Dodaj do ulubionych

do pracujacych mam mezatek

07.06.06, 13:23
czesc, wlasnie po raz enty przeczytalam ze jakas panienka na szczescie rodzi z niemezem bo wiecej kasy od panstwa dostanie, sek w tym, ze wiekszosc owych niemezatek faktycznie zyje w zwiazkach ze swoimi partnerami, czy to qrde sprawiedliwe ze na taka rodzine lozy sie z moich podatkow? czy bylam gloopia ze wyszlam za maz? moze trzeba bylo postapic ekonomiczniej i miec dziecko z niemezem (w ciaze zaszlam juz po slubie)?
w tej chwili jestem w 24 tc, pracuje i wyglada na to ze bede pracowala do ostatnich dwoch tygodni przed porodem, uwazam ze ciaza to nie choroba i skoro nie ma przeciwskazan do rpacy nie ma sie co ze soba piescic, a tym czasem jakas panne utrzymuje partner a ona jeszcze zakosi pieniazki z moich podatkow bo jest biedna samotna i bezrobotna!!!!
Obserwuj wątek
    • michalina7 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:29
      O rany, teraz Cie zlinczują te wszystkie które nają nie-mężów i powiedzą, że
      kasy od państwanie biorą.
    • nisar Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:31
      Zaraz będzie dziki lincz, ale zanim to nastąpi mam nadzieję, że zdążę: masz
      absolutną rację.
    • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:32
      Takie zycie, nikt nie powiedzial, ze bedzie sprawiedliwie.Zeby Cie szlag nie
      trafial pomysl, ze jako mezatka masz duzo wiecej praw niz konkubina.Gdyby sie
      cos stalo (odpukac) facetowi konkubina zostaje na lodzie.Moze to Cie podbuduje?
      Facet tez placi podatki, wiec i z jego idzie.
      Konkubina ma tyle samo obowiazkow co zona, a w swietle prawa jest osoba obca i
      nie ma zadnych praw.Uwazasz, ze to fair? Nie zawsze mozna wziac slub, wiec nie
      zawsze jest to swiadomy wybór.

      Dzis słuchalam audycji, z ktorej wynika, ze liczba zwiazkow nieformalnych i
      nieslubnych dzieci bedzie stale rosnac, zwlaszcza w duzych miastach.Obecnie
      oscyluje na poziomie 3-4%, wiec nie jest to czesto wystepujace zjawisko.
      • michalina7 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:39
        No bez przesady, aż tak źle nie jest. Są polisy na życie, w których można
        uposażyć konkubinę. Można spisać testament, upoważnić nie-żonę do swoich kont itd.
        • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:50
          Jasne, mozna, o ile sie chce.Tylko ze zonie nalezy sie z automatu, a nie kazdy
          konkubent jednak partnerke zabezpieczy.Z roznych powodow.Testament? Mlodzi o
          tym nie mysla.A podatek spadkowy? Policz ile zaplaci zona , a ile konkubina.
          • elag3 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 16:01
            Mąż jak nie chce też może żonę z testamentu wykluczyć. A co to za sytuacje gdzie
            ślubu się wziąć nie da -chyba bigamia.
            • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 22:32
              > Mąż jak nie chce też może żonę z testamentu wykluczyć

              A niby na jakiej podstawie? Moglby ja wydziedziczyc,ale to wymaga spelnienia
              okreslonych ustawa przeslanek, na podstawie widzimisie nie ma mozliwosci.Poza
              tym ma ona zawsze zagwarantowany udzial w spadku, jeszcze jest zachowek.I
              wspolnosc majatkowa.
              > ślubu się wziąć nie da -chyba bigamia

              Wystarczy, ze facet nie bedzie mial rozwodu- slubu wowczas wziac sie nie da.
    • lunarei Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:48
      A co powiesz na to:
      Rodziłam już jako samotna ze sprawą rozwodową w toku. Alimentów od ówczesnego
      męża nie miałam ("Wyniosłaś się do rodzinki to niech cię utrzymują"). Nic od
      państwa nie dostałam, bo kurna nie byłam samotną matka tylko mężatką, a to, że
      jako studentka dziennych studiów nie pracowałam i nie miałam prawa do
      macierzyńskiego nikogo nie obchodziło.
      Na każdą sprawę można spojrzeć z conajmniej dwóch stron.
      • gorgolka Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:56
        lunarei, mam wrażenie że wątek to nie był zarzut do osób takich jak ty.
        skoro sprawa rozwodowa była w toku to właśnie ty byłaś samotna (mimo iż
        nieformalnie)i tak naprawdę ty powinnaś otrzymywać taką pomoc
        autorka miała chyba na myśli osoby, które żyją w związkach a korzystają z
        pomocy przewidzianej dla samotnych (którymi są tylko formalnie)niby robią to
        zgodnie z prawem, ale ...

        i gdzie tu sprawiedliwość? ot taki paradoks naszego prawodawstwa

        ja osobiście zgadzam się z autorką wątku, i też czekam na lincz
    • deela Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:51
      ja pisze nie do tych ktore biora bo im sie nalezy; ani do tych co nie biora
      co do zwiazkow partnerskich nic nie mam decyzja dwojga ludzi, sama tak kiedys zylam ale wkrewia mnie tekst "wezmiemy slub pozniej bo teraz dostane wiecej kasy"
      a jak z faceta idzie podatkow to chyba slusznie; ale dlaczego z moich??????
      • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 14:06
        Mysle, ze pretensje trzeba kierowac do prawodawcy i tych, ktorzy powinni
        kontrolowac, czy prawo nie jest naruszane.
        Kiedys z automatu kobieta nie bedaca mezatka byla uznawana za samotna, nikt nie
        wnikal jak jest naprawde,teraz wypełnia sie oswiadczenie, ze nie wychowuje sie
        dziecka wspolnie.Tylko kto sprawdzi, czy oswiadczenie jest zgodne z prawda?
        Niewydolny system jest i ludzie to wykorzystuja.Uczciwych ludzi na palcach
        jednej reki policzysz.
        Twoje podatki ida i tak w kosmos, sa marnotrawione i zasilaja kieszenie
        swojakow, to co wyludza "samotne"to kropla w morzu.
        Mnie np. wkurza fakt, ze z zasilkow korzystaja czesto rodziny patologiczne,
        wszelkiej masci nieroby i alkoholicy, uprzykrzajacy zycie spoleczenstwu za kase
        tegoz wlasnie spoleczenstwa.
    • be.em Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:54
      eweidentnie fakt jest taki, że każdy żyje sobie jak chce - jego wybór. ale
      jeśli żyje tak po to, żeby kasę ciągnąć - to już jest bardzo nie cacy. czyli,
      żeby nam eksia alimentów nie daj boże nie podwyższyła - rozwiodę się, zażądam
      ali na naszego syna, na siebie, bo zdradę mu udowodnię w sądzie i jeszcze
      dostanę profity od Państwawink
      • be.em Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 13:58
        ale rzecz jasna będę z nim zyła w konkubinacie dalejsmile
      • gorgolka całkowicie się zgadzam 07.06.06, 13:58
        chory system,
    • mieszkowamama Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 14:06
      Taka jedna moja koleżanka sobie siedzi w domciu, bo ma właśnie niemęża, który
      pracuje, a ona 2 dzieci z niemężami. Tylko tego niemęża nie zameldowała, co by
      jej pieniędzy nie zabrali. I tak sobie siedząc w domciu ma na rękę tysiaka.
      Uprzedzając pytanie co niektórych... Nie, nie zazdroszczę, ale wk... mnie to!
      • joasiiik25 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 14:26
        Dziewczyny ale tak szczerze to nie ma co zazdrościc. Każda, kobieta wybiera
        swoj sposob na zycie i czy wyjdzie za maz za ojca dziecka czy tez nie to jej
        sprawa. Pieniadze lozone od panstwa na rzekomo "samotna matke" kiedys tez sie
        skoncza, partner po kilku "kawalerskich latach" dojdzie do wniosku,ze juz nie
        kocha...i ta teraz szczesliwa "samotna matka" a nie samotna kobieta, zostanie z
        niczym. Niestety tak tez moze sie stac...
        Mam meza, pracuje nie zachodze w glowie na kogo ida moje podatki (bezdomnych
        pijakow, samotne-nie samotne kobiety czy po prostu zapychaja dziure w
        budrzecie. Jestem szczesliwa - nieswiadomasmile
    • moofka Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 14:26
      to jest wlasnie nasza polityka prorodzinna, ktore dyskryminuje zdrową rodzinę
      wspierając wszystkich innych
      • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:25
        Zdrowa powiadasz..
        Zwlaszcza tam, gdzie zona po gebie obrywa;..
        • moofka Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:41
          lola211 napisała:

          > Zdrowa powiadasz..
          > Zwlaszcza tam, gdzie zona po gebie obrywa;..


          ?????????
          w konkubinatach nie ma przemocy?
          nie rozumiem, o co chodzi ci konkretnie
          • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:53
            o okreslenie "zdrowa rodzina" mi chodzi
            myslalam, ze zdrowa to po prostu taka z prawidlowymi relacjami, sformalizowana
            czy nie
    • anek.anek Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:03
      niestem niemężatką od kilkunastu już lat. Nie biorę pieniędzy od państwa,
      chociaż mogłabym. Owszem korzystamy z przywileju rozliczania się z dzieckiem,
      ale robimy to w majestacie prawa, zgodnie z obowiązującą w ustawie definicją
      rodzica samotnie wychowującego dziecko. Na podstawie opinii Urzędu Skarbowego
      takie prawo nam przysługuje. Zmieni się prawo - my stracimy tę możliwość.
      Nie korzystam jednak z żadnych świadczeń socjalnych, bo w tym przypadku
      musiałabym już kłamać (w tej ustawie jest trochę nie pojęcie rodzica samotnie
      wychowującego dziecko). Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nie zlinczuję Cię.
      • ddorka1 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:29
        Jeżeli sie wypowiadasz poczytaj przepisy, wszystkie mamy nie mężatki żeby dostac rodzinne musza mieć przyznane alimenty to raz, tak samo jeżeli chodzi o wychowawcze. Ty dostaniesz bo masz męza a kobieta samotna bez alimentow ma wychowawczy ale bezpłatny.I nie mam zamiaru Cię linczować, sama zyje z partnerem bez slubu, po macierzynskim poszłam do pracy bo na bezpłatnym wychowawczym było by nam trudno. Może lepiej doczepic sie innych, którzy dostaja zasiłki z naszych podatkow a przepijają zaraz za rogiem w pierwszym lepszym sklepie a alkoholem.
        • iwles Re: do pracujacych mam mezatek 08.06.06, 02:06
          Ddorko, zarówno rodzinne, jak i płatny bądź nie wychowawczy zależy tylko i
          wyłącznie od wysokości dochodów na głowę w rodzinie. Jeśli alimenty masz
          przyznane to musisz je wykazać i doliczyć do dochodów.
          To tyle.
    • pysia-aga Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:43
      Ostatnio doszliśmy z mężem do wniosku, że niepotrzebnie się pobieraliśmy, bo
      gdybyśmy tego nie zrobili, to... nasze dziecko bez problemu dostałoby miejsce w
      przedszkolu... a tak się nie dostało, choć oboje pracujemy.
      Przechodząc obok tego przedszkola w okolicach 12-13:00, na własne oczy
      widziałam samochody (bynajmniej nie pojedyncze sztuki) podjeżdżające pod
      przedszkole, wysiadających z nich rodziców (nie dziadków!) i zabierających po
      pół dnia dzieci do domu. Z pracy się urwali czy jak? Po prostu nie pracują, a
      akurat połowa mojego osiedla żyje w konkubinatach... a ci, którzy pracują i
      naprawdę potrzebują miejsca w przedszkolu - nie dostają go...
      więc temat póki co działa na mnie jak płachta na byka.
    • elag3 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 15:57
      mnie tez to wk...Nasza polityka prorodzinna nakręca tylko patologię i skłania do
      kombinowania. Sama mam znajomych, bardzo dzianych ktorzy wzięli tylko ślub
      kościelny po to żeby po pierwsze oszczędzać na ZUSie a po drugie pobierać
      zasilek dla samotnej matki, drugie dziecię w drodze więc i becikowe pewnie wezmą.
    • trudy77 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 16:07
      Z mojego najbliższego otoczenia. Żyli od dawna razem, on "biznesmen", a ona
      udawała samotna matkę i przez 3 lata brała zasiłek macierzyński, czy jak to się
      tam nazywa. Mnie tez wkurza taka patologia. Fuj.
      Ponieważ jesteśmy pełną rodziną, to mojemu dziecku od państwa nic się nie
      należy.
      • joasiiik25 Re: troche w obronie samotnych... 07.06.06, 16:20
        Mam kolezanke ktora sama wychowuje corke (3 letnia) z ojcem dziecka swiadomie i
        z wlasnego wyboru nie utrzymuje kontaktow, nigdzie nie pracuje...(szuka pracy).
        Nie bierze zasilku z pomocy spolecznej( nie ma smialosci prosic), jedynie
        rodzinne. To caly jej dochod. Alimenty otrzymuje na dziecko raz na kilka
        miesiecy. Mieszka z babcia. Mala od wrzesnia pojdzie do przedszkola a kolezanka
        juz sie martwi za co zaplaci za przedszkole.
        Uwazam,ze w takich skrajnych przypadkach panstwo powinno pomagac matce i
        dziecku. ale klopot w tym,ze weryfikacja takich ludzi jest b. ciezka sad
        (naprawde potrzebujacych)
        • moofka Re: troche w obronie samotnych... 07.06.06, 18:05
          wiec kolezanka powinna otrzymywac pomoc, jako osoba bez srodkow do zycia
          a nie z automatu za niemanie meza, jak to sie odbywa teraz
    • bri Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 16:29
      Tez mnie wkurza, ze to z moich podatków ale prawo jest prawo.
      • ddorka1 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 19:43
        A czy to jest sprawiedliwe, ze ja mimo że pracuje płace podatki to nie dostaje na dziecko rodzinnego bo nie jestesmy po slubie. I tak samo mi sie nie nalezy wychowawczy płatny.W każdą strone gdzie nie spojrzymy jest niesprawiedliwość.
        • sutra Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 20:15
          czy mozesz mnie oswiecić, komu się należy wychowawczy płatny?
          • phantomka Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 20:52
            A znasz najnowsze przepisy? po pierwsze, mam nie meza i nie przysluguja nam
            zadne pieniadze z tyt. wychowywania dziecka (bo stac nas na jego utrzymanie),
            po drugie, aby otrzymac pieniadze od panstwa nalezy przedstawic zasw. z sadu
            dot.starania sie o alimenty lub o tym, ze ojciec dziecka jest nieznany (co nie
            jest takie proste do zalatwienia), takze jezeli nie znasz przepisow, to nie rob
            glupiej burzy w szklance wody i nie martw sie tak o swoje pieniadze, bo nigdy
            nie wiesz, co cie czeka i moze kiedys my bedziemy pyszczyc, ze musimy na ciebie
            lozyc.
          • ddorka1 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 20:53
            Pewnie, że mogę podam Tobie na przykładzie moja siostra jest na wychowawczym dostaje 400zł + 50zł rodzinnego , mają z męzem dochód co prawda mniejszy niż 504zł netto na jedna osobe, Ja zarabiam mniej więcej tyle samo co siostra ale nie dostaje rodzinnego i nie mogłam zostawć na wychowawczym płatnym bo nie nalezy się te 400zł matką dzieci które zyją ze swoimi partenrami bez ślubu. Wuięc czy to rownież jest sprawiedliwe? Tez płace podatki, musiałam wrócić do pracy nie należą mi sie rzadne dodatki na dziecko, a mimo wszystko wolałabym zostac z moim 4 mies dzieckiem w domu niz płacić opiekunce i wracac do pracy.
          • phantomka Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 20:54
            Rodzinny dostaje sie wtedy, kiedy masz okreslony prog dochodowy i nie jest tu
            istotny twoj stan cywilny. Do rodzinnego mozesz otrzymac dod. z tyt.
            korzystania z urlopu wychowawczego wtedy, kiedy wasze dochody nie przekraczaja
            504 zl/na os. z tym, ze twoje dochody nie sa liczone ze wzgledu na ich utrate.
            • agaa_p Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 21:10
              phantomka napisała:

              > Rodzinny dostaje sie wtedy, kiedy masz okreslony prog dochodowy i nie jest tu
              > istotny twoj stan cywilny. Do rodzinnego mozesz otrzymac dod. z tyt.
              > korzystania z urlopu wychowawczego wtedy, kiedy wasze dochody nie przekraczaja
              > 504 zl/na os. z tym, ze twoje dochody nie sa liczone ze wzgledu na ich utrate.

              nic dodać nic ująć
            • lola211 Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 22:37
              > Rodzinny dostaje sie wtedy, kiedy masz okreslony prog dochodowy i nie jest tu
              > istotny twoj stan cywilny

              Matka samotna, zeby otrzymac rodzinny MUSI miec zasadzone alimenty.Inaczej
              zasilku nie otrzyma- ani rodzinnego ani dodatkow do niego.
    • agaa_p Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 21:15
      a masz jakiś pomysł na kontrolę niemężatek korzystających niesłusznie z zapomóg? Bo przecież nie wszystkie one pobierają dodatki na zasadzie "kradnę, bo mi prawo na to pozwala".
      • sutra Re: do pracujacych mam mezatek 07.06.06, 22:26
        Pomoc społeczna przyznaje zasiłki i to ona powinna weryfikowac, czy się należą.
        Robi się tzw. wywiad srodowiskowy na przykład.
        • balbinka01 Re: do pracujacych mam mezatek 08.06.06, 01:45
          a przepraszam, myślisz, że ja jako niemężatka nie pracuję? pracowałam do końca
          8 miesiąca. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że z postów wielu wynika, że
          kobieta, która zyje w konkubinacie jest leniwa, ciągnie tylko kasę od chłopa,
          naciąga państwo i generalnie jest bee. To są stereotypy.

          Poza tym - nie osądzajcie po pozorach!!! jedna z Was stwierdziła, ze widziała,
          iz ktos wczesniej zabiera dziecko ze żłobka wczesniej, wiec pewnie nie pracuje.
          Ja odbieram dziecko miedzy 13 - 14 - ktos tez mógłby mnie o to posądzić. A
          prawda jest taka, że pracuję nocami, kończę dyżury po 6 rano, dziecko idzie do
          żłobka, żebym mogła się wyspać. wstaje po 6 godzinach i pedze po małą. Poza
          tym - czy to zle, że pierwszeństwo w przyjęciu do placówki ma dziecko bobiety
          samotnej????? Jesli tak myslicie, to współczuję braku współczucia i zrozumienia
          drugiej osoby. Zawsze obywatele będą naciągac panstwo - dopóki swiat nie bedzie
          idealnie urządzony, czyli nigdywink))Poza tym wolę, aby moja kasa szła do rodzin,
          które naciagakją panswtwo, bo nie starcza im na godne zycie, niż do kieszeni
          urzedników, gdzie tak faktycznie idzie większość moich pieniedzy.

          I ostatnia uwaga: nie mam slubu z moim partnerem, mieszkamy razem, kochamy się
          i jesteśmy RODZINĄ, czujemy sie nią, mimo braku papierka.
        • agaa_p Re: do pracujacych mam mezatek 08.06.06, 06:26
          sutra napisała:

          > Pomoc społeczna przyznaje zasiłki i to ona powinna weryfikowac, czy się należą.
          >
          > Robi się tzw. wywiad srodowiskowy na przykład.

          słusznie, słusznie

          Ktoś tu wcześniej napisał, że aby matka samotnie wychowująca dziecko mogła otrzymać zas. rodzinny musi mieć zasądzone alimenty. Czyli to już pierwszy krok weryfikujący. CChyba, że para mieszkająca razem wzięłą pod uwagę. W sumie co tam...jedna sprawa w sądzie czy dwie i zas. jest tongue_out)))
          a ja i tak nie żałuje, że ślub wzięłam. A na sprawiedliwość finansowania w państwie i tak nie ma co liczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka