no może niekoniecznie na gwałt ale do pomocy...

))))
Sytuacja wygląda tak: mój administrator trzy tygodnie temu rozkopał mi
mieszkanie i tyle go widzieli. W administracji byłam 100 razy - za każdym
razem wciskali mi kit, że robotnicy WLAśNIE TAM IDą.... Termin rozpoczęcia
tego remontu mam na piśmie ustalony na koniec lipca.
Remont polega na odgrzybianiu ścian środkami chemicznymi i wymianie drewnianej
podłogi. Pytałam w Sanepidzie i Nadzorze Budowlanym - administrator ma
OBOWIąZEK na ten czas dać mi mieszkanie zastępcze czego oszywiście nie zrobił.
Mamy dwa pokoje, reszta mieszkania jest zastawiona meblami i innymi gratami.
Chciałam zrobić taki myk: podpisać z moimi rodzicami u których mieszkam (oni
mają mieszkanie właśnościowe) umowę najmu (podnajmu części mieszkania) na
okres w którym w moim mieszkaniu był tenże nieszczęsny remont. I kosztami
(myślę, że ok. 1000 złotych) obciążyć administrację - mogę coś takiego zrobić?
Jeszcze coś muszę z tą umową zrobić - jakiś podatek zapłacić?