babette71
17.09.06, 15:38
Jestem strasznie roztrzęsiona i zdołowana. Mąż wyjechał w środę rano na
delegację, miał wrócić w piątek po południu. Do tej pory go nie ma, komórka
nie odpowiada. Dzwoniłam na stacjonarny, powiedzieli że wszyscy już
wyjechali. Nie wiem co robić. Dzwoniłam na policję, nic nie wiedzą. Strasznie
się boję o niego. Poradzcie coś