Dodaj do ulubionych

Wykładowca mnie obraził

17.03.06, 19:53
Cześć dzieczyny.Chciałam się pożalić i doradzić co mogę zrobić gdy sytuacja
się powtórzy.Ale do rzeczy:jestem starszejszą studentką(30lat)pierwszego roku
pewnej uczelni.Zajęcia mam z kobitką ok.5 lat młodszą ode mnie.Pisaliśmy
kolokwium,koleżanka o coś zagadnęła i prowadząca ćwiczenia to
zauważyła.Zabrała nam kartki,zanim cokolwiek dopisałyśmy i wpisała 0 pkt,bo-
jak stwierdziła- ściągałyśmy.Prosiłyśmy ją,żeby nam zaliczyła,ale nie.Obie z
koleżanką jesteśmy starsze od owej pani mgr,więc zaczęłyśmy ją prosić żeby
nam zaliczyła chociaż część teoretyczną(bo były jeszcz zadania i na zadaniach
nas przyłapała),ale ona była nieugięta.Dodała,że zachowujemy się głupio i
żałośnie.Mnie zamurowało na moment,a potem zaczęłam dyskutować.Nie chciałam
przeginać,bo wiem,że będzie u niej coś w rodzaju egzaminu,ale z drugiej
strony poczułam się jak smarkula i potraktowana jak robal,którego można
zdeptać.Z takim tryimfem ogłosiła nam swoje spostrzeżenie o naszym wieku
("wiem,że panie jesteście starsze ode mnie...").Nie po to płacę grubą kasę za
studia,żeby jakaś byle siksa obrażała mnie mówiąc,że jestem żałosna.Gdybym
nawet była,jej do tego guzik i w ogóle nie powinna podejmować dyskusji.Co Wy
o tym myślicie?Iść na skarge do dziekana?Jestem strasznie zdenerwowana i boję
się iśc na następne zajęcia do tej dziewczyny.Paranoja...
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:03
      Nie po to płacę grubą kasę za
      > studia,żeby jakaś byle siksa obrażała mnie mówiąc,że jestem żałosna.
      Oj, pomijając wszystko inne - taki tekst mnie zawsze zabija. "Nie po to płacę
      grubą kasę, żeby..."
      Ufff...
      • rita75 a co?Kawka74... 17.03.06, 20:10
        nie znasz zasady: płacę wiec wymagam, oraz klient nasz pan?
        hhehe
        Niektorym sie wydaje, ze jak mlodszy nauczyciel lub wykladowca, to mozna w
        kulki sobie leciec..A jak sie okazuje , ze jednak wykladowca nie daje w kasze
        dmuchac, to oburzenie. Niestety doswiadczylam tego na wlasnej skorze.
      • hratli Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:00
        kawka podpisuje sie pod tym co napisalas wszystkim co sie da tongue_out
    • rita75 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:03
      Obie z
      > koleżanką jesteśmy starsze od owej pani mgr,więc zaczęłyśmy ją prosić żeby
      > nam zaliczyła chociaż część teoretyczną

      Ona miala prawo postapic tak, jak postapila. Na kolokwium sie nie gada.
    • kawad Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:09
      Hm, płacę to wymagam. Nie podoba mi się to. Uczę w liceum (dziennym i zaocznym)
      ijeśli ktoś rozmawia na sprawdzianie lub korzysta z telefonu komórkowego to mam
      wszelkie podstawy żeby przypuszczać że ściąga. Na testach, kolokwiach itp się
      po prostu NIE GADA. I wiek nie ma tu nic do rzeczy (chociaż spodziewam się, że
      osoby "starszejsze" będą sie zachowywały odpowiednio a nie jak dzieciaki, które
      uważają że kto nie ściąga jest ofermą).
    • wenus_wenus Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:10
      To nie chodzi o to,że zabrała nam kartki,tylko o ten tekst,że jesteśmy głupie i
      żałosne.
      • kawka74 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:12
        Bo już trzeba było sprawę zostawić, pal ją licho i pies ją ganiał. Ty masz
        czyste sumienie. Najwyżej zaliczysz jeszcze raz.
        Przynajmniej ja bym tak zrobiła.
      • rita75 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:14
        wiesz miedzy powiedzeniem, ze ktos zachowuje sie glupio i zalosnie a
        stwierdzeniem, ze ktos jest glupi i zalosny- jest znaczna roznica.
        Piszesz raz tak raz tak.
        • gepart_czester Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:05
          jak mnie lecza takie wywody
          doktorat robilas z roznic? a moze rozniczek?
          big_grinDD
          • jo_123 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:17
            gepart_czester napisała:

            > jak mnie lecza takie wywody
            > doktorat robilas z roznic? a moze rozniczek?
            > big_grinDD

            jest ogromna różnica między " jesteś dziecinna i dziecinny był Twój post"
            pierwsza to ocena Twojego stanu umysłowego, druga oznacza, że w konkretnym
            przypadku Twój post nie był najbardziej przemyślany.
            Wybierz wariant odpowiedzi na Twój post z propozycji powyższych.
            • gepart_czester Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:47
              i wlasnie dla tego "drzaźni" mnie juz to forum
              albo o kupkach, albo wywody, albo nauki scisle umoralniajace, malo konkretow a
              najlepiej jak mozna dokopac lezacemu
              ktos chcial sie wyzalic bo mu zle - najlepiej wyzwac go od glupkow i jeszcze
              dowalic
              ktos chcial cieplego slowa - tu go nie znajdzie bo same swiete krowy wypisuja
              umoralniajacy belkot
              ah nie chce mi sie juz dalej pisac ide siusiu i spac
              • jo_123 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:15
                dobrej nocy i miłych snów
          • rita75 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 09:02
            chyba ty rowniez z tych, co nie widzą róznicy big_grin
      • kawad Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:15
        No bo to jest żałosne gdy widzę dorosłą osobę ściągającą jak uczniak a potem
        jeszcze marudzącą i żebrzącą o zaliczenie. Złapała to trudno, ale po co poniżać
        się niepotrzebnymi prośbami?
        • agmusz Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:20
          KawaD- zgadzam się w 100%. Naprawdę prowadzącemu też jest niezręcznie jak musi
          dorosłych ludzi upominać i zabierać kartki za ściąganie. A najlepsze, że
          przodowali w tym nauczyciele, z którymi prowadziłam zajęcia na studiach
          podyplomowych. Gdyby uczniowie ich widzieli....wink
    • agmusz Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:17
      Witaj,
      moim zdanie wcale Cie nikt nie obraził. Sama pracuje na uczelni i gdy student
      gada albo ma ściągawkę to zabieram prace i nie zaliczam. Nie ma też znaczenia
      wiek- reguły są jednakowe dla wszystkich. Studentów uprzedzam na pierwszych
      zajęciach jakie są konsekwencje ściągania i wiedzą, że nie ma ze mną dyskusji.
      • whenicomearound Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:21
        hmm..twierdzisz, ze ta kobieta Cie obrazila itd.. a czy Ty przypadkiem jej nie obrazilas mowiac o niej "byle siksa"? jezeli wymagasz od innych wlasciwego zachowania, to wymagaj go rowniez od siebie
      • kalinkaagata Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:37

        hi hi, a za co ty się obraziłaś????
        W stanach za sciąganie wylatuje się i tyle
        A co do obrazania to na studiach inz miałam pewnego dr który potrafił przyjść
        ululany na wykład i wyzywac mnie (byłam starościna) od różnych, robił to w
        trakcie wykładu. Nie zwracałam na to zupełnie uwagi, zresztą zawsze później
        mnie przepraszał. Miał już blisko do emerytiry i nie miałam serca donosic na
        niego do dziekana, taki biedny sflustrowany staruszeksad W sumie szkoda mi go
        było.
        A sciągania sama nie lubie, kurcze, ja sie uczyłam, pracowałam na swoje oceny,
        a niektóre sztuki z mojego roku ściągały ile sie da (o ile się dało) nie majac
        z danej dziedziny zadnego pojęcia. Denerwuje mnie ta gloryfikacja ściągania w
        naszym kraju. Jest to nie w pożadku, już od małego pozwala sie małym ludzikom
        na oszustwa, więc co potem z nich wyrosnie, jeżeli zawsze ida na łatwiznę?
      • kalinkaagata Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:42

        a jeszcze tekst , że płacisz to wymagasz, wybacz , ale to już przesadziłaś. U
        nas w Opolu jest prywatna wyższa szkoła zarzadzania i administracji. Moi
        wykładowcy z polibudy nazywali ją WSZA, lub szkoła dla zdolnych inaczej, lub
        fura, skóra i komóra. Osoby z tej uczelni, po skończonym licencjacie
        przychodzili do nas na uzupełniajace mgr, ich poziom był okropny. Nie mówię, ze
        wszystkich, ale braki mieli straszne. Większość z nich rezygnowała i wracała do
        swojej macierzy, bo otworzyli tam mgr uzupełniające. Nie mówie, ze wszystkie
        uczelnie prywatne są złe, np. ta w Nowym Sączu jest super. Ale podejście ja
        płace, ja wymagam mnie osłabia, a prosząc o zaliczenie, naprawde zachowałaś się
        żałośnie i głupio. Tym bardziej , ze jestes strasza od tej prowadzącej zajęcia.
    • wenus_wenus Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:27
      "siksa" napisałam o niej do Was,a niczego obraźliwego jej nie
      powiedziałam,chociaż jęzor mnie swędział.To,że ona jest moim
      nauczycielem,znaczy że może mnie poniżać i ośmieszać przy innych studentach?
      Skoro ona wymaga szacunku dla siebie,niech i nas uszanuje,chociażby ze względu
      na wiek.Mogła przecież powiedzieć to inaczej,albo zwyczajnie nie wdawać się w
      dyskusje,prawda?Nikt do tej pory nie odnosił się do mnie w ten sposób,więc mnie
      to mocno ubodło.
      • nchyb Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:30
        > powiedziałam,chociaż jęzor mnie swędział.To,że ona jest moim
        > nauczycielem,znaczy że może mnie poniżać i ośmieszać przy innych studentach?
        ale czy konkretnie Cię obraziła i jak poniżyła? Bo powiedziała, ze ściągałaś i
        Ci nie zaliczy? To jest obraźliwe?

        > dyskusje,prawda?Nikt do tej pory nie odnosił się do mnie w ten sposób
        A przyłapał Cie ktoś wcześniej na dyskusji w czasie egzaminu? I wykłócałaś się
        już wczesniej o zaliczenie?
        • wenus_wenus Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:41
          Ja nie mam do niej pretensji o zabranie kartki.Mnie zabolały jej słowa o tym,że
          jestem żałosna i głupia.Was by to nie zabolało?Nie poczułbyście się upokorzone?
          I ten jej ironiczny uśmieszek...
          • whenicomearound Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:49
            to ona w koncu powiedziala, ze jestes glupia, czy, ze sie glupio zachowalas?
      • e_r_i_n Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:00
        wenus_wenus napisała:

        > niech i nas uszanuje,chociażby ze względu na wiek

        Uwielbiam to. Jestem starsza, wiec chociazby z racji wieku niech mi ktos nie
        smie zwracac uwagi. Wrr uncertain
        • bea.bea Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:05
          kiedys od pracodawcy ...totalnego osła..usłyszałam ...powinnaś mnie szanowac ,
          bo jestem od ciebie starszy...
          obsmiałam sie jak norka...bo starszy był o 4 lata....
          i nie chciał szcunku , bo był szefem..smile))
    • elza78 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 20:57
      no bo zalosne bylo proszenie o to zeby wam zaliczyla, niestety miala racje,
      sciagasz - wylatujesz rachuba jest prosta, kasa tu nie ma nic do rzeczy idac
      twoim tokiem rozumowania po co si meczyc jak za ta kase dyplom mozesz sobei
      kupic...
      wiek tez nie ma nic do rzeczy, bo poszlas na studia zeby sie nauczyc, na moim
      roku bylo kilku gosci po 40 i wiedzieli jak sie zachowywac na kolokwiach i
      egzaminach.
      na szacunek sobie trzeba zasluzyc zwyczajnie
      no i napisalas tak jakby 30 lat bylo conajmniej wiekiem sedziwym... big_grin
      nastepnym razem sie z kolezanka naucz i powal prowadzaca swoja wiedza
      powodzenia
      • wenus_wenus Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:06
        elza78 napisała:
        "nastepnym razem sie z kolezanka naucz i powal prowadzaca swoja wiedza
        powodzenia"
        A czy ja napisałam o co koleżanka mnie zapytała?Wiem,że na kolokwiach się nie
        gada,ale to nie oznacza droga kolezanko Elzo,że się nie nauczyłam.Gdyby nam
        tych kartek nie odebrała ,dostałabym max ilośc punktów,dlatego było mi tak
        żal...

        • elza78 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:12
          terminy zaliczen sa zdaje sie dwa, takze skoro umialas/umiesz to nie ma chyba
          sie czym stresowac, zwyczajnie zdarzyla sie skucha nie zrozumialyscie sie "lajf
          is brutal" ile razy bylo ze ja obkuta na maksa wszyscy ode mnie sciagali
          dostawalam lacza a polowa grupy piszaca ode mnie zaliczala... jestes na
          pierwszym roku przyzwyczaj sie do czegos takiego, wazne jest to co zostaje w
          glowie o wrednej prowadzacej bedziesz ze smiechem wspominac za pare lat, to co
          zdarzylo sie Tobie nie jest jakims mega wyczynem wyobraz sobie ja mialam
          sytuacje podobna u mnei na roku bylo 100 kolesi i ja jedna ktos do mnie na
          egzaminie zagadal a prowadzacy pan doktor swoja droga z bardzo szydercza mina
          stekscil mnie slowami ze mam chyba nie chcialabym przyjsc do niego na egzamin
          ustny, cala aula wyla i co??
          i... zaliczylam w pierwszym podejsciu smile
          twoja zalosnosc pryz tym to pryszcz... mowie ci jeszcze nie raz takiego
          traktowania uswiadczysz...
          tez placilam za studia
    • bea.bea Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:03
      trzba było jej powiedziec , ze takie "wady " z wiekiem przychodza...a jej chyba
      juz duzo nie brakuje...
    • pampeliszka Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:32
      Hmm, tez mam 30 ale do glowy by mi nie przyszlo, ze "z racji wieku" nalezy mi
      sie szacunek. Szacunek sie nalezy kazdemu, niezaleznie od tego czy ma miesiac,
      czy 60-tke.A z tego co piszesz, to pani mgr nie powiedziala, ze jestes glupia,
      ale ze sie glupio zachowujesz. I to jest duza roznica.
      A jesli sie wybierzesz do dziekana na skarge to pewnie mu powiesz, ze pani mgr
      powiedziala, ze jestes glupia i zalosna, co?
      • natiania Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:36
        uczelnia żądzi się swoimi prawami i to niezależnie czy jest płatna czy nie,
        sądze że i tak nie trafiłaś tak źle, mogło być dużo gorzej (wiem z włanego
        doświadczenia)
    • mynia0 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 21:48
      hmmmm...... chyba nie wypada jednak ściągać na kolokwium, co? to rzeczywiście
      głupie i żałosne.

      do kogo masz pretensje? powinnaś mieć raczej do siebie - nie chciało Ci się
      nauczyć na to koło. wykładowca / a nie byle siksa/ miała rację.
      stuprocentową.
    • gepart_czester Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:03
      Mnie tez kiedys obrazil wykladowace, tylko, ze to bylo w liceum. Nie
      wytrzymalam cisnienia i gdy facet po raz kolejny wyzwal mnie od idiotek wyszlam
      z klasy i tak trzasnelam drzwiami, ze o malo okna nie wypadly z futryn. Facet
      zbaranial. Ja pisalam komisabig_grin. Pamietam, jak na komisie rozwiazalam wszystkie
      zadania bezblednie i dyrka byla w szoku a facet nie chcial mnie "puscic".
      Zreszta wszyscy byli w szoku )he he he) bo taka grzeczna uczennica a tu komis.
      W kazdym, razie zakonczylo sie czworka na koniec (piatki nie postawili zeby
      jeszcze bardziej nie podwazyc autorytetu tego pana)big_grin.
      wracajac do Twojej sytuacji - bez sensu jest wdawanie sie w durne dyskusje z
      wykladowcami. Jesli jestes posadzona o cos niesprawiedliwie - wytlumacz, ale
      nie oczekuj, ze zawsze znajdzie to zrozumienie. Natomiast uwagi pod Twoim
      adresem po prostu ignoruj. Wykladowcy jak ludzie dziela sie na ludzi i klamki.
      Jeszcze nie jedna przykros i rozczarowanie na uczeli przed Toba. Jak sie bedzie
      przejmowc takimi bzdetami to na duuuuzych examinach nie wytrzymasz nerwowo i
      zawalisz.
      • przepio Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:47
        Konczyłam niedawno drugie studia magisterskie- miałam również problemy z
        promotorem pracy- tz cała grupa miała- nigdy nie było wiadomo, kiedy ta osoba
        wybuchnie. Co jakiś czas tekst- nie każdy musi mieć tytuł. Na ostatnich
        zajęciach dowiedziałam się,że jestem głupia, bo źle zatytułowałam część
        praktyczną. Plułam sobie w twarz, ale nic nigdy nie byłam w stanie z siebie
        wydusić i jak należy zrąbać w/w osobę. Tym bardziej,że jako promotor była
        beznadziejna i absolutnie w żaden sposób nikomu nie pomogła. Po obronie
        powiedziałam tylko szanownej komisji że to mój drugi tytuł i niestety
        najbardziej kosztowny- te zajęcia kosztowały mnie parę lat życia mniej. I
        rozumiem jak takie coś może zatruć życie...
        • gepart_czester Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:39
          Przepio to moge uscisnac ci reke za mojego małza.
          Malz konczy drugie studia i tytul mgr ma - podobnie jak niektorzy prowadzacy
          zajecia. Nie bede sie juz rozpisywac jednak bolesne jest to jakimi burakami
          potrafia byc niektorzy prowadzacy, bo wykladowcami trudno ich nazwac. Maz ma
          od nie jednego znacznie wieksza wiedze praktyczna a poniewaz wszystko jakos tak
          wpada mu do łepetynki, ze i teoretyczna rowniez. Ostatnio koles (rowniez
          magister) chcial mezowi cos udowodnic i wyrzucil go z zajec za spoznienie.
          maz sie tylko smial - coz zazdrosc bywa bolesna.
      • a_pola Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 22:48
        niestety musisz sie pogodzic z tym,ze na uczelni liczy sie status ,a nie wiek i
        jesli ta siksa jest Twoim wykladowca, to sorry ,ale to Ty masz jej okazywac
        szacunek , np nie gadajac na kolokwium... a tekst o kasie to byl naprawde
        zalosnysad
        • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:02
          Oj, nie mówcie,że tekst o kasie jest żalosny...placimy bardzo duże pieniądze za
          edukację, a między innymi takie paniusie jak szanowna pani MGR.z tego żyją....
          To obopulne uzależnienie. Fakt, z wykladowcą nikt nie wygrał (przynajmniej ja
          nie słyszałam o takim przypadku),ale na litość boską - oni się godzili też na to
          między innymi. Skoro mają do nas zero szacunku, to po co te uprzejmasy :"Drodzy
          państwo""proszę państwa"....To dzieki mnie i tysiącu podobnym doktor może zarabiać
          600 zł za godzinę wykładu.
          • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:19
            ale mgr zarabia zdecydowanie mniej wink

            u nas (poltora roku temu - jestem na wychowawczym) dostawalismy zawrotne 1300
            na reke wink (dwie magisterki: prawo, administracja)

            mi sie wydaje, że niektorym studentom to sie w d... znaczy w glowach
            poprzewracalo wink

            i kurde, nie rozumiem tego gadania na kole i potem polemiki po zabraniu kartki.
            Jakis totalny brak zrozumienia zasad?

            I jeszcze jedno - wlasnie takie starsze panie najczesciej gadaja na kołach i
            najczesciej polemizuja po zabraniu im kartek wink
            im nie chodzi o to, zeby sie czegos nauczyc
            ino dostac papier
            niby to samo, ale jednak, jak w przypadku żywca - jest istotna roznica.
            • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:27
              Oczywiście. Zgadzam się,ale nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.
              Wykladowca - mądry człek. Powinien rozróżnić "naciągacza"od na prawdę
              starającego się człowieka.Niestety miałam mnóstwo negatywnych przykładów, kiedy
              taki statysta kupił sobie pytania. A ten co chodził na każde ćwiczenia i
              wykłady, który był aktywny, sumienny, wiedział, rozumiał - a coś mu nie poszlo -
              bo jak on śmiał wlasnymi słowami napisać (choć sens był ten sam), został w dupę
              kopniety?
              To po co ćwiczenia? Po co plusy na nich otrzymane?Po co 100%obecnosć? Statysta -
              lepszy człek.......bo zaplaci.
    • arahia1 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:06
      Po pierwsze, to jeśli chodzi o szacunek- należy sie on wykłądowcy z racji
      pełnionej funkcjismile)))
      Domaganie się szacunku jak dla siwych włosów "bo mam 30 lat" nieźle mnie
      ubawiło. Wybacz, chyba nie przemyślałaś tego. Naprawdę ludzie młodsi od Ciebie
      ledwie o 5 lat to dla Ciebie siksy? I czy bijesz czołem przed 35-latkami???
      tekast o kasie mnie dobił, bo albo się uczysz i dostajesz dyplom za zdobyta
      wiedzę, albo płacisz i wymagasz... Ja bym wolała uczelnię, gdzie uznają to
      pierwsze.
      Nie dziw się kobiecie, że ja poirytowało proszenie o ulgowe potraktowanie
      rozmowy. To naprawdę wyprowadza z równowagi, jak dorośli ludziesmile ida żebrać jak
      dzieciaki.

      Moja rada: daruj sobie dziekana, bo chłop ryknie śmiechem, jak usłyszy o
      szacunku dla wieku itd. Chyba, że wykoloryzujesz i zdramatyzujesz "co też mi ona
      nie powiedziała". To juz kwestia uczciwosci.
      • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:17
        Właściwie, nauka zagwarantowana w konstytucji powinna być bezplatna. Nie mówię o
        skrajnych przypadkach, ale np.ja nie mogłam podjąć studiów na wyższej
        "bezpłatnej uczelni" ze względów osobistych. I czy to,że po latach chcę wrócić
        do nauki, już na wejściu mnie dyskwalifikuje?Płacę i też wymagam. Nie mówię,ze
        wykladowcy powinni przymykać oko, na ściaganiu i podpowiadaniu.Mnie również
        zależy na zdobyciu dyplomu "uczciwie".Ale wybaczcie...nawet szacunek takiemu
        studentowi się należy.A czy wykładowcy są tacy uczciwi? Mało to faktów,że
        przyjmują niezłą kasę za niewiedzę?o łapówkach mówię-tak właśnie.Może macie to
        szczęście,że studiujecie na "nieskazitelnych"uczelniach. Ja pomimo,ze studiuję
        na najlepszej prywatnej uczelni na poludniu Polski, mam przyklady na każdej
        sesji,że to jednak pieniądz rządzi światem!
        • marghe_72 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:35
          nie dawać.. to nie będa brali

          niby banał a cos w tym jest
          • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:37
            Owszem.....ale powiedz to ludziom....
            Tyle jest akcji, reklam - nie dawaj!!!
            A i tak będą dawać i tak będą brać!!!
            Niestety.
          • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:45
            ano wlasnie - nie dawac

            po cholere dawac choby bombonierke przed swietami? mikolaja czy zajaca? nie
            rozumiem

            po dwoch latach, gdy od zadnej grupy nie przyjelam niczego, a to co dostalam -
            puszczalam po sali - studenci nuczyli sie (fama poszla wink ). Przed swietami
            byly normalne zajecia bez podarkow. I o to chodzi.

            A swoja droga - pamietam, jak moj rok kiedys poszedl do adinkta praed egzaminem
            z koniakiem. Wcisneli gosciowi koniaka a ten potem dopiero zaczal szalec i sie
            banie sypnely wink Powiem szczerze -facet zrobil na mnie cholernie pozytywne
            wrazenie. I mysle, ze taka postawe nalezy przyjmowac żeby studnetow rowniez
            oduczyc stawiania prowadzącego w niefajnej i niekomfortowej sytuacji.
        • mynia0 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:35
          wszystko pięknie, ale powiedzcie mi - czego wymagacie, płacąc za studia?
          rzetelnej wiedzy, fachowości wykładowców, czy prześlizgiwania się rok po roku i
          przymykania oczu na wszystko, byle tylko mieć papier?
          • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:44
            mynia0 napisała:

            > wszystko pięknie, ale powiedzcie mi - czego wymagacie, płacąc za studia?
            > rzetelnej wiedzy, fachowości wykładowców, czy prześlizgiwania się rok po roku i
            >
            > przymykania oczu na wszystko, byle tylko mieć papier?

            Ano ja wymagam rzetelnych wykladów...nie zawsze tak jest. Odsyłanie do książek?
            Owszem....ale sorry, nie chodząc na wyklady mogę nauczyć się z książki.A
            dlaczego oni mają mieć płaconą grubą kasę za to ,że ktoś mi pieprzył przez 4
            godziny wykladu o podrabianiu ocen i podpisów! A co to mnie obchodzi?
            Co do prześlizgiwania sie...to indywidualna sprawa każdego. Ja się dużo uczę i
            wiem że dobre oceny zdobyłam swoją wiedzą.Ale znam dużo osób, które właśnie
            studiują dla papierka.Ściągi, te sprawy...a moze by kogoś podpłacić.? Czemu nie,
            w końcu oni tak chętnie biorą....
            • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:47
              abi, no kurde, to naprawde nie jest gruba kasa smile

              gruba kasa jest w szkolach prywatnych albo na szkoleniach organizowanych rpzsez
              prywtne firmy... Ale ne w panstwowej uczelni (u nas jakos marniutko płacą, a
              doktoranci to juz w ogole marniutkie stypendium dostaja...)
              • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:54
                Nie wiem yenna-m jak jest u Was.
                U nas, tzn. w naszej uczelni prywatnej doktorzy zarabiaja po 600 zł. za godzinę
                wykładu.Mówię o uczelniach PRYWATNYCH
                Ja im nie żaluję, uczyli się latami - niech mają - ale też niech szanują swoich
                "chlebodawców".
                Ale realia są inne, wyklady często odbiegają od tego co powinno być wykładane.
                Często mówi sie o złych warunkach sanitarnych w kiblach, w wynajętaych szkołach,
                o podrabianiu podpisów i ocen...ja rozumiem...przestrzegają nas...ale czy to
                warte 3 godziny gadki, zamiast wykładać na temat? A do kogo pójdziesz sie
                poskarżyć? Do dziekana?
                • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:05
                  a jest tak dlatego, ze w szkolach prywatnych jest nacisk na wypusaczenie jak
                  najwiekszej ilosci absolwentow i zrobienie jak najwiekszego obrotu wink

                  w kazdym razie: unikam jak ognia zajec w szkolach prywatnych, szczegolnie
                  wtedy, gdy wiem, ze moga sie pojawic naciski na proces oceniania wiedzy
                  studentow podczas egzaminow wink
            • mynia0 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:02
              i dlatego uważam, że uczelnie powinny być lepiej kontrolowane. to nonsens, że
              byle kto może sobie szkółkę założyć i czesać kasę z czesnego praktycznie za nic!
        • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:38
          nie wiem, ani mi, ani mojemu mezowi nikt nigdy nie wreczyl lapowek w zwiazku z
          prowadzeniem zajec czy egzaminowaniem, hehehe smile

          te łapowki to jakis horrendalny mit tworzony przez frustratow - takie
          populistyczne, chwytiwe gadki, popierajace spiskowa teorie dziejow

          natomiast jakie sa płace w szkolnictwie publicznym - kazdy glupi wie (czyli
          takie, jak gdzie indziej w budzetowce, przeciez z tego powodu ludzie uciekaja z
          uczelni jak najdalej, bo za grosze, bedac specjalista w swej dzialce, naprawde
          szkoda czasu pracowac - chyba, ze sie jest pasjonatem...)


          w tej chwili po raz trzeci jestem na studiach (drugi juz raz jako pracownik
          naukowo-dydaktyczny, studiuje se cosik, bo lubie) - i dla mnie
          stwierdzenie "płacę więc wymagam" nie oznacza przymykania oczu na oszukiwanie,
          sciaganie, chamstwo, lekcewazenie, ino porzadne przygotowanie sie do zajec i
          jak najlepsze przekazanie (w przypadku wykladowcy - i tu dygresja: jak w KAZDYM
          zawodzie zdarzaja sie lepsi i gorsi pracownicy - w sensie utalentowani
          dydaktycznie; tu tez spotkac mozna lepszych lub gorszych fachowcow, ale tez
          mozna natknac sie na gorszy dzien danej osoby - tez kazdemu moze sie zdarszyc
          slabsza forma w pracy) lub jak najlepse przycisniecie i przygotowanie do
          egzaminu (w przypadku cwiczeniowca).

          Natomiast stwierdzenie "pieniadz rzadzi swiatem" w Twoich ustach brzmi
          jak "pamietajcie, klient wasz pan". Sorry, pozycja uczelni w rankingach nie
          wynika z ilosci przepuszczonych studentow na egzaminie, tylko z jakosci wiedzy,
          ktora ci ludzie wynosza. I sa dwie mozliwosci: albo sie przycisnie i wtedy
          ludzie cos wiedza, albo sie nie przycisnie, pusci na egzaminie i heja - ludzie
          za przeproszeniem g... wiedza.

          dlateg dziwi mnie rozgoryczenie, gdy mowa o zabraniu pracy studence nie
          zachowujacej sie w trakcie pisania koła zgodnie z regułami obowiazujacymi w
          trakcie - dla mnie nie ma dyskusji, nie jestem komisja sledcza, żeby
          przeprowadzac dochodzenie na temat tego, o czym studenci na kole rozmawiali -
          istnieje niewzrusalne domniemanie, ze skoro gadaja, to jednak o tym, jak
          rozwiazac zadania lub aby porownac wyniki.

          I student, ktory nie rozumie niestosownosci swojego zachowania a takze
          niestosownosci takiego dyskutowania na temat tego, że moze by jdnak przymnknac
          oko, bo my se gadalysmy pani magisterko o tyłku niejakiej Maryni, jakiś zalosny
          jest - bo wiadomo, e o tyłku Maryni nie gada się na kole, gdzie z zalozenia ma
          byc cicho i samodzienie wink

          Proste i zrozumiałe.
          Przynajmniej dla samodzielnie myslacego czlowieka z odrobiną samokrytycyzmu i
          brakiem roszczeniowego studunku do wszystkich naokoło.
          • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 17.03.06, 23:47
            Kochana yenna_m
            To,że Twój mąż jest uczciwy, nie oznacza że każdy taki jest.
            I wiem co mówię, to nie mit, ale cholerna niesprawiedliwosć.....
            Od najwyższego koryta, do najmniejszego.....kto ma możliwość - po prostu bierze-
            I basta.
            • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:02
              znam mase ludzi, ktorzy, gdy maja mozliwosc, nie biora

              szczerze odpowiedz: gdybys miala mozliwosc - wzielabys? wink
              • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:04
                Oj , to zazdroszczę Ci takich znajomych!
                Ja nie znam osobiście takich ludzi....baaaaaaaaaa,,,,,,człowiek nawet sam nie
                może być pewien siebie....a co dopiero innych.....
                • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:12
                  ale znajomych to se sami dobieramy wink
                  • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:14
                    No toć....dlatego mam tak mało uczciwych znajomych! smile
                    Mówię to bez ironii, na prawdę tak jest.
            • mynia0 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:06
              ale: żeby wziąć - ktoś musi dać...
              • yenna_m Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 00:07
                ano wlasnie
                • peggy1 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 07:07
                  A mnie rozbroilo to :

                  "Pisaliśmy
                  kolokwium,koleżanka o coś zagadnęła "

                  Jakos nie moge sobie tego wyobrazic. U nas na kole jest tak - 3 pytanka
                  (najczesciej) i 10 minut. Kazdy pisze szybko zeby zdazyc. I co ??? W takim
                  momencie kolezanka odwraca sie do Ciebie i pyta " Widzialas najnowszą kolekcje
                  majtek w kwiatki???". Jakos nie wierze... Nie moge zrozumiec co bylo tak waznego
                  zeby nie moglo poczekac tych 10 minut.
    • ania.freszel Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 08:02
      Nie po to płacę grubą kasę za
      > studia,żeby jakaś byle siksa obrażała mnie mówiąc,że jestem żałosna.

      Taaak, uwielbiam ten tekst, "nie po to płacę wielką kasę...." bo co uważasz że
      kasa to klucz do wszystkich drzwi?? Ja uważam że skoro gadałyście wykładowca
      słusznie postąpił.
      I szlag mnie trafia, że mamy samych magistrów za wielką kase, bo płacę przecież
      to i dyplomu wymagam. Szkoda słów.
      • kalafior_tez_kwiat Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 08:49
        Mnie mdli na dźwięk słowa "uczelnia prywatna". Z góry wiadomo, że chodzi tylko
        o zrobienie jak największych pieniędzy. Dopiero na drugim miejscu jest poziom
        nauczania. I nikt mi nie powie, że jest inaczej. Kończyłam studia dobrych parę
        lat temu na "normalnym uniwersytecie". Za ściąganie wylatywało się z hukiem i z
        pałą z auli bez względu na to czy byłaś starsza od wykładowcy 10 lat czy
        młodsza 15.

        A z zakompleksionymi awnaturniczymi paniusiami twierdzącymi "nie po to płacę
        grubą kasę" itd... można opatrzyć się na każdym kroku, w każdym sklepie i
        hipermarkecie. Z przyjemnością wyżywają się na szeregowych pracownikach, bo
        przecież "nasz klient...". A studia to nie tylko teoria i zdawanie egzaminów.
        To w końcu pięć lat życia, nabywanie pewnego obycia, kultury. Zresztą ja widzę
        starej daty jestem i pewnie będą śmieszyć Was moje farmazony nie zanudzam więc
        już.
        • aleksandrynka Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 16:04
          Mnie mdli na dźwięk słowa "uczelnia prywatna". Z góry wiadomo, że chodzi tylko
          > o zrobienie jak największych pieniędzy. Dopiero na drugim miejscu jest poziom
          > nauczania.

          pieniądze - ok, charytatywnie będą uczyć? Zakładają szkołę w dwóch celach
          (piszę idealistycznie, bo wiadomo, że różnie bywa): zarobić i nauczyć. Można
          zarabiać na studentach i oferować im odpowiedni poziom nauczania. Takie jest
          moje doświadczenie z prywatną uczelnią, którą skończyłam, ale może po prostu
          nie jestem obiektywna smile Albo też nadzwyczaj dobrze trafiłam... W każdym razie
          niesprawiedliwe jest dla mie: > Mnie mdli na dźwięk słowa "uczelnia prywatna".
          Z góry wiadomo, że chodzi tylko
          > o zrobienie jak największych pieniędzy.
          No dobra, mdlić Cię może smile Ale spróbuj uwierzyć (ja wierzę smile), że nie chodzi
          TYLKO o zrobienie jak największych pieniędzy, jak piszesz.
          Howgh!
    • qunegunda Racja Wenus! 18.03.06, 10:24
      Wykladowczyni powinna użyć innych form na okreslenie waszego chamstwa i glupoty.
      Bezwzględnie. Pelniona przez nią funkcja zobowiązuje do kultury osobistej
      względem chama. Macie prawo zlożyć skargę u dziekana w tej sprawie, powinien
      ukarać calą trójkę - was za ściąganie i bezczelność, ją za to że dala się
      sprowokować dwum idiotkom.
      • lila1974 gunegunda 18.03.06, 10:30
        Chamski to jest ton twojej wypowiedzi.
    • kaja5 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 13:51
      Nie po to płacę grubą kasę za
      > studia,żeby jakaś byle siksa obrażała mnie
      _________-
      A po co płacisz?By mieć zaliczenia bez uczenia?
    • mynia_pynia Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 15:49
      Nadgorliwość gorsza od faszyzmu ...
      Dla mnie osoby idące się "prosić" o zaliczenie, podwyższenie oceny itp. są
      bardzo żałosne a w dodadku wq... otoczenie które godnie przyjmuje porażkę.
    • alba27 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 16:59
      Dobrze zrobiła, na kolsach się nie rozmawia a wiek pani profesor ( lub pani mgr
      jak kto woli) nie ma nic do rzeczy. Jesteś przewrażliwiona.
      • titicaka Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 17:16
        Wykladowca miala racje , sorry!
      • titicaka Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 17:16
        Wykladowca miala racje , sorry!
    • mamapiotra Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 20:59
      dobra wytłumacze ci zachowanie wykladowcy a ty zrobisz, co chcesz.
      1. kobita widzi ze dwie uczennice sciagaja. nie cierpi sciagania i zbiera im kartki. uczennice mowia, ze nie sciagaja, ale ona widziała ze gadaja. po co sie gada na kartkówkach? zeby sciagac.
      2. uczennice ida do niej zeby zaliczyla im ta karkowke czy cos tam. ale znaja zasady i maja jeszcze tupet przyjsc prosic ja o zaliczenie!!! i tu padaja słowa o dziecinnosci.
      3. uczennice naciskaja. ona czuje sie pod presja, bo one sa stersze od niej, wiec ona sie broni! i mowi o tym, ze sa starsze i ona sie nie da.

      4. a ty mozesz zachowywac sie jak gó..ara i obrazac, chociaz masz 30 lat i powinnas swiecic przykladem.
    • trudy77 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 21:00
      O nie.... sama jestem taka panią mgr. i jak ktos ściąga, to nie ma zlituj. Nie
      zaliczenie jednego koła za ściąganie to i tak mała kara. Na zachodzie wylatuje
      się z uczelni! Płace grubą kase, więc wymagam? Litości! Studia mają czegoś
      nauczyć, a nie tylko dać papier!
      z mojego punktu widzenia, ściąganie obraża wykładowce (próba zrobienia z niego
      osła) i pozostałych, uczciwych studentów. I na koniec, na szacunek trzeba
      zasłużyć. Wiek nie ma znaczenia. Pozdrawiam.
      • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 22:29
        No sorry, nie mów że nigdy nie ściągałaś???
        Studia mają czegoś nauczyć a nie dać papier?
        Owszem, ale szacunek w obopulną stronę...to Wy....bardziej wykształceni i
        douczeni macie dawać przyklad....a że placę? hehehe, no wlaśnie placę....i to
        dzieki nam wszystkim możecie żyć....a co? nie?
        Czy Wam chodzi o bezinteresowne przekazywanie wiedzy? Na pewno nie....nigdy w to
        nie uwierzę.....
        • trudy77 Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 19:35
          Po pierwsze, w tym kraju to szok, ale NIE ŚCIĄGAŁAM, po drugie nie widze
          potrzeby ironii!, po trzecie na życie każdy musi zarabiać- nawet ci lepiej
          wykształceni, ale to nie znaczy, że wolno tolerować oszustwo (a właśnie tym
          jest ściąganie.
          To smutne, że wielu ludzi toleruje nieetyczne zachowanie. Potem tego uczymy
          nasze dzieci...
          • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 21:55
            To smutne, ale działa w obie strony....
            Tak samo jak nie ma uczciwych studentów (zdarzają się, ale w niesłychanej
            mniejszości)
            tak samo nie ma uczciwych wykładowców.
            Może wiele z Was sie oburzy.....
            Ależ proszę bardzo.....
            Doznałam tego na wlasnej skórze....
            A może ja, jestem jakaś inna....?
            • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 21:57
              A może to tylko na mojej uczelni?
              Jeśli tak, pozostałym zwracam honor....!!!!! smile)))
              • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 22:26
                Ale żebyście dobrze zrozumiały moje nastawienie, opowiem pewną historię....
                Jest u mnie w grupie pewien młodzian, który wogóle nie chodzi na wykłady, o
                Cwiczeniach nie mówiąc.Kolokwium mamy zapowiedziane na sobotę...Jako że nie był
                obecny na żadnych ćwiczeniach, ma iść do pani doktor z ekonomii, w celu zdania
                zaleglego materiału i możnaści podejscia do tegoż kolokwium. Spotykam go w
                piątek, przed wykladem...."byłeś na dyżurze? zdałeś zaległą partię materiału?"
                A on "No coś Ty??!! mało to uciech na świecie? będę się przejmował głupią
                ekonomią.Ściemniłem coś babie, powiedziałem,że przede mną jeszcze cała noc
                nauki(heheheheeh) i ona to kupiła! Czaisz? Warunkowo dopuściła mnie do tego
                kolosa" A on potem tego kolosa zdaje na +4!!!!!!!!!!!!!!
                No sorry, osoby które byly aktywne przez cały okres ćwiczeń, uczestniczyły na
                każdym wykladzie - dostały pałę bo.......napisały, ale wlasnymi słowami.
                A on nagle posiadł taką wiedzę????!!!! Nigdy w to nie uwierzę!!!!
                Koleżanka przy mnie go spytała....(ja nie miałam odwagi) - ile Cię to
                kosztowało??????? A on bez skrupułów......."400 pln"
                Wszystko na ten temat.
    • wenus_wenus Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 21:20
      Dziewczyny czy Wy przeczytałyście dokładnie co napisałam w kolejnych postach?
      Napisałam,że koleżanka o coś zagandęła,ale nie były to majtki w kwiatki czy ile
      jest dwa razy dwa,tylko chciała pożyczyć kalkulator.Nie gadałyśmy,tylko ona
      zapytała,czy jej pożyczę.To dla Was jest ściąganie?Napisałam,że
      umiałam,napisałam i dlatego miałam żal do kobiety,że potraktowała nas tak
      surowo za ten kalkulator.
      • abi3 Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 22:31
        Wenus_wenus
        Daj sobie juz spokój, i tak przeczytają co zechcą......
        echhhhhhhhhhhhhhh.......
      • gepart_czester Re: Wykładowca mnie obraził 19.03.06, 14:25
        Wenus moja złota rada:
        w ogole olej ten watek i juz sie nie wypowiadaj.
        Jesli jeszcze nie zauwazylas to Ci przyblize jaki panuje tu podzial:
        ci z dziennych to same "ynteligenty", alfy i omegi a z zaocznych i prywatnych
        (nie wazne jakich) to kasiaste glupki, analfabeci nie zdolni do ukonczenia
        NORMALNYCH czyt. nie płatnych studiow. Co bys nie powiedziala (nie napisala) i
        tak przez tych z dziennych zakrzyczana bedziesz. Popra Cie ci z zaocznych i
        prywatnych.
        Zero obiektywizmu, zero umiejetnego ocenienia sytuacji, zero jakiejkolwiek
        EMPATII.
        Tak wiec nie tłumacz sie juz dziewczyno, bo na pewno nie jest Ci lepiej tylko
        jeszcze bardziej nie miło. Głowa do góry. Jak juz napisalam swiat jest zbyt
        ogromny zeby brac sobie do serca takie błahostki.
        Sprobuj pogadac z babka na konsultacjach, moze pozwoli napisac ci poprawe.
        Jesli dobrze ci pojdzie, przepros, ze zle Ci odebrala i wytlumacz, ze chodzilo
        o kalkulator - w ten sposob zostawisz mily "obrazek" a byc moze bedziesz miala
        z nia jakis przedmiot i wowczas potraktuje Cie lagodniej. Jesli nie poczekaj na
        poprawe i sie nie wychylaj.
        Powodzenia.
    • mamapiotra Re: Wykładowca mnie obraził 18.03.06, 22:47
      Hmmm... Nie napisałam ci, ze ściągałaś. Napisałam ci to, co widziała (myślała) wykładowca. To, co z tym zrobisz, to twoja sprawa. Ale unoszenie sie homorem to w tym miejscu jest nieodpowiednie. Ja w swoim czqasie na rękach bym nosiła takiego wykładowcę. Płacisz i wymagasz i co masz? Uczciwego wykładowcę, który nie daje się oszukać i naciągnąć na jakieś sztuczki. Tak myśli twoja wykładowca. Ty wiesz, ze masz czyste sumienie i uczciwą wykładowcę. Szykasz dziury w całym i usiłujesz znaleźć pretekst do oskarżenia jej? Ale o co? O to ze powiedziała ci ze zachowujesz się według niej niewłaściwie? (juz napisałam ci dla czego ona tak myśli więc nie będę się powtarzać).
      • natiania Re: Wykładowca mnie obraził 19.03.06, 15:44
        ja studiowałam na zaocznych i do tego w prywatnej szkole, jednak wiem że na
        kolosach się nie gada nawet jeśli chodzi o kalkulator. Wykładowca mógł to
        zrozumieć jako ściąganie i miał do tego pełne prawo, słowa ostre nie były i też
        nie wiemy jak ty dochodziłaś swoich praw. Jedno jest pewne zawalony kolos to nie
        tragedia zawsze można go poprawić.
        • fra_mauro Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 00:52
          ech wenus_wenus... na forum jest jak w "Klanie": "czasem chcesz sie pożalić ale
          nie masz do kogo". Upps, tym razem cóś źle trafilas.Bo tu dookola same wzorowe
          studentki i uczennice, co to nigdy, przenigdy nie "zapuscily zurawia" do cudzej
          pracy za to z taniego moralizatorstwa i truizmow zrobily przynajmniej
          habilitację doktorską.wink Dzieki nim juz zatem wiesz, ze: sciaganie jest be,
          wykladowca ma zawsze racje a nawet jak jej nie ma to patrz punkt pierwszy, na
          pochyle drzewo wszystkie kozy skaczą, pozyczanie kalkulatora grozi cięzkimi
          powiklaniami, mowa jest srebrem lecz milczenie zlotem. 3maj sie i nie grzesz
          juz wiecej gadulstwem na tych kolokwiach smile)
          • iwles Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 09:41
            Nie chodzi o zapuszczanie żurawia, o ściąganie bądź nie....

            Chodzi o żałosne późniejsze zachowanie, bo żałosne było proszenie,
            przybierające nawet formę miauczenia, o zaliczenie. A jeśli nie poskutkowało -
            to pewnie użyłyście jakichś innych, być może urażających ją form.

            To naprawdę dziecinne zachowanie, przypomina dzieci z pierwzych klas szkoły
            podstawowej: "plose pani, ale to nie ja, to ona....., ja chciałam tylko ..."

            Spotkałam się z podobną sytuacją na egzaminie, tylko, że pani była 2x starsza
            od nas. Koleżanka wyleciała z sali za wyciągnięcie chusteczki do nosa.
            Nie było dyskusji. Oj, wyleciało wtedy z sali wiele osób, bez patyczkowania
            się. Nikomu do głowy nie przyszło żebrać o zaliczenie.
            I wiek nie miał tu nic do rzeczy. Ani fakt, że studia były płatne, mimo że
            uczelnia państwowa.



            -------------
    • setite wyluzuj 20.03.06, 16:33
      Po pierwsze - nie jesteś od oceniania wieku osób prowadzących zajęcia. Sama
      piszesz, że asystentka "siksa", że "kobitka młodsza [...] ok. 5 lat", ale potem
      obrażasz się, gdy ktoś wprost Tobie powie, że wiek - i to wybacz, ale nie
      jakieś siwe włosy osiemdziesięciolatki po przejściach w czasie okupacji - nie
      ma w temacie znaczenia.

      Po drugie - ściąganie to oszukiwanie vel rodzaj łamania prawa. Ty może nie
      wiesz, jak to wygląda od strony "katedry", ale - zazwyczaj - wygląda tak jak
      się ma - tylko studentom się wydaje, że nie widać, jak oszukują. Mam na myśli
      tych oszukujących. Na szczęście są i tacy, i na szczęscie jest ich większość,
      którzy wykazują się nie tyle sprytem, ile własną wiedzą/pracą.

      Po trzecie - znowu argument wieku. Co to ma do rzeczy? Jakbyście ją poprosiły
      tak: "Przepraszam, chciałam podpatrzeć coś u koleżanki, nie przygotowałam się.
      Proszę, czy może pani zaliczyć kolokwium koleżance, gdyż to ja ponoszę winę." -
      to oczywiście powinna rzec Twoja koleżanka. A Ty mogłabyś zapytać z marszu, co
      i jak przygotować na zaliczenie - czy może napisać referat, czy - nie wiem,
      jaki to przedmiot? - zrobić poster albo przyjść na kolokwium ustne.

      Dam Ci wskazówkę - nikt nie lubi postaw roszczeniowych. Twoja koleżanka po
      prostu ściągała czyli oszukiwała. Mogło wyglądać na to, że ściąganie było
      odbustronne. Gdybyście zamiast wymuszać zaliczenie za piękne oczy,
      zaproponowały od siebie, że zaliczycie materiał uczciwie, a przede wszystkim
      gdyby Twoja koleżanka uczciwie postawiła sprawę (przyznała się) nie było by
      spięcia.

      Po czwarte - to, że płacisz "grubą kasę" nie oznacza, że kupujesz dyplom.

      Po piąte - nie bój się zajęć, tylko przemyśl dobre rady. Asystentka na pewno
      wolałaby, aby nie doszło do spięcia. Poza tym na pewno wolałaby, abyście drogie
      studentki podchodziły do niej jako do osoby pełniącej funkcję - a nie oceniały
      ją po wieku (a co, może i po wyglądzie tyż?). Ostatecznie to ona uczy Was a nie
      Wy ją, czyli jednak coś tam sobą reprezentuje. Radzę poważnie - nie traktuje
      jej jak "siksy" to nie usłyszysz więcej o swoim wieku. I wyjaśnij kwestię z
      koleżanką. To ona w pewnym sensie Cię wrobiła. Więc dogadajcie się.

      Po szóste - do dziekana? ok, obecnie dziekani podpiszą studentowi nawet kwit na
      lot w kosmos. Ale to Wy oszukiwałyście - bo koleżanka ściągała/próbowała
      ściągać. Podczas kolokwiów się nie papla. I to Wy zamiast wyjasnić,
      wymuszałyście coś na prowadzącym - na dodatek podpierając się Waszym wiekiem
      (sama na to asysetka nie wpadła, czyż nie?).
    • larenata Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 20:08
      Nie pracowałam w wyższej szkole, ale w liceach, gimnazjum i innych takich.
      Wszyscy uczniowie na pierwszych zajęciach - niezależnie od szkoły - dowiadywali
      się, że za jakąkolwiek rozmowę, zagadywanie do koleżanki, ściąganie, zerkanie
      pod ławkę itp na klasówkach/ kartkówkach zabieram kartkę, piszę ndst i nie ma
      dyskusji. Niezależnie kto od kogo. Dlatego też rozumiem Twojego wykładowcę, bo
      jest to strasznie wkurzające.
      • katse Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 20:56
        z tego co piszesz w pierwszym poscie, powiedziala ze zachowujecie sie glupio, a
        to nie znaczy przeciez ze jestescie glupie

        uwazam ze za gadanie podczas kolokwium mozna wywalic
        ja wylecialam z egzaminu za to ze spytalam kolezanki czy idziemy po ciastko
        (byly ciastka do przekaszenia, bo egazmin trwal 5 godzin).

        K
    • wieczna-gosia Re: Wykładowca mnie obraził 20.03.06, 23:08
      w normalnych krajach z egzaminu wylatuje sie za podejrzenie sciagania.

      Tlumaczenie dwoch odoroslych kobiet "alez pani magister ona sie pytala czy moze
      pozyczyc dlugopis" jest niepowazne. Na egzamin nalezy nosic wlasny dlugopis,
      kalkulator i co tam jeszcze trzeba miec.

      A wykladowczyni tez glupia ze sie dala sprowokowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka