieci. Na to trzeba miec
        warunki. A nie z motyka na slonce. Mam nadzieje ze nie bedziesz jedna z tych wiedzm co bedzie
        zalowac na juz istniejace dziecko- zrozum- jej i dziecku sie nalezy.

        • zelda1971 Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:02
          headonshoulders chwila moment, ja pracuję i zarabiam, moze nie kokosy, ale mam
          3200 na rękę i własne mieszkanie i trochę oszczednosci na czarną godzinę...więc
          nawet jakby kantem tak jak piszecie mnie póścił raczej wyzyję i dziecko przy
          mnie tez.
          Co do alimentów na synów z pierwszego małżeństwa JEGO ŻONA nigdy nie wystąpiłą
          o podwyżkę. Ty może i więcej wydajesz, ona mniej, wszystko zależy od tego ile
          się zarabia, i komu ile potrzeba.
          Jakoś mnie nie przekonujecie, że 1000 zł na dziecko w wieku szkolnym to
          konieczna suma, tym bardziej ze dotąd jej nie było i dzieciak jakośżył.
          Na innym forum, powiedziano mi ze żona może faktycznie sie nie zgodzić na
          rozwód?
          • 18_lipcowa Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:05
            zelda1971 napisała:

            > headonshoulders chwila moment, ja pracuję i zarabiam, moze nie kokosy, ale
            mam
            > 3200 na rękę i własne mieszkanie i trochę oszczednosci na czarną
            godzinę...więc
            >
            > nawet jakby kantem tak jak piszecie mnie póścił raczej wyzyję i dziecko przy
            > mnie tez.

            No to jak masz taką sytuację to po co Ci taki dziad?
            Przecież jak on zaplaci alimenty to co mu zostanie? Będziesz go utrzymywala?
            To juz bardziej kalkuluje Ci się zajść w ciąże z kims przypadkowym i
            utrzymywanie sie samej, po co Ci pasozyt?


            > Jakoś mnie nie przekonujecie, że 1000 zł na dziecko w wieku szkolnym to
            > konieczna suma, tym bardziej ze dotąd jej nie było i dzieciak jakośżył.


            Albo nie , nie zachodź w ciąże.
            Ludzie upośledzeni nie powinni sie rozmnażać.

            > Na innym forum, powiedziano mi ze żona może faktycznie sie nie zgodzić na
            > rozwód?

            Dziwię się żonie, że się nie zgadza...
          • izabela_741 Nie-wiadomo-co 02.03.06, 16:07
            ale mam
            > 3200 na rękę i własne mieszkanie i trochę oszczednosci na czarną
            godzinę...więc
            >
            > nawet jakby kantem tak jak piszecie mnie póścił raczej wyzyję i dziecko przy
            > mnie tez.
            No wiec jak nie wejdziesz we wpolne mieszkanie to utrzymasz wspolne NIE WIADOMO
            CO.
            • oxygen100 Re: Nie-wiadomo-co 02.03.06, 16:10
              ej laski bez przesady. Piszac nie wiadomo co zelda na pewno nie miala na mysli
              dzieci w ogole tylko na co zostana wydane te pieniadze. Przeciez fanaberie
              mozna miec rozne czyz nie?? zwlaszcza chcac komus utrudnic zycie.
          • kosmitos Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:09
            no pewnie, w żadnym wypadku dziecko z poprzedniego małżeństwa nie powinno mieć
            potrzeb ponad wegetację; a swoją drogą to trzeba być idiotką, żeby mieć
            mieszkanie i całkiem przyzwoitą pensję i wiązać się z takim gównem
            • 18_lipcowa Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:10
              a swoją drogą to trzeba być idiotką, żeby mieć
              > mieszkanie i całkiem przyzwoitą pensję i wiązać się z takim gównem


              Co Ty kosmitos, czytasz w moich myslach?wink))
              • dzindzinka Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:16
                Ale ona na pewno nie uważa za g. tego pana, sama nie widzi nic zdrożnego w
                niepłaceniu przez (o ile pamiętam) 12 lat alimentów na rodzone dziecko.
                (Nawiasem prócz matki dziecka pewnie płaciliśmy też my - podatnicy) Pewnie
                kobietę przeraża wiek 35 lat - rzekomo ostatni dzwonek na dziecko. A w dodatku
                pewnie go kocha. Współczuję.
          • headonshoulders Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:11
            > Jakoś mnie nie przekonujecie, że 1000 zł na dziecko w wieku szkolnym to
            > konieczna suma, tym bardziej ze dotąd jej nie było i dzieciak jakośżył.

            naprawde no comments.
          • ajk10 Re: Co do alimentów 02.03.06, 16:27
            zelda1971 napisała:

            dzieciak jakośżył.

            dzieciak jakoś żył? Ty, która chcesz mieć dziecko, używasz takich sformułowań w stosunku do dziecka Twojego partnera? Chyba dobrze się dobraliście.
    • izabela_741 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:39
      Twoj facet mial juz 2 zony. Moze i zdolalas uwierzyc, ze to zle kobiety byly
      ale w zyciu sprawy az tak proste i oczywiste nie sa.
      Napewno niezle narozrabial. I bedzie cale zycie ponosil konsekwencje (rowniez
      finansowe) swoich poczynan (i poczec).
      Patrzac z boku - dobrze trafil, bo posiadasz majatek wlasny i moze sie do
      Ciebie przytulic. Najwiekszym Twoim bledem bedzie sprzedanie wlasnego
      mieszkania i pojscie w kredyt (badz splacanie jego dlugow). Narobil dzieci wiec
      niech je teraz utrzymuje. Ty zabezpiecz siebie i ewentualne Wasze dziecko, bo
      na niego liczyc absolutnie nie bedziesz mogla.
      Jak smiem? Facet placi na 2 dzieci 360 razem. Tak? ZOna w kazdej chwili moze
      wystapic o podwyzszenie tych alimentow, bo utrzymanie jednego 12 letniego
      dziecka napewno przekracza miesiecznie te sume. Liczyc sie wiec musisz z tym,
      ze niedlugo Twoj niemaz bedzie placil 1 zonie nawet ponad 700-800zl.
      Druga zona chce 500zl alimentow i nie jest to wygorowana kwota. Pewnie moze
      udokumentowac, ze ma tego rzedu wydatki na dziecko (moze w dodatku wymaga ono
      leczenia, diety, rehabilitacji?). Jak poszukasz/popytasz na forum to zobaczysz
      ile kosztuje utrzymanie dziecka.
      Twoj partner zarabia 2000-2200. Przepraszam ale -z czego on zamierza zyc? Z
      czego utrzyma Ciebie? A jak stracisz prace lub pojdziesz na wychowawczy? Ile
      zostanie mu na Twoje dziecko? Nie zwinie sie jak i Ty zakochasz sie w dziecku?
      Chcesz byc dojona-strzyzona?
      To idz w ten zwiazek z czlowiekiem, ktory popelnil blad w zyciu ale przeciez
      sie nawrocil i juz jest ok, uda Wam sie, kpicie wieksze mieszkanko, splodzicie
      dziecko, bedziecie zyli dlugo i szczesliwie. Powodzenia.
      Nie chce miec racji.
    • kawka74 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:42
      Płacić alimenty musi (rzecz jasna do pewnego wieku), łachy nie robi.
      Inna sprawa - nie wiem, czy odważyłabym się zajść z takim typkiem w ciążę. A
      nuż stałabym się trzecią z kolei byłą żoną, samotną matką dziecka, którego
      tatuś wyjechał hen daleko i miga się od łożenia na czwarte dziecko, więcej -
      pewnie czwarta żona mu nie pozwala płacić na nie wiadomo co.
      Historia powtórzyła się już dwa razy, kto wie, czy nie powtórzy się po raz
      trzeci...
      • 18_lipcowa ten facio to taki klasyczny dzieciorób chyba 02.03.06, 15:48
        co robi robi a nie płaci...
    • oxygen100 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 15:52
      Zelda ja bym tam nie gdybala ani nie szufladkowala faceta. Jest jak jest i nic
      tego nie zmieni. Musisz sie pewnie uzbroic w cierpliwosc i poczekac az sie
      wszytsko wyklaruje. Pewnie nie bedzie latwo. Z drugiej strony wcale sie dziwie
      ze Twoj facet nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem z drugiego malzenstwa. sa
      sytuacje od ktorych czlowiek chce sie odciac i tyle i nikt nie ma prawa tego
      oceniac nie znajac kulis sprawy. Rozumiem ze mial jakis wazny powod aby tak
      postapic i nie bylo to ot tak. Ok. Naprawde 35 lat to nie jest wiek kiedy
      nalezy myslec ze zycie juz za Toba bo tak nie jest a wiele kobiet rodzi dzieci
      w tym wieku, nawet pozniej i tez nie ma co dramatyzowac i szukac dziury w
      calym. Daj sobie troche czasu, przemysl wszytsko dobrze zanim podejmiesz
      nieodwaraclne decyzje. pzdr.
      -
      • janet3 Oxygen..... 02.03.06, 19:27
        oxygen100 napisała:

        > Zelda ja bym tam nie gdybala ani nie szufladkowala faceta. Jest jak jest i
        nic
        > tego nie zmieni. Musisz sie pewnie uzbroic w cierpliwosc i poczekac az sie
        > wszytsko wyklaruje. Pewnie nie bedzie latwo. Z drugiej strony wcale sie
        dziwie
        > ze Twoj facet nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem z drugiego malzenstwa. sa
        > sytuacje od ktorych czlowiek chce sie odciac i tyle i nikt nie ma prawa tego
        > oceniac nie znajac kulis sprawy. Rozumiem ze mial jakis wazny powod aby tak
        > postapic i nie bylo to ot tak. Ok. Naprawde 35 lat to nie jest wiek kiedy
        > nalezy myslec ze zycie juz za Toba bo tak nie jest a wiele kobiet rodzi dzieci
        >
        > w tym wieku, nawet pozniej i tez nie ma co dramatyzowac i szukac dziury w
        > calym. Daj sobie troche czasu, przemysl wszytsko dobrze zanim podejmiesz
        > nieodwaraclne decyzje. pzdr.
        >
        • oxygen100 Re: Oxygen..... 02.03.06, 20:54
          tak, ale jednak to sie zdarza. Czasem kobiety nosza w sobie rozne traumy czasem
          faceci. Nie pochwalam tego ale to sie zdarza niestety. A ciezko tak
          jednoznaczeni oceniac kogos nie znajac go. Ale ja w ogole mam dosc luzny
          stosunek do zycia
      • vibe-b Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 11:06
        oxygen100 napisała:

        Z drugiej strony wcale sie dziwie
        > ze Twoj facet nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem z drugiego malzenstwa. sa
        > sytuacje od ktorych czlowiek chce sie odciac i tyle i nikt nie ma prawa tego
        > oceniac nie znajac kulis sprawy.

        Odciac sie od dziecka?
        Sorry, ze spytam: czy masz dziecko? Mam wrazenie, ze nie, w przeciwnym razie
        bys takich bzdur nie pisala...
        secundo. traume to sobie facecik moze w d### wsadzic. Jego psim obowiazkiem
        jest lozyc na dzieci.
    • polaola Zelda, nie daj sie zakrakac ... 02.03.06, 16:03
      Chcialam Ci tylko na pocieszenie dac przyklad mojej szwagierki ktora wyszla za
      2-razy rozwiedzionego z 4-ka dzieci. Ile ona musiala sie nasluchac ze straszne
      glubstwo robi wiazac sie z dzieciatym rozwodnikiem !!! Ich zwiazek trwa juz 5
      lat i jest bardzo udany. Czego i Twojemu zwiazkowi zycze.
      • oxygen100 Re: Zelda, nie daj sie zakrakac ... 02.03.06, 16:07
        No!! zycie nie jest czarnobiale. Niemniej ostroznosc w tej kwestii i czujnosc
        wszelaka zachowac nalezy smile
      • morgen_stern Re: Zelda, nie daj sie zakrakac ... 02.03.06, 16:11
        Po pierwsze - nikomu źle nie życzę, ale ten związek Twojej szwagierki trwa
        DOPIERO pięć lat, więc jeszcze nie czas na wiwaty.

        Po drugie -

        > glubstwo robi

        Jezus Maria, dziewczyno. Wstyd takie błędy robić.
      • dzindzinka Re: Zelda, nie daj sie zakrakac ... 02.03.06, 16:24
        Moja koleżanka wyszła za mąż za faceta mającego okropną opinię: rozwodnika z
        trójką dzieci, który co pół roku zmieniał kobiety z którymi mieszkał. Musiała
        się nasłuchać jaką głupotę robi. Żyło im się całkiem dobrze: przez cztery lata.
        Teraz została z dzieckiem i jego długami. Zwiał za granicę. Słuch po nim zaginął.
      • janet3 polaola........ 02.03.06, 19:33
        polaola napisała:

        > Chcialam Ci tylko na pocieszenie dac przyklad mojej szwagierki ktora wyszla
        za
        > 2-razy rozwiedzionego z 4-ka dzieci. Ile ona musiala sie nasluchac ze
        straszne
        > glubstwo robi wiazac sie z dzieciatym rozwodnikiem !!! Ich zwiazek trwa juz 5
        > lat i jest bardzo udany. Czego i Twojemu zwiazkowi zycze.


        Tiaa polaola a ja moge mnorzyć przykładami gdzie panny pukają się dziś w
        czółka bo wybrały na mężów panów z przeszłością.Dziś pozostały łzy, włóczenie
        się po sądach i samotne wychowywanie dzieci.Niech autorka postu jak najszybciej
        zostanie matką i przekona się jak jest róznica wychowywać razem dziecko a
        osobno i ile to kosztuje.
        • lola211 Re: polaola........ 02.03.06, 22:56
          A ile puka sie w czolko, mimo ze zwiazalo sie z facetem bez bagazu w postaci
          bylej zony i dzieci..
          • janet3 Re: polaola........ 03.03.06, 14:47
            lola211 napisała:

            > A ile puka sie w czolko, mimo ze zwiazalo sie z facetem bez bagazu w postaci
            > bylej zony i dzieci..

            Pewnie że dużo.Tyle że te co zwiazały się z facetem z przeszłością mogą sobie
            same pluć w brodę bo przecież wiedziały z kim się wiążą.Znam jedną dziewczyne
            która właśnie za takiego amanta wyszła.Dziś już są po rozwodzie a ona
            sponiewierana psychicznie ciągle powtarza"jaka była głupia przecież wiedziałam
            kim on jest".Codziennie spotyka sie róznych ludzi, ale przy niektórych
            wszystkie lamki alarmowe powinny się natychmiast zapalić, jesli nie to mozna
            wdepnąć wiadomo w co.
    • vibe-b "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:04
      Mnie tez, jak poprzedniczki , ruszylo "placic na niewiadomo co"
      To Twoje slowa? Czy jego?
      Bo jesli Twoje, to pozostaje Ci tylko zlosliwie zyczyc, zeby i Ciebie z
      dzieckiem zostawil, i odmowil placenia alimentow na Twoje "nie wiadomo co".
      A jesli to sa jego slowa, to radze Ci wziac nogi za pas.
      • zelda1971 Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:13
        placic na niewiadomo co"
        To Twoje slowa? Czy jego?
        Tak naprawdę, to tak się napisało, nie chodzi tak bardzo o alimenty ale -
        chodzi mi raczej o całą sumę zaległych -alimentów 3 lata wstecz - nigdy nie
        żądanych, dziecko nigdy nie znało z winy matki w duzej części - aż tu nagle łup
        18.000 zł Prawdziwa zemsta po latach.
        • 18_lipcowa Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:15

          > Tak naprawdę, to tak się napisało, nie chodzi tak bardzo o alimenty ale -
          > chodzi mi raczej o całą sumę zaległych -alimentów 3 lata wstecz - nigdy nie
          > żądanych, dziecko nigdy nie znało z winy matki w duzej części - aż tu nagle
          łup
          >
          > 18.000 zł Prawdziwa zemsta po latach.


          Jaka zemsta?
          Zemsta to by byla jakby ona chciala od niego pieniądze za nic, albo gdyby go
          oszukala i w gaciach zostawila. A tak to ona tylko ząda tego co jej sie
          nalezalo.

          Biedny ten twój gołodu,,,,c
          • zelda1971 Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:21
            Lipcowa zrozum, że ona wystąpiła o alimenty PO jego prośbie o rozwód.
            Wiedziała, gdzie mieszkamy, po powrocie z zagranicy, wiedziała, gdzie są jego
            rodzice. I NIC. ZERO znaku życia.
            Ponad pół roku szukaliśmy jej miejsca pobytu.
            Możesz wierzyć albo nie, dla mnie to rodzaj zemsty - nawet jeśli te pieniadze
            jej się prawnie należą.
            • kosmitos Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:23
              no proszę jaki bystry; jak chciał rozwodu to szybko miejsce pobytu ustalił, ale
              jak miał płacić to jakoś mniej obrotny
            • lajlah Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:34
              Wiesz co Zelda, tak czy siak, alimenty dla dziecka jak najbardziej się należą,
              nie ma co do tego żadnych wątpliwości. A ja w Waszej sytuacji cieszyłabym się,
              że ona wystąpiła o nie teraz a nie np. za 10 lat, bo wtedy to dopiero byłaby
              niezła sumka.
            • 18_lipcowa Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 19:00
              jesli coś jej sie nalezy, to wystąpienie o to nie jest zemsta
              • lola211 Re: "nie wiadomo co" 03.03.06, 11:00
                Zbieg okolicznosci to tez nie jest.
        • triss_merigold6 Re: "nie wiadomo co" 02.03.06, 16:25
          Ciesz się, że kobieta nie chce alimentów na siebie. Przez te lata kiedy
          formalnie byli małżeństwem ona miała i ma prawo do 50% jego wynagrodzenia.
          500 zł to śmieszne alimenty a 360 jeszcze śmieszniejsze.
          Nie wierz w bajki jak to zła żona odizolowała i w ogóle on adresu nie znalazł i
          takie tam...
          Liberalne te byłe żony, ja bym zdarła wiecej i z odsetkami.
    • oxygen100 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:20
      widzisz zelda zadalas 3 pytania a dostalas kompendium na temat moralnych
      kompetencji Twojego faceta. Ja odpowiem tylko na 3 pytanie. Wstrzymalabym sie z
      rok z decyzja o dziecku. pozdrawiam
      • zelda1971 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:22
        Dzięki oxygen - w końcu sensowna radasmile)
        • morgen_stern Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:29
          A Oxygen zawsze taka jadowita wobec mamusiek i bezwzględna w swych ocenach
          nagle zmiękła jak wosk przy tej historyjce....
          Czyżby jakaś znajoma nuta zabrzmiała?
          • oxygen100 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 20:58
            tam zaraz jadowita czy bezwzgledna. Boje sie extremistek i tyletongue_outP Nie mozna
            kogos oceniac nie znajac go i tyle. Kazdej z nas taka historia moze sie
            przytrafic ot co.
            • oxygen100 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 21:02
              mam owulacje moze dlategotongue_outP
    • mechanicznapomarancza Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:25
      zostawil dwie kobiety z trojka dzieci? w tym od jednej odszedl gdy miala
      depresje i potrzebowala wsparcia? przez te wszystkie lata nie zaplacil jej ani
      grosza na SWOJE dziecko?

      < On ma płacić połowę
      pensji na niewiadomo, co. >

      a to zdanie to juz wogole bez komentarza zostawie.
      • triss_merigold6 Na marginesie 02.03.06, 16:29
        Na marginesie: jak 500 zł to połowa jego pensji to jak na dziecioroba
        C.H.U.J.O.W.O zarabia.
        • sar36 Re: Na marginesie 02.03.06, 16:32
          Najwyraźniej pracodawca nie wziął pod uwagę jego ambicji rozrodczych wink
    • sar36 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:31
      Jaki trudny wybór? Nie rozumiem? Podobno to wasza dojrzała, wspólna decyzja?
      Więc skąd wątpliwości?

      Odłóż emocje na bok, bo t najmniejszym nawet sptopniu nie przybiża Cię do
      rozwiązania i przyjmij do wiadomości, że:

      Rozwód bez orzekania o winie wymaga zgody żony. I koniec.
      Jeżeli zostanie uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa (na co ma spore
      szanse, bo odszedł od żony i dziecka) to:
      a) orzeczenie rozwodu wymagać będzie zgody żony (chyba, że się wykarze, że żona
      np. z zemsty nie chce się zgodzić na rozwód),
      b) żona może się domagać nie tylko alimentów na dziecko, ale i na siebie.

      Jeżeli przez te lata nie łożył na utrzymanie dziecka, żona ma pełne prawo
      domagać się wyrównania wstecz. I tak - na jego szczęście - roszczenia
      alimentacyjne przedawniają się po 3 latach, więc domagać się może tylko za 3
      lata wstecz. Czy uzyska tyle, ile żąda - zależy od sądu.
      Obowiązek alimentacyjny nie ma żadnego związku z możliwością (bądź nie)
      widywania się z dzieckiem.
      Jeżeli będziecie mieli wspólne dziecko, sąd zapewne weźmie to pod uwagę
      określając wysokość alimentów dla dzieci z poprzednich małżeństw na PRZYSZŁE
      okresy.

      Przyjmij do wiadomości, że to, że chcecie kupić mieszkanie, macie wspólne plany
      itd. nie ma NAJMNIEJSZEGO znaczenia dla powyższych kwestii.

      To tyle na temat tej sytuacji.

      Dla Twojej wiedzy:
      - ja także się rozwodzę i mam spore szanse, na to, że zostanę obarczony winą na
      rozpad małżeństwa,
      - na (jeszcze) żonę i starszą córkę płacę znacznie większe kwoty (dobrowolnie)
      - z obecną partnerką mam już wspólną (dla mnie - młodszą) córkę - ma 3,5
      miesiąca.

      Nie biadolę. To wszystko jest konsekwencją moich własnych wyborów i dezycji, do
      których nikt mnie nie zmuszał. Staram się po prostu uregulować swoje sprawy i
      zadabać o OBIE córki w miarę swoich sił. Moja partnerka zdecydowała się na
      wspólne dziecko dokładnie znając moją sytuację.

      Powodzenia smile
    • ursgmo Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:32
      zelda1971 napisała:

      Rzuciłybyśmy zanim by się cokolwiek zaczęło.
      W życiu bym się z takim facetem nie związała . Zastanowiło mnie że napisałaś o
      18 tys. alimentów za trzy lata , i mam takie niejasne wrażenie że on będąc za
      granicą nie płacił i że ma długi ?? dobrze myślę ??

      Ile kosztuje utrzymanie dziecka miesięcznie ? 1000 zł mało ? śmieszne .........
      ciekawe czy na swoim też będziesz tak oszczędzać ?

      jako koszt utrzymania dziecka podaje się :
      część czynszu jaki płaci się za mieszkanie w którym mieszka dziecko , część
      prądu , wody , gazu itd.
      koszt dojazdu dziecka do szkoły / przedszkola
      wszystko co dziecku potrzebne do szkoły /podręczniki /komitet rodzicielski /inne
      świetlica / inna opieka nad dzieckiem
      zajęcia dodatkowe /korepetycje/ języki /basen
      dzieci chorują a więc :badania , wizyty lekarskie, lekarstwa
      mają urodziny - prezenty
      ubrania / buty / zabawki / książki / pomoce edukacyjne
      i mnóstwo innych rzeczy , o matki czasie już nie wspomnę
      tak j/w wygląda wyszczególnienie przy orzekaniu alimentów i możesz mi wierzyć
      sędzia nie odrzuci nic z tego ! mam kilka rozwiedzionych bliskich koleżanek
      więc wiem jak to wygląda
    • stokrotka19741 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:34
      Oooo znajomu wątek, a ja myślałam że tylko u nas na forum Ci się dostałosmile)

      Pzd
      • betty_julcia 1000 zł 02.03.06, 16:56
        "Po drugie, 500 zł na dziecko w wieku szkolny, drugie 500 łoży matka = 1000 zł
        na dziecko?
        Nie wiem czy tyle dzieciak zdoła przejeść, poważnie!!!! "

        Jak to czytam to oczom nie wierzę, że kobieta która to pisła ma 35 lat!
        A ta matka to z czego te 500 zł na dziecko wykłada???? Ze swoich, zarobionych
        przez nią. Czyli tak naprawdę to do swojej pensji dokłada te marne 500 zł
        (których jeszcze nie ma!).
        Czy ty jesteś tak ograniczona ze uważasz że dziecko tylko je? Że nie trzeba go
        ubrać, wykształcić, zapłacić za dodatkowe zajecia oraz przyjemności. TAk sie
        składa ze pieniędzy na dziecko nigdy nie za wiele i zawsze brakuje jak by sie
        chciało wszystko mu zapewnić. A ponieważ do tej pory niewiele mogła z jednej
        tylko pensji to dobrze myśli żeby uzyskać alimenty wstecz. Z tych pieniędzy
        musi jeszcze opłaty porobić i sama przeżyć. Przynajmiej jedna mądra znalazła
        sie w tym chorym układzie i potrafiąca zadbać o dziecko i o siebie.

        NA pewno przez te 500 dodatkowych złotych zaczną opływac w niesamowite luksusy
        których im zazdrościsz.

        Skoro tak łatwo przeżyć za tak małe pieniądze to ja proponuję zeby twojemu
        facetowi zostawić 500 zł kieszonkowego, na pewno da sobie radę. Przecież więcej
        nie przeżre.


        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • kosmitos Re: 1000 zł 02.03.06, 17:02
          po co mu 500 zł? nowa żona zapewni żarcie, mieszkanie, piwko pod ryj, sex na
          żądanie i nowe dziecko do kolekcji więc po co mu kasa; a swoją drogą decydować
          się na dziecko z gościem co zarabia 2 tys i ma jeszcze troje dzieci to trzeba
          być desperatką; oprócz utrzymania dziecka trzeba zapłacić wyższe rachunki za
          prąd, wodę itp; jak tak czytam kolejne wypowiedzi to coraz bardziej skłaniam
          się do wersji, że to jakaś podpucha ten post; pani robi wrażenie roślinki, a
          przcież roślina nie umie wejśc do internetu
          • 18_lipcowa a moze jest w tym jakiś sens? 02.03.06, 19:06
            w tym dziecioróbstwie
            bo jak pan przymrze z głodu za 20 lat to jak nic będzie z kogo alimenty zdzierać
            na tatusia
            z dzieci, a ma wybór bo aż 4 mialby ( o ile pani nie zmądrzeje i nie zwieje, to
            zostanie mu 3)
            • izabela_741 Re: a moze jest w tym jakiś sens? 03.03.06, 08:54
              Jak masz racje to z goscia jest kupa gnoja. A swoja droga takiemu egzemplarzowi
              to sie uklada - cale zycie buja sie od kobity do kobity a na starosc tez bedzie
              go mial kto utrzymywac - moze Nie-wiadomo-co Zeldy bedzie najlepiej
              zabezpieczone finansowo?
              Moze najstarszy syn, ktory juz zarabia a cale zycie przezeral z bratem po 180zl
              miesiecznie?
              Moze trzecie dziecko, ktore AZ 18 000 daj Boze dostanie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka