15.03.06, 13:05
Ostatnimi czasy zrobiłam sie nie do wytrzymania i juz sama zdaje sobie z tego
sprawe, zrobiłam sie opryskliwa czepialska nerwowa w srosunku do meza czasami
doskonale go rozumiem gdy mowi ze sie zmieniłam ze momentami ma mnie dosc.Ze
mnie naprawde robi sie upierdliwe babsko z wiecznymi pretensjami a to
wszystko przez obecna zyciowa sytuacje tzn zycie upływa mi jedynie na
całodziennym sprzataniu ( praca ktora nie ma konca)zajmowaniu sie domem i
dzieckiem nic pozatym i to frustruje mnie jak diabli ,zmienia mi sie
charakter!
Przechodziłyscie przez cos podobnego ?Co robić? nie chce byc sfrustrowaną
matką polką wredotą! ratunku!
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: ratunku! 15.03.06, 13:08
      nie mozesz znaleźc nic fajnego i dajacego radość w tym, co robisz?
      Ja tez sprzatam, wychodzę z psami i "siedzę" z dzieckiem ale jestem bardzo
      zadowolona z zycia i innego zycia nie chcewink))
      Może wiecej spacerów? Może idx do pracy, jak Ci w domu źle?
      A poza tym - idzie wiosna, będzie lepiejbig_grin
      • dagamama Re: ratunku! 15.03.06, 13:50
        jeśli Cię to pocieszy to mam to samo
        wnerwia mnie życie które toczy się wokół pracy, sprzątania, gotowania, zabawy z
        dzieckiem
        i nic poza tym
        brak czasu dla siebie choćby na fitnes raz w tygodniu sad
        brak czasu nawet na to by spokojnie zamienić słowo z mężem...
        generalnie przytłacza mnie ta szara codzienność, w której wszystko jest
        przewidywalne i brak miejsca na spontaniczność i egoizm...
    • businka Re: ratunku! 15.03.06, 13:13
      NIESTETY TAK!!! Najlepszy sposób - iść do roboty! U mnie się sprawdziło - dziennie wieczorem po 8-10 godzinach pracy i do 11 w nocy w domu padam na pysk i nie mam siły się czepiać!
    • abi3 Re: ratunku! 15.03.06, 13:13
      Miałam dokladnie tak samo...pomogła decyzja o podjęciu studiów. Uwierz! Pomogło!
      Już nie jestem sfrustrowaną babą....teraz czuję się dowartościowaną kobietą.
      A i dziecko jest szczęśliwsze, mając zadowoloną mamę. Ba...nawet czas na naukę
      się znalazł, choć wcześniej nie miałam czasu na nic (przynajmniej tak mi się
      wydawało). Czasami warto zrobić krok na przód, podjąć wyzwanie...kurczę i powiem
      Ci,że teraz jestem na prawdę zadowolona z życia. Chociaż w dalszym ciągu
      pozostaję "kurką domową".
      • verdana Re: ratunku! 15.03.06, 13:51
        Witaj w klubie.
        Nie wiem czy praca pomoze - ja z kolei czepiałam sie i czepiam, bo cokolwiek
        bym nie robiła - powinnam własnie robic co innego.
    • lucerka Re: ratunku! 15.03.06, 17:10
      Ja tez sie czepiam bo jestem niezadowolona z siebie. W pazdzierniku wracam na
      studia a dziecko idzie do zlobka.Mam nadzieje,ze cos sie zmieni.
    • sutra Re: ratunku! 15.03.06, 20:05
      Ja bym przestała tyle sprzątać ;-D
      • dzoaann Re: ratunku! 15.03.06, 22:06
        mam to samo,sama siebie już nie lubię...pocieszam się,że wiosna coś
        zmieni.Metodę douczania stosowałam,pomogła na krótko.Teraz czas na metodę
        praca.Ale boję się,że jak przylezę styrana po robocie i zobaczę syf w domu ,a
        męża na kanapie to dopiero zacznę się czepiać...
      • elejna Re: ratunku! 15.03.06, 22:08
        ojej w syfie to dopiero łapię agresora!
        • a_pola Re: ratunku! 15.03.06, 22:13
          wiesz tez tak mam, i wlasnie wczoraj robilam badania tarczycy i co???
          niedoczynnosc - doktor powiedzial,ze to przez to taka drazliwa jestem i dal mi
          lekismile
          mam nadzieje,ze to pomozesmile
        • zonka77 :( 15.03.06, 22:24
          co do tego syfu to stał się właśnie przyczyną wojny w moim domu.
          Ale to nie ja się czepiam tylko mąż. Tak, jest bałagan. Pracuję czasem nawet po
          kilkanaście godzin - 8h w pracy a potem zlecenia. Biorę dużo zleceń a mąż CHCE
          żebym brała. Wręcz mnie namawia, niedawno chciałam zrezygnować z dodatkowych
          zajęć bo jak mi się jeszcze na to nałożą duże projekty w pracy to siedzę do 3-4
          w nocy przez kilkanaście dni. Ale mąż oczywiście subtelnie mi to wyperswadował.
          Ok, będę rysować jak głupia ile wlezie. Ale jeśli po tygodniu pracy prawie bez
          snu potrzebuję dwa chodzić spać o 20 bo padam na twarz to nie chcę słuchać
          pretensji o to że nie sprzątam.
          Tym bardziej że on jak przychodzi z pracy nie musi robić nic. Posprząta swoje
          garnki (to jego przydział) i się czepia. Jak nie jest zmęczony to jest ok ale
          jak jest zmęczony to zaczyna zrzędzić jak stara baba. Nie znoszę tego - łazi po
          domu i stęka i narzeka i szuka. Wszystko mu przeszkadza. Strasznie mnie to
          denerwuje i mam już dość trzymania nerwów na wodzy - mam po prostu dość
          Kobiety nie zrzędźcie i nie gderajcie i nie czepiajcie się głupot. To jest
          okropne i po jakimś czasie nie do zniesienia dla drugiej strony, naprawdę sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka