Dodaj do ulubionych

mamy naszych mężów

15.03.06, 12:38
Witam
Tak z czystej ciekawości napiszcie dziewczyny jak często wasi mężowie i nie
mężowie kontaktują się ze swoimi mamami.Mój dzwoni codziennie i jak nie
zadzwoni jeden dzień to ja dostaję smsa od teściowej cyt.
"co słychać, wszyscy zdrowi? nasz synek nie dzwoni juz drugi dzień.czy
wszystko ok?"
pewnie dostanę odpowiedzi że się czepiam, że przecież się troszczy, martwi.
nie raz mówiłam mężowi że z jednej strony dobrze że mama go tak kocha i że
sama mu trochę zazdroszczę,( przecież ja nie chcę odciągać od matki, nie chcę
żeby sie kłócili, chcę tylko żeby był niezależnyi potrafił sie odciąć od
życia i problemów matki) ale z drugiej strony trochę to chore. facet ma 32
lata i ciągle jest pod kontrolą. jak moja córcia była chora na zapalenie
oskrzeli to nie było ani jednego słowa, żadnego smsa, telefonu, zapytania.
jak się czuje wnusia. Mam ochotę jej to wykrzyczeć w twarz.
Mąż nie za bardzo widzi w tym problem.ja uważam że pępowina miedzy nim a
matką nie została odcięta.Co wy otym myślicie
Obserwuj wątek
    • ada_zie Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 12:47
      Hej,
      u mnie w tym temacie normalnie - dzwonimy jak chcemy do teściów wpaść lub ich
      zaprosić. I to czesciej ja jestem inicjatorką tych kontaktów smile))
      • wesolek11 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 12:49
        My widzimy się codziennie, bo dziadkowie z synkiem siedzą. Dzwonimy jak jest
        potrzeba.
    • abi3 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 12:52
      ja na całe szczęście nie mam takich problemów, bo nie utrzymujemy kontaktu z
      teściami (czyli rodzicami męża). Ale wydaje mi się,że najgorsze co może być, to
      nie odcięta pępowinka smile))
    • mama_adasia nie znosze teściowej!!! 15.03.06, 12:54
      Mój luby dostał wczoraj wieczorem wezwanie do raportu w domu u swojej mamy żeby
      zajmował się poważnym problemami swojego brata. no cóż pojechał zostawiając
      mnie zmęczoną w domu.poźniej było bronienie mamusi,wściekanie się i stawanie
      przeciwko mnie.nie ma jak krecia robota teściowej, naprawde nie znosze tej
      baby!!!mój facet tez jest pod kontrolą a to jest chore!!!!teraz jestem taka zła
      żebym ją zagryzła.
      • luleczka1 Re: nie znosze teściowej!!! 15.03.06, 13:07
        mnie czasami jest wstyd za to co myślę o swojej teściowej. i niestety ze mnie
        taki typ że mam wyrzuty sumienia póżniej, bo przecież teściowe też ludzie i
        swoje wady mają ale zalety też.
        jednakowoż coś musi w tym być że kawałów o teściowych całe multum a o synowych
        jakoś nie słychać..........
        na poważnie. ja nie mogę zrozumieć skąd w mojej teściowej tyle bezinteresownej
        złóśliwości. możecie wierzyć lub nie. przez całe moje życie nie spotkałam osoby
        tak złośliwej( ona uważa że jest osobą szczerą, ale między szczerością i
        złośliwością granica bardzo jest płynna).
        ja rozumiem że teściowa z moim mężem wyjątkowo się lubią, mają podobne
        charaktery. po prostu ręce mi opadają......
        • mama_adasia Re: nie znosze teściowej!!! 15.03.06, 13:14
          moja teściowa jest do bólu dwulicowa i fałszywa.tu sie uśmiecha do ciebie a za
          chwilę obgada cie u drugiej synowej z góry na dół (ma 3 synowe więc ma co robić)
          najgorsze jest to że znią przegrywam, mąż jej broni chocby niewiem co a ja
          staje sie wrogiem jak wczoraj. on wrócił i płakał bo sytuacja go przerosła-
          pakował się w brudne problemy brata na życzenie mamusi, nie miesci mi się to w
          głowie.po za tym mąż sie jej zwyczajnie boi, nigdy nie odmówi chocby to
          oznaczało kłótnię ze mną, mi też ręce opadają....
    • be.em Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 12:58
      ja mam luz w tych sprawachsmile to ja prawie codziennie kontaktuję się ze swoimi
      rodzicami - bo bawią mi małegosmile teściów bardzo lubię, m kontaktuje się raz w
      tygodniu, i tez to ja go często gonię, żeby zadzwonił do mamysmile
    • luleczka1 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 13:10
      mam wrażenie że teściowa przez to wszystko czuje się bardzo pewna swego
      • mamamisia81 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 13:31
        Na szczeście nie mamy problemu nie odciętej pępowiny, wpadamy do teściów raz w
        tygodniu, ale teściowa nie raz dała mi w kość radami na temat wychowywania
        mojego malucha. Sama wychowała szóstkę (o zgrozo, nigdy jej nie dorównamwink Od
        tej pory trochę się zmieniło, chociażby karmienie na życzenie zamiast co 3
        godziny. Ona tego nie rozumie, uważa że to kwestia mody i pomimo iż nie mam
        zamiaru wprowadzać do diety synka niczego do ukończenia pół roku ona nie jest w
        stanie tego zrozumieć i przy każdej okazji komentuje, czego to ona by juz mu nie
        dała. Denerwujące to trochę. Otwiera swoją knigę z lat 60tych i stwierdza że
        skoro skończył 4 miesiące powinien dostawać już dwa posiłki dziennie poza
        mlekiem... Ja jej o alergiach a ona na to że lekarze nic o alergiach nie
        wiedząwink I takich sytuacji jest bez końca. Mąż każe mi puszczać to mimo uszu i
        tak robięsmile Staram się nie przejmować... Wiem że chce dobrze dla jedynego wnuczkasmile
        Ale z całego serca podziwiam teściową, jest wykształconą kobietą, wychowała 6
        dzieci, mają poukładane w głowie i widzę jak ją szanują, i wiem że mój mąż mnie
        też bedzie szanował.
        Pozdrawiam
    • lila1974 Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 13:30
      Ciekawa jestem ile w tych wszystkich negatywnych opiniach jest prawdziwej winy
      teściowych a ile niewyrozumiałości synowych?
      • mama_adasia Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 13:39
        nie będę wyrozumiała dla kogoś z kim muszę się dzielić mężem a ona wydzierała
        mi go przy każdej okazji i udowadniała że on i tak do nie pójdzie, jak go
        paluszkiem zawoła.nigdy sie z teściową nie kłóciłam, puszczałam jej
        średiowieczne uwagi mimo uszu choć narzucała swoją wolę i to strasznie ale tej
        pepowiny nie znoszę i nie rozumiem.mam bliski związek ze swoją mama ale jaby
        mnie w nocy namawiała żebym przyjechała i zajmowała się bratem to bym odmówiła.
        • lila1974 Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 13:47
          A może zamiast postrzegac to w kategoriach "wyrywania", może po prostu
          przymknąć oko?
          • mama_adasia Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 14:02
            wierz mi nie da się na to przymknąć oka, można raz albo dwa.dobra niech strace
            ale nie kilka lat kiedy to powraca jak bumerang
            • lila1974 Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 14:08
              Da się, gdy się chce.

              Czy pomoc bratu w jego problemach, to powód do zgrzytania zębami?
              • mama_adasia Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 14:55
                nie znasz mojej teściowej, jest naprawdę "wyjątkowa", po za tym chodziło o
                kolejną sprawę kryminalno-alkoholową u brata więc nie chciałam aby się mieszał,
                zwłaszcza że mamy we trójkę własne problemy i skoro jest spokój u nas w domu to
                po co włazić w dziadostwo i potem płakać z przejęcia? zamiast cieszyć sie tym
                że mamy siebie-tego nie czaję, naprawdę
                • mama_adasia Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 14:58
                  zapomniałam dodać istotny fakt otóż teść nie żyje już 15 lat, więc teściowa
                  rzadzi w domu już tyle czasu i to ona nadaje ton, nawet temu co maja myśleć jej
                  trzej synowie
                  • lila1974 Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 15:03
                    Nadal będe się upierała przy tym, ze nie w teściowej pies pogrzebany.
                    • mama_adasia Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 16:02
                      to w czym?
                      • lila1974 Re: Biedne te teściowe 15.03.06, 16:15
                        W postrzeganiu innych i nie braniu sobie tak do serca ich błędów i wypaczeń.
                        Jedyne zmartwienie w tej sytuacji, to mąż - jeśli, obiektywnie patrząc, jest
                        rzeczywiście od mamusi uzależniony.
    • mmu Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 13:44
      Mój mąż w ogóle nie dzwoni do swoich rodziców, nie jeździ do nich sam, odkąd
      jesteśmy razem, czyli 4 lata, był jeden jedyny raz z dzieckiem sam, bo ja byłam
      chora. Teściowie dzwonią tylko żeby zaprosić na obiad.
      A co ciekawe, mój mąż odczuwa chyba wyrzuty sumienia, że ma zerową więź ze
      starymi i wymaga ode mnie, żebym to ja do nich jeździła sama, na kawkę,
      pogadać, żebym to ja dzwoniła. No bo jak dzwonię do swojej mamy, to mogę też do
      teściowej. No cóż, moją mamę bardzo kocham i znam Ją 29 lat a teściową po
      prostu toleruję i nie odczuwam potrzeby zacieśniania więzów, tym bardziej, że
      ta rodzina jest bardzo chłodna.
      pozdr
      M.
    • jusytka U mnie jest jeszcze gorzej ... 15.03.06, 13:49
      Codzienne telefony to jedno, ale on nie wyobraża sobie dnia bez wizyty u mamusi
      !!! Był czas kiedy mamusia bywała u nas każdego wieczoru. Znosiłam to jednak do
      czasu, kiedy w pewnym konflikcie małżeńskim stanęła murem za synkiem obwiniając
      wyłącznie mnie za nasze problemy !!! Było ciężko, nawet nie chce o tym pamiętać,
      ale nie składa nam już codziennych wizyt, teraz stosunki między nami są
      względnie poprawne. Jego brat dla przykładu, mieszkał z mamusia do ... 42 lat
      !!! w maleńkim dwupokojowym mieszkanku, a stać go było nawet na budowe domu
      (wcale nie na kredyt), zabierał ją na wakacje do ciepłych krajów. Widać z
      mamusią jest im chyba najlepiej smile

      Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą ...
      • verdana Re: U mnie jest jeszcze gorzej ... 15.03.06, 13:56
        A dzieci na to patrzą.
        Nauczą się, ze zerowe kontakty z rodzicami i teściami po ślubie to norma.
        Kiedyś dzieci dorastają i wtedy my, jako wredne tesciowe, będziemy mogły czuć
        się dumne, że nasi synowie do tego stopnia 'zerwali pępowinę', że ich żony nie
        muszą się z nami dzielić swymi meżami.
        Bedziemy szczęśliwe z dwoch telefonów rocznie - w Wigilię i w Dzień Matki.
        • abi3 Re: U mnie jest jeszcze gorzej ... 15.03.06, 14:14
          Lepiej izolować dzieci, jeśli sie posiada bardzo zimnych, nie potrafiących
          kochać teściów.Każdy ma to, na co sobie zapracował.....ja zapracuję sobie na
          miłość syna i jego przyszłej żony.Ale nikogo nie można zmuszać do
          milości...powiedz? ile razy można wyciągać rękę? a ile razy można być
          odtrącanym? w koncu każdy ma swoją ambicję...i dlatego będę izolowała dziecko od
          takich ludzi...to zresztą nie tylko moja decyzja...tak chce również mój mąż.
          • nchyb Re: U mnie jest jeszcze gorzej ... 15.03.06, 16:52
            > kochać teściów.Każdy ma to, na co sobie zapracował.....ja zapracuję sobie na
            > miłość syna i jego przyszłej żony.
            Niestety, większość kobiet usiłujących zapracować na miłość synowych uznawanych
            jest za wredne, wścibskie itd i jest izolowane od kontaktów z rodziną.
            A synek nauczony w dzieciństwie przez mamę, że kontakty z teściową są be - ma
            spore szanse przyznać rację żonie, a nie mamie. Albo będzie miał problem ze
            znalezieniem się między młotem a kowadłem...
            • abi3 do nchyb 15.03.06, 21:26
              nchyb
              jak chcesz, oddam Ci własnych teściów za dopłatą.....
              ciekawe, czy wtedy będziesz taka mądra....
              • nchyb do abi3 16.03.06, 06:53
                > jak chcesz, oddam Ci własnych teściów za dopłatą.....
                > ciekawe, czy wtedy będziesz taka mądra....
                U mnie teściów dostatek, po 3 sztuki kazdej płci, w związku z powyższym
                dodatkowych nie potrzebuję. Ale mimo tego, że 32 teściowe i 2 teściów już
                byłymi są teściami, nie przestali być babciami i dziadkami i stąd nasze
                kontakty nie są złe, a nawet są dobre...
                I moje dzieci to widzą!
                • nchyb Re: do abi3 16.03.06, 06:54
                  > dodatkowych nie potrzebuję. Ale mimo tego, że 32 teściowe
                  miało być 2 (dwie) teściowe i 2 teściów
                • abi3 do nchyb 16.03.06, 12:47
                  nchyb napisała

                  > U mnie teściów dostatek, po 3 sztuki kazdej płci, w związku z powyższym
                  > dodatkowych nie potrzebuję. Ale mimo tego, że 32 teściowe i 2 teściów już
                  > byłymi są teściami, nie przestali być babciami i dziadkami i stąd nasze
                  > kontakty nie są złe, a nawet są dobre...
                  > I moje dzieci to widzą!
                  Na prawdę, szczerze Ci zazdroszczę...co ja bym oddala by moje dziecko znało
                  dziadków , mialo dziadków, chciało jeździć do dziadków. Co ja bym oddała mogąc
                  ich zaprosić do siebie na niedzielną kawę, czy zrobić u nich w ogródku grilla
                  dla całej rodziny...niestety...to że jest jak jest, to był właśnie ich
                  wybór.Obrazili się że kupiliśmy mieszkanie i wyprowadziliśmy się od nich.
                  Na ulicy udają że nas nie widzą, na swojego wnuka nie spojrzeli nawet....
                  Tak wiec widzisz, skąd się wzięła moja życiowa "potyczka". Chyba też nie
                  chciałabyś mieć nic do czynienia z takimi ludźmi.
            • aretinka Re: U mnie jest jeszcze gorzej ... 16.03.06, 13:05
              A no widzisz u mnie jest odwrotnie, moja teściowa szczerze nienawidzi swojej
              teściowej, nawet o niej mówi ta"stara suka" takiego samego szacunku do
              teściowej nauczyła swojego synka, ale chleb raz da ny zosatje oddany, ja do
              swojej teściowej szacunek mam ale jej nie lubie. Spotykamy się od jakiegoś
              czasu sporadycznie i dobrze mi z tym, a synek no cóż prawie codziennie u mamusi.
        • ala67 Re: Ano właśnie 15.03.06, 14:20
          Punkt widzenia szybciej nam się zmieni, niż nam się zdaje.

          Kiedy weszłam do rodziny mojego męża, nieraz obserwowałam, jak teściowa ma
          swojemu mężowi za złe, że zbyt wiele czasu poświęca rodzicom, za często do nich
          jeździ, itp. To było jej zdanie oczywiście, bo z boku - wyglądało to często
          inaczej i te pretensje były - delikatnie mówiąc - nieuzasadnione.
          Parę lat minęło, mój teść zmarł. Moja teściowa została sama, mąż jest
          jedynakiem. I teraz wciąż jest jej tego kontaktu za mało, choć widuje męża
          często i 3 razy w tygodniu, rozmawiają zaś codziennie. I coraz częściej
          teściowa mawia: wielu rzeczy kiedyś nie rozumiałam...

          Dodam, że u nas na jest w porządku, myślę, że głównie dzięki mężowi. To on
          potrafi tak układać kontakty ze swoją mamą, że żadna nie czuje się rywalką tej
          drugiej. Aczkolwiek - dużo dobrej woli ze strony każdej z nas też na pewno się
          przydaje.
          Pozdrawiam
          • ala67 Re: Ano właśnie 15.03.06, 14:24
            Chciałam się wkleić pod postem Verdany.
    • clk Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:04
      Na poczatku bylo koszmarnie - mama jego dzwonila i pytala sie co chwile, co
      jadl, czy wszystko ok, ze ona biedna, nieszczesliwa.
      Teraz to ona do mnie dzwoni, z pytaniem co slychac, co w pracy, czy on sie mna
      zajmuje i tak dalej.
    • lipcowa_won Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:08
      luleczka1 jakbym czytala post o tesciowej mojej siostry.
      a moja coz, jest mi obojetna i staram sie ja olewac, doslownie.
      Nie rozmawiam z nia, nie dzwonie,przychodze ale do tescia. Zreszta ona tez mi
      nie jest dluzna, teraz gdy sie mamy przeprowadzac i nie mam z kim dzieci
      zostawic to wyjechala bo tak chciala. Pewnie myslala ze bede ja prosic, hehe
      niedoczekanie.
      • luleczka1 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 21:19
        lipcowa_won
        , no nie, bo padnę, ale masz świetny nick,podpisuję się pod nim i
        popieram.pozdrawiam wszystkie babki.
    • kasik751 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:10
      Nie potrafilabym zakochac sie i zwiazac z czlowiekiem, ktory nie jest
      samodzielny emocjonalnie i myli relacje z wlasna matka, z tymi z zona. A jakie
      sa relacje doroslego syna z matka mozna z latwoscia ustalic przed slubem i
      wyciagnac wnioski jakiego rodzaju zycie nas czeka i zdecydowac czy tego wlasnie
      chcemy. Wystarczy troche poobserwowac, posluchac jak sie do siebie odnosza,
      jakie sprawy ze soba konsultuja, a jakich nie, kilka rodzinnych imprez i
      wszystko wiadomo.
      Zabieranie sie za wychowywanie meza po slubie, ktory nie widzi problemu, bo mu
      tak dobrze i innej formy stosunkow nie zna, wydaje mi sie nie dosc, ze malo
      realne, to jeszcze w dodatku trudne, bolesne i uciazliwe, stresogenne czyli i
      czesto destrukcyjne dla zwiazku.
      Tak wiec rzeczona pepowine warto uciac od razu o ile taka jest, bo potem,
      zwlaszcza gdy sa dzieci, to moga sie takie jaja dziac, o jakich sie nikomu nie
      snilo.
      Luleczka to nie do Ciebie uwagi, tylko takie ogolne w tej kwestii smile
      Pozdrawiam.
      • lila1974 Re: kasik751 15.03.06, 14:50
        Tylko jak tu obserwować jak klapki na oczach przesłaniają - miłość wszak jeśt
        ślepa.
        • kasik751 Re: kasik751 15.03.06, 15:35
          Prawdziwa milosc nie jest slepa, jest za to madra smile a zakochanie owszem, jak
          najbardziej, klapki jak stad na biegun polnocny smile)
      • mama_adasia Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:04
        tylko co robić jak teściowa mieszka tzw."rzut beretem"?
    • kalina_p Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:12
      chyba bym sie wsciekła, gdyby tesciowa co dzień smsowała, albo mąz musial sie
      jej co dzień meldowac...
      • lila1974 Re: kalina 15.03.06, 14:16
        Pozwól, że zapytam - na kogo byś się wściekła?
        • kalina_p Re: kalina 15.03.06, 14:17
          ogólnie - na sytuację.
          Potem na męża a w końcu na tesciową.
      • jusytka Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:16
        Verdana za to - byłaby zachwycona, zwłascza jak wspaniała teściowa właziłaby z
        butami w wybitnie nie swoje sprawy wink
      • kasik751 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 14:20
        Mam akurat taka sytuacje, ze od wielu juz tygodni codziennie dzwonie do mojej
        mamy. Jest w tej chwili taka potrzeba. I musze powiedziec, ze w ogole sobie nie
        wyobrazam, zeby to mialo dluzej trwac, bo juz mnie strasznie meczy to
        relacjonowanie calego dnia - bo o czyms trzeba gadac, a jak sie dzwoni
        codziennie, to po jakims czasie tematy sie moga wyczerpac wink
        Mama tez juz za wiele nie ma do powiedzenia, widze to wyraznie, ale zaczela sie
        przyzwyczajac, a to nie jest dobre moim zdaniem. Nie moge doprowadzic do
        sytuacji, gdy zapyta mnie z zalem albo wyrzutem czemu nie zadzwonilam, gdy taki
        dzien nastapi.
        Nie wyobrazam sobie zupelnie meldowania sie tak cale zycie telefonicznie, a
        smsami to juz w ogole nie moj poziom abstrakcji smile
        • kalina_p za to do mamy dzwonię 5 razy dziennie 15.03.06, 14:38
          albo i częsciejwink))
          Ale nie jest to meldowaniem sie, nie jest wymagane, wynika jedynie z naszej
          ogromnje zażyłości, przyjaźni i kupy wspólnych spraw - np. mama mieszka na tym
          samym osiedlu, umawiamy się na spacery z psami, podrzucam jej małą...Teraz jest
          chora, więc wychodzę z jej psem.
          Nigdy, przenigdy moja mama nie przychodzi do nas bez zaproszenia, nie wydzwania
          bez powodu, nie naprzykrza się. Nie wysyla tez sms-ów do mojego męża, nie dzwoni
          do niego i nie pyta: "co z moja córką, bo nie dzownila dziś"- nasze kontakty sa
          naszymi kontaktami i nie mieszamy w to mojego męza.
          I chyba w tym tkwi różnica między kontaktami matka-córka a tesciowa-syn i jego zona.
          Co nie znaczy, że separuję męża od mojej mamy, absolutnie, zreszta baaaardzo się
          lubiąwink
          • kasik751 Re: za to do mamy dzwonię 5 razy dziennie 15.03.06, 14:42
            Ok Kalina, to sa normalne uklady zalezace od stopnia zazylosci i wspolnych
            spraw. Tak samo moze sobie i syn do matki dzwonic, przychodzic i pisac.
            Problem nieodcietej pepowiny czyli jakiegos rodzaju uzaleznienia psychicznego
            od rodzica lub obojga rodzicow, jakiejs formy kontroli (pewnie
            nieuswiadomionej) ze strony tych rodzicow, to jest zupelnie inna broszka.
    • janet3 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 15:52
      Z teściową jestem bardzo zżyta i dlatego telefonujemy codziennie.Mnie sama ta
      nagonka na teściowe trochę dziwi.Czasem mysle że synowe są zazdrosne o matki
      mężów i o ich dobre relacje nie bardzo rozumiem czemu.Byc może nie będę w tym
      temacie obiektywna bo moja teściowa to fajna kobieta jest bardziej moją kumpelą
      niż teściową i dlatego nie przeszkadałoby mi gdyby dzwoniła do swojego synka
      codziennie.Poza tym same jesteście matkami czy myslicie że mniej będzie was
      interesować wasze dziecko tylko dlatego że ma lat 30???
      • majaw2004 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 22:51
        Ja niestety też nie mam dobrego kontaktu z teściową a chciałabym żeby było
        lepiej.Mój mąż pomimo że jest jedynakiem nie wzbudza w swojej mamie zbytniego
        zainteresowania,jeżeli zadzwoni to dobrze a jak nie to trudno.Już przed ślubem
        Teściową mało co interesowało jak sobie radzimy bo a nóż widelec poprosimy o
        pomoc i co ona biedna wtedy zrobi???Ja jednak jestem za bardzo dumna żeby
        przyjmować i prosić o pomoc zwłaszcza teściową, więc nie rozumiałam czego ona
        się tak boi w kontaktach z nami.Póżniej kiedy urodziła się córka przez 6
        miesięcy widziała ją 3 razy a najgorsze w tym wszystkim jest to że to i tak
        wszystko moja wina,bo przecież ona"by z chęcią"nam pomogła.Moja mam często
        namawia mnie wręcz do podrzucania im dziecka żeby oni też się małą nacieszyli i
        ja tak robię ,ale póżniej się wściekam bo zawsze ja wyskakuję z jakąś propozycją
        integracji rodzinki,kawki a teściowa uważa że to zbędne!Przecież wystarczyłoby
        tylko dać im dziecko na trochę,a my z mężem to tylko dodatki.było jeszcze wiele
        niemilych tekstów ale szkoda moich nerwów na pisanie o tym wszystkim bo i tak
        już mnie telepie jak tylko myślę o tej kobieci.Na wielkie szczęście mój mąż
        podziela moje zdanie i jest jak najbardziej po mojej stronie.
        • lila1974 Re: maja 15.03.06, 22:59
          I własnie o Twoją reakcję mi idzie, gdy pisze w temacie tesciowych.
          Powiedz, po co się nakręcać?
          Masz tesciową taka a nie inną i trudno się mówi. Przejdź nad tym do porządku
          dziennego i nie rozmyślaj.
          Po co sobie nerwy szarpać?

          Ona wcale nie musi być zła. Jest po prostu inna niż Ty i Twoja rodzina.
          • majaw2004 Re: do lila1974 16.03.06, 21:28
            Wnioskuję z Twoich wszystkich odpowiedzi i po walce o dobre imię wszystkich
            teściowych że Tobie się teściowa udała!Gratuluję!Powiem ći jedno,że zawsze
            myślałam że takie teksty o teściowych to brednie bo przecież to matki takie ja
            my.Znam kobietkę o której zawsze myślałam że zostanie moją teściową ale życie
            poukładało się inaczej czego oczywiście nie żałuję ale właśnie na taką teściową
            zamienłabym się.Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu,rozmawiałyśmy i czułam że ona
            jest moją "koleżanką".Niestety moja teściowa taka nie jest i naprawdę nie boli
            mnie to że ona ze mną dobrze nie żyje,ale że z synem nawet nie umie szczerze
            pogadać.Nasze spotkania to jedna wielka ściema że jest wszystko ok.Niestety ja
            też w niej uczesniczę choć język mnie świerzbi,ale robię to dla męża żeby jemu
            zaoszczędzić przykrości i wstydu.Poza tym zdaję sobie sprawę że jeżeli coś bym
            zaczęła to teściowa nigdy nie przyjdzie już do nas a w domu będzie płakała że
            nie widzi wnuczki.Próbowałam nie raz szczerze porozmawiać ale ona zawsze udaje
            że nie rozumie o co mi chodzi i woli się obrazić niż chociaż przez chwilę
            zastanowić się co ona robi i jak ten kontakt z nami się układa.Wiem też że każdy
            człowiek jest inny ale czasami warto spojrzeć na siebie a nie wymyślać że wina
            zawsze leży po stronie młodych ludzi.Wierz mi że naprawdę jak tylko mogę
            rozgrzeszam teściową z wszystkich słów i czynów,ale między nami już jest tyle
            zakłamania że mnie to przytłacza.Bo ja jak kogoś nie lubię to po prostu nie
            rozmawiam z nim i nie spotykam się z nim a tu niestety wszystko TRZEBA bo tak
            będzie lepiej.Pozdrawiam Cię i uwierz mi jeżeli sama tego nie doświadczyłas że
            teściowe też ludzie i niestety też mogą być zakłamane,wredne i wścibskie!Nie daj
            sobie ręki ucinać za ludzi których nie znasz.A tak na marginesie to ja we
            wszystkich tu zawartych postach widzę niekończącą się winę tych starszych mamsmile
    • molinezja2 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:35
      a moze prawda jest taka, że matki naszych mężów są lepszymi gospodyniami,
      lepszymi doradczyniami, przyjaciółkami, opiekunkami od NAS?
      Coś w tym jest. Ja po paru latach małżeństwa nie mam cienia żalu ani zazdrości
      (do) o teściową? Dlaczego? Bo sama świetnie gotuję, pracuję, zajmuję sie mężem,
      dzieckiem, domem, studiami.... I ja i mój mąż sami podejmujemy decyzje,
      jesteśmy odpowiedzialni i nie pozwalamy na ingerencję teśiowej. Cho przed
      ślubem było tragicznie (pomyślałby ktoś, że mój obecny mąż to maminsynek).
      Ale ja i mój mąż zmieniliśmy to. Prawda jest taka, że jeżeli jest sie
      uzależnionym od teściowej to choby była najlepsza będziecie wieszali na nią psy.

      A moze czas dorosnąc i by niezależnym? To bardzo nieładnie, że z taką łatwością
      podrzucacie teściowej dzieci, pozwalacie gotowa w swoim domu i jednoczesnie
      nie dajecie prawa do ... (czegoś tam). jeżeli teściowa zajmuje się waszym
      dzieckiem lub wspomaga finansowo to niestety ale jesteście od niej uzależnieni
      moralnie i wówczas (uważam) nie macie prawa złego słowa o kobiecie pisnąc.

      Jeżeli zaś jesteście niezależni - to rzeczywista wina jest nie po stronie męża,
      nie po stronie teściów, ale po stronie synowej, która nie potrafi
      tak "zaoferowac" męza, że ucieka do mamy!!! A moze warto czasem ładnie się
      ubrac, umalowac, porządnie zacząc gotowac i stanowczo wyegzekwowac że to WY
      jesteście żoną i kontakty codzienne z mamą trzeba ukrócic!!!

      Teściowej trzeba wyznaczyc GRANICE. nie obgadywa, wkurzac się , awanturowac z
      mężem ale wyznaczy GRANICE.

      Teściowa nie jest waszym wrogiem, ale matką człowieka, którego kochacie i
      którego ona wychowała.

      i jak każda teściowa na pewno ma wady, ale potrafi też by kochana.

      Więc kochajmy nasze teściowe!!!!

      • kasik751 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:42
        Ale z tym, ze warto zaczac porzadnie gotowac i sie malowac to chyba sie troche
        zapedzilas, co? smile
        No bo chyba nie chcesz powiedziec, ze jakosc mojego zwiazku zalezy od tego kto
        lepiej gotuje i sie maluje, kto ma lepsza oferte dla pana chlopca? smile
        • cocollino1 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:45
          no wlasnie o to samo zapytac chcialamsmile
          cos nie zrozumialam z tym umalowaniem sie i gotowaniemsmile
        • molinezja2 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:49
          Brat mojego męża ma blisko do mamusi, 3 minutki drogi. Jest u niej przed pracą,
          po pracy i wieczorem. Wiesz dlaczego? Dlatego, ze mama ma dla niego czas, poda
          mu ciepły obiadek, ma w domu czysto i spokojnie. A żonka? Żonka chodzi rozlazła
          po domu, obiadu nie gotuje bo nie umie, wiecznie się czepia i co jest ważne:
          nie cierpi teściowej. Wiesz już dalaczego synuś woli byc u mamuni?
          też bym wolała byc u mamusi, jak druga strona nic nie umie i nic nie robi.
          • kasik751 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 16:55
            Wynika z tego, ze moj ze mna siedzi wylacznie, bo mamy juz nie ma. A ja durna
            myslalam, ze on mnie kocha!
          • chicarica Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 20:47
            Oczywiście. Bo dorosłego mężczyznę trzeba obsługiwać i podtykać mu obiadek pod
            nos, bo jak nie, to sobie pójdzie do mamusi. Jaaasne. Bo żonka źle gotuje, bo
            zupa była za słona...
            Jak facet niedojrzały, to niech sobie w cholerę idzie.
            • pola731 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 21:42
              Cześć . Mieszkam z teściową przez ścianę , w sąsiednim mieszkaniu w bloku już 7
              lat - wierzcie mi - nie mogłam zrobić większego błędu niż kupić mieszkanie " po
              sąsiedzku" . Po ślubie jestem 13 lat . Różnie bywało z ta moją teściową -
              raczej nie pozwalaliśmy z mężem wtrącać się w nasze sprawy. Ale od momentu jak
              brat męża / w moim wieku facet/ się ożenił a potem rozwiódł i ponownie ożenił
              wszystko w ciagu 5 lat nie dzieje się u nas dobrze. Przez rok żyłam na codzień
              problemami szwagra - pożyczałam pieniądze - ratowałam - szukałam prawnika -
              /dalam się wkręcić w spiralkę "pomocy"/. Klapki spadły mi z oczu przy okazji
              przepisywania na komputerze listy rzeczy jakie szwagier i jego juz była żona
              dostali od tesciowej. Powiecie - zazdrość - pewnie tak - ale co czuc kiedy
              teściowa jest mi winna 25,000 / nie ma błędu / i przez te 13 lat nie dostalismy
              od niej nic bo zawsze ona potrzebowała naszej pomocy a tu lista rzeczy za ok
              50,000 / tez nie ma błędu/. I wiem dokładnie jak sie czuje mama_adasia bo sama
              jestem między mlotem a kowadłem. Tesciowa wciąż uważa , że mamy obowiązek
              pomagać jej i szagrowi - a on będzie dalej się bawił i robił kolejne dzieci.
              Jestem dziś zła i rozgoryczona , ale chyba pomogło mi to pisanie .... Czeka
              mnie odcinanie pępowiny ... Tyle lat nie chciałam jej widzieć... Trzymajcie za
              mnie kciuki... Pola.
              • mama_adasia Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 20:48
                dzięki pola731,ja też probuje odciąć pepowine jak ty
                trzymam kciuki, napisz na maila czy ci sie udało
                pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: mamy naszych mężów 15.03.06, 21:30
            Jeśli druga strona nic nie umie i nic nie robi to należy się jej pozbyć. Jeśli
            żonę ma szwagier tylko ze względów łózkowych to tańsza i mniej czasochłonna
            jest kochanka. Naprawdę nie musiał się biedaczek aż żenić...
            • chicarica Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 12:58
              No cóż, niektórzy sobie zatrudniają panią z agencji towarzyskiej i panią z firmy
              sprzątającej. Ci, których nie stać na zatrudnienie, muszą się z nimi żenić wink
              Normalnie jak to czytam, to mi się odechciewa wychodzić za mąż.
      • kawka74 Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 07:03
        > tak "zaoferowac" męza, że ucieka do mamy!!!
        Co zrobić mężowi???
        Nie sprzątam, rzadko gotuję, nie maluję się, nie zajmuję, itd. Bo nie mam na to
        czasu ani ochoty, a na większość kosmetyków mam uczulenie. Na prace domowe
        zresztą też.
        Ech, te stepfordzkie żony...
    • czajkax2 Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 08:12
      U nas to jest tak, ze maz z racji tego ze pracuje z ojcem to codziennie bywa u
      rodziców. Razem zawsze odwiedzamy ich w niedzielę. Często zdarza sie ze bywamy
      u nich 2-3 razy w tygodniu(szczególnie jak cieplejsza pora roku) i zawsze to ja
      jestem inicjatorką,nie mąż. Przyznam ze bardzo lubię jeździc do teściów.
      Mieszkają w domu wielorodzinnym. Mieszkają tam dziadkowie męza,rodzeństwo,
      siostra teściowej. Mąz dawno ma odcięta pępowinę,aczkolwiek czasami widzę ze
      teściowej bardziej zalezy na opinii swego syna(a mego męza) niz swojego męża. A
      t\\o moim zdaniem zdrowe nie jest. Ale ogólnie nasze kontakty sa super. Mamy do
      siebie f\dzuo dystansu i tak jest dobrze. Po początkówych szopkach ze strony
      tesciowej, ja nauczylam sie odporności,a ona nauczyła sie ze nie ze mną te
      numerysmile I ten układ swietnie funkcjonuje do dzis.
    • baskokvet Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 10:31
      Muszę prosic mojego męża,żeby do rodziców swoich zadzwonił. Przynajmniej raz na
      2 tygodnie- jako, że widzimy się tylko kilka razy w roku.
      • roksi23 Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 12:51
        A my mamy 1-2razy w tygodniu wizytacje teściowej u nas w domusmile)
    • aretinka Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 13:00
      A ja mogę się załozyć, że moja teściowa bije wszelkie rekordy zasług na
      najzłośliwszą teściową.
      • margarettka Re: mamy naszych mężów 16.03.06, 21:35
        A ja mysle, ze nie mozna uogolniac. tesciowa tesciowej nie rowna i nie chodzi
        to o instytuchje tesciowej, tylko o konkretna osobe. Kazda skrajnosc jest
        bezsensowna, ale zdarzaja sie przypadki szczegolne zarowno wsrod tesciowych jak
        i wsrod naszych mam. Wec dziwi mnie stawianie wszystkich tesciowych pod jedna
        kreske i to, ze co niektore z Was probuja oceniac sytuacje innych nie znajac
        osoby, a juz wydajac wyroki. Przeciez naprawde moze byc roznie. Moze byc i
        wredna synowa, ktora drzy na sama mysl o kontaktach meza z jego matka, ale sa
        tez i tesciowe, ktore nie znaja umiaru i trudno sie na nie nie zdenerwowac.
        Polecam troche zrozumienia i nie oceniania wszystkich wlasna miara.

        Ja mam bardzo fajna tesciowa, ma babka swoje wady, ale wiadomo ma je kazdy.
        Mimo wszystko u nas chyba ze mna ona sie lepiej dogaduje niz z moim mezem. Nie
        dzwonimy codziennie, zwykle ona dzwoni raz na tydzien moze. Moj maz kocha swoja
        mame, szanuje, ale zupelnie nie potrzebuje stalego kontaktu. Taki juz jest.
        Czesciej ja mysle o tym, zeby do niej zadzwonic, mamy ze soba o czym gadac
        itd...Ale jest ok.

        Jednak nie bardzo wyobrazam sobie sytuacje, ze tesciowa kaze sie codziennie
        meldowac itp. W koncu jestesmy doroslymi ludzmi i co za duzo to niezdrowo.

        Ale kazdy ma swoja wizje i trudno ocenic wszystkie tesciowe na jedno kopyto.
        Kazda z naszych sytuacji jest inna. Nasi mezowie maja rozne relacje ze swoimi
        matkami, wiec tesciowa tesciowej nie rowna.
    • niepytana Re: mamy naszych mężów 17.03.06, 01:52
      U nas jest troche powiklane. My obydwoje nie za dobrze zyjemy ze swoimi
      rodzicami. Znaczy kazdy ze swoimi. Maz swoich nie lubi i gdyby nie ja to w
      ogole by z nimi chyba zerwal kontakt. Nie ze ich nienawidzi, tylko poprostu
      chyba nie kocha, albo za bardzo zerwal pepowine jak to wyzej pisali. Ja ich
      bardzo lubie, a nawet kocham, bo nigdy nic zlego nie zrobili, zawsze nas
      respektowali i nasze decyzje, nigdy nie dali odczuc mi ze jestem mlodsza i
      glupsza i takie tam, a poza tym to oni sa rodzicami czlowieka ktorego kocham
      najbardziej na swiecie (lacznie z dziecmi oczywiscie). Lubie sobie z nimi
      pogadac i rowniez z meza siostra. On rowniez i ja niezbyt lubi. No moze lubic
      to lubi ale chyba nie kocha jak rodziny. Mi zalezy na rodzinie bo jestem
      jedynaczka i jego siostra to dla mnie siostra. Moj maz za to uwielbia wprost
      moich rodzicow. A ja ich poprostu nie trawie, mimo ze napewno ich kocham.
      Zawsze powtarzalam ze jezeli bym miala wybrac pomiedzy mieszkaniem z kims to
      wolalabym na 100% z jego mama niz z moja. A w odpowiedzi na Twoje pytanie to
      moj maz nigdy sie nie kontaktuje ze swoja mama, tylko z babcia. Nie pamietam
      zeby choc raz do mamy sam zadzwonil. Oni poprostu nie maja ze soba o czym
      rozmawiac. Ale ja dzwonie czesto do tesciowej, tak jak do swojej mamy, mimo ze
      z ta pierwsza naprawde lepiej mi sie gada. O rany jakie to skomplikowane
      hehehehehe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka