Dodaj do ulubionych

jak sie kłócicie ?

05.09.06, 11:10
A może wogóle tego nie robicie.
My nie przebieramy w słowach .Często tego załujemy ale cóż.......
Obserwuj wątek
    • duszekkacper Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:16
      rozumiem, że to wątek prowokacyjny?
    • a.lenard Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:16
      u nas tak kiedys było, że wtedy jeszcze nie mąż wychodził w trakcie kłótni i
      wracał dopiero po paru godzinach, najczęściej w nocu. Wtedy ustaliliśmy zasady:
      jak się kłócimy to do końca, nie ma wychodzenia, poetm była zasada: nie kłócimy
      się tylko rozmawiamy. Ta ostatnia zasada była kiedyś jako jedyna obowiązująca,
      potem się troszkę pomieszało. Teraz jesteśmy po ślubie i po troszkę burzliwym
      pierwszym roku teraz wogle się nie kłócimy. Rozmawiamy i załatwiamy sprawy, nie
      uciekamy od problemów trzaskając za soba drzwiami. I inaczej sobie nie
      wyobrarzam. Mamy dziecko i nie może ono patrzeć na kłótnie rodziców!
      • a.lenard Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:18
        przepraszam za byki ortograficzne smile pisałam na szybko
    • yenna_m Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:18
      staram sie bardzo uwaac na slowa i formulowac konkretne zarzuty, np: "denerwuje
      mnie twoja agresja za kierownica wink"

      z facetem w ogole taram sie rozmawiac jak z 6-latkiem. I tak komunikować swoje
      niezadowolenie, żeby dla niego było zrozumiałe, co mnie złości i dlaczego.
      Raczej obywa się bez wrzasku no i staram się poruszyć konkretny problem a nie
      wyliczać 14 lat do tyłu wszystkie krzywdy i afronty, które mnie spotkały z jego
      strony wink

      Zwykle takie postępowanie odnosi slutek.
      • new5 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:26
        a jak facet by tobie wypominał,a sam na siebie nie spojżał,a gdyby zaczynał
        kłótnie od wyzwisk.Nawet nie krzycząc.Ty taka,ty owaka bo ty tam 10 lat temu
        robiłaś to i to.....To tak przy okazji porusza takie tematy wypomina to co było
        kiedys choc generalnie kłócimy sie o cos innego
        • yenna_m Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:32
          moj facet by tak nie zrobil. Nie i juz.
          Przez 14 lat roznie bywalo, ale wypracowalismy taki wlasnie system komunikacji
          i widze, ze sie sprawdza.

          Gdyby mi facet cos takiego powiedzial, wyszlabym z domu (np do kolezanki na
          kawe) ze slowami, że jak przyjde, to mam nadzieje, ze juz ochlonie i
          porozmawiamy jak ludzie na poziomie, bo mi sie taka romowa nie podoba.

          Jak sie czlowiek nie uszanuje, to go nikt nie uszanuje wink

          Acha, mi w komunikacji z facetem pomogla ksiazka: "Jak mowic, zeby dzieci
          sluchaly, jak sluchac, zeby dzieci mowily" wink
          No, ale faceci sa jak dzieci i nalezy z nimi komunikowac sie jak z dziecmi.
          No i podobno, jak mawia wiele moich kolezanek, rozwiaja sie oni gdzies do 6
          roku zycia a potem tylko rosna. Wiec tym bardziej polecam tę ksiazke wink

          (oczywiscie ostatni akapit pisany z przymrozeniem oka)

          A tak serio - faceci inaczej sie komunikuja. Lubia jasno, prosto i zwiezle, co
          zle i dlaczego. A nie wypominki. Bo z wypominkow nic konkretnego nikomu nie
          przyszlo.
          • new5 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:40
            No ale są tacy co tak mówia i robią.Najlepiej faktycznie byłoby wyjśc ale nie
            zawsze jest możliwośc.Co więcej tak się zastanawiam czy może oni
            dowartościowuja sie tym słownictwem.Szczególnie tak syt.maja miejsce gdy są
            wypici, pijani a gdy wytrzezwieja to do pięci nie potrafią zliczyc i w prostej
            sprawie sie odezwać.Co to za typ człowieka ?
            • enhe Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:43
              new5 napisała:

              > No ale są tacy co tak mówia i robią.Najlepiej faktycznie byłoby wyjśc ale nie
              > zawsze jest możliwośc.Co więcej tak się zastanawiam czy może oni
              > dowartościowuja sie tym słownictwem.Szczególnie tak syt.maja miejsce gdy są
              > wypici, pijani a gdy wytrzezwieja to do pięci nie potrafią zliczyc i w
              prostej
              > sprawie sie odezwać.Co to za typ człowieka ?


              Nie wiesz? Cham.
              Przepraszam, ale to proste.
            • yenna_m Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 11:49
              new, chyba mam aniola w domu
              ale u mnie takie sytuacje NIGDY sie nie zdarzaja

              mysle, ze powinniscie popracowac nad komunikacja i nad wzajemnym szacunkiem
    • enhe kulturalnie 05.09.06, 11:41
      Dla mnie kłótnia to w sumie pożyteczna sprawa - uzewnętrznienie emocji,
      oczyszczenie atmosfery. Nie rzecz w samej kłotni, ale w jej formie.
      Kłócimy się, choć nie często. Obywa się bez wrzasków i wyzwisk (z chamem bym
      się w ogóle nie klóciła, bo pewnie nie zwiazałabym się z takowym wink). Zdarza
      się podniesiony ton i złośliwosć, ale nad tym drugim mocno pracujemy, bo
      robienie sobie na złosć tylko przedłuża konflikt. Kłótnię kończymy ZAWSZE
      kompromisem. Nigdy nie pozostawiamy nierozwiązanych konfliktów na potem. Czasem
      trudno jest mi się powstrzymać, żeby nie palnąć czegoś dla "ulżenia" sobie, ale
      wiem, że poziom tej nieprzyjemnej tak czy siak wymiany zdań zależy w takim
      samym stopniu od meża, jak i ode mnie. Poza tym jeśli zdarzy się, zę dzieci
      widzą, iż nie mamy takiego samego zdania, chcemy by pamiętały, że nawet jesli
      rodzice posprzeczają sie (choć z zasady staramy się nie przy dzieciach), to i
      tak SZANUJĄ sie wzajemnie. Nawet w kłotni.
      pzdr
      • new5 Re: kulturalnie 05.09.06, 11:47
        A jak cham kiedys nie był chamem.A jak wytrzezwiej to przeprasza"że to nie on
        tylko wódka",he,he dobre wytłumaczenie nie ale nie chce za choinkę z tą wódką
        się rozstać.Pewno trzeba by sie rozstac z facetem ,a jak to nie wchodzi w grę ?
        • enhe Re: kulturalnie 05.09.06, 11:50
          new5 napisała:

          > A jak cham kiedys nie był chamem.A jak wytrzezwiej to przeprasza"że to nie on
          > tylko wódka",he,he dobre wytłumaczenie nie ale nie chce za choinkę z tą wódką
          > się rozstać.Pewno trzeba by sie rozstac z facetem ,a jak to nie wchodzi w
          grę ?


          Jak "to nie wchodzi w grę" to - bardzo prawdopodobne, że jesteś
          wspóluzależniona. Usprawiedliwiasz alkohol i agresję. Mam trochę racji?
          • new5 Re: kulturalnie 05.09.06, 11:58
            No powiedzmy jest współuzaleznienie w tym związku.To głównie kwestie
            finansowe.Wiadomo jak ciężko się żyje w tych czasach.Na pomoc rodziny nie ma co
            liczyć bo poprostu jej nie ma.Kobieta zostaje sama z 2 dzieci przy jednej
            marnej pensji i marnych alimentach i co dalej.......Po oplatach nie ma z czego
            żyć.Sytuacje jakie opisałam nie zdarzają sie notorycznie w tym związku ale maja
            miejsce.Facet robi się hojrakiem jak ma wypite a jak wytrzezwieje p...da z
            niego życiowa.
            • enhe Re: kulturalnie 05.09.06, 12:05
              Wspóluzaleznienie, Aniu, czasem powoduje,że wypisuje się takie rzeczy i
              utrzymuje, że "z braku możliwości" funduje się takie życie sobie i przy okazji
              dzieciom. A inne możliwości są. Zawsze. Możesz, a może nawet powinnaś sięgnąć
              po pomoc - np. terapeuty. Nie mąż (bo on sam musi tego chcieć i dostrzec
              problem), ale Ty - i tylko jeśli chcesz.
              Pzdr.
              • new5 Re: kulturalnie 05.09.06, 12:14
                Pijana osoba problemu nie zobaczy .Oczy otwierają sie jak wytrzezwieje.Żeby
                tylko kobieta miałą gdzie odejść a nie ma gdzie ani rodziny anie drugiego
                mieszkania,a męża z domu na siłe nie jest w stanie wywalić
                • enhe Re: kulturalnie 05.09.06, 12:18
                  Przykro mi, ale przez internet nie znajdziesz odpowiedzi. Skontaktuj się z
                  poradnią d/s leczenia uzależnień i poszukaj pomocy - dla siebie. Nie zmarnuj
                  życia dzieciom, ani sobie. Powodzenia.
      • olusza3 Re: kulturalnie 05.09.06, 11:53
        Staramy się nie kłócić tylko rozmawiać.
        Raz nas poniosło i darliśmy sie na siebie (bez wyzwisk oczywiście),nasz synek zaczął płakać i to nas otrzeźwiło.
        Nie-mąż ma denerwujący "zwyczaj" wychodzenia i obrażania się,przypuszczam że z poczucia winy.
        Chociaz ostatnio ,o dziwo, tego nie zrobił tylko przeprosił i mnie przytulił.
        My jestesmy dopiero na początku naszej wspólnej drogi i napewno jeszcze wiele musimy sie nauczyć.
    • oza74 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:01
      czasami krzyczymy na siebie, najczęściej żywo wymieniamy zdana, coś na
      pograniczu podniesionego głosu a krzyku, zdażają się też drobne złośliwości
      (przede wszystkim z mojej strony) ale w granicach zdrowego rozsądku. nigdy nie
      ma wyzwisk. raz zdażyło się,że wyszłam, ale to akurat wyszło nam na dobre. tak
      jak to już ktoś wyżej napisał SZACUNEK bez względu na wszystko.
      znam parę która często się kłóciła, mieli też taki okres, że nie przebierali w
      słowach. dziś już im przeszło, chyba się dotarli, a że się bardzo kochają, te
      kłótnie nie miały destrukcyjnego wpływu na ich związek, teraz śmieją się "z
      tych starych dobrych czasów"
    • kika335 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:16
      ojej.. chyba nie ma takiej drugiej pary jak mysmile za KAZDYM razem kiedy ja chce
      rozmawiac on jest zmeczony- to chyba jak kazdy facet, a kiedy juz uda mi sie go
      naklonic do rozmowy to zaczynamy sie klocic, a jak juz sie klocimy to na
      calego!!!! i on na mnie tak wrzeszczy jak nienormalny a ma taki glos, ze mnie
      na serio bebenki pekajasmile no i mowi mi kilka nieprzyjemnych rzeczy nieraz, ale
      pozniej zawsze przeprasza.. A kiedy sie nie klocimy to jest IDEALNIE!! Lubie
      sie z nim klocic, bo uwazam, ze nie kazdy umie sie klocic, tylko wyzywa albo
      bije... A my klocimy sie strasznie glosno, ale inteligentniesmile
    • figrut Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:23
      Jak się kłócimy ? Ja staram się prawie nic nie mówić, bo jakakolwiek odzywka z
      mojej strony prowokuje mojego niemęża do kilkugodzinnych, nie prowadzących
      donikąd [tylko do mojego niewyspania] dyskusji z wtrącanym co chwilę "nie
      prowokój mnie".
      • gosika78 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 15:41
        To samo smile
    • agatha_mama Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:32
      Od 3 miesięcy w ogóle się nie kłócimy, stwierdziliśmy, że to bez
      sensu....ludzie tak szybko odchodzą...po co się kłócić, jeśli w takiej kłótni
      się rozstaniemy i któremus z nas przytrafi sie śmiertelny wypadek....nie
      wybaczylibyśmy sobie tego nigdy, bo przeciez bardzo się kochamy. jak jestem zła
      na mojego męża, po prostu nic nie mówię i staram się zapomnieć, zresztą nie
      mamy podstaw do poważnych kłótni, a o jakieś pierdoły niewarto!!!!
    • sunday24 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:45
      no niestety ostro,przy czym moj mąż ma tendencje do wyzwik (idiotka,debilka).
      Wie ze tym mi buzie zamknie bo ja strasznie pyskata jestem i trudno mnie
      przegadac. A tak on mnie przezywa, a ja sie obrazam. Taka metode sobie
      opracowal - cham jeden.
      • new5 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 12:54
        Też sądzę,ze nie warto.Tak sobie wiecznie powtarzam.Ludzie tak szybko odchodzą.
        ANIA smile
        • enhe Warto i trzeba 05.09.06, 13:01
          każdy psycholog Wam to powie. Ważne jest JAK to robimy.
          Kiedy słyszę, zę jacyś ludzie mówią "nie kłocimy się" - serdecznie im
          wspólczuję wink!
          Kłótnia to nic innego jak różnica poglądów, upust emocji, wymiana zdań. Jeśli
          pozbawi się ją agresji, jast naprawdę przydatna i budująca dla zwiazku.
          pzdr
          • cocollino1 Re: Warto i trzeba 05.09.06, 15:41
            no wlasnie
            kiedys ktos m powiedzial, ze jak sie para nie kloci czasem (w kulturalny sposob
            rzecz jasna) to albo ktores z ich nie ma charakteru albo juz sie olewaja, ja
            tez tak myslesmile
    • gacusia1 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 15:36
      To zalezy.Czasem spokojnie,bez "nerw",a czasem ojjjj...szkoda gadac .-)))
      Najbardziej boli jednak milczenie(ciche dni).
    • kasper68 Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 19:41
      Wcale się nie kłócimy. Przez 16 lat ani razu nie było powodu do kłótni.
      • arnikaarnika Re: jak sie kłócicie ? 05.09.06, 19:47
        W domu normalnie za to na forum piszemy pozwy i straszymy się mężami smile
      • gacusia1 Jak to mozliwe??? 05.09.06, 23:09
        A moze sie "sprzeczacie" albo "wymieniacie poglady"?
    • judytak Re: jak sie kłócicie ? 06.09.06, 10:02
      z pełnym zaangażowaniem
      wystrzegamy się jedynie nieodwołalnych deklaracji typu wspominanie o rozwodzie
      oraz drastycznych przekleństw

      pozdrawiam
      Judyta
    • karambol45 Re: jak sie kłócicie ? 06.09.06, 10:15
      staramy się nie robić tego przy dzieciach
      bez wyzwisk , każde z nas mowi prosto z mostu oco mu chodzi i sie wyjasnia
      sprawę ,
      nie mamy cichych dni i ani ja się nie obrazam - bo to dziecinada wtedy jest,
      ale nauczyłam sie że musze mężowi konretnie mówic oco mi chodzi i nazwywać
      uczucia bo on czasami skrótowo mysli , tzw. skrót myslowy jak to ostatnio jest
      modne w politycesmile)
      a najbardziej lubię to godzenie się...
      • patoo Re: jak sie kłócicie ? 06.09.06, 10:31
        Pierwsza nasza klotnia miala miejsce moze po 2,5 roku bycia razem.Ale byla
        to''kulturalna klotnia''smileBez wyzwisk itd.Pozniej byl juz bardziej podniesiony
        glos.Mielismy taki okres w zyciu, mozna to nazwac kryzysem , ze klocilismy sie
        kilka razy dziennie:/Naszczescie bylo i minelo , wyciagnelismy z tego
        wszytskiego wnioski..Obecnie klocimy sie bardzo rzadko, nawet nie mozna tego
        klotnia chyba nazwac.Raczej jest to wymiana pogladow smile
        • lolinka2 Re: jak sie kłócicie ? 06.09.06, 13:18
          Małż ma fantastyczną cechę że jak go cos wzrusza (obojętnie na plus czy minus)
          to zaczyna krzyczeć. Więc nasze poważne rozmowy zdecydowanie słychać. Ja z kolei
          nienawidzę spraw niezałatwionych, niedokończonych, niedomówień itp. Łazimy zatem
          za sobą jak szczury starając się rozmowę dokończyć i wszystko wyjaśnić. To z
          kolei wygląda zabawnie niekiedy, ale było jednym z tych czynników który nam
          kiedyś małzeństwo uratował - nieważne jak, ale rozmawialiśmy. Zero cichych dni,
          obrażalstwa itp. Ostatnio pracujemy nad formułowaniem zdań w 1 os. l.poj
          (zamiast 2 os. l. poj) i nieuzywaniem Zawsze i Nigdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka