e5121
20.04.06, 07:07
Właściwie watek powinieni brzmieć co zrobić z tą sytuacją.Dziewczyny
pomózcie, bo dziś pewnie do południa muszę podjąć decyzję, a decyzja mnie
przerasta.Po pięciu latach siedzenia w domu (cały czas jestem ztrudniona w
firmie, która upada) i urodzeniu dwójki dzieci udało znaleźc mi się
pracę.Jestem humanistką.Przeszłam przez straszne sito rekrutacji i zatrudnili
mnie na umowę zleceni. Obiecywali 1000zł plus prowizję od zysków firmy.
Wczoraj właśnie skończyła mi się umowa zlecenie i muszę podjąć decyzję.
Wczoraj też okazało się,że firma nie ma pieniędzy i prowizji nie będzie.
Stworzyli taki poprzeczki,że prowizja jest nierealna.W firmie ludzi zmieniają
się jak w kalejdoskopie.Na ogół pracują do miesiąca i odchodzą włąśnie z
powodu obietnic i finansów. Rzecz dzieje się w Warszawie.
Z dziecmi siedzi nainia, której płacę siedem złotych na godzinę na zmianę z
mężęm, który pracuje na zmiany. Mąż raczej mi pomaga, ale raz na kilka dni
przezywa bunt i mówi rzuć to w cholerę.I sa draki,że ja wracam o szóstej,a
on po nocy siedzi z dziecmi.Gdybym zatrudniła nianię na cały czas nie
miałyabym po co isć do pracy.Niani będe pąćić około 600-700zł plus odchodzi
na bilet miesięczny. Takze zostaje mi około 300zł pensji.Kierowniczce działu
na mnie zależy i namawia mnie, abym została.
Tymczasem gdybym zrezygnowała z pracy od czerwca dostałbym zasiłek z powodu
rozpadu mojej firmy, w której nadla jestem zatrudniona. I wyszłąbym bardziej
na plus.TYlko te przerwy potem w papierach, któe niby nic jak widać nie
znaczą.W nowej pracy jest symaptycznie i ciekawie, ale sama nie wiem czy
warto pchać się w taki kanał, podczas gdy rezygnacja z tej pracy daje mi
więcej czasu na znaleznienie nowej lepiej płatnej pracy.Choć tej pracy mogę
tez nie znaleźć.
Dziewczyny co robić?Pilne!!!