O dobre rady proszę

19.08.06, 17:15
Witam drogie mamy!

Mam bardzo poważny problem, mianowicie nie radzę sobie z własnym dzieckiem (5
lat). Chodzi o to, że nie potrafię być wobec niej konsekwentna i czuję, że
role się zamieniają, że to Daria wychowuje nas a nie my ją. Jak była młodsza
dużo czasu spędzała u teściowej a wiadomo, że babcie uwielbiają rozpieszczać
wnuczki, a na moje jakiekolwiek sprzeciwy babcia niestety nie reagowała.
Teraz mała chodzi do przedszkola, jej kontakty z babcią są z tego powodu
ograniczone, ale nawyki pozostały.
Teoretycznie wiem jak tłumaczy się dziecku, że czegoś nie wolno, że nie można
zachowywać się w taki a nie inny sposób, że czasem trzeba robić rzeczy, które
nie do końca nam się podobają, ale tak trzeba.To teoria, natomiast w praktyce
nie potrafię egzekwować swoich postanowień.Ona wogóle mnie nie słucha, proszę
ją po kilka razy żeby coś zrobiła i dopiero jak zacznę krzyczeć to skutkuje.
A ja nie chcę na nią krzyczeć!Chcę umieć z nią skutecznie rozmawiać. Nie mam
nikogo z kim mogłabym porozmawiać bo moja teściowa jest nadopiekuńcza i
wogóle nie widzi problemu, natomiast moja mama jest tak "wspaniała i nie
będzie się wtrącać", ą mąż niby problem widzi, ale nie wie co robić.Jak byłam
dzieckiem, moi rodzice nieposłuszeństwo karali biciem i krzykiem, na dobrą
sprawę nigdy z nami nie rozmawiali, uważali, że sami powinniśmy wiedzieć co
jest dobre a co złe.Zawsze obiecywałam sobie, że moje dziecko będę wychowywać
inaczej, ale widzę, że wielkimi krokami zmierzam w tamtą stronę i bardzo źle
się z tym czuję. Nie wiem, może dlatego, że moja mama nie potrafiła mi
tłumaczyć pewnych rzeczy, teraz ja nie potrafię wytłumaczyć ich mojemu
dziecku, ale wiem,że muszę coś z tym zrobić choćby po to żeby w przyszłości
Daria nie miała podobnych dylematów.Nie chcę też winą obarczać tylko innych,
wiem, że to moja wina, że tak jest,jestem matką i powinnam wiedzieć jak
postępować z własnm dzieckiem.
Dlatego bardzo Was proszę o pomoc, o jakieś konkretne wskazówki jak poprawić
nasze stosunki, żeby na moje polecenia nie reagowała agresją i krzykiem, i
żebym ja też nie krzyczała.
Bardzo trudno było mi się przełamać i przyznać, że nie potafię zapanować nad
własną córką, dlatego proszę o konstruktywne odpowiedzi, bez złośliwych
komentarzy.
Pozdrawiam Was wszystkie
Monika
    • malenkajalenka Re: O dobre rady proszę 19.08.06, 18:30
      ja mama jeszcze nie jestem, ale wyjezdzalam nie raz jako opiekunka do malych
      dzieci za granice i niejedno widzialam smile) Dzieciaki sa czesto bardzo
      rozpieszczone i doslownie wchodza rodzicom na glowe... Nie wiem za bardzo co Ci
      poradzic, wydaje mi sie ze najwazniejsze jest od malego uczyc dziecko porzadku,
      zasad, tego co mu wolno, a co nie, uczyc jakichs drobnych obowiazkow, chociazby
      tego, aby sprzatalo po sobie zabawki. To na pewno trudne, kiedy sie chce do
      dziecka z miloscia, a ono reaguje krzykiem czy zloscia, na pewno latwo wtedy
      wybuchnac. To pewnie trudne byc konsekwentnym wobec malucha, zwlaszcza kiedy Ci
      sie wydaje, ze jestes zbyt surowa.

      Ja sama chcialabym zostac juz mama i wiem mniej wiecej jak chcialabym
      postepowac ze swoimi dziecmi, ale zdaje sobie sprawe, ze takie plany a ich
      realizacja to dwie czasem rozne sprawy.

      Rodzice dzieciakow, ktorymi sie opiekowalam (np pewnego strasznie agresywnego
      szesciolatka) prowadzili go do jego pokoju, zamykali drzwi, i mowli ze jak sie
      uspokoi to moze przyjsc i podyskutowac. Jesli chodzi o utrzymywanie porzadku w
      pokojach, to koszmar. Rodzice w ogole nie przyzwyczajaja dzieci do tego, zeby
      odkladaly zabawke na miejsce czy sprzatnely po sobie papierek zamiast rzucic na
      ziemie, strasznie mnie to denerwowalo. Potem z takiego dziecka rosnie
      czlowieczek, ktoremu sie wydaje ze wszystko mu wolno a jakikolwiek bowiazek
      jest odbierany jako kara.
      Dziecku od malego mozna pozwalac, aby sie uczylo- bawiac, maluch moze sie
      niezle ubawic, pomagajac Ci wrzucic ciuchy do pralki czy przygotowujac obiad,
      nakrywajac ladnie do stolu, znam to z doswiadczenia. Na takie dziecko nie
      trzeba potem krzyczec, bo jest chetne do pomocysmileTeraz krzyk tez niewiele da,
      wydaje mi sie, ze dziecko trzeba ZAINTERESOWAC tym, czego sie od niego wymaga,
      to dziala. Trzeba byc troche partnerem, i umiec tez sie z nim bawic.

      Mam 6-letnia siostrzyczke, jest najmlodsza w naszej rodzinie i najbardziej
      rozpieszczona. Byla ostatnio taka sytuacja ze mala dostala loda i kiedy go
      zjadla, zobaczyla ze brat tez loda dostal. Zaczela beczec, ze jak on ma to i
      ona chce. Nie bylo sily jej przekonac, ze maja po rowno... Tata (mimo iz bylo
      to przed obiadem) dal jej drugiego loda i jak wtedy przestala plakac, to moj
      tata zachwycony powiedzial do babci "zobacz, tylko dalem jej loda i przestala
      plakac...". I z takim podejsciem mala czesto wymusza cos krzykiem. Dopiero pod
      moim wplywem zaczela pomagac w sprzataniu pokoju i zaczela jesc cos wiecej poza
      serem i "mlekiem z koleczkami"... A to dlatego, ze jestem jej duuzą siostra i w
      nagrode za sprzatanie czytam jej bajki albo sie z nia bawie tyle, ile ma
      ochote, zabieram ja na plac zabaw. MOwie jej zawsze, ze trzeba slicznie
      posprzatac pokoik, bo bedzie mi smutno, ze taka duza dziewczynka a jeszcze
      zabawek sprzatac nie umie, ze mala siostrzyczka musi pomagac starszej, bo potem
      mozna sie dluugo bawic..
      Przedtem mala niewiele jadla, a kiedy pozwolilam jej ze mna bawic sie w mace,
      kiedy robilam pierogi z jej pomoca (w roznych ksztaltach, ktore sama wymyslila)
      i z roznymi owocami, to pozniej pierwsza byla do jedzenia.

      Za bardzo sie rozpisalam, nie czuje sie tez kompetentna do udzielania rad mamie
      5-letniej dziewczynki, ale to taka moja refleksjasmile
    • elf1977 Re: O dobre rady proszę 19.08.06, 18:32
      Myślę, że poprawienei tej sytuacji będzie trudne. Dziecko ma już 5 lat i
      utrwalone nawyki. Ale to wciąż dziecko, dla którego Twoja aprobata jest
      najważniejsza. Mała nie czuje granic, bo ich nie wyznaczano od wczesnego
      dzieciństwa. Jak to zmienić? Powoli.
      Musisz się nastawić na tryb opanowanej i cierpliwej mamusi, co nie będzie
      trudne, bo jak wiadomo człowieka trafia i aż mu się ciśnie złe słowo na usta.
      Gdy mała zacznie histeryzować i krzyczeć a Twój spokojny ton nie pomoże,
      zignoruj ją, jak się da, wyjdź z pokoju, poczekaj aż się uspokoi. Może Ci się
      wydać, że to potrwa wieki, ale dziecko powinno się uspokoić i przyjść do Ciebie
      samo. Jakby tak nie było, wejdź, spróbuj przytulić, ukoić, porozmawiać. Musi
      się za którymś razem udać. Męża musisz przekonać, że on również nie może
      przymykać oczu na zachowanie małej, musi trzymać front z Tobą. Kiedy córka
      zobaczy, że nie ma sprzymierzeńców, powinna szybciej się zastanowić nad
      postępowaniem.
      Gdyby pewne agresywne zachowania się powtarzału, musisz zastosować pewne kary.
      Przecież kary to nie krzyk, czy bicie. To sankcje za złe zachowania, dziecko w
      tym wieku to rozumie. Może być to jednak szokiem dla niego, jeśli kary nie były
      stosowane (nie mówię o krzyku). Zanim krzykniesz, uprzedź małą: "jak za chwilę
      nie zrobisz tego a tego, czy nie przestaniesz się tak zachowywać, ....nie
      wyjdziesz na dwór, nie oglądniesz bajki, itd. Rodzaj kary zależy od Ciebie, Ty
      znasz dziecko, wiesz, co powinno zadziałać.
      Kiedy córeczka będzie spokojna, spróbuj wyjaśnić sytuację, która wzbudziła w
      Tobie gniew. Mów spokojnie i konkt=retnie, o zachowaniu, a nie o córce, np.
      Twoje krzyki mnie bardzo zdenerwowały, nie lubię, kiedy rozrzucasz moje rzeczy
      itd. Mów o swoich odczuciach, niech ona też wie, że cierpisz, płaczesz. Chwal
      córeczkę, gdy zobaczysz, że się stara coś zrobić według Twoich wskazówek, mąż
      niech też to głośno zauważy.
      Może będzie pewien postęp. O problemach porozmawiaj w miarę możliwości z
      teściową (to może być najtrudniejsze), poproś, aby zastosowała się do Waszych
      metod, będzie łatwiej.
      Nic innego nie przychodzi mi do głowy, pozdrawiam Cie i życzę powodzenia.
    • anatemka Re: O dobre rady proszę 19.08.06, 18:37
      kurcze musisz być konsekwentna. To co powiedziałas musi być nieodwołalne/ale
      przed powiedzeniem przemyśl to dokładnie/. Dziecie będzie się buntować i
      wrzeszczeć, ale po jakimś czasie przywyknie, że to nie ono rządzi. Cierpliwość
      i konsekwencja. Kurcze, ja mam ten sam problem co ty, tyle że z synem. Ale
      postanowiła, że dam radę, że nie będę go lać/jezu, jaką mam czasmi ochotę!/, bo
      jestem dorosła i to ja rządzę w moim domu. Trzymam kciuki.
      a jeśli chcesz pogadać to pisz na priv albo gg 2550642
    • wenus2006 Re: O dobre rady proszę 19.08.06, 21:05
      Mam 11 -letnią córkę i 3-letniego syna i wiesz wiem, że nic nie wiem.Wydawało mi
      się jeszcze rok temu ,że mały jest łatwiejszy w wychowaniu niz córka,teraz on ma
      3-lata a ja sobie z nim kompletnie nie radzę.Moje dzieci różni fakt (myslę ,że
      wrodzony )ona jest karna on nie.U niej zakazy , stanowcze NIE sukutkowało i
      skutkuje u małego nie.Bije bliskich tj mnie, siostre i koleżankę z którą często
      przebywa.Na moje nie bedziesz oglądać bajki odpowiada ty nie będziesz.
      Boże dwójka dzieci od tych samych rodziców , te same metody i wychowanie nie
      skutkuje.Poza tym wydaje mi się,że z nim trzeba łagodniej.....ale to też nie
      skutkuje.nadzieja ,że wyrośnie z "trudnego wieku".
      Tak wiec nie pomogę, sama pomocy potrzebuję....
      Pozdrawiam
Pełna wersja