Dodaj do ulubionych

wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:(

15.07.06, 14:27
Nie radzę sobie ostatnio psychicznie z opieką nad naszym maluchem. Z natury
jestem bardzo nerwowa, łatwo wybucham. Ostatnio miałam strasznie dużo na
głowie. Ważny projekt w pracy (stres), zmiana niańki (stres), okazało się, że
mały jest alergikiem (stres), całe zeszłe półrocze w pracy - stres. No a mały
ma 1,5 roku. Wszystko nie, ciągłe histerie. Dzisiaj mamy wesele w rodzinie.
Pojechaliśmy po koszulę dla męża. Mały latał po sklepie jak oszalały, ściągał
koszule i buty z półek, uciekał...Mąż w międzyczasie miał ważny telefon z
pracy. W końcu nie wytrzymałam - wyszłam ze sklepu i powiedziałam, że
jedziemy do domu. Mąż wpadł w szał, zaczął wrzeszczeć, że nie panuję nad
dzieckiem, że on to umie się nim zająć, ja jestem do niczego itp, itp. Teraz
się nie odzywamy, na wesele chyba nie pójdziemy. Mały nie chce zasnąć...Nie
radzę sobie z tym życiem. A mam tylko jedno dziecko.
Obserwuj wątek
    • edycia274 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 14:58
      Znam to. Mam tak z małą.Dla mnie zakupy to zgroza. Wytłumacz mężowi,że
      wychowanie dziecka to wielki trud...a wogóle jak coś pisz na priv coś Ci
      napisze.
      nie martw się.
    • mynia_pynia Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:14
      Bo dzieci się dzielą na : dzieci i terrorystów wink
      I czasami nie jest ważne wychowanie.
      Można popatrzyć na dzieci z tego samego domu, zdarza się że jedno to anioł a
      drugie diabeł wcielony, a tak samo wychowywane.
      Nawet bliźniacy są różni pod względem charakteru, posłuszeństwa, ciekawości
      świata, itp.
      Po prostu trafiłaś na "gorszy egzemplarz"

    • niutaki Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:23
      po jaką cholere ciągłaś dzieciaka do sklepu? maż idzie, wybiera, mierzy,
      pokazuje się Tobie/lub nie i już. Po co tam dzieciak????
      • latouche Re: niutaki 15.07.06, 19:35
        a moze nie maja z kim zostawic dziecka? ja tak mam, oboje z mezem jestesmy
        naplywowi w Krakowi, i ja moje dzieci ciagam za soba wszedzie, nawet jak ide do
        weterynarza z ktoryms kotem wink

        • niutaki Re: niutaki 15.07.06, 21:20
          ale byli WE DWOJE zauważ moja drogasmile więc mąż mógł iść po tą cholerną koszulę,
          a żona mogła się zająć dzieckiem tj: pospacerować/iść na lody/obejrzeć wystawy
          w pobliskim sklepie, proste?
    • gacusia1 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:32
      Badz dzielna i popros meza o pomoc.Ja mam dwoje dzieci,ale cora to juz
      pannica,a syncio ma 8,5 m-ca i diabel wcielony z niego.Miewam takie okresy,gdy
      wydaje mi sie,ze nie mam juz siel,ze wsciekam sie na meza,ze nie pomaga i
      ogolnie mam wtedy dosyc wszystkiego.Powiem Ci szczerze,ze wlasnie wsparcie meza
      bardzo pomaga,chocby na chwile zajal sie malym,a ja odzyskuje spokoj. Glowa do
      gory!
      • kurka.domowa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:39
        Mąż mi pomaga i to dużo, ale ostatnio cały tydzień całe popołudnia i wieczory
        byłam z małym sama. Cholernie trudno go uśpić ostatnio, także skakanie do 23.
        Potem czuję, jakby przejechał po mnie czołg. Wczoraj np. pół godziny wracaliśmy
        ze sklepu, mały co chwila wybiegał na ulicę, ja za nim, szarpanina, krzyki,
        dziwne spojrzenia ludzi...
        Z tą koszula to tak jest, że wolałam ją zobaczyć przed zakupem, wiecie, jak to
        jest...Problem w tym, że chyba (a raczej na pewno) mam nerwicę, ale nie mam za
        bardzo czasu, żeby to leczyć. Wybucham o byle gó.....
        • marripossa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:53
          Wczoraj np. pół godziny wracaliśmy
          >
          > ze sklepu, mały co chwila wybiegał na ulicę, ja za nim, szarpanina, krzyki,
          > dziwne spojrzenia ludzi...

          Ze co? Gdybyś trafila na mnie, to na dziwnym spojrzeniu by się nie skończylo.
          Dziecko 1,5 roczne ma w wózku jechać (nie lubi i drze się? Trudno.
          Przyzwyczai się.) albo noś na rękach a nie samo ganiać po chodnikach.
          Naprawdę, w ten sposób to sama sobie życie utrudniasz.
          • dwazera Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 15:59
            to samo pomyślałam.Ty naprawdę nie panujesz nad swoim dzieckiem.Zaczyna
            rozrabiać w sklepie?Na ręce i już nie biega.Ciężki?Do wózka.Sama sobie
            utrudniasz życie
            • kurka.domowa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 16:09
              Wzięcie na ręce odpada. Wygina się w chińskie "s", szarpie, krzyczy. Musiałabym
              naprawdę zastosować przemoc, i to konkretną, a to już by była porażka...
              • mama5plus Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 19:09

                kurka.domowa napisała:

                > Wzięcie na ręce odpada. Wygina się w chińskie "s", szarpie, krzyczy.
                Musiałabym
                >
                > naprawdę zastosować przemoc, i to konkretną, a to już by była porażka...

                Porazka bo co? Bo ograniczysz swobode 1,5 latkowi ktory sam sobie zagraza?
                Czy nie mylisz pojec przypadkiem? To nie przemoc a dyscyplina, ktora w
                normalnym wychowaniu ( a nie w zle rozumianym `bezstresowym`) jest dziecku
                potrzebna jak powietrze i jest przejawem zdrowej milosci do niego. Dziecko nie
                bedzie siedzialo w wozku jesli sie go do tego nie przyzwyczai. Czasem znoszac
                krzyk i nie ulegajac mu `bo chce`. No niestety.
                Moje dziecko tez nie lubi w wozku za dlugo siedziec, ale mi akurat to nie
                przeszkadza bo nie mam potrzeby go w nim wozic.
                Na zakupy raczej nie biore acz rozumiem, ze ktos musi.
                Ale jest przyzwyczajony, ze idzie na rece czy do nosidla na plecy jesli
                trzeba. Oczywiscie, ze sie buntowal, ale z czasem przywykl i zaakceptowal.
                Innego wyjscia nie mial wink
                Ja tez.
                Przeciez na wszystko mu nie pozwole.
                • niepytana Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 20:46
                  Mama5plus

                  Popieram, popieram, popieram. 100% racji i zdrowego rozsadku. Gratuluje Ci, a
                  Twoim dzieciom (masz ich 5? wiecej?) gratuluje madrej i kochajacej mamy.
                  Pozdrawiam.
                  • mama5plus do niepytanej 18.07.06, 11:00
                    Tam madrosc! wink
                    To instynkt samozachowawczy :o)
        • a.lenard Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 20:52
          jak ja idę na zakupy z córą to biorę wózek, czasami się wpiekla, ale nie
          wypuszczam aż nie pozałatwiam wszystkiego. Wtedy ona ma chrupki i wszelkiego
          rodzaju zapychacze, chlebek ryżowy i sok, plus zabawki, książeczki itp. I jakoś
          znosi, chociaż jakbym ją puściła to by rozniosła sklep w pięć minut, taki z
          niej łobuz smile
          Co do nerwicy to ja też mam, plus dodatkowo małą arytmię, ale nie wolno wyżywać
          się na dziecku. Kardiolog nie przepisał mi leków, bo choroba jeszcze nie jest
          na takim etapie, ale ja czasami mam ochotę rozszarpać kogoś. Ale na dziecku się
          nie wyżywam!!!
          Weż sobie łykaj Kalms, ale regularnie, to cię wyciszy, możesz dodatkowo pic
          melisę, naprawdę pomaga smile
    • annaka Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 16:47
      A mnie się wydaje, że Ciebie stres zżera. Dziecko w tym wieku ma prawo
      być "szatanem", czasami opanować takiego biegacza to sztuka. Ale to norma dla
      około 2-latków.
      Tak naprawdę weź się za siebie. Jeżli zalezy Ci na zdrowych relacjach - poluzuj
      w pracy, przestań denerwować się na męża (szczególnie, ze Ci pomaga). No cóż -
      życie młodej mamy jest nielekkie a życie na maksa na kilku frontach może
      wykończyć psychicznie i fizycznie. Na kilka miesięcy warto "zainwestować" w
      dom, rodzinę, na pracę jeszcze znajdziesz czas i będziesz miała więcej siły.
      Takie jest moje zdanie.
      • niepytana Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 20:52
        annaka napisała:

        Dziecko w tym wieku ma prawo
        > być "szatanem"

        Dziecko nie ma prawa byc "szatanem" a rodzice jesli dziecko kochaja to zrobia
        wszystko zeby nie bylo "szatanem" w zadnym wieku, ani zeby mu sie czasem nie
        wydawalo ze on ma prawo byc "szatanem". To jest rodzicow obowiazek ze tak
        dobitnie dodam 'zasrany' zeby uchronic dziecko przed takim glupim tokiem
        myslenia (swiete prawo bycia "szatanem" w wieku 1.5 lat) a otoczenie przed
        tymze dzieckiem.
        • annaka Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 10:33
          A - to Ty z tych kobiet, co zniesmacza widok wściekłego dwulatka... I pewnie
          rzucasz komentarz "Moje dzieci są lepiej wychowane...". No to gratuluję. Akurat
          mój młodszy nie jest aniołkiem i nie chodzi grzecznie za rączkę. Mogę
          oczywiście dać klapa w dupe, usadzić na siłę w wózku... nie, ja po prostu nie
          łążę z małym po sklepach smile
    • edka05 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 16:49
      Odwróć sytuacje i się zastanów. To Ty chcesz kupić sobie coś do ubrania i
      jedziecie z całą rodziną. Dla mnie takie zakupy to porażka. Chciałabym w
      spokoju i bez pośpiechu sobie poprzymierzać. Przecież Twój mąz mógł sam jechac
      po tę koszulę . Jemu chyba matkować nie musisz. Ostatecznie jak bardzo Ci
      zalezało, trzeba było zostawić dziecko opiekunce.
    • kurka.domowa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 17:16
      Wszystko się zgadza, ale...W pracy przez ostatnie pół roku nie mogłam
      poluzować, bo tylko na to czekano. W styczniu mnie poinformowano, że jestem na
      liście do odwałki, ale mam jeszcze szansę. A w moim zawodzie o pracę cholernie
      trudno, wiem, bo cały czas się rozglądam. Na dodatek w moim zawodzie nie można
      sobie tak na pół roku odpuścić, albo jesteś w miarę na bieżąco, albo do
      widzenia.
      Z zakupami nie wszystko uda się tak zaplanować. Dziś rano mąż stwierdził, że
      przydałaby się nowa koszula. No to jedziemy..., spontanicznie, no i mamy za
      swoje.
      Niestety...wszystko niby proste i logiczne, a jednak kryzysy przychodzą.
      • triss_merigold6 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 21:07
        Zakupy robić oddzielnie zwłaszcza odzieżowe i tyle. Dorosły facet chyba potrafi
        dobrać koszulę do garnituru? A dziecko 1,5 roczne w wózku, najwyżej pokrzyczy.
        Mojemu też się niekiedy w wózku nie podoba.
        • grzeczna_ewa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 11:17
          droga kurko a kiedy zamierzasz u temperowacmalca jesli juz teraz sobie z nim
          nie radzisz?Mam poltorej rocznego syna i chodze z nim na zakupy..Mlody siedzi
          w parasolce..lub w wozku na zakupy..Pewnie co rusz cos wklada ..a ja jak nie
          widzi odkladam..On nie placze ja mam spokoj.Na ulicy,chodniku to nawet nie
          wyobrazam sobie by moglo isc samo.Samochody inni przechodnie a jednak maluch
          placze im si epod nogami i po co ma sie on lub oni wywracac?..A mezus ..to
          sorki zone umial wybrac a koszuli sobie nie ..najwyzej ..Widze ze ty lubisz byc
          nie zastapiona.Gdybys Ty wizela malego narece a maz mogl spokojnie wybrac nei
          byloby awantur..
    • nanuk24 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 21:34
      A maz nie umie sobie koszuli kupic?
      Jezeli juz musieliscie razem isc na zakupy, to czemu wozka nie wzielas? Ja bez
      wozka sie nie ruszamsmile Syn nie cierpi w nim siedziec, ale to juz nie moj
      problem tylko jegosmile
      Nie wyjdzie z niego, dopoki swoich spraw nie pozalatwiamwink
      • kattkak Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 15.07.06, 23:06
        dziewczyny, macie rację,że facet mógłby sobie sam kupić koszulę, albo że nie
        brać dzieci na zakupy. Z tym się zgadzam w 100%.
        Ale też rozumiem,że czasami trafi się egzemplarz, który potrafi się przewrócić
        wózek w sklepie, drzeć się i na prawdę, nie można go uciszyć.
        Przerobiłam kładzenie się na podłodze w zimowej breji i "robienie orła" na
        podłodze sklepowej, wychodzenie z wózka i różne inne histerie.
        Na pocieszenie dla autorki postu: jeżeli jesteś konsekwentna i nie reagujesz na
        tą ciągłą próbę sił, to gdzieś koło drugiego roku dziecko odpuszcza.
        I jeseś w stanie zrobić spokojnie zakupy z dzieckiem.
    • iwles Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 03:16
      Wakacje! Urlop!

      Koniecznie !

      Musisz odpocząć .............
    • cyborgus Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 05:09
      stres Cie zjada, dziecko rzadzi. uzycie sily w wypadku 1.5 dziecka ktore
      rozrabia nie jest porazka, (nie mowie o biciu). Trzeba to podpache i do wozka,
      albo wyjsc ze sklepu. najlepiej zrobic to bez nerwow. Gdy moja 16-miesieczna
      zaczyna szalec, to oboje z mezem przestajemy zwracac na nia uwage, i prowadzimy
      mila konwersacje we dwojke (katem oka tylka sprawdzajac). Mala nawet minuty nie
      wytrzymuje, zamienia wszystko w zart aby wyjsc z sytuacji z twarza, i robi to
      co my chcemy.

      Troche sie zrelaksowac i zrewidowac metody wychowawcze, a wszystko sie ulozysmile)
    • lucerka Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 08:21
      Jesli maz tak wspaniale umie panowac nad dzieckiem to wyslij swoich facetow
      samych na zakup koszuli.
    • niusianiusia jak u nas... 16.07.06, 12:11
      mam bardzo podobne odczucia.... nie potrafię zapanować nad dzieckiem. Ma 1.7
      roku i przebywanie z nim to męka. Ciągle zastanawiam się, czy to maoja/nasza
      wina wychowania, ze nie djamey sobie z nim rady, że nas nie słucha, ciągle
      okazuje swoje nastroje, jest nie do upilnowania. Okna w domu sa tylko uchylane,
      zeby dziecko nie wypadło, bo chwila nieuwagi a mały już jest na parapecie.
      Jestem przeciwnikiem bicia dzieci, ale parę razy klapsa w pieluchę dałam.
      Niestety jego nawet to nie wzrusza. Robi co chce. Do tego ciągle szłyszę uwagi,
      że to moja wina, że nie potrafię dziecka wychować, ze nie nadaję się na matkę
      itd... ( uwagi mojej mamy, kiedy nie chce małemu dać klapa). nie wiem, czy to
      ja/my jesteśmy tak marni wychowawczo, czy poprostu dostał nam się taki
      egzemplarz...
    • kasja78 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 12:14
      a moze czasem odpocząc od dziecka? I nie zabierać na zakupy... A facetowi latwo
      powiedziec że sobie nie radzisz, bo pewnie sam mniej sie nim zajmuje. Ja tez
      mam czasem dośc swoich pociech i mam ochote za nimi zatęsknić-na szczęscie juz
      od sierpnia do pracy.
      • kurka.domowa Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 16.07.06, 13:46
        NA dodatek u nas jest to nieprzewidywalne. Czasem idę do sklepu, a mały
        grzecznie siedzi w wózku i mogę wszystko załatwić jak trzeba. Czasem już po 10
        minutach jest sajgon.

        Pojechaliśmy w końcu na to cholerne wesele. Obstawiałam, że wyjdziemy po
        godzinie, bo mały zacznie wszystko ściągać ze stołu. Bawiliśmy się do północy,
        maly czuł się świetnie, był grzeczny, podrygiwał na parkiecie, nie
        marudził...Ja za nim nie nadążam.
        • dwazera Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 17.07.06, 10:17
          no i fajnie że wesele było udane,cieszę się.

          Ale weź sobie do serca to,co niektóre dziewczyny tutaj pisały:popełniasz błędy w
          wychowaniu dziecka.Twój synek jest energiczny i rozbrykany,są takie dzieci i
          okiełznanie ich wymaga wielkiego wysiłku.Problem w tym,że nawet nie próbujesz go
          okiełznać.Nie chwycisz na ręce,"bo się wyrywa",więc patrzysz z bezsilnym
          rzyzwoleniem jak szaleje.Napisałaś,że obawiałaś się,że mały będzie ściągał
          wszystko ze stołu:to też norma?Teraz twoje dziecko jest małe,ale wkrótce zacznie
          kojarzyć fakty i doda sobie dwa do dwóch:mogę rozrabiać i rzucać towarami w
          sklepie,a kiedy matka pryjadzie zacznę wyć,więc da mi spokój.Zacznij go
          wychowywać już teraz,bo jak na razie to on wychowuje ciebie
        • truscaveczka Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 17.07.06, 10:36
          Kurka, ale mnie się nasuwa jedno a propos Twojego pierwszego postu - porzecież
          Ty dobrze zrobiłaś!
          1. Próba socjalizacji dzieka przez abranie do sklepu.
          2. Próba nieudana, więc za tyłek i do domu.
          Tak się chyba wychowuje, co? A nie unika sytuacji, w których dziecko mogłoby być
          nieposłuszne, bo jak nie to to co innego wink
    • agnes0101 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 17.07.06, 10:37
      Też jestem bardzo nerwowa i przez pierwszy rok moje dziecko i mąż nie mieli ze
      mną najlepiej. Przeprowadziliśmy jednak poważną rozmowę , ja zaczęłam patrzeć
      na wszystko nieco na luzie i od razu jest lepiej choć bywają złe momenty. Na
      pewno tutaj nie pomaga stres , wiem bo gdy ja byłam w podbramkowej sytuacji w
      pracy to w domu byłam nie do wytrzymania. Ale zawsze staram się opanować, bo
      wiem że moje dziecko właśnie agresją reaguje na mój nastrój. To u mnie
      prawidłowość gdy my z mężem się kłócimy lub ogólnie mamy złe nastroje nasze
      dziecko od razu to wyczuwa i jest nieznośne. Także być może u was jest
      podobnie. Jeśli chodzi o kupno koszuli to ja osobiście nie pozwoliłabym pójść
      mężowi samemu, nie każdy ma gustsmile Na zakupy zarówno spożywcze jak i ubraniowe
      chodzimy zawsze razem, ale staramy się by robić je podczas drzemki małego lub
      właśnie po, gdy jest wypoczęty i w związku z tym w dobrym nastoju. Oczywiście
      nie zawsze jest idealny ale ja jestem bardzo stanowczą i konsekwentną osobą i
      moje dziecko wie że ze mną wiele nie wskura. Jego rzucanie się na ziemię,
      koanie i etc nie robią na mnie większego wrażenia więc on sobie odpuszcza. Co
      do przyzwyczajenia dziecka do jazdy w wózku, oj długo to trwało, uczyliśmy go
      jak byliśmy nad morzem. Nad wodę szliśmy dość długo przez las więc mały aby się
      przyzwyczaić napłakał się strasznie. Nie reagowaliśmy, tzn. tłumaczyliśmy tylko
      że nie ma możliwości go wyjąć, także po kilu dniach histerii odpuścił sobie.
      Teraz wie (ma 1,9 rok) że nie ma co płakać bo i tak nic nie wskura. Także życzę
      konsekwencji i stanowczości, a dziecko wreszcie wyczuje kto tu rządzi.
    • ewa2233 Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 17.07.06, 13:34
      a mnie zastanowoiło jedno.
      Skoro mąż uważa, że świetnie - i lepiej!smile daje sobie radę z dzieckiem,
      dlaczego to TY, gdy idziecie razem, musisz za dzieciakiem biegać i pilnować go
      by nie uciekł na jezdnię?
      Odpuść SOBIE, daj się wykazać mężowi.

      Nerwy Ci puszczają, mąż nie zajmuje się akurat czym innym, powiedz mu: nie daję
      rady, jesteś w tym lepszy - zajmij się dzieckiem, popilnuj go. itp.
      Nie bierz wszystkiego na siebie.

      W tamtej sytuacji zrobiłabym tak: ja wybieram koszule, mąż pilnuje dziecka.
      Jak już wybiorę zamieniamy się: ja patrzę na dzieciaka - mąż
      akceptuje/mierzy/kupuje.
      Wychodzimy. Mąż zajmuje się dzieckiem (robi to LEPIEJ!), ja niosę koszulę smile
      ----------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Gdyby motyle w moim brzuchu zamieniły się w krowy - mogłabym się zająć
      produkcją mleka na dużą skalę.
    • kurka.domowa socjalizacja 17.07.06, 14:11
      Na właśnie tak robię. Zabieram do sklepu, ale jak zaczyna się wariowanie,
      wracamy do domu, nawet bez zakupów. Na wesele też zdecydowaliśmy się pójść,
      ale z założeniem, że gdy tylko choćby jeden talerz spadnie ze stołu, wracamy
      do domu. Na szczęście nie spadł, bo mały zajął się tańcem i jedzeniem na
      przemian. Gdyby zaczął rozrabiać, szybko bysmy wyszli. Więc to nie jest tak,
      że ja mu pozwalam na wszystko, a on wie, że może. Czasem tylko nerwy
      puszczają, bo skoro już wyszłam po zakupy na kolację to wolałabym wrócić z
      zakupami, a nie bez.
      • klebek0 Re: socjalizacja 18.07.06, 16:47
        kurka.domowa napisała:

        > Na właśnie tak robię. Zabieram do sklepu, ale jak zaczyna się wariowanie,
        > wracamy do domu, nawet bez zakupów. Na wesele też zdecydowaliśmy się pójść,
        > ale z założeniem, że gdy tylko choćby jeden talerz spadnie ze stołu, wracamy
        > do domu. Na szczęście nie spadł, bo mały zajął się tańcem i jedzeniem na
        > przemian. Gdyby zaczął rozrabiać, szybko bysmy wyszli. Więc to nie jest tak,
        > że ja mu pozwalam na wszystko, a on wie, że może.
        A moim zdaniem właśnie mu pozwalasz,bo nie jest dla mnie normalne,ze idziecie
        na zakupy i wracacie bez,bo mały szaleje.A to kara dla niego,ze wrócicei do
        domu?Taki mały człowiek po chwili nie bedzie pamiętał,ze był w sklepie i
        wariował.Całkowicie mu sie podporzadkowałąs,a z tego wynika takie zachowanie,a
        nie inne.
    • anek.anek Re: wesele...koszula...i wielka afera! Mam dość:( 17.07.06, 18:33
      wiedząc, że moje dziecko potrafi nieźle narozrabiać a mnie może przy tym szlag
      trafić, w ogóle bym z mężem po zakupy nie jechała.
      Gdyby jednak już tak sięstało, to kiedy dziecko stałoby się nieznośne i nie do
      opanowania wyszłabym z nim ze sklepu i poszła na krótki spacer, a mąż niech w
      tym czasie wybierze sobie koszulę. Kompletnie nie rozumiem tego dlaczego
      mielibyście razem jechać do domu. Idąc na zakupy z małym upartym "szatanem"
      (sama takiego mam) 1/ zawsze brałam wózek żeby w razie problemu unieruchomić
      młodego, 2/ zawsze miałam w torebce coś co syna mogło chociaż na chwilę zająć
      (najlepiej jakiś smakołyk)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka