passaj
07.06.06, 10:51
Witajcie!
Muszę się wygadać albo raczej wypisać na temat mojej teściowej.
Ogólnie to dobra kobieta, ale....za dużo gada, zagadałaby człowieka na
śmierć, jest najmądrzejsza, na wszystkim się zna(kupiłam zmywarkę,
pochwaliłam się jaki to luksus, spokój i piękne paznokcie teraz będę miała, a
ona na to, że szkoda pieniędzy na coś takiego, bo wkładając naczynia do
zmywarki najpierw trzeba je umyć), chce o dużo rzeczach decydować za Nas.
W czerwcu mamy 5 rocznicę ślubu i wpadła na genialny pomysł, że My powinniśmy
coś zrobić dla rodziny typu przyjęcie w domu lub grill.
Na początku małżeństwa przez 3 lata pod rząd robilismy w domu imperzę, ale w
tamtym roku powiedziałam do męża koniec-gdybyśmy przeżyli ze sobą 25 lat lub
więcej to jest co świętować, ale nie tak rok po roku. To dla mnie chore.
Rodzina męża lubi takie spotkania i np organizują imieniny, urodziny, dzień
babci, dzień dziecka itp, itd. A ja wolałabym te pieniądze, które wydam na
imprezę przeznaczyć na dwójkę moich dzieci. Do swojego męża powiedziałam: Czy
Twoja matka musi za Nas decydować i mówić nam co mamy robić i jak? Nie
chciałam dalej rozmwiać bo pewnie zakończyłoby się to awanturą.
Wkurzyła mnie.......wrrrrrr.
Mało tego nie powiedziała tego do mnie, że mamy zrobić imprezę, ale do męża.I
znając życie będzie ta impreza, bo mąż nie będzie chciał zrobić przykrości
swojej matce.
W tamtym roku też nalegała na zrobienie imprezy strasznie, a ja postawiłam na
swoim i powiedziałam jej NIE i KONIEC. To co jakiś czas albo dzwoniła albo
przyjeżdżała i gadała, że trzeba zrobić tę imprezę. Ale w końcu nie było jej.
Swoją drogą tak nalegała na imprezę, a tego dnia kiedy mieliśmy rocznicę
nawet nie zadzwoniła z życzeniami....Super nie.
Co Wy na to?
Jakich argumentów użyć do męża, żeby nie robić imprezy?
Poradźcie coś.
Pozdrawiam.
Passaj