Dodaj do ulubionych

Kryzys w małżeństwie

10.09.06, 13:43
Jestem dziaj w wielkim dołku z powodu kryzysu, który dotknął moje
małżeństwo.Jesteśmy 4 lata po ślubie, mamy 3 letnią córeczkę
Nigdy nie było między nami idealnej harmonii ale od pewnego czasu mój mąż
zaczął na mnie reagować alergicznie. Na wszystko co powiem odpowiada
dosłownie "warknięciem", nie mogę mu zwrócić uwagi bo uważa ze bez przerwy go
atakuję (czy to atak, kiedy prosi się codziennie o rozwieszenie mokrego
ręcznika?). Kiedy jest w pracy nawet do mnie nie zadzwoni w ciągu całego dnia
(ja jestem z dzieckiem w domu) a kiedy rozmawia ze mną przez telefon to
kończy słowami "Trzymajcie się" (może jestem zbyt wymagająca ale mógłby do
żony zwracać się troszkę czulej).A w dodatku był u lekarza i ma podwyżony
czynnik "jakiś tam"związany z prostatą więc powiedział, ze teraz on już sexu
nie może uprawiać. Właściwie sex był jedyną formą kiedy okazywał mi resztki
uczuć bo on nie widzi nawet konieczności przytulenia się do mnie w ciągu dnia
czy pocałowania po przyjsciu z pracy.Nie jestem jakąś rozshisteryzowaną
panienką, którą trzeba nosić na rekach ale jestmi bardzo smutno ze 4 lata po
ślubie i już koniec wszystkiego.
Co byscie pomyślały?Może on kogoś ma?
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 08:21
      Zosiu podejrzewam, że każde z Was ma swój ręcznik, wiec masz dwa wyjścia - albo
      bez przypominania wejść po nim do łazienki i rozwiesić, albo uznać , że jego
      ręcznik jego sprawa i dać sobie spokój. Osobiście uważam, że "usuwanie
      facecikowi kłód spod nóżek" do nieczego dobrego na dłuższą metę nie prowadzi, a
      frustracja narasta, bo nie liczyłabym na to, że on to doceni. Ustawiczne
      zwracanie uwagi i pouczanie też nie, bo wyzwala w facecie agrsję, niechęć itp.
      Jest jeszcze kwestia uczuć, ale o tym później - idę "udusić" dzieckowink, może
      inne e mamy wypowiedzą się w tej kwestii. Pozdrawiam serdecznie
      • olusza3 Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 11:50
        Kryzysy zdarzają sie w prawie każdym związku.
        My ostatnio też przez to przechodziliśmy.
        Warczeliśmy na siebie nie patrząć na uczucia drugiej strony.
        Rozstanie wisiało w powietrzu.
        Pomogło nam wakacyje rozstanie(wyjechałam z synkiem do rodziny ,on został ze względu na pracę) .Oboje mieliśmy czas sobie to wszystko przemysleć.Zastanowić sie czy zależy nam na sobie i czy tęsknimy.
        Po powrocie zaczeliśmy rozmawiać o tym co nam przeszkadza i drażni w zachowaniu partnera.
        Ja też przymknęłam oko na pewne zachowania nie-męża, w końcu czy jest sens robić aferę o porzucone brudne skarpetki.On nauczył sie przepraszać,np za poranne fochy.Wczesniej tego nie robił.
        Nie jest idealnie ale napewno dużo lepiej niż było.
        Może porozmawiaj z meżem,powiedz mu o tym jak się czujesz w takiej atmosferze domowej.
        Pisałaś ,że mąż ma problemy zdrowotne,to też może być przyczyna jego warczenia,zwłaszcza że sa to problemy zwiazane z "męskością",faceci są bardzo czuli na tym punkcie.Może stracił poczucie własnej wartości przez to ,że ma taki problem.Spróbuj podnosić go na duchu ,mówić mu jaki jest przystojny,seksowny i męski.Każdy lubi komplementy.
        I rozmawiajcie.
        A z recznikami daj spokój bo naprwde nie warto się denerwowac o pierdołę.
        Tak myslę wink
        Pozdrawiam
        • olusza3 Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 11:56
          Aha co do telefonu - daj spokój on jest w pracy może nie ma czasu, mój też jak dzwoni z pracy nigdy nie słodzi tylko rzuca "pa" albo "do zobaczenia".Dobrze, że wogóle ma ochotę zadzwonić, bo pewnie o was myśli a to jest najważniejsze smile
    • anatemka Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 11:19
      może on ma dosyć ciągłego marudzenia?
      taki przykład: gdy mój mąż kiedy pierwszy raz zwrócił mi uwagę, że zostawiam
      okruchy po krojeniu chleba na blacie w kuchni wywołał u mnie usmiech , ok, będe
      zgarnywać. ale gdy powiedział mi to po raz setny, miałam ochote go udusić. Ok,
      jestem niereformowalna, wiem, ale jak mu te okruchy przeszkadzaja to nech sam
      sobie do cholery sprząta!!! wrrr
    • mama_dominika Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 11:36
      A co do dzwonienia z pracy - tym się nie sugeruj. Ja znam to z drugiej strony -
      sama będąc w robocie nie mam często czasu zrobić sobie herbaty i też nie dzwonię
      do domu, gdzie siedzi mąż z naszym dzieckiem. Jeśli chce ze mną pogadać sam
      dzwoni i wtedy poświęcam mu chwilę, jak mogę ją wygospodarować. Czułości przy
      pożegnaniu też chyba nie okazuję, po prostu jestem w pracy i mi to nie w głowie,
      nie zastanawiam się nad tonem głosu.
      Co do reszty - może rzeczywiście często się go czepiasz - poobserwuj siebie, bo
      często nie zdajemy sobie sprawy z naszych przyzwyczajeń i zachowań. Najlepiej
      wtedy porozmawiać jakie mamy do siebie zastrzeżenia, ale do tej rozmowy trzeba
      chęci obu stron. Jeśli mówisz, że zarzuca Ci ataki, może być trudno - ja też mam
      tematy, które tak są odbierane przez małża.
      Zaczęłabym od obserwacji siebie
    • babka71 Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 12:34
      zaproś go na seks na stole i ostra jazda polecam..
      jak córeczka zasnie polecam kuchnie
    • triss_merigold6 Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 14:03
      Skoro 4 lata po ślubie ma problem z seksem to za 10 lat będzie nadawał się na
      śmietnik jesli nic z tym nie zrobi. Seksuolog, lekarze itd. - jego problem więc
      niech rozwiązuje.
      Co do dzwonienia z pracy - to przeszkadza. Jak idę do pracy to nie chcę żeby
      ktoś do mnie dzwonił, sama dzwonię tylko czysto informacyjnie.
    • gemmavera Re: Kryzys w małżeństwie 11.09.06, 14:13
      Ręcznik mu zostaw w spokoju. Jak kilka razy ten ręcznik będzie wisiał wilgotny
      i zwinięty, to zacznie tak cuchnąć, że jest szansa, że mąż postara się sam o
      nim pamiętać. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka