Dodaj do ulubionych

Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka

17.08.06, 09:12
Nie wiem, czy zgodnie z polskim prawem matka może uzyskać odszkodowanie. ALe
mam nadzieję, że o nie wystąpi. Mam też nadzieję, że po namyśle przyznacie
jej rację.
Czy wiecie, że plaga zakażeń żółtaczką w Polsce ma swoje źródło w szpitalnych
praktykach (brak higieny, nie stosowanie jednorazowego sprzętu, niemycie rąk
przez personel etc.)? Kiedy zaczęło się z nią walczyć? Ano wtedy, kiedy sądy
zaczęły przyznawać odszkodowania zakażonym pacjentom.
Odszkodowania walą po kieszeni a w efekcie - zwiększają bezpieczeństwo całego
społeczeństwa. Tak, waszych dzieci i przyszłych wnuków także.
Firma musi działać tak, by jej klienci byli bezpieczni. Sklep z produktami
dla dzieci musi być do nich dostosowany, co oznacza, że projektant musi
przemyśleć, a właściciel zapłacić za odpowiednie zabezpieczenia.
Oczywiście matka powinna kontrolować zachowanie dziecka. Ale jest oczywiste,
że nie można racjonalnie zakładać, że wszystkie dzieci zawsze będą
zachowywały się jak angielskie damy idące na popołudniową herbatkę, a
wszystkie matki bezbłędnie zastopują każdą podejrzaną aktywność potomka.
Sklep musi to wziąć pod uwagę - inaczej nie jest dobrym sklepem dla dzieci, a
co za tym idzie - nie zasługuje na portfel ich rodziców. Jeżeli przy kasie
jest ostra krawędź to sklep popełnił błąd.
Obserwuj wątek
    • twinmama76 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 09:29
      W takim razie lada powinna być gumowa chyba, a półki podwieszane pod sufitem.
      Ale ja protestuje przeciwko zawężaniu pola społecznego oddziaływania.
      Bo jakos tak się składa, że o wiele częsciej niż do Smyka chodzę z dziećmi do
      CCC. A tam makabra, nawet półek nie ma, tylko pudła w przejściu poustawiane.

      Chociaż, jak sie tak zastanowić, to o pudła dziecko sobie głowki nie rozbije,
      czyż nie? Teraz dopiero zrozumiałam, że ten sklep nie ma na celu doprowadzenia
      klienta, przeciskającego się ostrożnie pomiędzy wieżami z pudełek, do szału,
      tylko dba o dobro dzieci.
      Chyba im kurczę podziękuję.
    • kawka74 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 09:37
      Namyśliłam się i uważam, że nie masz racji.
      Argumenty do wglądu w wątku o Smyku.
      • toman5 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 09:41
        Kawko, odnieś się proszę do moich argumentów, czyli wzrostu bezpieczeństwa
        konsumentów jako efektu odszkodowań.
        • kawka74 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 09:47
          W przypadku zakażenia żółtaczką oczywiście masz rację.
          W przypadku Smyka - odpowiedź po przerwie wink
          • kawka74 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:10
            Bea.Bea mnie wyprzedziła, mogłabym napisać dokładnie to samo.
            Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała; gdyby dwulatek (swoją drogą
            trochę za małe dziecko do puszczania go samopas po sklepie) nie biegał,
            prawdopodobieństwo katastrofy byłoby znacznie mniejsze. Nie ma w tym winy
            dziecka, ale nie ma też i winy Smyka; jakiekolwiek półki nie zostałyby
            postawione, jakiekolwiek ich ustawienie by zastosowano - zawsze istniałoby
            prawdopodobieństwo, że komuś się to nie spodoba.
            W tym przypadku odszkodowanie od Smyka to nie wzrost poczucia bezpieczeństwa,
            ale poczucia, że coś jest cholernie nie w porządku, jeśli odpowiedzialnością za
            wypadek rodzic (który być może nie dopilnował dziecka) obciąża sklep.
            • toman5 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:24
              O ile zapraszając dzieci do swojego domu masz wybór: zaprosić tylko grzeczne,
              spokojne i skutecznie kontrolowane przez opiekunów, albo zaprosić także czorty
              od któych siwieje włos, o tyle sklep zaprasza wszystkich, którzy tylko mają
              chęć coś w nim kupić. I musi zakładać, że jego klientami będą także matki
              rozbrykanych czy nieuważnych dzieci. I przedsięwziąć odpowiednie środki.
              Dla mnie kluczowa jest ostra krawędź lady. Jeżeli dziecko rozbiłoby głowę o
              ścianę, sprawa jest jasna - odszkodowania nie nalezy przyznawać. Ale ryzyka
              związanego z ostrą krawędzią lady sklep mógł uniknąć - ba, powinien je
              przewidzieć!
              • shady27 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:37
                ok.... w takim razie uwazam ze sklepy powinny wprowadzic przepis ze jak dziecko cos zniszczy to matka ma za to zaplacic....zaplaty powinny byc z obu stron a poki co to widze ze sklepy maja duze straty bo dziecko wzielo i stlukolo, zniszczylo itd...i nikomu do glowy nie przychodzi zeby kosztami matke obciazac...dlatego apeluje ZANIM ZAZADACIE ODSZKODOWANIA PILNUJCIE SWOICH DZIECI, niestety widze ze dzieci w naszym kraju traktowane sa jak siwete krowy i moga doslownie wszystko, czas to zmienic
              • kawka74 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:37
                Muszę jechać obejrzeć te półki jak żylety, inaczej spać nie będę mogła.
                To, o czym piszesz, należałoby rozszerzyć na wszystkie sklepy, bowiem prawie w
                każdym można spotkać dzieci towarzyszące rodzicom na zakupach.
                Błąd polega na tym, że Smyka traktuje się jak jeden wielki plac zabaw, w którym
                dzieci mogą robić, co im się żywnie podoba tylko dlatego, że tam są zabawki.
                Otoż nie. Jest to sklep jak każdy inny, z tym, że ma do dyspozycji maluchów
                plac zabaw i tam mogą sobie szaleć. Po sklepie - choćby to był i Smyk - się nie
                biega. Gdyby nie bieganie, najprawdopodobniej nic by się nie stało.
                • shady27 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:40
                  otoz to wychodzi sie z zalozenia, ze skoro sa produkty dla dzieci to mozna dzieciom na wsyzstko pozwalac...
                • toman5 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:56
                  Ba! Zauważ, że sklep jest zaprojektowany tak, jak jest, bo dzięki temu,że
                  dzieci mogą się w nim swobodnie poruszać i ściągać zabawki z półek w efekcie
                  rodzice kupują więcej, a sklep zarabia na dodatkowo wyjęczanych zabawkach. To
                  wyraźna decyzja sklepu, który po jej podjęciu nie może oczekiwać, że rodzice
                  utrzymają tak sprowokowane smile potomstwo w idealnej karności. I masz rację, że
                  bezpieczne powinny być wszystkie sklepy - w granicach rozsądku. O to, gdzie ta
                  granica dokładnie leży toczą się w różnych miejscach sprory sądowe.
                  A odszkodowania to niezły bat skłaniający do myślenia.
                  Kiedy w latach podajże pięćdziesiątych wprowadzono do powszechnego użytku
                  plastikowe torby zaczeły zdarzać się wypadki uduszenia: maluch wkładał na głowę
                  torbę i nie umiał jej zdjąć. Potem wprowadzono dwa rodzaje zabezpieczeń:
                  napis "to Nie jest zabawka. Nie pozwalaj dzieku na zabawę torbą" lub dziurki,
                  przez które w razie czego wpada powietrze.
                  • bea.bea jest mi niezmiernie miło:))) 17.08.06, 11:31
                    ze swiat idzie w kierunku uwalniania mnie od myslenia...smile
                    kiedyś było takie powiedzenie....jak sie nie przewrócisz , to sie nie nauczysz...
                    teraz pozbawia sie powoli ludzi możliwści samodzielnego myslenia...smile))

                    no cóż...ale kreatywne myslenie to jest to..smile
                    po kolejnym tłumaczeniu mojemu synowi by nie biegał ze schodów , ku zgorszeniu
                    kolezanki nie zareagowałam gdy w końcu spadł....
                    ja wredna matka powiedziałam dziecku ze jest mi przykro, ze go boli , ale go nie
                    przytule poniewaz tłumaczyłam mu wiele razy czym grozi bieganie po
                    schodach....( a czas najwyzszy by zaczoł chodzić sam ze schodów..)

                    teraz podam spółdzielnie o odszkodowanie....że wogóle zrobiła schody...a moze
                    wynalazce schodów...

                    nie chce by ktos za mnie myslał...nie chce by dzieciom wtłaczac do głowy , ze
                    zawsze i wszędzie jest bezpiecznie...nie chce by wtłaczac do głowy matkom , ze
                    gdy same nie pomyslą o bezpieczeństwie swoich dzieci ...ktoś napewno za nie to
                    zrobi...
                    bo to właśnie jest bezstesowe wychowanie,,,,zarówno dzieci jak i dorosłych...



                    • toman5 Re: jest mi niezmiernie miło:))) 17.08.06, 12:39
                      Ale, bea, tak to trochę właśnie jest. Świat zmierza do tego, by zapobiegać
                      zapobiegalnemu. Nie sądzę, by oduczało to myślenia.
                      Dziecko zawsze może nabić sobie guza - ale to nie powód, by nie zabezpieczać
                      ostrych krawędzi, czy np. wind tak, by nawet niewidomy nie mógł wlecieć do
                      pustego szybu. Oczywiście masz swoją rację.
                      Wyrzucony na bezludną wyspę człowiek wychowany w "mpoim" świecie być może
                      zostałby zeżarty przez lamparta wcześniej, niż człowiek wychowany w "twoim".
                      Ale jakie jest ryzyko lądowania na bezludnej wyspie?
                      Dla mnie to trochę tak, jak z medycyną. Jej osiągnięcia są świetne dla
                      jednostki, ale kiepskie dla gatunku. Gdyby przy porodach po bożemu umierały
                      kobiety ze zbyt wąską miednicą nie przekazywałyby potomstwu tego genu. Gdyby
                      nie szczepić dzieci, słabsze jak sto lat temu umierałyby na koklusz czy inną
                      odrę. W efekcie pozostałyby silniejsze osobniki ze sprawniejszym systemem
                      immunologicznym.
        • bea.bea Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 09:52
          mysle , ze podstawowym argumentem jest to ,ze smyk, jest sklepem z artykułami
          dla dzieci...a nie sklepem dla dzieci....
          dzieci chodza z rodzicami do róznych sklepów..zarówno zabawkowych, jak i
          spozywczych , meblowych itp....
          czy uwazasz , ze kazdy do którego wchodzi matka z dzieckiem powinien stosować
          zabezpieczenia??

          o ustawieniach półek..ich wysokościach, odległosciach decyduja przepisy, wiec
          jesli autorka watku uwaza , że w tym konkretnym sklepie nie zostały one
          należycie wprowadzone , to moze powinna napisać skarge do państwowej inspekcji
          handlowej...

          ja niestety jakos bardziej mam przed oczami dzieci zwalające butelko, obłapujące
          ciuchy raczkami po zjedzonym własnie batoniku, gramolace sie na kanapy z
          butami...i pisze to widząc własne dziecko które puszczone samopas w sklepie
          pewnie jeszcze inne szkody zdolne byłoby zrobić...

          jesli w sklepie jest slisko, półki sa tak zlokalizowane , ze czlowiek wali w niw
          głowa, ma niezabezpieczone ostre wystające sruby...i bóg wie co jeszcze...to
          rozumiem odszkodowanie....ale niedopilnowanie dziecka...to nie
          • shady27 bea.bea swietnie napisane 17.08.06, 10:01
            zgadzam sie z Toba....te wystapienia o odszkodowania to nic tylko usprawiedliwienie niedopilnowania wlasnego dziecka, mamusi sie nie chcialo ale kase chce...
            • bea.bea :)) 17.08.06, 10:11
              i jeszcze jedno....myslę , ze porównywanine braku higieny w szpitalach do
              sytuacji opisanej w wątku nie jest zbyt udane...

              rozumiem , pani myje podłoge a potem przeciera tą sama szmatą półki sklepowe,
              wydaje pieniadze a potem kroi ser - bez rekawiczek, dłubie w nosie i podaje
              dziecku lizaka.....itp..

              tak było kiedyś ...sama to pamietam, ale z takimi sytuacjami zaczeto
              walczyć...tak jak z brakiem higieny w słuzbie zdrowia...

              sytuacjia z dzieckiem w sklepie to raczej sytuacja, porównywalna z wpadnieciem
              dziecka ( samopas) do gabinetu zabiegowego i przewróceniem stolika ze
              strzykawkami...czy odszkodowanie od przychodni sie należy z wbitą w reke igłe???
              • shady27 Re: :)) 17.08.06, 10:15
                no wiec wlasnie....poprostu nagminnie zwala sie odpowiedzialnosc na wszystkich tylko nie na siebie...mnie by do glowy nie przyszlo zeby zadac kasy za to ze moje dziecko nabilo sobie guza przez bieganie....
            • toman5 Re: bea.bea swietnie napisane 17.08.06, 10:15
              Myślę że Shady właśnie pokazała wyraźnie dlaczego niektóre e-mamy mają tak żywe
              uczucie anty-odszkodowaniowe.
              "Dopilnować się nie chciało, ale kasę chce wyciągnąć".
              Tymczasem ja tę kwestię pomijam jako nieistotną. Sedno w tym, że w sklepie -
              jeżeli chcecie - z produktami dla dzieci, dzieci muszą być częstymi gośćmi. A
              sklep musi być na to przygotowany także pod względem bezpieczeństwa. Bardziej
              niż w przypadku zachowujących się przewidywalnie dorosłych.
              Czytałyście kiedyś wypowiedzi rodziców, których dzieci wypadły z okna, wylały
              na siebie wrzątek, spady ze schodów? Najczęściej pojawia się chyba
              wypowiedź "na sekundę spuściłam/em z oka".
              Nawet doskonały opiekun spuszcza czasem dziecko na sekundę z oka. I sklep
              handlujący produktami dla dzieci musi to przewidzieć jako oczywistość.
              • bea.bea Re: bea.bea swietnie napisane 17.08.06, 10:21
                nie bede przekonywać cie do swoich racji...bo mamy inne zdanie na ten temat..
                ja tez jestem matką rozbrykanego 3 latka...tez mam swiadomośc tego ze nie jestem
                go wstanie ustrzec przed wszystkimi niebezpieczeństwami...ale poniewaz posiadam
                swiadomośc zagrożen moje zachowanie wobec mojego dziecka w róznych sytuacjach i
                róznych miejscach jest takie jakie jest....i jeśli cos mu sie staje w mojej
                obecności , to raczej mam pretensje do siebie, a nie do otaczajacego mnie świata..smile
                • toman5 Re: bea.bea swietnie napisane 17.08.06, 10:26
                  Kwestia nie leży w emocjonalnych "pretensjach" i "żalach" do siebie czy świata,
                  ale w tym, czy isntytucje organizujące przestrzeń mają obowiązek zadbania o
                  bezpieczeństwo osób z tej przestrzeni korzystających.
    • mynia_pynia Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:14
      Nie czytałam wcześniejszego wątku.
      Ale w pełni się zgadzam, że należy wystąpić o zadośćuczynienie.
      Przecież jak ulegniemy wypadkowi w pracy np schodząc po schodach to dostajemy
      odszkodowanie nawet jeśli nie jesteśmy ubezpieczeni grupowo, przykład mój
      kolega który skręcił nogę w kolanie w pracy, idąc do wc.
      Jak poślizgniemy się na chodniku to też wiele osób występuje o odszkodowanie do
      zarządcy daną nieruchomością.
      Jak zgubimy koło na polskich dziurawych drogach to też należy się nam
      odszkodowanie.
      I oczywiście można zwalać całą winę na matkę, że dziecka nie upilnowała, ale to
      nie do niej należy zabezpieczenie naroży, kantów, itp.
      Szczególnie że jest to sklep "SMYK" z artykułami dziecięcymi !!!
      A jak myślicie dlaczego w restauracjach, hotelach, sklepach jak są myte podłogi
      umieszcza się znaki o śliskiej nawierzchni ... ??? Bo parę osób wygrało spore
      odszkodowanie za brak ostrzeżeń i urazy w skutek poślizgnięć. A dlaczego w „MC
      Donaldzie” na kubkach pisze uwaga gorące ... ? Bo kilka osób wygrało
      odszkodowania na skutek poparzenia się kawą, herbatą, gorącym ciastkiem.
      Gdyby był napis na witrynie sklepu ostrzegający o niebezpiecznych przedmiotach
      wówczas nie mamy szans do roszczeń, ale jak nie ma to można się sądzić.
      • shady27 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:19
        mynia_pynia napisała:

        A dlaczego w R
        > 22;MC
        > Donaldzie” na kubkach pisze uwaga gorące ... ? Bo kilka osób wygrało
        > odszkodowania na skutek poparzenia się kawą, herbatą, gorącym ciastkiem.


        no wlasnie to mnie najbardizej smieszy, a jaka ma byc kawa skoro zamawialismy goraco, a nie ice ... niestety bierzemy przyklad z debilnych amerykanow ktorzy zarabiaja kase na kazdej rzeczy, i coraz wiecej takich debili w polsce.....mnie ostatnio zwrocono uwage wlasnie w Mshitcie ze moge ich pozwac do sadu (sparzylam sie wlasnie goraca kawa) spojrzalam na tego kogos jak na debila, i odpowiedzialam ze debilem nie jestem zeby czerpac kase z mojej nieuwagi...

        wiec podawanie mcshita za przyklad jest nietrafione tylko zalosne
      • kawka74 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:20
        Myniu
        1.przeczytaj tamten wątek, szczególnie opis samego zdarzenia;
        2.to, że jakiś bęcwał nie wiedział, że gorącej kawy nie pije się wielkimi
        łykami, upoważnia raczej do ponownego wysłania go do przedszkola, a nie do
        odszkodowania.
        • shady27 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:21
          kawka74 napisała:

          > Myniu
          > 1.przeczytaj tamten wątek, szczególnie opis samego zdarzenia;
          > 2.to, że jakiś bęcwał nie wiedział, że gorącej kawy nie pije się wielkimi
          > łykami, upoważnia raczej do ponownego wysłania go do przedszkola, a nie do
          > odszkodowania.


          ad.2 hahahahaha dokladnie
      • mynia_pynia Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:32
        I jeszcze jedno, po co są naklejki na opakowaniach zabawek ostrzegające o
        konsekwencjach wkładania w nieodpowiednie miejsca, o wieku dzieci mogących się
        bawić taką zabawką???
        Tylko po to żeby firma nie miała problemów jak roczne dziecko połknie klocka
        lego - bo to nie dla jego wieku zabawka.
        A po co na produktach podawany jest skład surowców i wiek dzieci dla jakich
        produkt jest przeznaczony???
        A na lekach???
        To wszystko wynik zasądzonych odszkodowań, bo inaczej żadnej firmie nie
        opłacało by się robić takich nadruków, ale wizja milionowych odszkodowań dała
        do myślenia.
        • mynia_pynia Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:37
          A po co na paczkach papierosów nadruki o chorobach serca, zawałach, raku???
          Przecież każdy wie że papierosy niszczą zdrowie i prowadzą do śmierci.

          A dlaczego obca osoba wchodząca na twoją posesje u ulegająca wypadkowi może
          pozwać cię do sądu i domagać się odszkodowania ???
          • shady27 mynia pynia ty to chyba w ameryce zyjesz a nie 17.08.06, 10:39
            w polsce, pokaz mi choc jeden przypadek odszkodowania za to ze jakas pier dola wlazla na moja posesje i noge zlamala, no prosze Cie....chyba zaczne pozywac do sadu kazdego kto zle na mnie spojrzy, powie lub cos mi zrobi.....jezuu co za ludzie
            • mynia_pynia Re: mynia pynia ty to chyba w ameryce zyjesz a ni 17.08.06, 10:49
              No ale przecież tak dążymy do ameryki wink
              Będziemy mieli tarcze antyrakietowe na wyłączność USA,
              A paranoja w prawie istnieje, chociażby przykład obrony własnej za którą 80%
              napadniętych dostawało jeszcze niedawno wyroki i to dość drastyczne.

              A przykład postawienia w stan oskarżenia do dzieciak który zginął na boisku
              sportowym porażony prądem, to dziesiątki innych dzieci które wlazły na teren
              budów i połamały się w wykopach, to odszkodowanie dla dziewczyny którą na
              cmentarzy przygniotła spadająca gałąź, i wiele, wiele innych spraw które toczą
              się w Polskich sądach.
            • lola211 Re: mynia pynia ty to chyba w ameryce zyjesz a ni 17.08.06, 12:42
              Zeby to jeden taki przypadek.I to w Polsce.Firma, w ktorej pracuje
              odszkodowanie zaplacila.
    • bri Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 10:45
      Każdy kij ma dwa końce. Efektem walki o odszkodowania jest zwiększenie
      bezpieczeństwa i np. napis "uwaga gorące" na kubku kawy ale też np. coraz
      wyższe koszty operacji. W Stanach bardzo powszechne jest pozywanie lekarzy,
      którzy zabezpieczają się jak mogą. Przy każdym zabiegu robi się tyle badań
      dodatkowych, i dostawia tyle aparatury kontrolującej, że dochodzi niemalże do
      absurdów. Także bezpieczeniejsze wyposażenie sklepu będzie się bezpośrednio
      przekładać na ceny a w Smyku już przecież tanio nie jest. Za wszystko, także za
      takie odszkodowania, na samym końcu płacą przecież klienci.
    • ciocia_luta a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 11:00
      Sklepy , a zwłaszcza takie wyspecjalizowane, mają byc klientofriendly.
      I nie jest istotne czy klient to kretyn, czy bardziej rozgarnięty osobnik.
      Dlatego, jak dziecko (przypadek ewidentnie dziki i niedopilnowany) rozwaliło
      sobie łeb w pewnym sklepie pewnej sieci sklepów, to sklep zaproponował sam
      zadoścuczynienie, przeprosiny itd. z cyklu "bo podłoga była za śliska" wink oraz
      była informacja na stronkach sieci, ze sa jeszcze bardziej frontem do klienta smile
      W efekcie KLIENCI SIE WZRUSZYLI, DO SKLEPU Z BACHORKAMI RUSZYLI JESZCZE BARDZIEJ
      sieć ma obroty (bo i tak miał) a oprócz tego etykietę miejsca przyjaznego dzieciom.
      A to wszystko drogie panie ekonomia i marketing i pieniądze.
      Proste, logiczne.


      • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 11:51
        Jestem właścicielką sklepu dziecięcego (i matką). Zawsze korzystam z
        ubezpieczenia w ramach OC od takich wypadków, który miał miejsce w Smyku.
        Korzystam dlatego, że pomysłowość i roszczeniowość klientów czasem nie mają
        granic. Bywa, że klientki przychodzą do nas tylko po to, żeby dziecko się
        pobawiło w sklepie, a mama nawet nie udaje, że jest zainteresowana zakupami.
        Dzieci szaleją, skaczą, ściągają wszystko z półek, czasem coś zepsują, rodzic
        widzi i uznaje, że nic się nie stało (zero przepraszam alb pominięcie tematu).
        Na wypadek właśnie takich wizyt mam ubezpieczenie OC. W myśl obowiązujących
        przepisów nie mam żadnego obowiązku specjalnie przystosowywać sklepu na wizyty
        dzieci, zesztą nie mogłabym bo pomysłowość dzieci sięga dalej niż wszelkie
        zabezpieczenia.
        Niestety, klienci często uważają, że w ramach "promocji marki" mogą w sklepie
        robić wszystko. Traktują sklep jak plac zabaw, wypożyczalnię zabawek oraz
        obuwia (próbują oddać bo się znudziło, zwracają zniszczone i za małe buty po
        sezonie w ramach reklamacji).
        Jeszcze mi się nie zdarzyło wypłacać odszkodowania ale wiem, że klient ma do
        niego prawo i zapewne wielu skwapliwie by z niego skorzystało.
        • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:19
          Przykro mi, że stykasz się ze źle wychowanymi....rodzicami. I zdaję sobie
          sprawę z tego, że są ludzie, którzy dla własnej korzyści zrobią wiele - także
          wbrew przyzwoitości i rozsądkowi. Ale krytyczna ocena takich zachowań nie
          wpływa na mój pogląd o konieczności budowania bezpiecznego środowiska.
          • kawka74 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:24
            Ale krytyczna ocena takich zachowań nie
            > wpływa na mój pogląd o konieczności budowania bezpiecznego środowiska.

            Zanim zaczniemy budować bezpieczne środowisko, musimy pomyśleć o promowaniu
            bezpiecznych zachowań. Co z tego, że będą gumowe półki, jeśli dziecko potknie
            się o własne sznurówki i rozkwasi sobie nos na superbezpiecznej podłodze?
            Udoskonalanie świata należy zacząć od siebie, a nie od okolicy.
            • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:32
              Nie mam nic przeciwko temu. I oczywiście pełne szapoba dla osób, które dobrze
              wychowują dzieci i pilnują sznurówek. Co nie zmienia faktu, że nigdy nie będzie
              tak, że wszystkie dzieci będa dobrze wychowane i zasznurowane.
              • kawka74 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:33
                Co nie zmienia faktu, że nigdy nie będzie
                > tak, że wszystkie dzieci będa dobrze wychowane i zasznurowane.

                I zamiast rodziców ma o to zadbać sklep?
                • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:40
                  Sklep ma to przewidzieć i dostosować się do rzeczywistości.
                  • kawka74 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:41
                    Czyli ma zastąpić rodziców w przewidywaniu, co może się stać ich pociechom.
                    • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:44
                      W rozsądnym zakresie - tak. Bo inaczej będzie musiał płacić odszkodowania.
                      Co oczywiście nie zdejmuje z rodziców moralnego i prawnego obowiązku
                      wychowywania i dopilnowywania pociech.
                      • kawka74 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:49
                        A gdzie się kończy ten rozsądny zakres? Bo odnoszę niepokojące wrażenie, że
                        tego rozsądku niewiele tam się ostało.
                        • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:55
                          Masz rację, że jest coraz większy. Precyzyjnie wytycza je prawo stanowione i
                          sądy w orzeczeniach.
                          Myślę, że zdroworozsądkowe jest opieranie się na przeciętnych zachowaniach.
                          Dziecko przeciętnie nieznośne - nie dziki czort i nie zdyscyplinowna kukiełka.
                          W oparciu o te przeciętne zachowania np. wprowadzono na zachodzie nakrętki na
                          leki nie do odkręcenie przez malucha.
                          Kiedy w latach 70-tych jakiś sku..el dorzucił parę zatrutych tabletek żeby
                          wyszantażowac okup wprowadzono folie, dzięki którym na pierwszy rzut oka wiesz,
                          czy ktoś majdrował przy lekarstwie czy nie. Zakres przewidywalnych zagrożeń się
                          wtedy rozszerzył, i przemysł farmaceutyczny zareagował.
                  • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:45
                    Rozumiem, że mam np.przewidzieć, że niedopilnowany przez rodzica dzieciak
                    zacznie się wspinać po półkach z zabawkami i z nich spadnie?
                    Czy uważasz, że mój sklep powinien wyglądać i spełniać takie normy jak sala
                    zabaw z kulkami i linami tylko dlatego, że sprzedaję w nim produkty
                    przeznaczone dla dzieci?
                    • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:48
                      Nie wiem, rostrzygnąłby to sąd.
                      Oczywiście sklep nie musi być tak bezpieczny jak miejsca dziecięcych szaleństw.
                      Ale musi być bezpieczniejszy niż, powiedzmy biuro czy inna hurtownia.
                      A decydując się na sklep z produktami na dzieci musisz to wziąć pod uwagę,
                      podobnie jak decydując się na sklep z produktami rehabilitacyjnymi musisz wziąć
                      pod uwagę specyficzne potrzeby tej grupy klientów.
                      • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:56
                        Nie, w myśl przepisów BHP sklep z produktami dla dzieci nie musi różnić się pod
                        względem bezpieczeństwa od sklepu z pietruszką.
                        Moje nastawienie na potrzeby docelowej grupy klientów to jedno, przepisy BHP to
                        drugie.
                        Zresztą akurat hurtownia i magazynownie są bardziej ograniczone pod tym
                        względem przepisami niż sklep detaliczny.
                        • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:58
                          Tak, oczywiście. Ale nie mówimy tu o przepisach BHP czy PIH, tylko o ryzyku
                          wystąpienia wypadku, zapewne wyższym jeżeli prowadzi się sklep do którego
                          uczęszczają mniej zdyscyplinowani bo dziecięcy klienci.
                          Przecież dlatego właśnie kupujesz OC.
                          • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 13:05
                            Dzieci wchodzą również do sklepu z pietruszką. Kupuję OC żeby mieć wolną głowę
                            i właśnie nie zastanawiać się nad tym jaki jest stopień zdyscyplinowania moich
                            klientów.
          • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:29
            Widzisz, zabrałam głos w tej sprawie jako właścicielka sklepu (mimo, że
            mogłabym jako mama) bo "stykać" to się mogę ze źle wychowanymi rodzicami na
            placu zabaw. A z racji prowadzonej działalności mam przegląd zachowań
            rodzicielskich (Smyk zapewne ma o wiele więcej takich rodziców, którzy traktują
            sklep jak plac zabaw niż ja).
            Ja nie mam obowiązku przystosowywać sklepu tak, żeby spełniał normy placu zabaw
            ponieważ pełni zupełnie inną funkcję. Oczywiście przy projektowaniu sklepu
            wzięłam pod uwagę, że jest on dla dzieci ale nie miałam takiego obowiązku. Od
            wypadków mam OC - wiem, że mogą się zdarzyć zarówno losowo, jak i przy wydatnym
            udziale poszkodowanych. Ja nie chcę w to wnikać i płacę OC bo szkoda moich
            nerwów.
            Trudno wymagać od właścicieli miejsc, przez które przechodzimy codziennie w
            drodze na plac zabaw żeby wykładali swoje posesje i sklepy pianką amortyzującą
            upadki naszych dzieci.
            • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:42
              Ja cię rozumiem i współczuję z tobą, bo mogę sobie wyobrazić, jak szarpią nerwy
              opisane przez ciebie zachowania.
              I oczywiście chodniki nie muszą być wyłozone pianką. ALe muszą być odśnieżane i
              posypywane piachem.
              • wlasna_firma Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 13:01
                > I oczywiście chodniki nie muszą być wyłozone pianką. ALe muszą być odśnieżane
                i> > posypywane piachem.

                Dlatego informujemy klientów, jeśli np.podłoga została właśnie przemyta i jest
                śliska (prosimy o niewchodzenie) ale nie mamy obowiązku informować ich, że
                sklep nie jest bieżnią tudzież ścianką wspinaczkową.
                • toman5 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 16:05
                  Jasne. Ale pokłusowanie przez parulatka do matki jest dość odległe od np.
                  wspinania się na półkę i skoku na główkę, prawda? I znacznie bardziej
                  prawdopodobne.
            • lola211 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 12:45
              Nie masz obowiazku, oczywiscie.Jednak swiadomosc konsumentow stale rosnie i na
              szczescie maja wybor co do tego, gdzie robic zakupy.Sklep zaprojektowany "pod
              dzieci" jest niewatpliwie dla klienta atrakcyjny, a to sie moze przekladac na
              sprzedaz.
              • ciocia_luta Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 13:03
                > dzieci" jest niewatpliwie dla klienta atrakcyjny, a to sie moze przekladac na
                > sprzedaz.
                To sie przekłada.
                Im wiecej udogodnień, pie..iczkow z kulkami i innych srulek-zabawiaczy, tym
                lepiej. Miejsce sie wydaje klientowi własnie bardziej przyjazne etc.
                To sie nawet sprawdza w sklepach/usługach dla dorosłych , kacik dla dziecka,
                żeby mama w tym czasie mogła kupic, załatwic, wybrac. Takie miejsca są pocztą
                pantoflową polecane na zasadzie matka matce.
                Natomiast oczywiście to nie wyeliminuje chamów i cwaniakow, o których pisała
                własna firma (oddawanie zuzytych butów, niszczące dzieci).
                • lola211 Re: a o budowaniu marki słyszały? 17.08.06, 13:38
                  I dlatego ciezko mi pojac, ze tyle e-mam tego nie rozumiesmile, pisza cos o
                  pilnowaniu dziecka, trzymaniu za reke, itd.Ja uwazam, ze jako klient mam prawo
                  WYMAGAC- zapewnienia mi wygody i bezpieczenstwa- oczywiscie w rozsadnych
                  granicach- naprawde nie trzeba wykladac sklepu gabka.
    • lola211 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 12:09
      Toman, w pełni sie z Toba zgadzam.
    • lila1974 Sklep ma obowiązek 17.08.06, 12:20
      zadbać o bezpieczeństwo klienta.
      W tym przypadku było to dziecko i macie argument, że było niedopilnowane, ale
      równie dobrze mógłby to być dorosły, który się o ten kant zaczepi lub wyrżnie w
      niego głową, bo np. buty przy kasie sznurował.
      Wiem co piszę, bo w firmie mojego męża ludzie z różnymi zażaleniami występują,
      czasami wydawaloby się wybitnie bzdurnymi i nieuzasadnionymi, a jednak firma
      odszkodowania wypłaca, bo poczuwa się w obowiązku zadbać o bezpieczeństwo
      klienta, skoro doszło do wypadku, to znaczy, że zawiedli i nie wazne, że
      czasami wina leży ewidentnie po stronie klienta.
      • kawka74 Re: Sklep ma obowiązek 17.08.06, 12:25
        skoro doszło do wypadku, to znaczy, że zawiedli i nie wazne, że
        > czasami wina leży ewidentnie po stronie klienta.

        Piękny paradoks...
        • mamadacja Lada nie służy do wpadania.... 17.08.06, 13:10
          Lada nie służy do wpadania na nią. Lada sklepowa służy jako mebel do trzymania
          kasy, jako schowek czy coś tam jeszcze. Ale w jej funkcji nie ma wpadania na
          nią(tak jak funkcją ściany nie jest wpadanie na nią). Myślę, że sklep dołożył
          starań o zapewnienie bezpieczeństwa - w granicach normy. Ja rozwaliłam czoło
          kiedyś o framugę drzwi - no tu raczej nie ma jak zabezpieczyć, ale to był
          wypadek - nie było to związane z normalnym funkcjonowaniem framugi. Nie było
          ślisko (śliska podłoga raczej nie ma żadnej funkcji), nic z podłogi nie
          wystawało - czyli bezpieczeństwo było zapewnione. Zdarzył się wypadek i już.
          • melka_x Re: Lada nie służy do wpadania.... 17.08.06, 13:26
            W miejscach, co do których wiadomo, że będzie przychodzić wiele dzieci, normy
            dotyczące bezpieczeństwa powinny być bardziej wyśrubowane, niż w przypadku
            dorosłych klientów. Założenie ochraniaczy na kanty, wybór mebli o obłych
            kształtach czy posadzek utrudniających ślizganie się nie zwalnia co prawda
            rodziców z odpowiedzialności za własne dzieci, ale świadczy o trosce wobec było
            nie było finalnego konsumenta jakim w takim sklepie jest dziecko. I jeśli do
            wydatku na ochraniacze, zaaokrogląne sprzęty czy wymiany posadzki może tylko
            zmusić odszkodwanie, to moim zdaniem ma ono sens.
            • a-ronka Melko 17.08.06, 13:41
              ale takie normy na bezpieczny sprzęt są spełniane np.
              -place zabaw
              -centra rozrywki dla maluchów
              -samochody koszyki np w OBI czy REALU
              -"małpie gaje"

              Gdyby każdy sklep urządzał wnętrza pod kierunkiem bezpieczeństwa dzieci bo one
              przychodzą z rodzicami to wszędzie byłyby gumowe lady,antyśliskie
              posadzki,półki pod sufitem,zamiast drzwi firanka.
              Nawet na samochodziku w OBI pisze,że dziecko nie może stawać i ma mieć zapięte
              pasy.Czy prowadząc taki samochód-wózek zatrzymujemy się koło wazonów.Dziecko
              wyciąga rękę (w instruukcji nie ma mowy o wyciągniętych rękach)i tłucze wazon
              kalecząc sobie dłoń.
              Czyja wina :
              -sklepu bo za nisko stoi szkło
              -producenta wózków bo nie zakazał wystawiania rąk
              -rodziców bo nie pilnowali malucha
              -ochroniarza bo nie szedł za rodzicami i nie patrzył czy czegoś nie ładują pod
              pupę malucha
              • melka_x Re: Melko 17.08.06, 13:54
                Będę się upierać przy przekonaniu, że nie tylko plac zabaw, ale każde miejsce,
                co którego wiadomo, że przychodzi tam ponadreprezentatywna ilość dzieci (a
                takim bez wątpienia jest sklep z rzeczami dla dzieci) powinien mieć bardziej
                wyśrubowane normy bezpieczeństwa. Tym bardziej, że jeśli już na etapie
                projektowania wnętrza unika się ostrych kantów, czy pod tym kątem
                bezpieczeństwa dzieci wybiera się posadzki koszty nie są wysokie. Tak jak część
                fast foodów. Ich finalnym odbiorcą - w przeciwnieństwie do Smyka - nie są
                najmłodsi, ale że jest ich tam sporo, to część sieci zamawia np. stoły o
                zaokrąglonych rogach. To nie zdejmuje z Ciebie czy mnie odpowiedzialności za
                dziecko, ale nie lepiej się czujesz z myślą, że jak Ci się dziecko wyrwie i
                rąbnie o stół to ryzyko poważnego urazu jest mniejsze?smile Poza tym nie winą
                dzieci jest to, że część ma niestety głupich rodziców. I jeśli jest jakiś
                sposób, by zmniejszyć liczbę urazów dzieci, to należy to robić.
                Bez urazy A-ronkosmile
                • a-ronka Re: Melko 17.08.06, 14:06
                  zgadzam się z Tobą.
                  Pytanie tylko czy matki zamiast pilnować dzieci będą patrzyły co napisać w
                  pozwie bo sklep zabezpieczony ale coś tam jeszcze wynajdę.
                  Ja pilnuję dziecka,Ty pilnujesz ale zawsze znajdzie się ktoś kto wykorzysta
                  fakt,że dziecko się podrapało-skaleczyło-uderzyło-przestraszyłosmile
                  • lola211 Re: Melko 17.08.06, 14:22
                    Ale jakie to ma dla nas klientow znaczenie? Wyludzeniami niech sie martwi
                    sklep.Uwazasz, ze rodzice beda celowo narazac dzieci na niebezpieczenstwo, zeby
                    otrzymac odszkodowanie? Przeciez to jakis absurd.
                • wlasna_firma Re: Melko 17.08.06, 14:15
                  > Poza tym nie winą > dzieci jest to, że część ma niestety głupich rodziców. I
                  jeśli jest jakiś > sposób, by zmniejszyć liczbę urazów dzieci, to należy to
                  robić.

                  Tym bardziej nie jest to winą właściciela sklepu. Może w takim razie poprosić
                  Państwo Polskie żeby odpowiadało finansowo za głupotę rodziców?
                  Nie można nakładać na prywatnych przedsiębiorców obowiązku ponoszenia kosztów i
                  przewidywania niefrasobliwości dorosłych.
                  • malila Re: Melko 17.08.06, 14:24
                    Ależ można. Jest to tylko kwestia umowy i stawianych przez ludzi wymagań. Jeśli
                    można od supermarketu domagać się wybudowania odpowiedniego dojazdu do sklepu,
                    zapewnienia parkingu czy nawet rozbudowy drogi, to można się domagać od sklepu
                    odpowiednich zabezpieczeń.
                    • lola211 Re: Melko 17.08.06, 14:30
                      Klient nasz pan- ta dewiza powinna przeswiecac firmom, ktore z klientow zyja.I
                      jak ktos tego nie rozumie, to nie wroze mu sukcesow sprzedazowych.
                      Kiedys na straganie rzadzil handlarz i na sugestie, by wybral mi upatrzone
                      jablka, ostentacyjnie mnie lekcewazyl, mowiac ze nie bedzie wybieral- kupuje
                      sie "jak leci".Dzis malo w pas sie nie klania, bylebym tylko raczyla zakupy
                      zrobic wlasnie u niego.Handel przeszedl cudowna metamorfoze.Jesli my, klienci,
                      nie bedziemy stawiac wymagan i bedziemy przyjmowac pozycje PETENTA, to sklepy
                      beda nas miec w nosie.
                      • wlasna_firma Re: Melko 17.08.06, 14:52
                        lola, malila,
                        Spróbujcie proszę rozróżnić dwie sprawy: lekceważenie klienta a odpowiadanie za
                        jego głupotę (przepraszam ale już do tego doszło, że ktoś zasugerował, że rolą
                        właściciela sklepu jest przewidywać głupotę rodziców).
                        Sprzedawca nie jest służącym, opiekunem rozbrykanych dzieci i niefrasobliwych
                        dorosłych. Właściciel sklepu nie jest właścicielem placu zabaw. Swoją drogą
                        wyposażenie placu zabaw jest horrendalnie drogie właśnie ze względu na
                        konieczność dostosowania go do norm (przypominam: bezpiecznej i nieskrępowanej
                        zabawy dzieci, NIE dokonywania zakupów).
                        W swojej pracy spotykam przeróżne osoby i wierzcie mi, coraz mniej jest takich,
                        który za naturalne uważają, że za wydanie pieniędzy powinny dopominać się od
                        sprzedawcy kłaniania w pas. Mnie jako klientkę innych sklepów takie zachowanie
                        krępuje, usługa kupna-sprzedaży nie polega bowiem na poniżaniu jednej ani
                        drugiej strony i dotyczy to zarówno sklepu, jak i firm świadczących usługi
                        biznesowe.
                        • melka_x Re: Melko 17.08.06, 16:15
                          Własna firmo a naprawdę uważasz, że oczekiwanie, że sklep do którego przychodzi
                          cała masa dzieci wybierze meble o zaokrąglonych rogach, czy nie położy zupełnie
                          gładkiej, śliskiej terakoty jest tak wygórowane? Oczywiście, że sklep nie
                          odpowiada za głupotę rodziców, ale czy to oznacza, że nie powinien próbować
                          minimalizować ryzyka urazu u dzieci?
                          • wlasna_firma Re: Melko 17.08.06, 16:44
                            Uważam, że może to zrobić ale nie musi. Jasne, że projektując wystrój sklepu
                            biorę pod uwagę, że będą do niego przychodzić nie tylko dzieci ale i np.panie
                            na szpilkach.
                            Myślę, że każdy właściciel bierze to pod uwagę dlatego też raczej nie spotykam
                            się z bardzo śliską terakotą w sklepach.
                            U mnie nie ma wystających drutów, szklanych półek ale też np. lada nie ma
                            zaokrąglonych rogów bo nie nastawiam się na to, że dzieci będą tu biegać i
                            walić w nią głową.
                  • melka_x Re: Melko 17.08.06, 16:10
                    Można. Nie pamiętam już gdzie, ale w których z krajów zachodnich zdarzył się
                    dość głośny śmiertelny wypadek na placu zabaw.
                    Widać było, że sprzęt ewidetnie nie nadaje się do użytkowania, mimo to
                    niefasobliwy rodzic posadził dziecko. Sprawę mieli i rodzice i właściciel
                    terenu, sąd uznał, że obie strony ponoszą odpowiedzialność i obie strony
                    dostały wyrok.
                    Uprzedzając: owszem wiem, że sklep z artykułami dla dzieci to nie plac zabaw,
                    ale powtórzę po raz kolejny; każde miejsce w którym przebywa dużo dzieci
                    powinno mieć bardziej wyśrubowane normy bezpieczeństwa.
    • noddy Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 13:55
      Popukaj się w czoło (mocno!)
      jeśli uważasz tutaj, że porównaie wypadku w Smyku
      i zakażeń żółtaczką jest na miejscu.
      Sklep (nawet z rzeczami dla dzieci) to sklep.
      Jak matka puszcza tak małe
      dziecko samopas w sklepie to sama jest sobie winna.

      • toman5 Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 16:04
        Dlaczego uważasz, że fakt, iż nasze opinie się różnią uprawnia cię do
        sugerowania mi pukania się w czoło? Nie milej podyskutowac sobie kulturalnie?
        Przykład szpital - sklep obrazuje mechanizm, w jaki odszkodowania wymuszają na
        instytucji zmianę zachowań, procedur, sprzętu.
        Nie chcę dyskutowac o winie matki, bo nie ma to żadnego znaczenia dla meritum
        sprawy. A meritum leży w tym, czy sklep powinien przewidywać, że dzieci mogą
        podbiec, czy też jest uprawniony do założenia, że wszyscy opiekunowie będa
        zawsze trzymać dzieci za rękę. I czy w związku z tym powinien stawiać ladę o
        krawędziach zaokraglonych, czy nie.

    • barrtis Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 17:02
      szukaszwrazen.pl/?click=3ac451f96f17c56c0a475c4444d31b32
      • mijaczek Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 17:24
        Nie znam dokladnie sprawy, ale domyslam sie, ze komus cos sie stalow sklepie
        SMYK i chce odszkodowania...
        Mysle, ze nie mozna przeginac w zadna strone...
        Sklepy powinny byc dostosowane odpowiednio, ale nie mozna sie spodziewac cudow...
        Bylam w SMYKU raz, w Galerii kazimierz w Krakowie i nie moglam sie przecisnac
        nigdzie z wozkiem...to mnie wkurzalo... ale spodobalo mi sie, ze to, ze w
        odroznieniu od innych sklepow moglam przewinac w nim Emke...
        Nawet w Stanach, gdzie naprawde wszyscy i wszystko jest ubzezpieczone na wypadek
        pozwania o sad sklapy z artykulami dla dzieci wygladaja jak inne sklepy...
        Nie przesadzajmy...
        • edytkus Re: Do E-mam przeciwnych odszkodowaniu ze Smyka 17.08.06, 17:56
          mijaczek napisała:

          > > Nawet w Stanach, gdzie naprawde wszyscy i wszystko jest ubzezpieczone na wypade
          > k
          > pozwania o sad sklapy z artykulami dla dzieci wygladaja jak inne sklepy...

          komus kto postanowil rozbic glowe dla kasy brak kanciatego rogu przy ladzie nie stanowi problemu wink a
          wlasciciel pewnie moglby sie dwoi i troic a szurnietym rodzicom i tak nie dogodzi
    • bea.bea tych klientów nie obsługujemy...:) 17.08.06, 18:06
      jest rozwiazanie dla sprawy....
      karteczki na drzwiach sklepów...

      "za wypadki w sklepie odpowiadaja rodzice"
      " dzieciom puszczonym samopas wstep wzbroniony"

      w sklepie należy trzymac dziecko z reke, na reku , w wózku"

      sklep sam okresla obowiazujacy w nim regulamin...wiec niech sie klient dostosuje....
      a jak ma zal....
      no cóz...klient choc swinia swoje prawa ma...smile))

      przeciez wisza karteczki..
      np na basenie
      " dzieciom do lat 4 wstep wzbroniony"
      "za rzeczy pozostawione w szatni nie odpowiadamy"....itp..smile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka