Dodaj do ulubionych

opowiem Wam historię- podobno mam fioła

    • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 16.05.06, 23:35
      pytanie zasadnicze
      zostaliście zaproszeni z dziecmi?
      uprzedziliscie,ze zabieracie dzieci?

      obawiam sie,ze i mnie by poniosło gdyby jakieś dzieciaki latały po mieszkaniu,
      drażniły psa (pal licho, że spał), nadszarpnęly moja szafę

      uwaga o swiecy nie na miejscu,ale przeciez nie o swiecę tu chodziło..

      trzeba znaleźć złoty środek
      Oni dzieci nie mają, ale to nie powinno byc tutaj argumentem..
      • myelegans Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 03:04
        eee, no juz na nia nie napadajcie. Madziu, wyciagnelas wnioski nie wink. Jak sie
        znajomi beda dopytywac to ich po prostu zaproscie do siebie, dziecko na wlasnym
        terenie, nie bedzie wchodzilo w szkode.

        Z drugiej strony to poruszylas bardzo wazna sparwe wyczucia, kiedy i gdzie i w
        jakich okolicznosciach mozna dziecko zabierac i na jak dlugo. Dla mnie prawde
        powiedziawszy to jest stres. Nie lubie chodzic z wizyta do domow w ktorych nie
        ma dzieci, albo gospodarze sa super pedantami, denerwuje sie, czy nie bedzie
        zadnej nieprzyjemnej wpadki. W takich wypadkach zazwyczaj jestem zupelnie
        szczera i mowie, ze oni moga przyjsc do nas, jak nalegaja na wizyte z dzieckiem
        to chodzimy na krotko i we dwoje, zeby na zmiane pilnowac syna. Zdarzylo mi sie
        przyjsc z 2 miesiecznym synkiem do pedantki-kolezanki niedzieciatej, bo nalegala
        i ... osral jej poduszke, kupa wypsnela sie z pieluchy i obrzygal welniana
        narzute. Odkupilam poduszke, narzute wzielam do prania chemicznego, pomimo, ze
        kolezanka z dzielna mina zapowiadala "nic takiego", ha rzeczywiscie smile))))

        Generalnie to chodzimy z dzieckiem do dzieciatych znajomych, sa zabawki, inne
        dzieci, rodzice przyzwyczajeni do kontrolowanego chaosu, maly sie socjalizuje. Z
        niedzieciatymi znajomymi, albo tymi ktorzy juz z dzieci wyrosli umawiamy sie np.
        wieczorem na kolacje, maly (20m)zostaje z opiekunka, ktora daje mu kolacje,
        czyta i kladzie do lozka. Dobra okazja, zeby porozmawiac o niedzieciowych
        sprawach, zjesc kolacje i na prawde sie rozerwac i skupic na rozmowie, bez
        ciaglego ogladania sie co male robi. Czesto zapraszamy niedzieciatych znajomych
        do nas na wieczor, np na brydza, mlody po kolacji o 20 idzie spac, a my mozemy
        pograc, pogadac i wszyscy sa OK.
    • iljana Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 07:39
      Napisałaś, że po incydencie z szafą skróciłaś wizytę do minimum... a we
      wcześniejszym poscie po szafie, była przciez prośba o przestawienie świecy...
      Więc zostaliście jednak dłużej? Znajomi przyjechali z Niemiec i może nie mając
      z kim jej zostawić, zabrali 6 letnią córkę. To duze dziecko, które moze zajać
      się rysowaniem, puzlami, bajką. Może co do jej obecnosci z rodzicami znajomi
      nie mieli "ale". Uważam, twoje podejście typu "zabiorę swoje dziecko do domu
      zanajomych X by pobawiło sie z dzieckiem innych gości" jest z góry skazane na
      nieprzyjemność. Nie chciałabym, mimo mojej 2 dzieci, by ktoś w moim domu
      urządzał sobie plac zabaw.

      Zauważ, ze mimo tej nietrafnej i nieeleganckiej uwagi znajomi wypytują o was
      (raczej nie oczekując przeprosin), a fakt, że tyle razy was zaprosili, a wy
      przychodząc z dzieckiem dostarczaliście im "wrażeń" (cukier, szafa) świadczy o
      tym, że lubią wasze towarzystwo, zapraszają was, wiedząc że zjawicie się jak
      zawsze z Olą. W innym przypadku, po dwóch Waszych wizytach wpraszaliby się do
      Was. smile
      • melka_x Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 09:19
        Nie widzę wyciągania wniosków.
        Madziu dziwi mnie, że z Twoich postów bardzo wyraźnie przebija przekonanie, że
        nie masz sobie absolutnie nic do zarzucenia. Znajomi zachowali się brzydko, ale
        czy Ty naprawdę uważasz, że Wasze zachowanie było bez zarzutu? Owszem znajomi
        powinni Wam uprzejmie zwrócić wcześniej uwagę, a nie gromadzić irytację, która
        wybuchła przy świecy i po Waszym wyjściu. Ale czy Ty nie mogłaś zwrócić uwagi
        córeczce, żeby zostawiła psa w spokoju (i pal licho spał czy nie spał, w każdym
        razie nie chciał się z dziećmi bawić i nie jest to Wasz pies)? Czy kiedy dzieci
        zaczęły bawić się w berka nie mogłaś próbować zająć córeczki czym innym
        (puzzle, klocki, rysowanie)? Bo zakładając, że znajomi nie mają ogromnego domu
        czy apartamentu berek w czasie spotkania może być dla dorosłych męczący.
        Wreszcie ta nieszczęśna świecawink. Twoje pretensje o kwaśną minę byłyby
        zrozumiałe gdyby dziecko miało z 1.5 roku. Ale chyba 3 i 6 -latce można już
        wytłumaczyć, że w gościach nie biega się bezpośrenio wokół stołu i że nie sięga
        po rzeczy na nim (świeca, wazon z kwiatami, cudze szklanki itp). Mam znajomych
        z 3-latkami i rodzice tych dzieci nie pozwalają na bieganie bezpośrednio wokół
        naszego stołu ani sięganie po rzeczy na stole. I nie ma problemu świec czy
        wazonów. Podsumowując - myślę, że przeprosiny powinny być wzajemne.
        • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 09:33
          Melka, przecież napisałam, że nie uważam, ze to my jesteśmy idealni, a oni be.
          Dziewczynki nie bawiły się w berka wokół stołu, z dala od niego.Co do świeczki,
          to uważam, że przy dzieciach w ogóle nie jest ona wskazana, dziecko nawet
          sięgając ciastko, może cos niechcący strącić, tak samo zresztą jak
          dorosły.Ludzie, czy wasze dzieci naprawde nie bawią sie w domu w chowanego i w
          berka??????!!!!Bo my z mężem bawimy sie w te gry razem z Ola w naszym małym
          mieszkaniu. Wiadomo, nie ma takiej prędkości jak na dworzu, ale jest frajda dla
          małej, śmiech, piski radości.Ok, co do psa się zgadzam.
          "Podsumowując - myślę, że przeprosiny powinny być wzajemne"-my przeprosiliśmy
          za szafę, która nie została zdemolowana jak piszą niektórzy. Wypadła z szyny.
          • chloe30 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 09:40
            madziaaaa napisała:

            >Bo my z mężem bawimy sie w te gry razem z Ola w naszym małym
            > mieszkaniu.

            W WASZYM to róbta co chceta.
            U kogoś może jednak obowiązują inne normy???
          • iwoniaw Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 09:54
            madziaaaa napisała:


            > to uważam, że przy dzieciach w ogóle nie jest ona wskazana, dziecko nawet
            > sięgając ciastko, może cos niechcący strącić, tak samo zresztą jak
            > dorosły.

            Zatem won ze świeczkami dla zasady, tak? A może to jednak rodzice powinni
            uważać, co dziecko robi i _natychmiast_ interweniować w razie jakiejś wpadki?

            Ludzie, czy wasze dzieci naprawde nie bawią sie w domu w chowanego i w
            > berka??????!!!!

            No wyobraź sobie, że naprawdę nie. Zwłaszcza w bloku jest to pomysł poroniony i
            świadczący o totalnym nie liczeniu się z innymi.

            Wiadomo, nie ma takiej prędkości jak na dworzu, ale jest frajda dla
            > małej, śmiech, piski radości.

            Taaaaaaaak, a potem na forum pojawiają się posty w stylu "niemowlę mi usnęło, a
            u sąsiadów u góry wrzaski i łomot, jakby stado słoni biegało..."

            -my przeprosiliśmy
            > za szafę, która nie została zdemolowana jak piszą niektórzy. Wypadła z szyny.

            A zdemolowana to jaka? No, szczerze mówiąc, "zdemolowany" to niekoniecznie
            określenie pomieszczenia dopiero po przejściu tornada i rozwaleniu ścian nośnych...
            • lila1974 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 10:30
              Iwoniaw, no troszkę naciągane.
              Tak, bawię się z moimi dziewczynami w chowanego i w berka. Nie biegamy po domu
              w drewniakach, tylko w podgumowanych kapciach. Śmiechy przy tym są zwyczajne,
              jak to śmiechy, a nie jakieś dzikie wrzaski.

              Nade mną i pode mną mieszkają ludzie z dziećmi i nigdy nie dawali mi poznać, że
              nasze zabawy w czymś im przeszkadzją. Mówią mi "dzień dobry", uśmiechają się,
              więc chyba jest ok. Ja ich dzieci słyszę tylko wówczas, gdy u mnie jest idealna
              cisza, a to i tak tylko wówczas, gdy wytężę słuch.

              Idąc w gości staram się, by moje dzieci nie poczyniły szkód, co oznacza, że
              jeśli jestem proszona na salony, to dzieci trzymam przy sobie. jesli zaś jestem
              proszona do rodziny z dzieckiem, to wszyscy uważamy, by ich zabawa nie
              skończyła się dramatem (zarówno dla dzieci, jak i właścicieli mieszkania). Nie
              mam nic przeciwko, jesli ktoś zwróci mojemu dziecku uwagę - byle zrobił to
              grzecznie.

              Stwierdzenie, że "mam w dupie twoje dziecko" jest zwyczajnym chamstwem.
              • iwoniaw Lila - nie naciągane, tylko przerysowane ;-) 17.05.06, 11:03
                Lila, to było ponoć, gwoli ścisłości, stwierdzenie "mam w dupie, czy twoje
                dziecko się oparzy" - też niezbyt kulturalnie, przyznaję. Jednak, skoro rodzicom
                w czasie pobytu w gościach nie zaświta myśl, że drażnienie psa czy otwieranie
                szafy z niestabilnymi drzwiami może być niebezpieczne i źle się dla dziecka
                skończyć (pomijam tu już uczucia gospodarzy i stosunek do cudzego zwierzęcia i
                mieszkania), to dlaczego ma się o to bezpieczeństwo troszczyć ktoś inny?
                Zwłaszcza, że świeczka stojąca normalnie w lichtarzu na stole jest moim zdaniem
                mniejszym zagrożeniem niż włażenie dziecka w różne kąty, gdzie nie wiadomo, na
                co takie dziecko może trafić. Gdyby gospodarz trzymał w tej szafie np. kwas w
                słoiku i dziecię by rozlało na siebie, kalecząc się rozbitym szkłem, to czyja
                byłaby wina?
                Moim zdaniem problemem tutaj jest fakt, że mimo głosów krytycznych (w o wiele
                bardziej stonowanej formie niż mój) autorka wątku jest przekonana, że zachowała
                się w porządku i że to normalne, że "dzieci się bawią" wszędzie, gdzie akurat
                są, a jeśli ktoś ma zastrzeżenia, to "obraża dziecko i rodziców".
                Tymczasem facet po wyjściu utrapionych gości po prostu nie wytrzymał nerwowo i
                powiedział parę słów nieeleganckich do osoby trzeciej na ich temat. jego błąd,
                jak widać, bo nie dość, że towarzystwo plotkarskie, to jeszcze niereformowalne...
                • madziaaaa iwoniaw 17.05.06, 11:12
                  chyba jednak niedokładnie czytałaś to co napisałam. nie wymagam, aby ktoś inny,
                  obcy, troszczył się o moje dziecko, zas Twoim zdaniem prośba, aby przestawić
                  świeczkę jest zbrodnią. Po raz kolejny powtarzam, że juz wcześniej napisałam,
                  iż nie uwazam, żebyśmy byli bez winy. Tylko nie wiem, czemu z Waszych postów
                  wynika, że dzieci robiły sajgon w obcym domu a ich rodzice jeszcze się z tego
                  cieszyli, choć generalnie mają w nosie co robią ich dzieci i nie zwracają na
                  nie w ogóle uwagi. Czytaj ze zrozumieniem,napisałam , ze można zwrócić uwage,
                  może nawet trzeba, ale w normalny sposób.
                  • iwoniaw madziaaa 17.05.06, 11:20
                    madziaaaa napisała:

                    > Twoim zdaniem prośba, aby przestawić
                    > świeczkę jest zbrodnią.

                    Gdzie to wyczytałaś w mojej wypowiedzi?


                    > Tylko nie wiem, czemu z Waszych postów
                    > wynika, że dzieci robiły sajgon w obcym domu a ich rodzice jeszcze się z tego
                    > cieszyli, choć generalnie mają w nosie co robią ich dzieci i nie zwracają na
                    > nie w ogóle uwagi.

                    No sama napisałaś, że dzieci biegały po mieszkaniu, zaczepiały psa, który nie
                    miał ochoty się z nimi bawić i otwierały szafę pana domu. Rodzice - wedle
                    _twojego_ opisu - wkroczyli do akcji, gdy dzieci już z szafy wymontowały drzwi.
                    Trochę óźno, nie uważasz?

                    Czytaj ze zrozumieniem,napisałam , ze można zwrócić uwage,
                    > może nawet trzeba, ale w normalny sposób.

                    No a kto zwracał uwagę w nienormalny sposób? Do ciebie ktoś bezpośrednio coś
                    powiedział?
                    Wybacz, ale najpierw opisałaś sytuację tak, że mogłam się tylko cieszyć, że u
                    mnie goście się tak nie zachowują (a mam małe dziecko i jestem do różnych rzeczy
                    przyzwyczajona), a potem okazuje się, że obrażasz się na znajomych z powodu
                    plotki, która do Ciebie dotarła.
                    Nie bardzo rozumiem, jak sobie wyobrażasz normalne zachowanie tych znajomych?
                    Nie powiedzieli Ci nic złego bezpośrednio, ty się na nich obraziłaś w wyniku
                    potraktowania poważnie plotki, oni pytają o powód milczenia, a ty obrażona?
                    • madziaaaa Re: madziaaa 17.05.06, 11:35
                      A gdzie wyczytałaś, ze nie powiedzieli mi nic bezpośrednio. Przecież
                      napisałam , że podczas Sylwestra w ich domu zostało to powiedziane wprost do
                      nas, rodziców obu dziewczynek, od drudich osób dowieedziałam sie tylko o tym,
                      ze powinnam na miejscu wówczas postawić dziecko w kącie, skrzyczeć, dać klapsa,
                      bo według gospodarza nasze wyjście ze spotkania i rozmowa nie były karą
                      adekwatną.
                      Wiesz dlaczego wyniknęła ta rozmowa w sylwestra? Bo zaczęliśmy dopytywać sie
                      gospodarza, kiedy chce mieć dziecko. Nawet żona dała mu jeszcze tylko rok do
                      namysłu. Przed slubem rozmawiali na temat dzieci, chciał mieć, po prędziutko
                      okazało się, że o żadnych dzieciach mowy nie ma . Przez to nie odzywa się
                      nawet ze swoimi rodzicami. A my po prostu tłumaczyliśmy mu, że teraz byłaby
                      jeszcze mała różnica wieku, mamy duż rzeczy które możemy im oddać, itp. Na co
                      on stwierdził, że woli nie mieć wcale dzieci niż takie jak nasze . I wówczas
                      sie zaczęło.
                      • chloe30 Re: madziaaa 17.05.06, 11:40
                        madziaaaa napisała:
                        > Wiesz dlaczego wyniknęła ta rozmowa w sylwestra? Bo zaczęliśmy dopytywać sie
                        > gospodarza, kiedy chce mieć dziecko.

                        Boże, co za chamstwo..............
                      • marta76 Re: madziaaa 17.05.06, 11:41
                        Chęc osiadania dziecka to jest tak intymna sprawa,że nigdy nie nawamawiałabym
                        kogos ze swoich przyjaciół.Tym bardziej,że jak piszesz jest to dla tego faceta
                        trudna sprawa i jest w konflikcie ze swoimi rodzicami.Nie dziwię się,ze rozmowa
                        podziałała jak płachta na byka.
                        • madziaaaa Re: madziaaa 17.05.06, 11:46
                          ja też sie nie dziwię, ale byliśmy naprawdę w dobrych stosunkach.Chcieliśmy mu
                          wytłumaczyc co może zyskać, jak fajnie jest być tatą. Tym bardziej, że zona na
                          niego nalega. Są 3 lata po ślubie, ona ma 33 lata, pochodzi z rodziny
                          wielodzietnej(ma 6 rodzeństwa) i dla niej to naprawdę jest dramat. I nie
                          uważam, żeby to było chamskie(do chloe), co innego jak pytasz obcą osobę, a
                          coinnego jak rozmawiasz serdecznie z dobrym kolegą.
                          • marta76 Re: madziaaa 17.05.06, 11:50
                            dla mnie jest to temat do rozmowy tylko między małżonkami.Mnie wkurza jak wiele
                            osób dziwi się,że my z mężem jeszcze nie zdecydowaliśmy sie na drugie dziecko i
                            robia wielkie oczy jak mówimy,że to nasza sprawa.Wiele jest takich "życzliwych"
                            co wiedza lepiej od nas samych.
                            • madziaaaa Re: madziaaa 17.05.06, 11:53
                              a nie wpadłaś na to, że jego żona prosiła nas o pomoc?
                              • chloe30 Re: madziaaa 17.05.06, 11:55
                                madziaaaa napisała:

                                > a nie wpadłaś na to, że jego żona prosiła nas o pomoc?

                                Prosze Cię, nie pogrążaj się jeszcze bardziej.
                              • kawka74 Re: madziaaa 17.05.06, 11:56
                                Tym bardziej się nie dziwię, że facet tak zareagował. Nie dość, że żona go
                                molestuje o dziecko, to jeszcze ściąga posiłki.
                              • swinka-morska Re: madziaaa 17.05.06, 12:56
                                Ja bym was pogoniła na 4 wiatry i trampkami poszczuła w takiej sytuacji -
                                wszystkich, z dziećmi włącznie: starych za chamstwo i dzieci za niszczycielstwo.
                          • kawka74 Re: madziaaa 17.05.06, 11:54
                            No to facet się poczuł osaczony i zareagował odpowiednio do stanu ducha. Ja się
                            mu absolutnie nie dziwię.
                            • marta76 Re: madziaaa 17.05.06, 11:59
                              Na miejscu żony to porozmawiałabym spokojnie z mężem jakie ma plany wobec
                              dzieci.Jeżeli zdecydowanie nie ,starałabym się dociec jakie są tego przyczyny i
                              umówiła na rozmowe z psychologiem.Jeżeli to nie pomoże a kobieta bardzo chce
                              mieć dziecko i nie wyobraża sobie życia bez,byc może trzeba będzie sie
                              rozejść.Rozmowy z przyjaciółmi,że odda się ubranka napewno nie przyczynią się
                              do zmiany decyzji faceta.Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić sytuację,że
                              przed ślubem był bardzo za tym,że chce dzieci a teraz nagle nie.Chyba,że
                              nastąpiła jakas drastyczna zmiana w ich życiu i to spowodowało takie zachowania.
                              • madziaaaa Re: madziaaa 17.05.06, 12:03
                                nie komentuje, tego nie moja sprawa, my chcieliśmy pomóc.Czemu zaszła zmiana w
                                decyzji nie wie nikt.A zona, tak jak napisłam dała mu rok na zmianę decyzji.
                            • madziaaaa Re: madziaaa 17.05.06, 12:00
                              no pewnie, ze mógł sie poczuć osaczony, tym bardiej, że jest pod naciskiem
                              rodziny, ale my rozmawialismy szczerze, nie wywierając nacisku.
                              • chloe30 Re: madziaaa 17.05.06, 12:02
                                madziaaaa napisała:

                                > ale my rozmawialismy szczerze, nie wywierając nacisku.

                                No jeszcze tego by brakowało.
                              • triss_merigold6 Re: madziaaa 17.05.06, 12:05
                                Jesooo ale chamstwo. Samo pytanie to wywieranie nacisku, zwłaszcza w powiązaniu
                                z prezentacją własnych dzieci.
                          • burza4 Re: madziaaa 17.05.06, 19:04
                            madziaaaa napisała:

                            > ja też sie nie dziwię, ale byliśmy naprawdę w dobrych stosunkach.Chcieliśmy
                            mu
                            > wytłumaczyc co może zyskać, jak fajnie jest być tatą.

                            nie, no padłam normalnie!!!! namawiały gościa na dziecko prezentując parę
                            upiornie rozbrykanych dzieciaków, jak ma więcej takich życzliwych w otoczeniu
                            to się nie dziwię czemu jeszcze nie mają własnych smile)))

                            Moja droga - o takie rzeczy jak chęć posiadania potomstwa nie powinno się
                            wypytywać NIKOGO, łącznie z najbliższą rodziną - o ile sam zainteresowany nie
                            zacznie tematu. To jest zwykłe wścibstwo i żadna zażyłość do tego nie uprawnia.
                      • chloe30 Re: madziaaa 17.05.06, 11:46
                        madziaaaa napisała:

                        >
                        >
                        > A my po prostu tłumaczyliśmy mu, że teraz byłaby
                        > jeszcze mała różnica wieku, mamy duż rzeczy które możemy im oddać, itp.
                        Jezu, i jeszcze to. A może jemu nie zależy na rzeczach po waszych dzieciach??
                        Jak możńa komuś tłumaczyć, kiedy dla niego dobrze mieć dziecko, ty wiesz co juz
                        mnei cały ten watek nie dziwi, ty beton jesteś.

                        Na co
                        > on stwierdził, że woli nie mieć wcale dzieci niż takie jak nasze . I wówczas
                        > sie zaczęło.

                        Wcale się nie dziwię - włazicie z butami w jego zycie, to się broni.
                      • kawka74 Re: madziaaa 17.05.06, 11:46
                        > Wiesz dlaczego wyniknęła ta rozmowa w sylwestra? Bo zaczęliśmy dopytywać sie
                        > gospodarza, kiedy chce mieć dziecko.
                        Jesteście straszni. Ja się dziwię, że ci znajomi jeszcze w ogóle chcą się z
                        Wami spotykać.
                  • marghe_72 Re: iwoniaw 17.05.06, 11:30
                    madziaaaa napisała:

                    > chyba jednak niedokładnie czytałaś to co napisałam. nie wymagam, aby ktoś
                    inny,
                    >
                    > obcy, troszczył się o moje dziecko, zas Twoim zdaniem prośba, aby przestawić
                    > świeczkę jest zbrodnią. Po raz kolejny powtarzam, że juz wcześniej napisałam,
                    > iż nie uwazam, żebyśmy byli bez winy. Tylko nie wiem, czemu z Waszych postów
                    > wynika, że dzieci robiły sajgon w obcym domu a ich rodzice jeszcze się z tego
                    > cieszyli, choć generalnie mają w nosie co robią ich dzieci i nie zwracają na
                    > nie w ogóle uwagi. Czytaj ze zrozumieniem,napisałam , ze można zwrócić uwage,
                    > może nawet trzeba, ale w normalny sposób.



                    1. Przecież sama napisałaś,ze nie Wam zwrócono uwagę.
                    Komentarz padł po Waszym wyjściu.
                    2. nikt ie uważa, ze prosba o przesunięcie świeczki jest "zbrdnią"
                    natomiast częsc z nas uważa, ze była ona niepotrzebna.
                    własciciele mieskania mieli ochote ozdobić stół świeczką. I nie musieli jej
                    zabierać bo Twoje dziecko (sporawe już) mogłoby sie oparzyć. Pilnuj dziecka to
                    sie nie oparzy i już
                    3. co do sajgonu.. no cóz, tak włąsnie ja odczytałam Twój post.
                    i chyba nie tylko ja
          • kawka74 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 09:55
            > "Podsumowując - myślę, że przeprosiny powinny być wzajemne"-my przeprosiliśmy
            > za szafę, która nie została zdemolowana jak piszą niektórzy. Wypadła z szyny.
            Nie za szafę. Za całokształt: za drażnienie psa, za bieganinę, za włażenie do
            cudzej szafy bez pytania. To, że Waszej córce wolno się bawić w jej własnym
            domu w różne gry, nie oznacza to, że to samo wolno jej robić w cudzym domu.
            Wyraźnie Twoi znajomi nie przepadają za dziećmi, szczególnie za dziećmi,
            ktorych, jak rozumiem, nie zapraszali. Ich poniosło, to prawda, ale Wasze
            przewinienia nie ograniczają się do drzwi, które wypadły.
          • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 10:23
            madziaaaa napisała:

            > Melka, przecież napisałam, że nie uważam, ze to my jesteśmy idealni, a oni
            be.
            >
            > Dziewczynki nie bawiły się w berka wokół stołu, z dala od niego.Co do
            świeczki,
            >
            > to uważam, że przy dzieciach w ogóle nie jest ona wskazana, dziecko nawet
            > sięgając ciastko, może cos niechcący strącić, tak samo zresztą jak
            > dorosły.Ludzie, czy wasze dzieci naprawde nie bawią sie w domu w chowanego i
            w
            > berka??????!!!!Bo my z mężem bawimy sie w te gry razem z Ola w naszym małym
            > mieszkaniu. Wiadomo, nie ma takiej prędkości jak na dworzu, ale jest frajda
            dla
            >
            > małej, śmiech, piski radości.Ok, co do psa się zgadzam.
            > "Podsumowując - myślę, że przeprosiny powinny być wzajemne"-my
            przeprosiliśmy
            > za szafę, która nie została zdemolowana jak piszą niektórzy. Wypadła z szyny.

            ech.
            Madzia, naprawdę nasze argumenty do Ciebie nie docierają?

            "berek nie wokół stołu tylko dalej " absolutnie niczego nie zmienia.
            Byliscie u kogoś, nie u siebie. U kogoś w mieszkaniu w berka nie powinno sie
            bawić. Kropka. Zresztą w mieszkaniu w bloku to też nie najlepszy pomysł..
            Berek na powietrzu? tak
            Berek w mieszkaniu? Nie

            zabawa w Chowanego u siebie w domu? Tak
            zabawa w chowanego u kogoś? Absolutnie nie. Zwłąszcza u kogoś kto dzieci nie
            ma..

            Ty jestes odpowiedzialna za dziecko. Jesli boisz sie swieczki to nie pozwól
            córce sie do niej zbliżać. a wymaganie,zeby wlasciciele mieszkania jej po
            prostu nie zapalali, bo są dzieci.. jest absurdalne.
          • monika.janicka Nie rozumiesz? 17.05.06, 11:19
            Magda czy Ty naprawde nie rozumiesz ze to nie chodzi o ta szczesna szyne ale o
            fakt ze szafa jest miejscem gdzie ludzie trzymaja swoje intymne rzeczy.. Np.
            gdyby mloda schowal sie do mojej szafy mogla by np. trafic na moj wibrator i
            co ..wtedy biedna pokrzywdzona matka mialaby pretensje o wczesne
            uswiadamianie.. W tej samej szafie na dole w kartonach stoja rozne rachunki..
            co prawda po zaplacone ale sa rozne paiery .. dla mnie wazne.. Jakos nie
            mialabym ochoty tez by dzieci ogladaly moja bielizne lubocieraly sie o biale
            bluzki.. a wiadome jakie MOGA byc lapki po zabawie w berka i hasaniu z psem..
            Kulki a wydawalo mi sie ze to takie oczywiste..
            • madziaaaa Re: Nie rozumiesz? 17.05.06, 11:24
              rozumiem. Przecież nie mam pretensji o to , napisałam zresztą też , że w moim
              mieszkaniu też nie pozwoliłabym się tam bawić. I napisałam też, że gdy
              zobaczyliśmy co sie dzieje, było po zabawie. Ale to ty napisałaś, że w szafie
              może być mnóstwo intymnych rzeczy, wiekszość uważa, ze szafa została
              zdemolowana.
              • iwles Re: Nie rozumiesz? 17.05.06, 12:32
                Magdo, a pomyślałaś, że gdyby drzwi tej szafy wyskoczyły jednocześnie z obu
                szyn (górnej i dolnej), to Twoja reakcja tuż zaraz "po" byłaby mocno spóźniona?
                Piszę tu o bezpieczeństwie Twojej córki.
                • madziaaaa Re: Nie rozumiesz? 17.05.06, 12:45
                  pomyślałam, tylko czy Twoje dziecko jest zawsze, 24 godziny na dobe przy Tobie.
                  CZy jesli się bawi, to czy nie wystarczy co np.kwadrans(w zależności od wieku
                  dziecka i odgłosów dochodzacych)do nich zaglądać?
                  • marta76 Re: Nie rozumiesz? 17.05.06, 12:48
                    Madziaa jeżeli u kogoś to zawsze mam Go na oku.Chyba,że idziemy do naszych
                    przyjaciół,którzy też mają synka w podobnym wieku i chłopaki ida do Jego
                    pokoju.Wtedy na zmiane zaglądamy co 10 minut tak,żeby nas nie widzieli i nie
                    przeszkadzali sobie w zabawie.
                  • iwles Re: Nie rozumiesz? 17.05.06, 12:50
                    Jeśli jestem u kogoś z wizytą - staram się, by ktoś dorosły miał dzieci cały
                    czas na oku.
          • nanuk24 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 22:22
            Ludzie, czy wasze dzieci naprawde nie bawią sie w domu w chowanego i w
            > berka??????!!!!Bo my z mężem bawimy sie w te gry razem z Ola w naszym małym
            > mieszkaniu. Wiadomo, nie ma takiej prędkości jak na dworzu, ale jest frajda
            dla
            >
            > małej, śmiech, piski radości.

            Sorry Madziu, ale Ty naprawde nie znasz zasad dobrego wychowania.
            Czy Ty odrozniasz w ogole pojecie swoj dom, a bycie w gosciach?
            W swoim domu, Ty mozesz nawet zrobic kupe na srodku pokoju, bekac, pierdziec,
            wycierac kozy o meble(jesli lubisz) i co tam jeszcze. Tego chyba w gosciach nie
            zrobisz, prawda?

            To, ze twoje dziecko bawi sie w berka w swoim domu, nie znaczy, ze wolno mu to
            robic w cudzym domu.

            Moje dziecko otwiera szuflady, szafki z garami, wwywala skarpetki z szuflad
            etc, ale tego nie pozwlam robic, kiedy jestesmy u kogos z wizyta.

            Nie rozumiesz tego?

            > Dziewczynki nie bawiły się w berka wokół stołu, z dala od niego.

            jeszcze tego by brakowalo, zeby wokol stolu biegaly. Moze jeszcze pozwolic na
            stol wejsc?
            Kolo stolu czy kolo lozka. W gosciach nie powinno sie W OGOLE BIEGAC!

            Co do świeczki,
            >
            > to uważam, że przy dzieciach w ogóle nie jest ona wskazana,

            A ja tak nie uwazam. Swieczki na stole zapalam czesto. nawet, kiedy goszcze
            dzieci; zakladam, ze nikt mi na stol nie bedzie wchodzil.

            dziecko nawet
            > sięgając ciastko, może cos niechcący strącić, tak samo zresztą jak
            > dorosły

            dziecko moze tez niechcacy stracic lampke z winem, herbate lub kotlet z tacy.
            Czy w tej sytuacji uwazasz, ze gospodarze nie powinni podawac nic do picia i
            jedzenia?
    • marta76 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 12:11
      nie chcę wyjśc na ziejącą jadem,ale zobacz zaczęłas od tego,że chamski kolega
      powiedział ,że ma w dupie Wasze dzieci.Po 100 postach wychodza coraz to nowe
      konkrety ze spotkania.Jeżeli zależy Ci na tej znajomości,odpuśc sobie i
      znajomym.Na przyszłość znajdź kogos do opieki nad potomstwem w chwili kiedy się
      z Nimi spotykasz.Z drugiej strony widzę dużo emocji ,które z biegiem czasu nie
      wygasły,wręcz po tym wątku chyba nawet sie zwiększyły.Tak w życiu bywa,że drogi
      sie zchodzą i rozchodzą.Może czas na długa przerwę.
      • madziaaaa Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 12:14
        no widzisz, sęk w tym , że niestety nie mam już chyba ochoty na kontynuację tej
        znajomości.Znajomi z Niemiec także. Emocje sa, bo znaliśmy się 14 lat. i
        naprawde sie kiedys lubilismy.
        • aureliana Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 12:26
          jak bylam mala i ewentualnie rodzice brali mnie i brata do znajomych (bo nie
          mieli co z nami zrobic) to mialam przykazane siedziec spokojnie, nie biegac, nie
          zaczepiac zwierzat i gospodarzy i niczego co cudze nie dotykac. w swoim domu
          teraz nie lubie dzieci, nie odpowiada mi jesli biegaja ( cudze, bo swoich nie
          mam) i zagladaja do katow, chociaz rozumiem, ze to moze byc dla nich ciekawe.
          podejrzewam, ze twoi znajomi sie wsciekli bo to nie pierwszy taki twoj wybryk i
          po prostu miarka sie przebrala. ty nie zauwazylas przy innych spotkaniach ich
          kwasnej miny a oni byli za malo asertywni zeby od razu reagowac.
          w ogole nie rozumiem pomyslu brania dzieci do doroslych znajomych. przeciez
          dzieci sie nudza i wymyslaja potem takie zabawy. mnnie rodzice rali do znajomych
          tylko gdy naprawde nie mogli mnie zostawic ( siermiezne czasy prl) i generalnie
          na maksa sie wynudzalam, oprocz pojedynczych wizyt kiedy starsi pozyczali wideo
          i tak w wieku 6 lat obejrzalam loty nad kukulczym gniazem, ptaski, the wall i
          inne klasyki wink. spotkania doroslych sa dla doroslych.
        • marghe_72 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 13:01
          madziaaaa napisała:

          > no widzisz, sęk w tym , że niestety nie mam już chyba ochoty na kontynuację
          tej
          >
          > znajomości.Znajomi z Niemiec także. Emocje sa, bo znaliśmy się 14 lat. i
          > naprawde sie kiedys lubilismy.


          czyli skreslasz ich, bo On powiedział, ze ma " w d.... ".
          po 14 latach dobrej znajomosci skreslasz z takiego powodu?


          a moze to jednak oni skreslają ?
    • iwles Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 13:11
      cała ta sprawa wygląda teraz zupełnie inaczej.
      Główną przyczynę zachowania tego znajomego widzę w tym, że on czuje się
      osaczony - względem konieczności posiadania dzieci.

      I dlatego, dopóki mu nie odpuścicie, i nie pozwolicie samemu podjąć decyzję -
      będzie na każdym kroku znajdował kontrargumenty, żeby tylko udowodnić, że on ma
      rację, kiedy dzieci mieć nie chce.

      Odpuśćcie temat.

      Żeby facet nie czuł się osaczony z każdej strony.
      • a-ronka wyrwana szafa (drzwi),pytanie o dziecko 17.05.06, 13:30
        a może jeszcze tak przyjażnie przy stole spytaj się koleżanki ilu miała
        partnerów i czy go nigdy nie zdradzała.

        Jak dla mnie to ta cała sytuacja jest chamstwem z twoje strony Magdo:
        1.berek w mieszkaniu
        2.zaczepianie psa
        3.nakaz odstawienia świeczki podczas uroczystej jak mniemam kolacji
        4.pytanie o potomka (może on nie moze i takie pytania go drażnią)

        Wybacz ale takich gości nie trzymałbym dłużej jako przyjaciół.Skoro uważasz,że
        twoja córka cacy a uczucia gości oraz ich mieszkanie to pestka to ty powinnaś
        się teraz kajać przed nimi aby znów zechcieli z wami rozmawiać

        Jak dla mnie jesteś bardzo niereformowalna i ciągle przytaczasz że to ich wina
        a ty jesteś aniołek.
        Otwórz oczy dziewczyno.
    • asiaasia1 Taaaaa... najlepiej zakneblować i przywiązać ... 17.05.06, 13:58
      do kaloryfera.

      Ciekawe, jakimi dziećmi byli Twoi bezdzietni znajomi.
      Mogli poprosić, byście przyszli bez dzieci.
      A tak naprawdę, to nie ma się czym przejmować.
      Olej ich. (Sorry za słownictwo).
      Ja bym tak zrobiła.
      • marghe_72 Re: Taaaaa... najlepiej zakneblować i przywiązać 17.05.06, 14:47
        asiaasia1 napisała:

        > do kaloryfera.
        >
        > Ciekawe, jakimi dziećmi byli Twoi bezdzietni znajomi.
        > Mogli poprosić, byście przyszli bez dzieci.
        > A tak naprawdę, to nie ma się czym przejmować.
        > Olej ich. (Sorry za słownictwo).
        > Ja bym tak zrobiła.
        >


        ja bym raczej powiedziała
        madzia nie powinna była zabierać dzieci bez wyraźnej zachęty ze strony owych
        znajomych
        zabrala to niech pilnuje
    • chipsi Sami jesteście jak dzieci 17.05.06, 14:25
      Madziu, czy Wy i wasi znajomi nie możecie po prostu spotkać się (tym razem bez
      dzieci i na neutralnym gruncie) i porozmawiać o tym co się stało (lub nie
      stało)? Tak trudno powiedzieć komuś w oczy "Uraziła mnie twoja wypowiedź"?
      Gospodarz też mógł od razu zareagować i upomnieć Was lub dzieci jeśli tak mu to
      przeszkadzało. Lepiej zerwać wieloletnią znajomość? Jeśli takie masz plany to
      niczym nie ryzykujesz podejmując szczerą rozmowę. Przecież chyba bardziej
      grzeczne jest powiedzenie komuś wprost niż ublizanie sobie nawzajem za
      plecami.
      • karolinka123 Dzieci.... 17.05.06, 18:47
        Znam ten problemsad Mam synka 7 mies. Przychodzi czesto do nas tesciowa z
        wnuczka (siostra cioteczna mojego Kubusia). Ma ona 3 lata. Jest wychowywana
        bezstresowo. ZAWSZE jak do nas przyjda szlag mnie trafia! Codziennie sprzatam,
        mam czysciutko, a gdy przyjdzie ta mala to jest :
        1)Wchodzenie do szafy
        2) Wyciaganie z niej wszystkiego co sie da
        3) Malowanie po meblach (raz probowala po scianie jakimis markerami ale sie nie
        udalosmile
        4) Wyrywanie Kubie wszystkich zabawek z reki, tak ze biedny sie boi
        5) Latanie po calym mieszkaniu i wynoszeniu jakis pie..k, ale jednak
        i wiele wiele innych. Najlepsze jest to ze nikt nie zwroci uwagi malej bo ona
        jest i tak pokrzywdzona przez los (rozwod rodzicow), ale czy to znaczy ze maja
        jej na wszystko pozwalac, a tymbardziej na demolke mieszkania? to co ze
        jestesmy rodzina, ale to znaczy ze mam ciagle po niej sprzatac? Wrrr
        • myelegans Re: Dzieci.... 17.05.06, 19:09
          karolinka123 napisała:

          > Codziennie sprzatam,
          > mam czysciutko,
          Poczekaj jeszcze kilka miesiecy, a pozniej przez kilka lat tez bedziesz miala
          wchodzenie do szaf, malowanie markerami po scianach, rozsypywanie cukru po
          podlodze, wcale nie z powodu bezstresowego wychowania, tylko wrodzonej
          ciekawosci dziecka do poznawania swiata.

          Wcale nie znaczy, ze popieram pozwalanie na takie zachowanie w gosciach, ale to
          wina opiekunow, nie dziecka. Musza malej postawic limity, i ty im to mozesz
          powiedziec, skoro to rodzina.
          • fra_mauro Re: madziaaa... idz do klasztoru ! ; ) 17.05.06, 20:25
            ...wdziej wor pokutny, dzieci do adopcji albo jakiego super osrodka
            wychowawczego, gdzie ucza manier i oduczaja wchodzenia do szafy. Nie nadajesz
            sie na rodzicielke, jestes kiepska przyjaciolka, na dodatek wscibska jak
            diabli, bo pytasz o rzeczy oblozone odwiecznym tabu. Nie wystepuj tez na tym
            forum , bo wszystko co piszesz, od razu bylo lub bedzie uzyte przeciwko
            tobie. ;P No chyba, ze... dasz sobie spokoj z dalszym biciem piany na ten
            temat, przestaniesz sie przejmowac i znajdziesz znajomych, z ktorymi bedziesz
            czuc sie wspaniale w kazdej, nawet trudnej sytuacji. Czego serdecznie zycze smile
    • emwu55 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 20:58
      a moja teściowa nie przyjechała na chrzciny mojego dziecka bo "nie miała
      pieniędzy aby w coś się ubrać a w starych łachach nie wypada" a teraz dopytuje
      się gdzie urządamy roczek. No to jestem obrażona od chrzcin czyli 25.12. a
      roczek w ;ipcu. I jeszcze mi mówi, żebym się nie obrażała bo nie ma o co. To
      jak - też mam fioła? Bo ja uważam, że obrażono moje dziecko, mnie i moich
      rodziców w najważniejszym dniu jego młodego życia.
      • marta76 do Ewu 17.05.06, 21:04
        to zupełnie co innegowink
      • triss_merigold6 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 21:08
        Nie przeszadzasz aby z tym najważniejszym dniem młodego życia?
        Można było teściowej dać parę złotych na jakąś nową sukienkę, może faktycznie
        jest uboga?
        • chipsi Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 21:16
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie przeszadzasz aby z tym najważniejszym dniem młodego życia?

          Wydaje mi się że to bardzo ważny dzień, przynajmniej dla osób wierzących,
          zapewne teściowa co niedziele do kościoła lata i ma w czym.

          > Można było teściowej dać parę złotych na jakąś nową sukienkę, może faktycznie
          > jest uboga?

          A w czym przyjdzie na roczek? W czym robi zakupy, chodzi na msze itd? Jeśli
          jest uboga to chyba nikt nie wymaga by przyszła w kreacji wieczorowej i dała
          tysiaka w kopercie.

          Może się mylę w osądach starszej pani ale sama mam teściową której wymówki
          czasami do szału mnie doprowadzają. Na głupsze nikt by nie wpadł. I też się
          dziwi co też i dlaczego mogło mnie ZNOWU urazić (bo to moja wina ze mi przykro).
          • emwu55 Re: do chipsi 17.05.06, 21:22
            widzę, że wiesz o co mi chodzi. ZNOWUU SIĘ OBRAZIŁA - PRZECIEŻ NIE MA O CO.
            • triss_merigold6 Re: do chipsi 17.05.06, 21:23
              To olej. Nie dopytuj się, olej.
        • emwu55 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 21:18
          uboga nie jest tylko reprezentuje typowe myślenie popeegererowskie:"eiyś było
          za darmo a teraz nie dają?". Noży się nie ostrzy tylko kupuje nowe, nic się nie
          naprawia tylko wymienia a potem płacz bo nie ma pieniędzy na nic innego. A poza
          tym co mnie obchodzi w czym przyjedzie - impreza na 6 osób + ona to nie bal u
          carringtonów.
          • triss_merigold6 Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 17.05.06, 21:23
            Znaczy, że nie chciało jej się przyjechać. Tak tylko pytałam, bez złośliwości.
            Mojej teściowej specyficzne wyznanie nie pozwala obchodzić żadnych
            uroczystości - zero świąt, urodzin, imienin, dnia babci/matki/dziecka i też
            jest pięknie tj. nie widujemy się.wink
            Pegeeerowskie myślenie jest straszne i nieuleczalne chyba.
    • glonik Masz fioła, co wykazały inne dziewczyny 17.05.06, 23:02
      Ale ja opiszę historyjkę, która wydarzyła sie w moim domu.
      Małżeństwo. Wiele lat czekania na dziecko. Jest ciąża. Jest poród. Są
      bliźniaczki. Jedna umiera, druga przżywa. Wcześniaki. Mała waży 650 gram.
      Inkubator. Retinoskopia, wtedy jeszcze nie zdawano sobie sprawy na wpływ tlenu
      na oczy.
      Dziecko żyje. Jest do przesady pilnowane: jedzenie miksowane, sterylność i
      wszystko inne. Nie dziwię się.
      Wracamy do scenki domowej - u nas. Mała ma już trzy lata i dalej leci na
      miksowanym jedzeniu oraz fanaberiach.
      Fanaberie to: niechęć do mycia i wypróżniania się.
      Reakcje rodziców na fanaberie drugą sa błyskawiczne. dziecko chce kupke? To
      nieważne, ze obiad jest. Stawiaja nocnik przy stole i...... w tym momencie mój
      Ś.P. Ojciec nie zdzierżył. Postawił nocnik na stole i powiedział: a ja ide
      sobie zjeść obiad z psem. Ten przynajmniej wie, gdzie je, a gdzie sra (sorry).
      Z kąpielą też poszło łatwo. Powiedzialam, ze sie tym zajmę i sie zajęłam.
      Skutecznie. Zapytałam, czy raczka nie chciałaby być czysta. No, zachciała.
      Wtedy zapytałam, czy druga nie zazdrości, ze ta pierwsza tak ładnie pachnie.
      Zazdrościła. A potem pytałam rączek, czy fajnie jest pachnieć i czy może też
      nóżki dadzą sie umyć? Dały. Ale uczciwie przyznam, że to trwało tylko dwa
      tygodnie i jakoś nam się rytuał wytworzył. Miałam więcej spokoju i mogłam sobie
      na takie rozhowory sobie pozwolić. A dziecko jest teraz dorosłą kobietą i jest
      wspaniała.
      Ale jak mój Ojciec na nocnik, tak samo reagowałam na grzebanie w mojej torebce.
      Stanowczo mówiłam: to jest moje, ja twoich zabawek nie biorę, jesli słowa nie
      działały, zabierałam - czasem siłą. I jakoś dało radę.
      Jestem bezdzietna. Z wyboru. I pytania o ewentualny rozród, potraktowałabym,
      jak koszmarne chamstwo.





    • g0sik Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 18.05.06, 00:13
      >...Bo zaczęliśmy dopytywać sie...
      >...A my po prostu tłumaczyliśmy mu, że teraz byłaby jeszcze mała różnica >
      >wieku, mamy duż rzeczy które możemy im oddać, itp. Na co on stwierdził, że
      >woli nie mieć wcale dzieci niż takie jak nasze . I wówczas sie zaczęło.

      O kuźwa! Nie dość, że uzurpujesz sobie prawo włazić z buciorami w życie intymne
      obcych ludzi to jeszcze na argument za dorzucasz używane rzeczy po swoich? A
      nie przyszło Ci do infantylnej główki, że może facet ma problemy i np. nie może
      mieć dzieci? Ja na jego miejscu powiedziałabym Ci żebyś się interesowała f...m
      własnego męża...
    • gotha_martik Re: opowiem Wam historię- podobno mam fioła 22.05.06, 21:51
      mam takei samo zdanie jak Ty.
      dziecko nie dziecko też człowieki należy mu się odpowiedni szacunek!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka