gusia1111
13.03.06, 10:42
Witam Was dziewczyny. Może Wy mnie zrozumiecie bo nikt nie potrafi. Sama nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. W końcu też jestescie mamami i macie różne problemy. Muszę sie komuś wypłakać.
Jestem mamą Julki( 3lata,8 m-cy) i Mateusza(3 m-ce).
Córeczki nie karmiłam piersią bo miałam płaskie brodawki. Przez miesiąc katowałyśmy się przez kapturki, ale nie przybierała na wadze i dałam spokój. Dałam butlę chociaż przez 5 m-cy mała piła butelkę a potem jeszcze ssała pierś. Już wtedy obiecałam sobie że zrobie wszystko żeby drugie dziecko karmic tylko piersią. Uważam że to strasznie wygodne.
Gdy urodziłam Mateusza na początku wszystko było ok. Problemy zaczęły sie po powrocie do domu. Przez tydzień mały nie przybrał na wadze. Pediatra kazał dokarmiać. No i dałam butlę. Postanowiłam,że będę odciągać i podawać butelką. Ale nigdy nie uzbierałam więcej niż 40 ml. Jak mały miał 2 m-ce postanowiłam wrócić do karmienia. Pojechałam do poradni oddalonej o 120 km. Miałam karmić sądą przy piersi ale mały usypiał i nie ssał. Zaczął tracic na wadze. I znów po 2 tyg. dałam butlę. Ale nadal byłam zdecydowana odciagać. Przerobiłam laktator Aventu, Medelę elektryczną, potem wypożyczyłam na dwie piersi. Odciągałam nawet co godzina, w nocy co dwie,piłam herbatki mlekopędne i piwko, ale nic się nie zwiększyło, nadal 40 ml. Wczoraj postanowiłam dać spokój.
Ale w czym problem. Zastanawiam się dlaczego? dlaczego mi sie nie udało karmienie? Dlaczego nie mogłam więcej odciągać? Przecież kobiety karmia piersią, wracają do karmienia nawet po pól roku, niektóre karmia adoptowane dzieci. Dlaczego nie ja. Tak bardzo chciałam, tak bardzo sie modliłam o karmienie piersią.Tyle nocy przepłakałam w poduszkę. Za każdym razem gdy daję butelkę to mam łzy w oczach.
I jnikt nie potrafi mnie zrozumieć. Mama powiedziała że ona tez nas nie karmiła bo miała za mało pokarmu. Teściowa od początku powtarzała że nie nadaje się na matkę karmiącą. Mąż też nie pomógł. Gdy szłam odciągac to mówił że znów idę się"doić". A gdy płakałam to się wsciekał, że niepotrzebnie się marzę. Nikt mi nie chciał pomóc gdy chciałam wrócić do karmienia. Mama owszem przychodziła żeby zająć się Julką, ale posiedziała dwie godziny i uciekała. Mąż jak przychodził z pracy to siadał przed telewizorem i nic nie robił. Nie zajął się małą i jeszcze wymagał obiadków itd. A obiecał pomóc. Jak widział że karmię to się wkurzał. Dał mi dwa tygodnie, a potem powiedział dość.
Ostatnio wypożyczyłam laktator Medeli podwójny i chciałam spróbować jeszcze raz ale mały gdy widzi cycka to dostaje histerii.
Przepraszam że sie tak rozpisałam ale musiałam się komuś wyżalić i wypłakać. Niestety nikt nie chce i nie potrafi mnie zrozumieć. Mąż się na mnie wkurza, że jestem histeryczka, z matką i teściową nie chcę rozmawiać bo i tak powiedzą swoje.
Tak strasznie mi źle i żal że nie jestem w stanie wykarmić mojego dziecka. Nie uważam się za złą matkę bo mały dostaje jeść, rozwija się, rośnie i jest zdrowy i pogodny. Ale jest mi strasznie smutno. Nawet wczoraj jak postanowiłam oddac laktator to sie popłakałam, że coś tracę, coś bardzo cennego. Dawałam z siebie wzsystko, nie spałam po nocach. Nawet nie mogłam wyjść na długo z dziećmi na spacer. A jednak nie potrafię nie płakać.