Dodaj do ulubionych

Czuję się zdezorientowana...

22.08.06, 11:41
Jak to jest, że tak wiele "bezstresowo wychowywanych" dzieci, tych które
nigdy nie dostały w tyłek, na które nigdy nie podnosi się głosu, którym się
wszystko spokojnie tłumaczy... itd. że tak wiele z tych dzieci jest tak
bardzo agresywnych. Potrafią przyłożyć w łeb własnej matce wiaderkiem
(autentyk) w wieku lat 3,5 (nie chodzi do przedszkola, żeby nie było że tam
się uczy). Albo rzucać nożyczkami w stronę babci, albo przyłożyć fangę w nos
cioci... Przykłady z mojego otoczenia, dotyczą kilkorga dzieci.
Jak to jest?
Może ktoś mi wyjaśni...
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:49
      wlasnie dlatego ze nie wiedza ze nie moga. Syn mojej sasiadki jest wychowywany
      bezstresowo. Synek kopnal psa - Synku nie kop pieska, bo go to boli (slodkim
      glosem) - synek dolozyl psu z drugiej strony - Synku, prosilam zebys nie kopal
      pieska bo go to boli - Na szczescie pies uciekl, bo synek szykowal sie do
      kolejnego kopniaka.
      Ja swojego syna kocham nad zycie, ale bezstresowo u mnie nie ma. Kopnal psa -
      dostanie w tylek i pytam, czy fajnie bylo (a teraz przeciwniczki karania
      cielesnego zaczna dzownic na policje smile). Dziecko ktore chroni sie przed
      stresem, nie kuma ze czasem ich zachowanie jest powodem czyichs stresow, bo nie
      wiedza co to stres. Inna sprawa ze takie nieprzygotowane do zycia ruszaja w
      swiat pelen problemow. I zaczyna sie dramat.
      • lollypop Re: Czuję się zdezorientowana... 23.08.06, 03:51
        To na mnie tez trzeba policje bo dalam synowi w tylek tym samym parasolem
        ktorym sekunde wczesniej uderzyl psa i spytalam czy mu sie podoba. Odparl ze
        nie na vco ja ze psu tez sie nie podoba. Minal rok i akcji nigdy nie powtorzyl.
    • zona_mi Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:49
      Prawdopodobnie dlatego, że wychowanie tzw. bezstresowe to niedokładnie to samo
      co brak wychowania.
    • aleksandrynka Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:50
      może dzieje się tak dlatego, że tym dzieciom nie stawia się żadnych ograniczeń
      i dzieci te posuwają się co raz dalej w celu sprawdzenia, gdzie te akceptowalne
      zachowania się kończą, gdzie ta granica przebiega. A ponieważ być może nie
      wskazuje się im jasno i dobitnie, że tego_zachowania w żadnym wypadku rodzic
      nie będzie tolerował, dzieci czują się co raz bardziej zdezorientowane i
      sfrustrowane. Bo one granic potrzebują i wcale nie klaps je wyznacza ale
      konkretna interwencja i jasny sygnał (przytrzymanie, wyprowadzenie z
      pokoju...). Człowiek, nie tylko dziecko, jeśli nie zna jasnych ram, zasad, jest
      zdezorientowany. Dziecko szczególnie, ponieważ potrzebuje czuć się bezpiecznie,
      a poczucie to zapewnia się między innymi przez wyznaczenie granic i zasad.
      Jeśli tego nie ma dziecko musi samo sobie być żeglarzem i okrętem, no a w
      przypadku malucha nieobytego w świecie (również w świecie uczuciowym) coś
      takiego jest ciężarem ponad siły, nie do udźwignięcia. Bo z definicji trzeba
      się nim opiekować, wychowywać je, a w takim wypadku wychowuje się ono samo, co
      jest przecież niemożliwe... Dlatego agresja jest wyrazem rozpaczy i wołaniem o
      pomoc, o ustanowienie odpowiedniego porządku tak, żeby to dziecko poczuło się
      bezpiecznie i wiedziało, po jakim terytorium ma się poruszać. Mam nadzieję, że
      nie zagmatwałam (no, może trochę smile).
    • lyla1 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:52
      Uważam,że we wszystkim należy zachować zdrowy umiar. Nie chodiz tu o bicie
      dziecka, do zrobienia mu siniaków, ale o możliwość dania klapsa, który jest jak
      policzek podany w twarz histeryczce aby przywrócić ją do równowagi. Staram się
      postępować z moim synkiem bezstresowo, ale nie pozwalam na przekraczanie
      pewnych granic.
    • oxygen100 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:55
      1. bo wychowanie bezstresowe nie jest rownoznaczne z puszczeniem dziecka
      samopas. Rozumiem to raczej jako dzialania majace na celu uwierzenie w siebie i
      wyksztalcenie poczucia wlasnej wartosci
      2. Bo kazdy osobnik (takze zwierzeta) potrzebuja do prawidlowego rozwoju
      dyscypliny.
      Stara bilogiczna zasada mowi ze najgorszym stresem jest brak stresu. I w tym
      przypadku chyba jest tak samo. Jakis stres tu mowimy o kontroli nad dzieckiem i
      tepieniu w zarodku zlych zachowan dziala stymulujaco. Gdy tego lekkiego stresu
      brak (np. ze za jakies niepozadane zachowanie grozi mu kara), homeostaza
      psychiczna a po czesci zapewne i fizjologiczna zwiazana z ukadem adrenergicznym
      ulega rozregulowaniu. Dlatego te bezstresowo "wychowywane" dzieci czesto
      wyrastaja na zwyroli. Ale co ja wiem o dzieciach wink
      • mathiola Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 12:01
        no wiec (nie zaczyna sie od no wiec)- reasumujac - w procesie wychowania
        dziecka nie moze istniec pojecie wychowania bezstresowego, poniewaz wlasnie
        brak stresu dziala na tenze proces niszczaco. Wyznaczanie granic nierozerwalnie
        wiaze sie z wytworzeniem pewnego poziomu stresu u dziecka - odpada wiec
        pojecie "wychowanie bezstresowe". Wychowanie bezstresowe nie jest wychowaniem.
    • mama_kotula Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 11:57
      Nisar, a czy one to robią w złości, czy to może forma tzw. popisywania się? Bo
      bardzo często chodzi o to drugie. Moje dzieci wprawdzie nie są wychowywane
      bezstresowo big_grinDD, ale w ramach popisu młody potrafi np. ni stąd, ni zowąd,
      przyfasolić babci pięścią w brzuch.
      • nisar Problem w tym, że 22.08.06, 12:15
        zachowania tych dzieci świadczą o totalnym braku kontroli nad emocjami: poza
        agresją jedno z tych dzieci np. zaciska pięści aż mu kostki bieleją. Druga
        przygryza do krwi (sic!) wargi. I tak dalej. Rodzice w miarę spokojni, awantur
        w domu nie ma... Ja naprawdę nie rozumiem!
        Popisywanie się występowało nawet u mojego, supergrzecznego dziecka. Np. zawsze
        jadła normalnie, a w wieku lat dwóch, na wczasach, ni stąd ni zowąd zaczęła
        wypluwać jedzenie. I bacznie się rozglądać czy wszyscy widzą, cóż to ona
        fantastycznego robi big_grin Tak że ja sobie zdaję sprawę, że dziecko, które ma
        widownię, będzie się zachowywało inaczej niż sam na sam np. z matką. Problem w
        tym, że obserwowane dzieci zachowują się agresywnie również bez widowni. I to
        mnie zastanawia.
        • babka71 Re: Problem w tym, że 22.08.06, 12:26
          to takie geny
    • babsee Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 12:26
      O dziecięcia wiele zależy.Przykladowo-dziecko mojej siostry jest grzeczne samo
      w sobie,spokojna filozoficzna natura.I wystarczy tylko,ze moja siostra powie
      lekko podniesionym tonem "nie wolno" by jej córka zamarla niczym słup soli.
      Moja jest typowym "Zywczykiem" -wszedzie jej pelno.Od początku wiemy ( po
      wizycie u neurologa) ze trzeba ją trzymac krótko o wtardo wprowadzc
      dyscypline.I dzieki temu,moja córa, chociaz czasem mam wrazenie ze gram w
      filmie "Iniemamocni"(bo ona tak biega), to jest w miare grzeczna.Ostatnio tez
      uderzyla mnie w plecy-przykleknelam i wytlumaczylam ze bardzo zle sie zcahowala
      i Mamusie boli.Odwrocilam sie tylko-uderzyla mnie w noge.Przekleknelam i twardo
      i glośno mowie ze to ostatnie ostrzeżenie-zachowanie takie jest zabronione i
      jak je powtórzy to pojdzie do pokoju za kare(to najgorsza kara u
      mnie).Oczywiscie ze powtorzyla-za lapke i do pokoju.Ryk byl straszny i trwal
      tak dlugo,ze myslalam ze sasiedzi zadzownia na policje.Ale wiecje sie to nie
      powtorzylo.Najgorsza kara dla mojej córci jest moja ignorancja-nie rozmawiam z
      nia,nie patrze, omijam lukiem.Jak wie ze Mama nie bedzie z nia gadac to od razu
      pokornieje.
      Dzieki granicom ktore sa u nas absolutnie nieprzekraczalne, moja córa wie co
      moze a czego nie i bunt dwulatka przechodzimy przywoicie jak na tak
      temperamentną panienke.
      • lila1974 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 12:37
        Mojej dwulatce zdarzy się atak na drugie dziecko, zastanawiające, że właściwie
        spotyka on tylko starszą siostrę a postronne dzieci nie, ale wówczas Nela musi
        przeprosić. Widzę, że atakuje jakby z bezsilności, gdy inaczej nie umie
        poradzić sobie z siostrą. Reaguję stanowczym "nie wolno" i upominam, by siostrę
        przeprosiła.
        Widzęw niej jednak wiele empatii do innych i dlatego jestem spokojna. Na
        bandytę nie wyrośnie.
    • styczniowa70 a ja sobie nie wyobrażam żeby dziecko mnie uderzył 22.08.06, 13:04
      po prostu sobie nie wyobrażam i tyle ... w żadnej sytuacji, nawet w największej
      frustracji
      co prawda moja starsza nikogo nie potrafiła uderzyć ( całkiem tak jak ja ) i
      najbardziej agresywnym zachowaniem z jej strony bylojednorazowe odpechniecie
      kolezanki która ją męczyła ale też ja jej nigdy na zachowania agresywne w
      stosunku do siebie nie pozwalałam ( tak samo robię z małymi) żadnego gryzienia,
      drapania, ciągnięcia za włosy, mnie to po prostu nie bawi... i nie tłumaczyłam
      wcale że mamusie to boli, tak sie po prostu nie robi i juz
    • 76kitka Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 14:39

      Z racji tego, że sama mam dziecko znam sporo maluchów, szczerze mówiąc nie znam żadnego, które byłoby wychowywane bezstresowo, bez klapsów, nie znaczy bezstresowo. Mój siedzi za karę na fotelu, nie dostanie deseru, zabiorę Go z placu zabaw, wsadzę do wózka, gdy ucieka na ulicę. Zdarza mi się, że dam klapsa, ale zdaję sobie sprawę, że to mnie poniosło, to ja się rozładowałam. Mojego synka klaps nigdy niczego nie nauczył. Może gdybym lała cały czas, to by się zaczął bać i przestał. Ale ja Go nie chcę tresować.
      • sonora1 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 17:35
        a ja mam takie pytania do zwolenniczek klapsow ( nie bicia, ani siniaczenia
        dzieci oczywiscie), czy jak Wy popelnicie blad i Wasz maz uzna to za
        niestosowne (np.wydacie za duzo pieniedzy na buty, wypijecie za duzo wina na
        imprezie itp)dostajecie tez klapsa od mezow, bo popelnilyscie blad? Moze
        powinni Wam troche rozsadku przez pupe wklepac, to przestasniecie bic wlasne
        dzieci.Moje drugie pytanie jest: naprawde uwazacie, ze najlepszym sposobem na
        agresje dziecka jest Wasza agresja?Dajac dziecku klapsa chcecie mu powiedziec,
        ze nie wolno bic innych?
        • nisar sonora, litości... 22.08.06, 17:54
          Problem w tym, że my jesteśmy dorosłe i - tak przynajmniej chcę wierzyć -
          umiemy myśleć, również abstrakcyjnie. Dwulatek ma to do siebie, że nie potrafi,
          z natury rzeczy, przewidzieć konsekwencji swoich działań. Żaden dwulatek nie
          ZROZUMIE, czym grozi wybiegnięcie na ulicę. Grzeczny, czytaj uległy, nie będzie
          wybiegał, bo generalnie ulega dorosłym bez sprzeciwu. Ten niepokorny nie
          ulegnie, a tłumaczenie "bo tam jeżdżą samochody i samochód jak cię uderzy to
          będzie bolało" jest dla niego całkowitą abstrakcją. Pominąwszy fakt, że nie
          zawsze może pojąć połączenie przyczyna-skutek. Niestety, na pewno jestem bardzo
          nienowoczesna, ale w myśl archaicznej zasady "lepsze bite jak zdechłe"
          absolutnie rozumiem klapsy jako jedyną metodę przekazu niektórych treści.
          Zwłaszcza takich, gdzie nie możemy ryzykować konsekwencji ich niezrozumienia
          przez dziecko.
          • sonora1 Re: sonora, litości... 22.08.06, 18:09
            czyli biciem chcesz mu powiedziec : nie wybiegaj na ulice? Moze lepiej zamiast
            bicia jest trzymanie dwulatka na ulicy w wozku, albo za reke?
            Ja tez mam dzieci, krorym nigdy nie dalismy z mezem klapsa, zamiast tego
            wychowujemy metoda naturalnych konsekwencji, a w miescach takich jak ulica,
            nie poszczalismy ich samych.Dziecia sie tlumaczy do bolu jakie moga byc
            konsekwenje gdy wybiegna na ulice i dzieci to rozumieja, duzo lepiej niz
            bicie.Poza tym dziecko w wieku 2 lat mozesz nauczyc reagowac na slowo
            STOP.Swietna zabawa i bardzo skuteczna i klapsow nie trzeby uzywac -powodzenia.
            • wredna_ja Re: sonora, litości... 22.08.06, 20:49
              dokladnie tez to pomyslalam....sonora,litosci ;-P
        • mama_kotula Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 20:31
          sonora1 napisała:

          > a ja mam takie pytania do zwolenniczek klapsow ( nie bicia, ani siniaczenia
          > dzieci oczywiscie), czy jak Wy popelnicie blad i Wasz maz uzna to za
          > niestosowne (np.wydacie za duzo pieniedzy na buty, wypijecie za duzo wina na
          > imprezie itp)dostajecie tez klapsa od mezow, bo popelnilyscie blad? Moze
          > powinni Wam troche rozsadku przez pupe wklepac, to przestasniecie bic wlasne
          > dzieci.Moje drugie pytanie jest: naprawde uwazacie, ze najlepszym sposobem na
          > agresje dziecka jest Wasza agresja?Dajac dziecku klapsa chcecie mu
          powiedziec, ze nie wolno bic innych?

          Na histerię mojej córki klaps okazał się niestety ostatnio jedyną metodą, aby
          nie zrobiła sobie krzywdy waląc w amoku łbem w co popadnie i niemalże łamiąc
          sobie nogi i ręce wepchnięte między szczeble łóżka (tak, tak, dostała "na
          otrzeźwienie", coś w tym rodzaju, co się aplikuje histerykom).

          A w ogóle, Sonora, nie wydaje mi się, aby twoje pytania leżały w zakresie
          tematycznym tego wątku. Chcesz rozpętać kolejną do niczego nie prowadzącą
          dysputę z serii "klapsy a sprawa polska"?
        • zuzia.zet Sonora, czy Ciebie mąż adoptował? 22.08.06, 22:19
          I jest Twoim prawnym opiekunem? Jeśli tak, to może rzeczywiście czasami
          powinien Ci przylać...
          • anulka.p Re: Sonora, czy Ciebie mąż adoptował? 22.08.06, 22:23
            Aha. Bo jak jesteśmy prawnym opiekunem kogos, to możemy mu przylać.
            Interesujące...
            • zuzia.zet Re: Sonora, czy Ciebie mąż adoptował? 22.08.06, 22:36
              Anulka, chyba nie zrozumiałaś; to było w nawiązaniu do stawiania przez sonorę
              na tej samej pozycji dziecka i matki dziecka - pozycji podległej i zależnej od
              pana i władcy smile
              • anulka.p Re: Sonora, czy Ciebie mąż adoptował? 22.08.06, 22:40
                Ano widzisz, zrozumialam. Chodzi własnie o to skonfrontowanie dziecko - pan i
                władca (czyli rodzice), którzy mogą wszystko łącznie z przylaniem.
              • sonora1 Re: Sonora, czy Ciebie mąż adoptował? 22.08.06, 22:47
                maz mnie nie adoptowal, ale mnie szanuje tak samo jak i moje dzieci i ja moje
                szanuje i respektuje tak samo jak i meza.Bicie dzieci to jest naduzywanie
                swojej wladzy. I przemoc do dzieci jest taka sama przemoca jak przemoc meza do
                zony - zdenerwuje sie to ci przyleje.
    • rotera Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 15:01
      prosze o pomoc jakąś mame psycholożke, bo wywaliłam swoje stare notaki z
      podstaw psychologi i psychopedagogiki i nie moge sobie przypomnieć zródła, a z
      chęcią bym zacytowała.
      Wychowanie bezstresowe to nie znaczy nie dawanie dziecku klapa. Nic tam nie ma
      o tym, że polega to na niekaraniu, nieklapowaniu. Karanie jest dopuszczalne.
      To określenie jest tak często używane i nadużywane, i nikt prawie nie używa go
      poprawnie. Znaczenie jest inne niż to powszechnie rozumiane jako totalny luz i
      łażenie dziecka po głowie.
      Nie ważnie czy jestem za klapowaiem czy przeciw, denerwuje mnie mylne używanie
      tego określenia. Może zamiast wychowanie bezsterowe to wychowanie luzackie? to
      już predziej znaczy to co opisujecie.
      • aleksandrynka Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 17:21
        rotera, nie mam żadnych notatek ale zapamiętałam jedną rzecz: mogą być trzy
        style wychowania: nakazy, zakazy, co rodzic powie to święte i kropka. To styl
        autorytarny (autokratyczny). Skrajny do niego to osławiony na forum
        bezstresowy, nazywany liberalnym. Tutaj rodzice nie stawiają żadnych ograniczeń
        ani wymagań, swoboda dziecka jest najważniejsza, ma ono komfort swobodnego
        wyrażania siebie co nie jest zdrowe, ponieważ nie uczy podstawowych zasad
        współżycia społecznego i prowadzi do frustracji - opisałam to szerzej w tym
        wątku.
        Jest jeszcze trzeci styl, często mylony z tym drugim a to dlatego, że tutaj
        neguje się klapsy, przemoc i kary jako takie, natomiast promuje się naukę życia
        i zasad poprzez konsekwencje wynikające z działania dziecka. To styl
        demokratyczny.
        I tak jeśli dziecko pomaże koledze zeszyt rodzic nr jeden być może sprawi mu
        lanie i zabroni wyjść na dwór. Rodzic drugi wzruszy ramionami a trzeci każe
        przeprosić i odkupić zeszyt z własnego kieszonkowego. Oczywiście przykład i
        reakcje 1 i 2 przerysowane, ale tak to z grubsza wygląda.

        opis styli wychowania jest na przykład tu:
        www.sp4.elk.edu.pl/rodzina.htm
        • aleksandrynka Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 17:46
          aha, to oczywiście tylko pewien rys i skupienie się na wąskim aspekcie,
          powyższe mini definicje nie wyczerpują tematu smile
          Pozdrawiam!
          • rotera Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 20:23
            dzięki, doczytam sobie i odświeże wiadomości.
            • verdana Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 21:06
              Nisar, ja Cię naprawdę bardzo lubię, ale teraz trochę mi podpadłaś...
              Nie jestem fanatyczną przeciwniczka klapsów - np. podany przyklad wybiegania na
              ulice wydaje mi się jednym z bardzo niewielu, gdy klaps może mieć zastosowanie.
              Zdarzało mi się też dac klapsa ze złośći, czego się wstydzę.
              Tyle na wstępie.
              Niestety, podpieramy własne nieudolności wychowawcze, albo własną wściekłość
              argumentem "jakbym nie lała to by nie wyrosło". Wyrosłoby i nawet lepiej.
              Rodzice, którzy nie bija i nie dają klapsów to zazwyczaj nie osoby, które po
              prostu olewaja wychowanie dziecka (co przedstawia się jako wychowanie
              bezstresowe), tylko mają dosyć cierpliwosci i pomysłów by wychowywać, a nie
              tresować. Bez stresów się nie obejdzie, ale czym ich we własnym, rodzinnym domu
              mniej, tym lepiej.
              Można dziecku przylać, bo po raz kolejny zapomniał wyrzucić śmiecie, można
              powiedzieć "jesteś okropny, nie szanujesz mojej pracy, leń z ciebie, Bóg mnie
              pokarał takim dzieckiem", a można powiedziec "Śmiecie!".
              To ostatnie jest bezstresowe, a zazwyczaj działa najlepiej.
              • monia145 Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 22.08.06, 22:12
                Dokładnie- kiedy np.syn wychodzac z łazienki upuszcza recznik i przechodzi obok
                niego obojetnie, liczac, że ja go podniosę, mówię " Ręcznik" i bez słowa wraca,
                aby go powiesić jak nalezy. Potwierdzam, to działasmile
                • nchyb Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 24.08.06, 06:45
                  Działa, działa,, potwierdzam, na mojego syna starszego działa, młodszy się
                  uczy, że działać powinno. A nawet, co ciekawe, powoli zaczyna też działać i na
                  męża smile
                  Czyli - nie bijąc żadnego z nich trzech - osiągam znakomite wyniki smile
                  • monia145 Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 24.08.06, 08:57
                    A widzisz, na mojego męża to nie działasmile
                    Z ręcznikiem, mam na myśli. Zostawia mokry w łazience, więc ostatnio zamiast
                    strzępić język, wynoszę ten ręcznik i kładę mu na kolana,tam gdzie siedzi lub
                    na jego oczach wkładam do jego szafki z ubraniamismile I to dopiero działasmile))
                    Z synem mam większe sukcesysmile
                    • nchyb Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 24.08.06, 09:43
                      > A widzisz, na mojego męża to nie działasmile
                      Moniu, w takim razie znaczy to - musisz jednak tłuc męża swego... smile
                      • monia145 Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 24.08.06, 09:47
                        Tym mokrym ręcznikiem?smile))) Myślisz, że to zadziała?
                        • nchyb Re:wychowanie bezstresowe!!!!!! 24.08.06, 09:52
                          ewentualnie możnaby nie bić, ale swe nagie ciało zakryć tym ręcznikiem i...
                          Tylko po wszystkim ktoś jednak ten ręcznik wynieść będzie musiał... smile
    • deyani Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 22:06
      To z bajek, ja myslę. Tych z kartona.
      • sonora1 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 22:36
        nie mam zamiaru rozpoczac wojny na temat bicia dzieci, ale tez nie mam zamiaru
        sie temu przygladac i tolerowac.Klapsy na otrzezwienie histerycznego dziecka sa
        dla mnie po prostu glupota i moim zdanie najpierw mamie powinno sie dac tego
        klapsa, aby sie otrzasnela i znalazla pomysl jak dziecku pomoc.Dzicia, ktore
        nie sa bite wystarczy powiedziec raz albo 2 i one to rozumieja.Dzieci,ktore sa
        bite maja histerycznych rodzicow, ktozy nie potrafia sami nad soba zapanowac,
        wiec jak maja zapanowac nad dzieckiem?I jeszcze raz sie zapytam:dlaczeko nie
        tolerujecie kiedy Was mezowie bija, i dlaczego chceci od nich odejsc?Dokad ma
        odejsc dziecko, ktore w ramach wychowania dostaje klapsy i tym samym jest
        naruszana jego godnosc i poczucie wlasnej wartosci.Dlaczego oczekujecie
        szacunku dla siebie a same nie szanujecie wlasnych dzieci?
        • mamkaantka Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 23:12
          To znaczy, ze jak dziecko ciebie uderzy, czekasz na kolejny cios? Wiadomo
          bowiem, że zwyczajne tłumaczenie nic nie da ...
          • sonora1 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 23:14
            nie , bo moje dziecko mnie nie bije - jego nie bija, to i on nie bije.To bardzo
            prosta zasada.
            • zojkaojka Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 23:44
              A ja uwazam ze lekki klaps boli 10000 razy mniej niz ignorowanie dziecka za
              kare!!!toz to istny sadyzm !!!Pamietam tez jak moj brat tak okolo lat 5 blagal-
              no tylko mi juz nie tlumacz , juz mi lepiej daj klapsa!
              • sonora1 Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 23:53
                ale kto mowi o ignorowaniu? Dla Ciebie rozmowa i tlumaczenie swiata to
                ignorancja? Wyjasnienie musi byc , tyle tylko , ze krotkie i rzeczowe - nikt
                nie lubi gledzenia godzinami
            • zojkaojka Re: Czuję się zdezorientowana... 22.08.06, 23:51
              I nie przeceniajcie wagi wychowania, typu:ja nie bije to i moje dziecko
              nie.Mam czworo dzieci , wychowuje tak samo , kazde ma inne zalety i inne wady i
              kazde jest zdolne do innych niz rodzenstwo zachowan.I nie zawsze niedaleko
              pada jablko od jabloni.To sa ludzie a nie plastelina...
        • figrut Re: Czuję się zdezorientowana... 23.08.06, 00:23
          > nie sa bite wystarczy powiedziec raz albo 2 i one to rozumieja.Dzieci,ktore sa
          > bite maja histerycznych rodzicow, ktozy nie potrafia sami nad soba zapanowac,
          Mój czterolatek już kilka razybolesne klapsy dostał. Nie do zniesienia jest
          prawie codziennie. Prawie, bo od wczoraj jakiś cud się zaczął i w histerię nie
          wpadł zaraz po przebudzeniu, a dopiero około 16 po południu. Dziś w histerię nie
          wpadł wogóle. Z pewną nadzieją i obawą czekam na dzień jutrzejszy. Weź pod uwagę
          fakt, że moje średnie dziecko - synek - ma cztery lata, w histerię wpada od 2,5
          roku, a na tyłek dostał kilka [nie kilkadziesiąt razy]. Dwóch psychologów i
          lekarka pediatra [ci, którzy mniej więcej znają zachowanie mojego synka]
          podziwiają mnie za niesamowite wręcz opanowanie, a goście w moim domu i
          mieszkańcy mojej ulicy nie mogą się nadziwić, że daję radę jakoś wytrzymać i nie
          tłukę młodego za jego codzienne zachowanie. Jestem konsekwentna, tłumaczę,
          opowiadam, przytulam kiedy się o to w czasie histerii dopomina [i tłumaczę, że
          bardzo go kocham, ale nie znoszę takiego jego zachowania i jestem przez to zła]
          żeby wiedział że go kocham mimo wszystko. Szukam sposobów, żeby było lepiej,
          żeby nie wpadał w histerię, ale nawet psycholodzy od dwóch [i ponad] lat mówią
          "przeczekać, wyrośnie z tego"...
          Nie mam sił dlużej pisać tego wątku, bo szlag mnie trafia jak czytam
          takie posty jak Twoje - nikt nie będzie w stanie Ci wytłumaczyc w czym rzecz,
          dopóki sama takiego dziecka posiadać nie będziesz. Nie biję dziecka za
          rzucanie zabawkami, rysowanie kredkami po ścianach, wyciąganie węża od pralki
          żeby zrobić powódź, ale za złośliwe wybieganie pod rozpędzone samochody, za
          zapakowanie kota do paczki i przyduszanie go [nie skutkują tłumaczenia] itp. .
          • sonora1 Re: Czuję się zdezorientowana... 23.08.06, 02:28
            bardzo Ci wsppolczuje tej sytuacji,bo masz trudne dziecko, i ja nie o tym
            pisalam, nie o dzieciach z problemami.Pisalam o normalnych, przecietnych
            dzieciach, ktore dostaja klapsy, bo sie np. poloza na podloge w sklepie i wyjda
            bez zabawki.Przypuszczam, ze gdybys miala przrcietne dziecko, to niedostaloby
            klapsa ani razu od Ciebie (wynika to jasno z Twojego postu).Jeszcze raz Ci
            wspolczuje i gratuluje cierpliwosci.
    • wieczna-gosia poniewaz te dzieci sa po prostu niewychowane 23.08.06, 05:15
      a nie wychowane bez klapsow.

      Ztreszta teza jest dosc naginana- psa kopia wszystkie niewychowane dzieci. Jesli
      ty nie wychowujesz dziecka tylko tluczesz go w tylek interwencyjne to to tez
      jest pozor wychowania- no nie? Jesli ktos nie tlucze dziecka w tylek, ale de
      facto go nie wychowuje- to ma inny pozory wychowawcze w stylu- "nie kop pana bo
      sie spocisz".
      • wieczna-gosia w siwetle tego co napisala mama kotula 23.08.06, 05:30
        ja mam tak:
        jesli doprowadzam do sytuacji (jakiejkolwiek- w ktorej danie klapa jest dla mnie
        jedynym wyjsciem, to znaczy ze gdzies popelnilam blad. Tak bylo i w slynnym
        dyskutowanym poscie jaka to jestem matka bandytka i powinno sie mnie ubezplodnic
        smile ze prawie_dziecku_ wlalam. Dwulatkowi nota bene. Nie wlalam- wlasnie dlatego
        ze zamigotala mi czerwona lampka, ze chyba cos spieprzylam. No nie bede dziecku
        dawac za to ze ja spieprzylam, no nie?
        Moj syn jest NAPRAWDE zywiutki. NO autentycznie, powie to kazdy kto go zna- ze
        jest uroczy, usmiechniety, ale czasem przechodzi na ciemna strone nocy. I o ile
        z reszta dzieci udzielalam sie towarzysko intensywie to z synem sie nie udzielam
        bo mnie meczy pilnowanie zeby komus krysztalu nie rozbil (poza tym kiedys jakos
        mniej krysztalow bylo, bo wszyscy na dorobku byli).
        Jesli ja swojego NAPRAWDE zywiutkiego syna oraz reszte dzieci bylam w stanie
        nauczyc reagowania na "stop ulica"- to kazdy potrafi. Oczywiscie mam neidostatki
        wychowawcze- np wg moich rodzicow moje dzieci za duzo krzycza, nie dosc szybko
        zbieraja zabawki po wydaniu polecenia i ogolnie dosc powoli reaguja na
        polecenie- nie jak psy policyjne. Ale ogolnie nimi bym sie nie przejmowala bo ja
        bylam uczona szybkiego reagowania za pomoca pasa wojskowego.
        • inez21 Re: w siwetle tego co napisala mama kotula 24.08.06, 10:09
          wieczna gosiu-jak zwykle twoje odpowiedzi trafiają w sedno sprawysmile
          Bo tyle już razy był ten temat na forum wałkowany i zawsze jest mylone nie
          bicie dziecka z bezstresowym wychowaniem oznaczającym poprostu nie wychowanie
          wogólesad o tak poprostu dla świętego spokoju niech robi co chcesad
          To że się nie bije dziecka nie oznacza,że się nie ma innych metod
          wychowawczych.
          Mnie niestety czasem się zdarza jakiś klaps oraz głośniejsze huknięcie na
          moje "słodkie "aniołki,ale zawsze uważam to za klęske wychowawczą a nie powód
          do dumy "patrzcie jak ja dobrze wychowuję moje dzieci bo daję im klapsy"smile))

          a że wokół tyle agresywnych dzieci to nie z powodu tego że rodzice ich nie biją
          i nie krzyczą na nich,ale z tego powodu,że za mało poświęcają im czasu,że
          dzieci za dużo oglądają telewizji ,za dużo gier komputerowych itp

          Pozdrawiam
          • nchyb Re: w siwetle tego co napisala mama kotula 24.08.06, 10:12
            > a że wokół tyle agresywnych dzieci to nie z powodu tego że rodzice ich nie
            biją
            >
            > i nie krzyczą na nich,ale z tego powodu,że za mało poświęcają im czasu,że
            > dzieci za dużo oglądają telewizji ,za dużo gier komputerowych itp
            i za dużo bicia...
            Jak dziecko jest bite w domu i zna domową agresję, to jest przez kochających
            rodziców nauczone, ze agresja to podstawa i właśnie agresję stosuje...
          • rotera Re: w siwetle tego co napisala mama kotula 24.08.06, 11:12
            niestety nie zawsze wytłumaczenie jest takie proste.
            Moj synek nie jest klapowany,z bajek pod kontrolą ogląda Elmo i Noddy, a tam
            przemocy nie ma, a sam bije.
            Bije dzieci w swoim wieku co związane jest mysle z niemożnością wysłowienia się
            z jego strony i z niezrozumieniem. w sytuacjach kiedy inne dziecko zabiera mu
            jego zabawki, on kilka razy mowi nie, a dziecko i tak wezmie, to wtedy on co
            klap. W sytuacjach kiedy ktoś chce zrobić z nim na siłe jak np babcia chce z im
            isc na spacer, a on mowi, nie mama, a babcia swoje i wsadza go do wozka, to on
            kilka razy krzyczy nie, babcia swoje no to babcia dostanie, jak no moja ciotka
            na siłe chce mu dać buzi na przywitanie, on mowi nie, tez kilkakrotnie, ona mu
            ukradie buziaka, wtedy on tez bije.
            I co w takich sytuacjach? Ciotka twierdzi jaki mały nygus, sąsiadka jakie
            niedobre dziecko nie chce dac zabawki... a ja sobie myśle, że w tych sytuacjach
            miał racje. Tłumacze mu, że zabawkami trzeba sie dzielić..itp ale przeciez
            ulubionych perfum sąsiadce nie wynosze. Tłumacze mu, że jakby mu się chciało
            cioci powiedziedziec, ze nie chce buzi to ciocia by zrozumiała, a tak ciocia
            nie wie o co mu chodzi...ale prawda jest taka, ze ciotka jest durna i robi po
            swojemu mimo, że doskonale rozumie, że on nie chce.
            A w historyjce z babcią, coż nie chce iść, ie ma potrzeby żeby akurat szedł, bo
            akurat ja nic ie załatwiam, on sobie układa wierze kilkapietrowa w pokoju, a
            babcia raptownie po miesiącu zapragnela isc z wuczkiem na spacer....
            może wiec nie wszystkie sytuacje w których widzi sie jak małe dziecko bije są
            tak jednoznaczne. Moze czasem dziecko 'ma racje' a że nie mowi jeszce dobrze to
            porozumiewa sie w ostatecznosci w taki sposob. Nie mówie, ze dobry, bo przeciz
            trzeba tłumaczyc i tłumaczyc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka