Dodaj do ulubionych

Pewnie będzie lincz...

12.05.06, 10:36
ale napiszę co myślę bo szlag mnie trafił straszny.
Ten temat niewątpliwie był już poruszany, niemniej chcę go przypomnieć
niejako z innej strony.
Rozmawiałam wczoraj z - powiedzmy - przyjaciółką mojej mamy, która ma dorosłą
córkę. Córka ta wyszła za mąż w ubiegłym roku, kilka tygodni temu obroniła
pracę magisterską i teraz szuka pracy.
Najlepiej w szkole. Bo ona chciałaby mieć dziecko, w szkole są krótsze
godziny pracy, sporo przerw, więc dla młodej matki lepiej. Ok, faktycznie,
małe dziecko nie bardzo można pogodzić z pracą "na pełnych obrotach" typu 10
godzin dziennie + dojazd. Ok, faktycznie, praca w szkole byłaby w tej
sytuacji korzystna.
Szlag mnie trafił z innego powodu: na moją uwagę, że pracodawcy niechętnie
zatrudniają młode mężatki, bo często (bardzo często) po zajściu w ciążę nie
pokazują się w pracy tylko natychmiast idą na zwolnienie lekarskie OBOJĘTNE
CZY JEST TAKA KONIECZNOŚĆ CZY NIE, ciotka (przyszywana, tak do niej mówię,
więc niech tak będzie), stwierdziła: a co, jak można skorzystać to czemu nie.

Pracuję jako kadrowiec od kilkunastu lat i napatrzyłam się na różne
przypadki: na dziewczyny, które próbowały się dogadać z pracodawcą o krótszy
wymiar czasu pracy w ciąży, zabieranie części pracy do domu itd. oraz na te,
które po prostu automatycznie szły na zwolnienie. Rekord pobiła jedna,
która "wpadała" do biura od czasu do czasu, donieść kolejne zwolnienie i
opowiadała o swoich wojażach po Europie, no bo teraz wreszcie ma czas na
podróże. No do diabła, jak się ma siłę jechać samochodem do Paryża to ma się
siłę przyjść na kilka godzin do pracy.
Najgorsze jest to, że pracodawca nie wie, jak zachowa się pracownica po
ewentualnym zajściu w ciążę i w związku z tym coraz częściej unika tego jak
ognia. Kto na tym traci? No oczywiście te dziewczyny, które starają się
zachować normalnie i jeśli czują się w miarę dobrze to przynajmniej część
swoich obowiązków wykonują. Ale potem wraca taka gwiazda po paru latach i
strasznie pomstuje na pracodawcę, który nie zapewnia jej świetnych warunków
pracy. Bo pracodawca w stosunku do panienki powinien być fair. Ona w stosunku
do niego nie musi "bo firma przecież zawsze jakoś sobie poradzi".
Ludzie, trochę szacunku do pracy. Inaczej nie macie żadnego moralnego prawa
oczekiwać potem szacunku dla siebie.

A i jeszcze jedno: proszę mi nie tłumaczyć, że przecież niektóre kobiety
muszą w ciąży leżeć, przebywają w szpitalu itd. Nie o nich tu mowa, co mam
nadzieję jest zrozumiałe.
Obserwuj wątek
    • mufka51 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 10:47
      Podpisuję się podtym,nic dodać nic ująć.
      • zona_mi Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:18
        Ja również.
    • iziula1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 10:48
      Może i niektóre tylko musza leżec. Ja natomiast ostatnio zauwazyłam,że jesteśmy
      społeczeństwem kobiet słabszych. Trudniej znosimy ciąze i wszelkie dolegliwości
      z nią związane. Dlaczego?
      To moja prywatna teoria smile bo pracujemy ciężej, wydajniej po godzinach.Gdzie w
      czasie choroby zamiast iść na zwolnienie wciąż biegamy z gorączką do pracy bo
      tak trzeba, bo firma nas potrzebuje.Przynajmniej tak myslimy.
      Niestety brak odpoczynku i troski o własne dobro przeradza się w to,że kiedy
      przychodzi sprawdzian taki jak ciąża, kobieta nagle jest zdziwona że musi brac
      leki,że ma złe wyniki, że ciąza jest zagrożona. I pojawia się pytanie dlaczego
      skoro do tej pory byłam zdrowa i silna?
      Ja pracowałam po godzinach, po 12h dziennie, plus godzinne dojazdy. Nie
      oszczędzałam się, nie brałam zwolnien ani na siebie ani dziecko no bo jak to?
      Przecież firma, szef Oni mnie potrzebuja.
      Teraz niestety to ja i moje dziecko nienarodzone ponosimy konsekwencje takiego
      trybu zycia nie moja firma.
      Nie oceniam ani nie ganie przyszłych mam, które biora zwolnienie lekarskie
      mimo,że czasem nie muszą.
      Ciąża to nie choroba ale należy się oszczedzać i dbać o siebie ze względu na to
      by przyszłe pokolenie było zdrowe. A to jaki rodzaj pracy wykonujemy nie zawsze
      umozliwia nam matkom dobre donoszenie ciązy.
      Pozdrawiam.
      Iza
    • elf1977 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 10:51
      Dziwię się takiej logice, ale taki typ myślenia zdarza się wszędzie, w kiazdym
      zawodzie (milewidziana umowa na czas nieokreślony lub choćby na rok). W szkole
      znajoma zostałaby zatrudniona na rok, jeśli urodziłaby dziecko, wątpię, by
      ktokolwiek jej przedłuzył umowę na kolejny. A więc tego typu myślenia nie
      rozumiem. Poza tym obowiązuje robienie kolejnych stopni aewansu, a jeżeli się
      opuści zbyt wiele dni, staż nie zostaje zaliczony.
      Z drugiej strony, w szkole spędza się może mniej czasu niż np. w firmie czy
      biurze, ale jest sprawdzanie, przygotowywanie lekcji, sprawdzianów itd. Robotę
      trzeba odwalić, tak czy siak, więc albo się to zrobie w nocy, gdy dziecko
      uśnie, albo poprosi się kogoś o pomoc przy dziecku. Logika znajomej więc jest
      błędna.
      Co do kobiet wykorzystujących zwolnienia, jest ich sporo, ale większość moich
      znajomych pracujących w szkole rzadko korzysta ze zwolnień, ja np, w ciąży
      pracowałam do 2 tygodnia 9 miesiąca. Różnie to bywa, ale zgadzam się z Tobą, że
      nadużywanie pewnych sytuacji doprowadza do nieufności potencjalnych pracodawców,
    • moofka Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 10:53

      nie wydaje mi sie, zeby ciezarne robily to na zlosc i bez powodu
      stara juz jestem i doswiadczenie zyciowe mówi mi, ze lojalnosc wobec instytucji
      nie moze byc wyzej stawiana ponad lojalnosc wobec siebie i dobro wlasne
      nawet jezeli chce ten wyjątkowy czas spędzic w lozku trzymając się za brzuch i
      chodzic na spacery do lasu ma takie prawo, bo w ciazy jest sie rzadko i krotko
      inna sprawa, co potem zrobi z tym pracodawca
      jednak zycie pokazuje, ze nawet te, kotre na lekach przeciwskurczowych biegały
      zeby dokonczyc niedokonczone sprawy tez nie mają zagwarantowanej wdziecznosci
      pracodawcy i stanowiska (tu moge sie uklonic)
      został mi tylko niesmak i solenna obietnica ze przy kolejnej ciązy taka głupia
      nie będe
      • ewcialinka Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:03
        Ja rozumiem kobiety ktore podcas ciązy siedza na zwolnieniu..mają do tego prawo
        to okres w zyciu kobiety w którym musi o siebie dbac ..ani szefa ani żadnej
        kadrowej nie bezie obchodzić to żę z dzieckim dzieje się coś złego że zawsze
        człowiek pracował nawet jak był chory a teraz kiedy naprawde ma odpoczywaćz w
        pracy się dziwią ze siedzią na zwolnieniu..nawet jak dobrze się czuje to ma do
        tego prawo i jej sprwaaw że siedzi na zwolnieniu..siostra tez tak tyrała
        gorączka nie gorączka do pracy a teraz lekarze dają jej marne szanse na
        donoszenie ciązy myslisz że kogos w pracy to interesuje!!!! kobiety ciężarne
        nie robią nikomu na złosc po prostu skoro moga sobie pozwlioc na odpoczynek to
        czemu nie ..tym bardziej w takim stanie!!!!!!!!!
        • dziubelek2 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:08
          tak, tylko później jest tak, że faktycznie pracodawcy mają opory przed
          zatrudnieniem młodej dziewczyny, bo jak to określił mój pierwszy pracodawca "
          tam gdzie się drwa rąbie, wióra lecą" i nikt nie chce pracownika, który za
          miesiąc, dwa , czy nawet rok zajdzie w ciążę i " tyle go widzieli".

          a naprawdę nie każda ciąża musi być powodem do brania zwolnienia lekarskiego.
        • monia145 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:14
          Przeciez autorka wątku podkresliła wyraxnie, ze nie przeczy istnieniu kobiet w
          ciązy, które muszą leżeć, bo ciąża jest zagrożona. Chodzi ote panie, które
          mogłyby pracować, czuja sie dobrze a pierwsze co robia to pedzą na zwolnienie:
          bo tak " mozna". I co z tego, ze mozna, to zwyczajne oszustwo i naciąganie
          pracodawcy. Tracą na tym w oczywisty sposób pozostali pracownicy.
          I na litośc Boską nie próbuj tłumaczyć kłopotów z zajściem w ciążę i jej
          donoszeniem jakimiś byłymi gorączkami!!! Ludzie chorują , zdarza się. Ale co ma
          jedno do drugiego? Zawsze mozna to sobie tłumaczyć?
          Najlepiej właśnie stosowac regułę: " Pracowałam, jak miałam grypę, to teraz
          kiedy jestem w ciąży odbiję to sobie pzrynajmniej, pracodawca nic mi nie może
          zrobić, bo przecież jestem w ciąży i należy mi się". To śmieszne!!!!!!
        • mruwa9 Bo prawo pracy jest do d.. 12.05.06, 11:18
          bo kultura pracy jest niska ( w sensie poszanowania pracy i wzajemnych ukladow
          z szefostwem, bo pensje niskie i nie ma motywacji, zeby zarzynac sie o tych
          kilkaset zlotych).Prawo pracy: 100% platne L-4 jest demoralizujace, bo kobieta
          w ciazy nie ma motywacji, aby pracowac. Prawo pracy jest nieelastyczne, bo albo
          jest sie zdolnym do pracy, albo nie. Nie ma mowy o tym, zeby np. w ciazy
          zmniejszyc wymiar zatrudnienia do np.5-6 godzin dziennie, a pozostaly czas byc
          np. "na zwolnieniu " platnym przez ZUS, chocby 80%. Przesuniecie pracownicy w
          ciazy na lzejsze stanowisko pozostaje martwym zapisem na papierze.
          No i plaga lewych, nieuzasadnionych zwolnien lekarskich, ktorych jedynym
          uzasadnieniem ma byc zmeczenie. ZUS powinien naprawde rzetelnie zabrac sie za
          kontrole zasadnosci tych zwolnien, kontrolujac zarowno lekarzy, jak i pacjentki.
          Poza tym polskie ciezarowki w wiekszosci strasznie sie ze soba pieszcza, CiP
          jest swietnym odzwierciedleniem polskiego brzuchocentryzmu.
          Kto na tym traci? Przede wszystkim kobiety, wszystkie bez wyjatku, bo przez
          plage lewych zwolnien wszytskie sa traktowane jako potencjalne oszustki i
          wyludzaczki swiadczen, ktore zaraz po zatrudnieniu uciekna "w ciaze", wiec na
          rynku pracy zawsze beda kandydatami gorszej kategorii. A przeciez to jest
          normalna sprawa, ze mlode kobiety zachodza w ciaze i rodza dzieci, wiec nie
          powinne miec z tego powodu poczucia winy. Niska kultura pracy: zarowno kobiety,
          jak i pracodawcy, wskutek zwykle negatywnych doswiadczen z pracownicami, graja
          czesto nie fair, no i jest, jak jest. Bledne kolo. A idealnie byloby moc sie
          umowic, zwlaszcza w przypadku planowanej ciazy, renegocjowac warunki pracy,
          znalezc jakis kompromis. Zycie pokazuje, ze czesto jest on niemozliwy, i za to
          mozna podziekowac tysiacom poprzedniczek, ktore uciekaja na nieuzasadnione
          zwolnienie w ciazy.
    • dziubelek2 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:04
      niestety, w naszym społeczeństwie pokutuje takie myslenie, jak napisałaś -"
      skoro mozna skorzystać, to czemu nie".

      i nie dotyczy to tylko i wyłącznie zwolnień w ciązy.
      mieszkam w regionie, gdzie dużo kobiet pracuje sezonowo, przy produkcji np.
      lodów i powszechne jest, ze po skończonym sezonie te panie idą prawie wszystkie
      na zwolnienia lekarskie i ciagna je aż do nastepnego sezonu - przecież trzeba
      sobie jakoś radzić, no nie?tongue_out

      wkurza mnie, ze jeszcze jakoś dociekliwy ZUS się tym nie zajął, tudzież rentami
      wyłudzanymi nagminnie, ale to juz chyba inny temat...
      • ewcialinka Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:35
        decyzja o pójściu na zwolnienie to prywatna sprawa każdej z przyszłych mam i
        nic nam do tego tongue_outsame pewnie nie lubicie jak wam się wtrącają w życie
        • sutra Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:48
          Wkurza mnie takie gadanie. Dopóki ich pobyt na zwolnieniu jest opłacany z FUS,
          na który idą również moje składki, nie jest to ich prywatna sprawa.
          • ewcialinka sutra 12.05.06, 11:55
            to niech cie wkurza dalej.mnie wkurza to że kobiety ciężarne które idą na
            zolnienie nazywa się oszustakmi
            • sutra Re: sutra 12.05.06, 11:56
              Nie, nie nazywa się ich oszustkami pod warunkiem, że mają powód, żeby iść na
              zwolnienie.
            • dancing_shoes a jak inaczej to nazwac? 12.05.06, 19:38
              Wg mnie to naduzycie, nie ma potrzeby, zeby zdrowy czlowiek siedzial na
              zwolnieniu. Ciaza to nie choroba.

              Te kobiety, ktore maja ciaze zagrozone, zle sie czuja, powinny byc na
              zwolnieniu, ale te, ktore w czasie L4 maja sile zwiedzac swiat powinny
              pracowac. Malo powiedziane, ze to naduzycie. Chca miec wolne, to powinny
              skorzystac z urlopu - do tego on sluzy, zawsze mozna wziac bezplatny.
    • kawka74 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:32
      Jeśli córka owa chce pracować w szkole traktując ją jak przechowalnię, w której
      nie trzeba się narobić, to wyprowadź ją z błędu, bo się mocno rozczaruje. Moje
      koleżanki z pracy, które mają dzieci, spędzają pół dnia (albo i więcej) w
      szkole, potem w domu poprawiają, przygotowują, sprawdzają, a potem, kiedy już
      mają czas dla dziecka, dziecko śpi. Nie musi tak być, ale jest to wielce
      prawdopodobne.
      Co do meritum - rozumiem, że w ciąży należy o siebie dbać, to oczywiste.
      Jednakże linczować Cię nie zamierzam wink, bo zgadzam się z tym, co napisałaś.
      Wśród kobiet ciężarnych idących na zwolnienie zawiera się cały wachlarz postaw -
      od tych, które muszą iść ze względu na poważne sprawy zdrowotne, poprzez te,
      które nie czują się dobrze (nic im nie zagraża, ale prowadzić lekcje z
      bezustannymi mdłościami jest ciężko wink, aż do tych, które od chwili zobaczenia
      dwóch kresek na teście kombinują, jak tu dostać lewe zwolnienie, bo 'dzidzi', i
      znikają z horyzontu pracodawcy w piątym tygodniu ciąży. Konsekwencje zachowania
      tych ostatnich ponosi cała reszta.
      A że nasze prawo pod tym względem jest do luftu, to jeszcze inna sprawa.
    • iziula1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:33
      Tylko jak odróżnić "lewe" zwolnienie od prawdziwego?
      Słuszne od niesłusznego?
      Jakimi kategoriami się kierować?
      A może tylko ciężarne kobiety są traktowane jak naciągaczki dlatego że są w
      ciązy?
      Co z innymi co biora zwolnienia na ból gardła, korzonki i inne duperelki skoro
      moga pracować w opinii wielu z nas?
      Uważam,że decyzja o L4 należy do lekarza. To nie pacjent decyduje o słuszności
      wypisania bądz nie druku L4 tylko lekarz.
      Dla większości pracodawców kobieta jest problemem i to nie ze względu
      na "naciągaczki" jak je tu ktoś pieknie określił ale dlatego,że to kobiety
      zachodzą w ciąze i rodzą dzieci.
      Poza tym uważam,że to z naszych pensji są odciągane składki chorobowe i
      zdrowotne do ZUSu, nie z pensji pracodawcy i jeśli istnieje potrzeba
      wykorzystania zwolnienia z powodu choroby należy to zrobic a nie kierowac się
      przekonaniami,że to "nieuczciwe" bo ktoś pomyśli że naciągamy pracodawce czy
      państwo.
      Nie znam statystyk dotyczących naciągania ZUS przez ciężarne oszustki. Z
      pewnością wiekszość zwolnien lekarskich jest uzasadnionych a bicie piany wokół
      tego tematu uważam za dobry temat na odreagowanie typu: "ja jestem ok ale
      reszta to do bani".
      Pozdrawiam.
      Iza
      • nisar Iziula 12.05.06, 11:54
        Kwestią zasadniczą dla mnie nie jest tu jak kontrolować i odróżniać, bo to
        osobna sprawa. Kwestią dla mnie jest podejście do tematu osób zainteresowanych,
        tu ciężarnych, które uważają, że niezależnie od wszystkiego, zwolnienie
        lekarskie w ciąży należy im się jak psu kiełbasa. I o to - o ten typ myślenia -
        chodzi.
        • iziula1 Re: Iziula 12.05.06, 12:15
          Wydaje mi się,że troche się zapędziłyśmy w wywodach.
          W poście głownym jest pytanie dotyczące jednej konkretnej osoby a doszło do
          tego że ciężarne to naciągaczki. smile)))
          Ciąża to nie choroba.Ale zawsze moga pojawic sie komplikacje.
          Uważam,że skoro lekarz wypisuje L4 to ma powody.
          Osobiście, nie spotkałam sie z tego typu postawa,że "mi się należy" więc czy
          jest czy nie ma powodu idę na zwolnienie.
          Możliwe,że są osoby które lubia się "pieścić nad soba" będąc w ciązy. Myśle,że
          to kwestia wychowania.
          Nie sądze jednak aby tylko i wyłącznie opinia na temat takich osób wpływała na
          ogólnospołeczne postrzeganie kobiet będących w ciazy. Przyczyny tkwią gdzieś
          indziej. Inaczej są traktowane kobiety w środowisku pracy, na uczelniach, w
          reklamach nawet we własnych rodzinach.Ulegamy pewnym stereotypom i niestety
          możemy tylko próbować to zmienić. Ale najlepiej zacząc od siebie i przestać
          oceniać inne kobiety negatywnie.
          Pamiętam tylko,że w każdej pracy spotykałam się z opinią ,że kobieta to problem
          dla pracodawcy, że szef nie będzie zatrudniał więcej kobiet bo one mają dzieci
          i chodzą na zwolnienia. Lub że taka pracownica może zajśc w ciąze.
          Najgorsze w tym jest to,że to kobiety przekazywały sobie te wieści i wykazywały
          ogromne zrozumienia dla swego pracodawcy. Ganiąc inne kobiety za to,że mają
          dzieci które chorują i tym samym stwarzają problem dla firmy.
          Myśle,że problem tkwi w naszej mentalności i w tym jak oceniamy siebie jako
          kobiety.
          Z jednej strony czujemy się atrakcyjnie jako pracownik, posiadamy ogromne checi
          i wiedze ale z drugiej jesteśmy pracownikiem II kategorii bo posiadamy dzieci
          lub możemy zajść w ciąze.
          Dziwne,że nikt przy zatrudnieniu nie pyta mężczyzne ojca np 2 dzieci co zrobi
          jak jedno z nich zachoruje. Od tego jest przecież matka.
          Troche się rozpisałam. Ale myśle,że same sobie robimy podkopy i umniejszamy
          swoja wartość traktując się wzajemnie jak naciągaczki.
          Pozdrawiam.
          Iza
          • isma Re: Iziula 12.05.06, 15:47
            Hm. Bylam uczestniczka szkoly rodzenia, ktorej wszystkie pozostale sluchaczki
            mojego kursu, w liczbie ponad dwudziestu, byly na L4, i abrdzo sie dziwily, ze
            ja taka zniezaradna jestem. Owo L4 nie przeszkadzalo im oczywiscie uczestniczyc
            w zajeciach, w tym w gimnastyce, z ktorej zrezygnowala bodaj jedna czy dwie
            panie, zatem skrajnie zagrozone, chyba, te ciaze nie byly...

            Owszem, wiele kobiet w ciazy sie ze soba piesci. Ale ostatecznie, proba
            wyludzenia niezaleznego to niezbywalne prawo kazdego naciagacza. Powazniejszy
            problem to ci, ktorzy owym paniom - z dobroci serca albo z innych przyczyn - na
            to naciaganie pozwalaja: lekarze... Ciekawa jestem, czy gdyby powiazac
            finansowy aspekt wystawianych przez lekarza zwolnien z jego uposazeniem, tak
            jak np. dzieje sie to w przypadku zlecania badan diagostycznych przez lekarzy
            rodzinnych, bylyby one tak powszechne...
    • haganna Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 11:33
      Parę miesięcy po zmianie pracy dowiedziałam się, że muszę mieć natychmiast
      wykonaną operację i że mogę w przyszłości mieć poważne problemy z zajściem w
      ciążę. Chciałam być lojalna wobec pracodawcy - uprzedziłam, że dowiedziałam
      się, że mam poważny problem ze zdrowiem i że muszę pójść na dwutygodniowe
      zwolnienie lekarskie z powodu pobytu w szpitalu. Stawiłam się w pracy po
      tygodniu od operacji - ledwo chodząc i ledwo siedząc - po to, żeby przeczytać
      maile i dowiedzieć się, czy osoba, która mnie zastępuje dobrze sobie radzi,
      słowem - starałam się na miarę swoich możliwości sprawiać jak najmniej kłopotu.
      Nie dość, że kiedy przyszłam szef wrzucił mi jakiś raport do zrobienia, to
      jeszcze zostałam w bezczelny wprost sposób potraktowana przez Dyrektora
      Personalnego, który sugerował mi, że jestem w ciąży i próbuję ich oszukać.
      W tej sytuacji - jak tylko zaszłam w ciążę (a udało się zajść bardzo szybko),
      natychmiast poszłam na zwolnienie lekarskie. Ciąża była wysokiego ryzyka, ale
      nawet gdyby tak nie było, to z takim chamskim HRem i szefem użerać się nie
      będę.
      Kij ma dwa końce, nisar. W większości przypadków pracodawcy sami są sobie winni.
      Ciąża i macierzyński nie trwają wiecznie. Zawsze można kogoś zatrudnić na
      zastępstwo, a pracodawca płaci z własnej kieszeni za zwolnienie tylko przez
      pierwszy miesiąc, więc tak naprawdę nie traci wiele. Kultura polskich
      pracodawców jest naprawdę na żenującym poziomie. Jakoś firmy w Europie
      Zachodniej radzą sobie z "problemem" ułatwiając mamom powrót do pracy,
      pozwalając im pracować w domu, a czasem nawet przychodzić do pracy z dzieckiem.
      Tylko w Polsce mamy "obozy pracy" - 16 godzin na dobę, pełna dyspozycyjność,
      nie ma mowy o chorobie plus porażająco chamskie traktowanie pracowników.
      • conejito13 W Europie Zachodniej;) 12.05.06, 13:28
        Pozwole sie wypowiedziec po raz pierwszy na ten temat, bo wiem, ze jest tematem
        zapalnym praktycznie kazdej rozmowy z dziewczynami w ciazy.
        Po pierwsze, to na owym Zachodzie (na ktorym mieszkam, no, moze na Poludniu
        Zachodusmile problem jest rozwiazany w taki sposob, ze dziewczyny zwyczajnie nie
        wyobrazaja sobie pojscia na miesiac na zwolnienie, bo 'zle sie czuje'. Z co
        najmniej znanych mi osobiscie ok 20.stu przypadkow moich blizszych i dalszych
        znajomych ZADNA nie byla na zwolnieniu. Moze jeden-dwa dni. Tego w pracy sie
        nie zauwaza nawet.
        Pracodawca nie ma problemu w zatrudnieniu dziewczyn w okresie 'przedciazowym',
        bo wie, ze nic takiego jak 'naciaganie' firmy na ciaze nie bedzie mialo
        miejsca. Wiecej powiem: kolezanka zostala zatrudniona na czas nieokreslony (z
        umowy okresowej) kiedy juz powiadomila pracodawce o tym, ze jest w ciazy. Czy
        to swiadczy o wspanialomyslnosci pracodawcow? NIE! To swiadczy po prostu o tym,
        ze przypadkow, kiedy dziewczyna w 8 tygodniu idzie na zwolnienie do konca ciazy
        + pozniejsze 4 miesiace macierzynskiego tutaj NIE MA (lub naleza do rzadkosci).
        Ubezpieczalnie zatrudniaja prywatne firmy detektywistyczne, aby dowiedziec sie
        o stan zdrowia 'obloznie chorych'. Gdyby ktorejkolwiek dali zwolnienie na kilka
        miesiecy a ona organizowalaby sobie 'szalone' podroze, natychmiast zostalaby
        zwolniona i obciazona kosztami zwolnienia i sadowymi.
        Dlatego wlasnie nie 'boje sie' zajsc w ciaze, wiem, ze nie zostane zwolniona,
        bo kilka kolezanek z pracy, ktore maja malutkie dzieci, przychodzilo do konca,
        do pracy. Po macierzynskim wrocily normalnie do swoich zadan.
        I prosze, nie mowcie, ze w Polsce pracuje sie wiecej niz gdzie indziej na
        swiecie! To wierutne klamstwo i najwieksza glupota jaka ostatnio slyszalam na
        usprawiedliwienie brania dlugich zwolnien lekarskich! Wszedzie pracuje sie
        dlugo, wszedzie ludzie dojezdzaja do pracy i nigdzie nie jest zbyt latwo o
        prace w razie ew. odejscia lub zwolnienia z pracy. Wszystko tak samo, tylko...
        mentalnosc dziewczyn chyba innawink I od tego nalezaloby wyjsc.
        Dopoki 'dziwactwem' i 'nienormalnoscia' bedzie dziewczyna w zaawansowanej ciazy
        w pracy, dopoty pracodawca Was nie bedzie traktowal powaznie i bedzie sie bal
        nawet spojrzec na CV dziewczyny w 'wieku rozrodczym'.
        A ogolnie - zgadzam sie z autorka watkusmile
        • haganna Re: W Europie Zachodniej;) 12.05.06, 16:58
          Pisząc o Europie Zachodniej miałam na myśli mojego byłego pracodawcę - Szwedów,
          a także Austriaków.
          Racja, że długie zwolnienia są tam rzadkością.
          Dla mojego byłego pracodawcy naturalną rzeczą było wcześniejsze urwanie się z
          pracy w celu wykonania badań kontrolnych, praca w domu, jeśli się źle czuję,
          albo elastyczny czas pracy. Owszem, pracowałam u tego pracodawcy po 16 godzin z
          sobotami i niedzielami włącznie, ale - gdy zaistniała taka konieczność -
          pracowałam też po 8 godzin dziennie i ani minuty dłużej, albo szłam na miesiąc
          urlopu. I nie było mowy o szykanowaniu kobiet w ciąży. Szef się cieszył,
          opowiadał o porodach swoich dzieci, a po macierzyńskim miejsce pracy czekało na
          młodą mamę. W polskiej firmie mogłam o tym pomarzyć.
          • conejito13 haganna 12.05.06, 22:45
            po czesci zgodze sie z toba. oczywiscie, nie ma co porownywac szwecji i polski
            (oraz warunkow socjalnych obu tych panstw). natomiast, gdyby znakomita
            wiekszosc dziewczyn w ciazy pracowala tak jak ty (w polsce oczywiscie), z
            pewnoscia otrzymalyby swoje przywileje. problem polega na tym, ze takich
            przypadkow jest ogromnie malo. nie uwazam, by przesada w ktorakolwiek strone
            byla korzystna, natomiast nie moze byc regula branie tak dlugich zwolnien
            lekarskich. to prowadzi jedynie do pogarszania sie relacji pracodawca-pracownik
            i braku jakiegokolwiek zaufania po obu stronach. i tutaj nie mam watpliwosci do
            jednego - najpierw pracownik musi sobie zasluzyc na zaufanie, podziekowania
            oraz mozliwosc korzystania ze wszystkich benefitow firmy a nie odwrotnie. to,
            co ty pokazalas pracodawcy swoja postawa bylo dla niego co najmniej
            dostatecznym (jesli nie bardzo dobrym) znakiem, ze mozna ci zaufac, ze jesli
            mowisz, ze cos ci jest, to rzeczywiscie jest to prawda, ze jesli idziesz na
            badanie, to z pewnoscia bedzie mogl o tej godzinie zastac cie w ambulatorium.
            mieszkam w hiszpanii i rowniez nie spotkalam sie z zadnymi szykanami kobiet w
            ciazy. nie ma rowniez zadnych ulg, ale takze zadna nie wymaga od nikogo
            specjalnego traktowania. za to nie ma rowniez zadnej paniki w momencie
            powracania do pracy. chcialabym, zeby te stosunki ulegly takiej wlasnie
            normalizacji rowniez w polsce, bo 'stan blogoslawiony', na ktory powoluje sie
            znakomita wiekszosc, nie jest zadna choroba (naturalnie sa wyjatki, ale nie o
            tym tutaj). zaznacze, ze pisze to jako zwykly pracowniksmile
    • elag3 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 12:11
      Odczułam to na własnej skórze - jako jedyna w firmie a trochę nas ostatnio
      zaciążyło wywiązałam się z umowy to teraz słucham za inne. Moja koleżanka z
      pokoju w chwili kiedy obwieściła szefowi radosną nowinę wręczyła mu zwolnienie i
      tyle ją widzieliśmy.
    • melka_x Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 12:44
      Ja się zgadzam z Tobą Nisar poza jednym. Relacje pracownik - pracodawca muszą
      być oparte na symetrii. I obie strony powinny zachowywać się uczciwie. Ja
      niestety znam przypadki gdy dziewcyzny szły na zwolnienie, bo nie były w stanie
      wynegocjować z pracodawcą by mogły wychodzić o 17-tej, po 8 h pracy. Ale ilu
      pracodawców przestrzega przepisów, że ciężarna nie powinna spędzać przy
      komputerze powyżej 4 h dziennie? To jest niestety sprzężenie zwrotne.
      Pracownica zakłada, że szef i tak będzie nieuczciwy wobec niej, więc po co ona
      ma się starać, i idzie na zwolnienie. Szef zakłada, że pracownica będzie
      nieuczciwa, więc sam też jest nieuczciwy.
    • g0sik Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 12:54
      Dużo zależy od podejścia pracodawcy. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że
      uczciwość wobec pracodawcy się opłaci. Na zwolnieniu byłam tylko przez ostatni
      miesiąc ciąży, nie miałam problemu z powrotem do pracy po macierzyńskim, teraz
      nie mam problemu, jeśli potrzebuję urlop czy dzień wolny. Pomimo, że córka
      chodzi do żłobka, ma opiekunkę na stałe, bo gdybym chciała iść na zwolnienie za
      każdym razem jak jest chora w pracy byłabym gościem. Takie samo podejście mają
      moje koleżanki i udało im się urodzić po dwoje czy troje dzieci pracując w tej
      firmie. Ale znam dziewczyny, które wraz ze zrobieniem testu idą na zwolnienie,
      bo po co chodzić do pracy skoro i tak należy się 100% pensji. Ostatnio znajoma
      poszła na 2 tygodniowe zwolnienie, bo w pracy ludzie chorują i ona nie będzie
      się narażać. I zgadzam się, że po części to wina lekarzy - mój od 5 miesiąca
      pytał mnie przy każdej wizycie czy nie chcę zwolnienia. Na każdej wizycie mój
      mąż słuchał, że powinnam już odpoczywać...
      • madziaaaa Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:03
        no proszę, a ja byłam uczciwa, a pracodawca jakoś później nie chciał.
        Na szczęście już tam nie pracuję.
    • iwles Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:14
      Nisar - linczu nie będzie smile

      Ale też należy wziąć pod uwagę wykonywaną pracę.

      Jeżeli kobieta ze względu na ciążę nie może wykonywać swoich obowiązków (typu -
      praca fizyczna, noszenie ciężarów itp., czy praca w niebezpiecznych dla jej
      stanu warunkach), a pracodawca nie ma możliwości przesunięcia na inne
      stanowisko - to chyba bez sensu jest taka praca, skoro i tak ktoś musi tej
      kobiecie cały czas pomagać.
      Czy w takim wypadku nie lepiej, żeby poszła na zwolnienie, a pracodawca może
      zatrudnić kogoś na zastępstwo ?
    • twinmama76 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:20
      Dawno, dawno temu pracowałam w pewnej firmie. Pewnego razu jedna z pracownic
      powiedziała szefostwu, że jest w ciąży. Nie, że idzie na zwolnienie, tylko, że
      jest w ciąży. Tydzien później wszystkie inne pracownice dostały propozycję nie
      do odrzucenia - podpisanie umowy o dzieło, albo wypad uncertain
      Oficjalnym powodem była likwidacja działu - no, pół roku później faktycznie go
      zlikwidowali.
      Panna, której udało się zaciążyć przed zmianą umów, w dniu, w którym inne
      podpisywały umowy o dzieło przyniosła zwolnienie lekarskie (to był 3 miesiąc
      chyba). Potem poszła na macierzyński, a potem na wychowawczy. A jeszcze później
      poszła do innej pracy, bo powiedziała, że z chamami pracować nie będzie.
      • kawka74 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:37
        A bo to wszystko działa w obie strony. Pracodawca zakłada, że ciężarna z
        pewnością będzie chodzić na zwolnienia i wykorzystywać swoją sytuację do oporu.
        Ciężarna zakłada, że pracodawca na pewno nie będzie stosował wobec niej taryfy
        ulgowej, w związku z czym od razu idzie na zwolnienie. Każde się zabezpiecza na
        wypadek perfidnych działań drugiej strony. wink I tak to się kręci...
        Oczywiście w przypadku, który opisałaś, sama bym biegusiem poszła na zwolnienie
        i dała draniom po nosie wink)
        Mnie niepokoi tylko jedna sytuacja - kiedy ciężarna, nie mając żadnych wskazań
        do zwolnienia (bo, o ile się nie mylę, ciąża jako taka nie jest wskazaniem do
        zwolnienia), czując się dobrze i mając dobre warunki w pracy, jednak idzie na
        zwolnienie "bo tak", "bo się chodzi". Jakoś tak...
    • mynia_pynia Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 13:45
      Jakoś mam takie skojarzenia:
      ciężarna w domu = + 30kg, ciągłe jęczenie ile to ona musi sprzątać, konflikt z
      mężem że nic nie robi, itp.
      ciężarna pracująca = + 10kg, facet chętnie pomaga w domu, bo przecież ona też
      pracuje, zadowolony szef że ma tak efektywną pracownice, ona jęczy że ma dość wink
      • haganna Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 17:04
        A to masz naprawdę chore skojarzenie, bo ja znam ciężarne pracujące =+30 kg
        (zastój wody w organizmie z powodu siedzenia w jednej pozycji przez 8 godzin +
        szybki lunch w barze) i ciężarne w domu =+10 kg, bo ciągle w ruchu, zero stresu
        i właściwe odżywianie.
    • nisar Kochane moje. 12.05.06, 13:47
      Absolutnie prawdziwe jest, że świniowatych pracodawców nie brakuje.
      Chodzi mi tylko o to, że w relacji pracodawca - kobieta (w ciąży) równie często
      nie fair zachowuje się ta ostatnia. Bo w ogólnym narzekaniu na pracodawców
      wiele osób o tym zapomina.
      Albo co gorsza - co doprowadza mnie do szewskiej pasji - kobieta usprawiedliwia
      swoje zachowanie "bo firma sobie poradzi". Tak, poradzi. Ale nie o to chodzi.
      Pozdrawiam
      • verdana Re: Kochane moje. 12.05.06, 14:00
        W moej pracy dziewczyna w ciązy była na zwolnieniu prawie caly czas. Pracuje z
        nia takze na kursach - na podstawie umowy o dzieło. Ani jednego kursu nie
        opusciła.
        Na moje pytanie, dlaczego jest na zwolnieniu powiedziala wprost, ze szczytem
        głupoty jest pracowac, skoro mozna dostać pieniądze za nic. I te ciężarne,
        które pracuja, to naiwniaczki, ktore nawet L-4 nie potrafia sobie załatwić, a
        ona nie jest głupia.
        Takich przypadków - i to wcale w pracy nie cięzkiej, nie fizycznej znam mnóstwo.
        • bylinka Re: Kochane moje. 12.05.06, 14:33
          Taki stan rzeczy bedzie trwal dopoki nie zmienia sie przepisy, trudno sie tutaj
          odwolywac do sumien i etyki pracy, ktora i tak jest niska.
          przede wszystkim lekarz nie powinien dawac zwolnien, ktore pokrywaja 100%
          uposazenia, to powinno byc regulowane przez ubezpieczenie, a nie przez lekarza.
          Krotki urlop zdrowotny do 14 dni w roku, platne 100%, powyzej tego powinna byc
          krotkotrwala renta platna 40-50%, wtedy okazaloby sie, ile faktycznie jest tych
          zagrozonych ciaz.

          Ja rowniez mieszkam za granica i naokolo same ciezarne, ale kazda, poza
          okazjonalnym krotkim zwolnieniem 2-3 dni jak sie rzeczywiscie zle czuje, lub
          jest chora, pracuje do konca. Urlop macierzynski nalezy sie 2 tygodnie przed
          porodem, ale rzadko kto go bierze, bo wtedy skraca sie urlop po porodzie. Znam
          tylko JEDEN przypadek dziewczyny, ktora musiala isc na krotka rente, bo musiala
          lezec miesiac w szpitalu.
          Sama pracowalam do ostatniego dnia do porodu, chociaz bylam po przejsciach,
          wczesniej mialam 2 poronienia i ciaze pozamaciczna. Pod koniec 8 miesiaca, szef
          sam zaproponowal, zebym wychodzila do domu, kiedy bede zmeczona, skorzystalam
          moze raz. Pozniej po urlopie szli mi caly czas na reke, wiec sila rzeczy nie
          wykorzystywalam tego.

          W mojej firmie, gdzie jest duzo mlodych kobiet i jeszcze wiecej sie przyjmuje,
          nie ma problemu, ida im na reke, jezeli chodzi o godziny pracy, kazda wraca po
          macierzynskim (3-4 miesiace)do pracy i nikt nie czuje sie wykorzystywane. Poza
          tym podczas interview pytania o stan cywilny, ilosc dzieci, plany na
          przyszlosc, czy kto zaopiekuje sie dzieckiem, sa nielegalne. Moja firma nie
          jest zadnym wyjatkiem.

          Dopoki nie zmieni sie prawo i mentalnosc, kobiety beda wykorzystywac, a
          pracodawcy sie chronic i odwolywanie sie do sumien nic nie pomoze.
    • kosheen4 nie ma gorszego nauczyciela niż ktoś taki 12.05.06, 14:44
      nisar napisała:

      > Najlepiej w szkole. Bo ona chciałaby mieć dziecko, w szkole są krótsze
      > godziny pracy, sporo przerw, więc dla młodej matki lepiej. Ok, faktycznie,
      > małe dziecko nie bardzo można pogodzić z pracą "na pełnych obrotach" typu 10
      > godzin dziennie + dojazd. Ok, faktycznie, praca w szkole byłaby w tej
      > sytuacji korzystna.


      dla niej byłaby korzystna, ale nie dla uczniów. szlag mnie trafia, kiedy widzę
      babsztyla który nie marnuje czasu na konsultacje, a całą pracę zamyka w tych
      czterech czy pięciu - jeśli w ogóle - godzinach dziennie, żeby z wybiciem końca
      lekcji zasuwać do domku i pichcić obiadki. i jeszcze babsztyl czuje się całkiem
      usprawiedliwiony BO PRZECIEŻ MA DZIECI. śmiechu warte.
      ja nie mówię że kocham całą młodzież, bo wielu dzieciakówe nie lubię, działają
      mi na nerwy - ale jeśli już pracuję z nimi, to staram się wykonywać swoją pracę
      jak najlepiej. dzieciaki jak mało kto wyczuwają, czy nauczyciel jest
      zainteresowany nimi czy tylko odbębnieniem tych paru godzin dla przyszłej
      emerytury i aktualnego ubezpieczenia. no ale po co ma się pani nauczycielka
      starać - wystarczy że będzie przeciętna, w terminie zrobi kilka kartkówek i
      szlus. przecież za przyjaźń z uczniami jak dotąd nikt nie płaci.
      • kawka74 Re: nie ma gorszego nauczyciela niż ktoś taki 12.05.06, 17:08
        Ekhm... Kosheen... Jakby to powiedzieć...
        To jest kolejny post (mówię o tym, który cytowałaś), w związku z którym
        zaczynam rozumieć negatywne opinie o nauczycielach.
    • anik801 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 14:55
      A ja miałam zagrożoną ciążę.Bardzo wiele razy w jej trakcie byłam w szpialu,a w
      domu musiałm leżeć.Z trudem donosiłam do 36tyg.I też ktoś mógłby powiedzieć,że
      jestem leniwa i nie chciało mi się pracować.Czasem są sytuacje,że trzeba być na
      zwolnieniu przez całą ciążę.Tylko,że pracodawca z góry zakłada,że to z lenistwa.
    • cocollino1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 14:59
      Mnie sie lekarz zapytal juz na drugiej wizycie czy chce zwolnienie, wiec ja mu
      mowie, ze nie dziekuje, czuje sie supersmile
      Lekarz: Alez prosze pani, ja moge wypisac, to zaden problem, bedzie pani
      odpoczywac.
      Bylam w szoku, ze tak latwo wypisuja zwolnienia lekarze.
      Na zwolnienie poszlam krotko przed rozwiazaniem-cholestaza.
      Po macierzynskim wrocilam do pracy.
      Pracuje do dzis.
    • blou1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 16:44
      No to ja napiszę o sobie. Pierwszą ciąże spędziłam na zwolnieniu. I nie było ku
      temu stuprocentowych wskazań. Sama prosiłam lekarza o zwolnienie. Pracowałam po
      10godzin w pozycji stojącej, gdybym siedziała za biurkiem pewnie pracowałabym
      dłużej. Kiedy pracuje się na prowizji, a praca polega miedzy innymi na
      przenoszeniu ciężkich kartonów nie można zbyt często liczyć na pomoc. O zmianie
      stanowiska nie było mowy. Szef owszem pytał jak się czuję i na tym koniec. Więc
      z perspektywy czasu nie żałuję, nie mam poczucia wykorzystania pracodawcy.
      Przez cały okres zatrudnienia nie byłam na zwolnieniu, nie spóźniłam się.
      Dbałam o siebie, bo w tym szczególnym okresie trzeba być przedewszystkim
      egoista.
    • chupachups1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 18:04
      Zgadam się z Tobą w zupełności. ja sama przez całą ciążę chodizłam do pracy,
      ciąza przebiegała normalnie, na początku , owszem, źle się czułam.
      Tylko zadna z tych kobiet nie bierze pod uwagę, że za nią ktoś ta pracę musi
      wykonać, a przy dzisiejszych kosztach pracy w naszym kraju rzadko pracodawca
      zatrudnia kogoś na zastępstwo, tylko po prostu rozdziela jej pracę pozostałym.
      A te "pozostałe" też mają swoją pracę, swoje życie prywatne, często małe dzieci
      i niekoniecznie marzą o tym, zeby zostawać w pracy po godzinach.
      To samo tyczy sie niektórych matek z małymi dziećmi (sama ną jestem, mam małe
      dziecko, to automatycznie muszę się cieszyć specjalnymi względami tzn.
      wychodzić wcześniej ilekroć potrzebuję (a nigdy broń Boże nie zostac dłużej w
      pracy, wszak mam małe dziecko), chodzić na opiekę, bo moje małe dziecko choruje
      i babcia nie może z nim być podczas choroby, bo wtedy potrzebna jest mama. itp.
      A potem dziwimy się, że pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych kobiet.
      • sutra Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 18:30
        chupachups1 napisała:

        > To samo tyczy sie niektórych matek z małymi dziećmi (sama ną jestem, mam małe
        > dziecko, to automatycznie muszę się cieszyć specjalnymi względami tzn.
        > wychodzić wcześniej ilekroć potrzebuję (a nigdy broń Boże nie zostac dłużej w
        > pracy, wszak mam małe dziecko), chodzić na opiekę, bo moje małe dziecko
        choruje
        >
        > i babcia nie może z nim być podczas choroby, bo wtedy potrzebna jest mama.
        itp.
        > A potem dziwimy się, że pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych kobiet.

        Ojcowie małych dzieci też mają prawo do zwolnień na chorobę dziecka; gdyby
        częściej na nie chodzili, pracodawcy traktowaliby obie płcie sprawiedliwiej.
        • chupachups1 Re: Pewnie będzie lincz... 13.05.06, 08:45
          Ale przecież w Polsce to tylko kobieta ma dziecko. Mężczyzn to nie dotyczy. Bo
          nikt tak jak mamusia nie jest w stanie zająć się dzieckiem. Gdyby zostało pod
          opieką ojca, to mogłoby jeszcze się stać coś strasznego...wink
          • sutra Re: Pewnie będzie lincz... 13.05.06, 12:02
            A to już jest wina nas, mamuś, i obowiązków które na siebie bierzemy albo
            pozwalamy wrzucać w małżeństwie.
            • chupachups1 Re: Pewnie będzie lincz... 14.05.06, 12:14
              Masz rację, ale to jest uwarunkowane wieloletnią tradycją skutecznie
              podtrzymywaną przez właśnie kobiety. Moja opiekunka, jak mój mąż wraca wcześniej
              ode mnie z pracy, to nie wyjdzie do domu póki nie da jeśc córce, bo przecież
              tatuś sobie nie poradzi...
    • clio_1 Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 19:15
      To teraz ja napiszę o sobie. Jestem w 24 (od jutra) tc. I jestem na 4
      zwolnieniu. 2 pierwsze - krókie, tygodniowe, infekcje wirusowe, nie chciałam się
      bardziej rozchorować, zwłaszcza, że był to styczeń i luty - okresy grypowe i
      pierwszy trymestr. Jestem zatrudniona od 3 lat, w firmie pracuję od 4 (rok
      wolntariatu) i przez ten czas nie byłam na żadnym zwolnieniu lekarskim. Pracę
      mam stresującą, jestem prawnikiem, pracuję w kancelarii, biegam po sądach,
      często pracuję po 10 godzin dziennie. Uważałam, że skoro czuję się dobrze w
      ciąży, tzn. miałam lekkie dolegliwości I trymestru typu nudności, to nie ma
      powodu brać zwolnienia tylko dlatego, że jestem w ciąży i pracowałam tak jak
      dotychczas, na pełnych obrotach. Efekt tego jest niestety taki, że jestem na 2
      "poważnym" zwolnieniu, z nadreaktywnością macicy i przykazaniem polegiwania. Od
      czasu do czasu i tak chodzę do pracy, sytuacja czasem jest taka, że muszę
      zastąpić szefa w sądzie, bo na dany dzień jest na przkład wyznaczonych 5 spraw i
      trzeba je jakoś obsadzić, a ja mam błędne wrażenie, że mam jakieś obowiązki
      będąc na zwolnieniu i że w pewnych sytuacjach nie da się mnie zastąpić, krótko
      mówiąc chcę być za bardzo fair. Szef nigdy wczesniej nie miał pracownicy w
      ciązy, więc wg niego skoro dobrze wyglądam to wszystko jest OK i mogę pracować.
      A ja jak głupia zamiast powiedzieć nie, to sama przez to przychodzenie do pracy
      utwierdzam go w takim przekonaniu - tzn. że jest OK i siedzę na tym zwolnieniu
      dla własnej przyjemności. Nie mam natomiast nic przeciwko podrzucaniu prac
      pisemnych do domu, bo to nie jest kłopot - mogę wstać od komputera, odpocząć
      chwilę czy poleżeć, w pracy takiej możliwości nie mam.
      W każdym razie na pewno zgadzam się z tym, że branie L4 od 5tc, bo "jestem w
      ciązy, brzuch mnie boli, mdli mnie, zle się czuję" jest czystym wygodnictwem i
      zwalaniem pracy na współpracowników, bo macie rację, że raczej szefostwo nie
      zatrudni nikogo na zstępstwo, tylko rozdzieli pracę na pozostałych
      współpracowników.
    • dancing_shoes Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 19:41
      To prosze mnie tez zlinczowac, bo naduzywanie L4 przez zdrowe kobiety bedace w
      fizjologicznej i zupelnie bezproblemowej ciazy jest nagminne. Czasem mam
      wrazenie, ze Polka, ktora zajdzie w ciaze uwaza, ze jej sie automatycznie L4
      nalezy, a potem kwik, ze pracy nie ma.

      Inna rzecz, ze jest to mocno nie fair w stosunku do dziewczyn w zagrozonych
      ciazach, tych, ktore ja zle znosza i zle sie czuja. One maja problemy, bo sa
      traktowane jak potencjalne oszustki i wyludzaczki zwolnien.

      Podpisuje sie pod Twoim postem, Nisar.
      Mama Dwojki

    • ivia Re: Pewnie będzie lincz... 12.05.06, 22:45
      Ja w mojej obecnej pracy urodziłam dwoje dzieci, pierwszą ciążę przeleżałam od
      8 tygodnia, a drugą całą przepracowałam bo poszłam na zwolnienie lekarskie 5
      dni przed porodem. Z ciążą nigdy nie wiadomo jak będzie. Aczkolwiek podczas tej
      leżącej ciąży trochę pracowałam, firma założyła mi bezposrednie łącze z moim
      firmowym komputerem i cały czas trzymałam rękę na pulsie. Drugą przepracowałam
      bo czułam się świetnie. Podejście mojego szefa ciąż jest jak najbardziej
      normalne, takie rzeczy się zdarzają, to nie tragedia. Nie raz zdarzyło mi się
      pojechać do pracy z dzieckiem w wózku, wychodzić w czasie pracy na szczepienia
      czy wizyty lekarskie.
      Niedawno zatrudniłam dziewczynę do siebie do działu, ma 23 lata, czyli chyba w
      wieku zagrożonym, szczególnie że coś opowiada o ślubie.

      Moj szef nie jest Polakiem, jest Kanadyjczykiem.
      • pesteczka5 Re: Pewnie będzie lincz... 13.05.06, 04:20
        Nie czytałam odpowiedzi, ale się wypowiem.

        Ja mam dwie prace.
        W jednej da się wszystko. Przesunąć, zwiększyc wymiar godzin, zmniejszyć,
        jechac na szkolenie, odpracować, urządzić, przyjść wcześniej, przyjść później,
        zmienić, potem znowu zmienić. Można się dogadać co do wszystkiego, wywiesić,
        uprzedzić, umówić. Wszyscy są zadowoleni, robota wre aż szumi, pacjenci
        zadowoleni, ja też, kierownictwo tez. Jak mi zachoruje nagle dziecko, bez guli
        w gardle biorę i dzwonię, że nie dam rady. Oni biorą za słuchawkę i odmawiają
        moje zobowiązania, organizują zastęspstwo. Jak oni czegoś nagle potrzebują, ja
        staję na głowie. Zastępuję.
        Byłam w ciąży, ciaża była cała zagrożona, oni czekali, byłam na wychowawczym,
        pracowałam, bo [patrz wyżej] i naprawdę było to możliwe.

        Praca druga. Nic się nie da. Być trzeba, wyjść nie można, chorować nie można,
        trza kaszlec i p... w stołek, ale byc trzeba. Żeby jechać na szkolenie
        zawodowe, trzeba wziąć po kryjomu urlop albo urgensowe wolne w drugiejsmile)
        pracy. Wszystko utrudnia, szkolenie, kształcenie. Nie, bo nie i już.
        Byłam juz w ciąży, nie udało mi się nikomu sprzedać swoich dyżurów, nic
        się "nie dało". Ciążę straciłam.

        Więc w następnej (zanaczam jednak, że moje ciąże były po dłuuugim leczeniu,
        niepowodzeniach położniczych i obie zagrożone)z punktu poszłam na zwolnienie, a
        potem na urlop wychowawczy.

        Wniosek? Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

        Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że wyłudzanie zwolnień przez zdrowe osoby
        oceniam jednoznacznie, i, jak najbardziej, wali to rykoszetem w kobiety na
        rynku pracy.
    • bba75 Re: Pewnie będzie lincz... 13.05.06, 06:42
      A ja w ciąży czułam się bardzo różnie - jeden dzień dobrze, dwa dni źle i tak w
      kółko. I co miałam tak w kratkę chodzić do pracy? Poszłam więc w końcu na
      zwolnienie i moja szefowa była z tego bardzo zadowolona bo mogła na moje
      miejsce (umowa na zastępstwo) zatrudnić inną osobę. Ona nawet wolała żebym była
      na zwolnieniu, bo z ciążą jak wiadomo - bywa różnie, a roboty dużo i lepiej
      żeby ktoś był stale na miejscu, niż przychodził w kratkę. Generalnie uważam, że
      jak kobieta w ciąży chce być w domu, to niech sobie w nim siedzi (przynajmniej
      się wyśpi - a to już dużo dla jej samopoczucia), ale niech ma na tyle
      przyzwoitości żeby nie opowiadać w pracy jak to świetnie się czuje i gdzie to
      ona nie była.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka