mamalesia
02.06.06, 09:12
A jeżdzimy nim często. Od dwóch miesiecy wracam z dwuipółlatkiem autobusem ze
żłoba do domu. Ludzi w autobusie - milion. W wiekszości młodziany powyzej
gimnazjum. Raz zdarzyło mi się, ze ustąpiono mi miejsce. A widok jednak
przedstawiamy niezły - kobieta, włos rozwiany, bo zawsze biegniemy na ten
autobus (bo jak tu nie biec, skoro koło żłoba mcdonald i "mamo, chce loda"),
cztery siaty, dziaciak na ręku krzyczący - chcę bilet skasować, ja ja!!!!
Miejsce ustąpił mi ponad 60-cioletni mężczyzna. Ale tacy ludzie w większości
normalnego swiata nie istnieją.
Zazwyczaj wchodzę do autobusu i proszę pierwszą z brzegu lale bądź młodziana
o ustąpienie miejsca. Z reguły ustepują. Z reguły.
A pisze to, bo wczoraj myślałam, ze zejde z powodu chamstwa. Wracałam bez
dziecka, także spokojnie stoję. Ludzi, jak zwykle kupa. Koło miejsca, gdzie
stoję, siedzi dziewucha koło dwudziestki, głosno rozmawiająca przez telefon
używając słów, które w większosci słyszę koło sklepu, gdy wieczorem wyrzucam
śmieci. Na którymś tam przystanku wchodzi kobita z synem trochę starszym od
mojego. Siat kupa, dziecko płacze. Autobus jedzie jak szalony, maluch nie
jest w stanie sie utrzymać. Ludzie - brak reakcji. Zwracam się do owej lali,
czy mogłaby być tak uprzejma (mówąc oczywiście na per Pani, bo w tym wieku
mocno na to wrażliwi) i ustąpiła miejsca kobiecie z dzieckiem. Lala burknęłą,
ale wstała. Kobita powiedziała dziękuję, siadła, maluch przestaje płakać.
Dziewucha podchodzi do siedzącego obok chłopaka w podobnym wieku i zaczyna
wiązanki - jakie to skur.., wszystkich kur.. nogi bolą itp... Chopak jej
przytakiwał i tak przjechali - ona stając i bluzgając, on siedząc. i też
bluzgając.
Nie należę pokolenia dinozaurów, bom od laski starsza z 10 lat, ale czasem
czuję się, że żyję w jakimś chorym swiecie. Gdzie to jakiekolwiek wychowanie?
Czy ja wymyślam, czy tylko w Olsztynie takie chamstwo w autobusach miejskch
jeździ? Powiedzcie, ajka u Was lepiej, to sie przeprowadzę!
Ot, takie refleksje, musiałam sie wyżalić, bo dziś znowu autobusem wracamy ze
żłoba.
Trzeba chyba zbierać na samochód...