Błagam pomóżcie. jestem na skraju. Mam początki depresji okołoporodowej,
rozwodzę sie, musze utrzymać dziecko. I juz nie daje rady

))Mieszkam bez
męża i bez teściów, ale wciąż potzrebuje czyjejś pomocy przy dziecku.
Postanowiłam, że nie będę ograniczac dziadkom widywania z wnukiem ( w
granicach normy of kors). Kiedys byłam osoba przebojowa, pyskatą az za
bardzo. Nie wiem cos się teraz ze mną stało. Boję sie odezwać i wlaczyc o
swoje. Może macie jakies pomysły jak odpowiedziec stanowczo acz grzecznie na
tego typu rady:
-czemu nie poje dziecko rumiankiem.
-ze MUSZE kupic proszek do prania dla niemowlat
-ze musze cieplej ubierac
-1000 pytan czy aby na pewno posmarowalam dziecko, dalam mu witaminki,
wywietrzylam w pokoju.
- i czemu dziecko placze
To ostatnie jest najbardziej wkurzajace. Bo moje placze czasami bez wyraznego
powodu. Probowalam mowic ze jestem dorosla i nietrzeba mnie sprawdzac-alez my
ci tylko przypominamy, Kochanie. Ze nie poje rubiankiem, bo wali zielone kupy-
ale to na pewno nie od tego, predzej ze dajesz mu zimne jedzenie. Ze jak dla
mnie proszki dla niemowlat sa beznadziejne bo drogie i nie odpieraja-uczulisz
dziecko. Moge sie mylic. Nie mam doswiadczenia w hodowli niemowlat. Akle po
prostu wysiadam przy takim "radzeniu"