Dodaj do ulubionych

teściowie a rodzice

28.09.06, 13:58
witam. jak to jest. jedni rodzice oddali by wszystko dla swoich dzieci i
wnuków. nawet zięcia traktują jak syna. mam na myśli moich rodziców.
najchętniej by nas widzieli codziennie u siebie. a już w niedzię na obiedzie
to obowiązkowo. przy naszym synku (ma 4 m-ce) też do tej pory tylko oni
pomagają (chociaż mieszkają 8 kilometrów od nas, teście w tym samym
mieście). jak pójdziemy do teściów to nawet kawy nie zaproponują, a o
obiedzie już nie wspomnę. na chrzciny też nic nie dali. nawet pamiątki nie
kupili wnukowi. wiem, że mieli wtedy kasę. woleli ją wydac na kawę, paierosy
i piwo. mam dośc. mówię mężowi o tym. czasami mnie poprze, ale ostatnio
zaczyna się buntowac. nie chce jeździc do moich rodziców. zabiera synka zbyt
często do swoich rodziców. a tego nie chcę, bo albo razem będziemy chodzic i
do moich i do jego albo wcale. nawet mnie nie pyta czy idę z nim, jak idzie
do swoich rodziców. czyżby mnie tam nie lubili? napiszę jeszcze, że do tej
pory teście byli u wnuczka może z 5 razy (mały ma 4 m-ce). pozdrawiam.
musiałam się wyżalic. dzięki
Obserwuj wątek
    • monia145 Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 14:06
      Skoro tak sie męczysz przebywając u teściów, to chyba dobrze, że mąż postanowił
      oszcędzić Ci tego przykrego obowiązku.....? A nie pomyslałaś, że jemu może byc
      przykro z powodu Twojej ciagłej dezaprobaty? I po cóż masz do nich chodzić?
      Widać, że ich nie lubisz, to nie dziw sie, ze oni tez mogą do Ciebie nie pałac
      sympatią......negatywne nastawienie da sie odczuc bardzo szybko.....
      • mama.igora Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 20:12
        No dokladnia, po co marudzisz, ze cie nie bierze. Sie dziewczyno ciesz, ze masz
        to z glowy, a ze synka zabiera... tez dziadkowie, chcesz czy nie.
    • asik_8 Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 14:06
      Hej.A myślałam ze to tylko ja mam takie p...życie.Nie martw sie nie jestes
      sama...Ale z mezem to chyba musisz pogadać.Kurcze nie rozumiem czemu cie nie
      chce wziażc?
    • demarta Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 14:10
      pocieszę cię, że ja też mieszkam z teściową w jednym mieście, też mam 4-
      miesięcznego syna i babcia była u niego AŻ 2 razy i to nie z własnej woli, raz
      przyszła, bo właśnie kupiliśmy mieszkanie i je obejrzała w 5 minut i poszła, a
      drugi raz był najazd mojej rodziny, a wszyscy mieszkają 150 km od nas, to jej
      głupio było nie przyjść. a jak jesteśmy u niej (coraz rzadziej, już właściwie
      prawie wcale nie bywamy) to zawsze mówi do męża i myśli że ja nie
      słyszę: "krzysiu, a mógłbyś kiedyś przyjść sam, no proszę cię....." + błagalna
      minka....
      a jak coś nam chce dać, to albo stolik 20-letni, który nadaje się do
      wyrzucenia, albo talerze, których sama nie uzywa w domu, tylko na działce, albo
      ksiażkę kucharską z 70-tych lat i takie tam.
      kobieta komedia poprostu. naucz się z tego śmiać i olej ciepłym z góry.
      • dorpyp Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 19:31
        dzięki dziewczyny. widzę, że nie jestem sama. demarta u mnie jest identycznie.
        do tych dziewczyn, które uważają, że to nic takiego. a mam teściów w nosie.
        chodzi mi tylko o sprawiedliwośc. dzięki moim rodzicom mamy prawie wszystko w
        mieszkaniu (łącznie z mieszkaniem). takie czasy, że nie byłoby nas na nic stac.
        a teście jeszcze od nas by ciągnęli. najlepiej jakbyśmy im dawali pieniądze, bo
        oni nie mają. ale na chlanie to mają tak? ja ich pierd... i olewam ciepłym z
        góry.
        • monia145 Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 20:19
          A że masz ich w nosie i głeboko w ......to juz było widać w pierwszym
          poście.........Ale chyba swojej niecheci do tesciów w rozmowie z mężem nie
          ubierasz w takie słowa, jak w tym ostatnim zdaniu?...bo coraz bardziej rozumiem
          i Twojego męża i jego rodziców.....
          • dorpyp Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 21:02
            żeby było jasne. nie mamy córki tylko synka. a teście nie mieszkają 8
            kilometrów od nas tylko w tym samym mieście co my. tak nie mówię przy mężu. i
            ciekawe jak Ty byś reagowała w takiej sytuacji. lubiłam ich naprawdę, ale
            ostatnio przeginają. piją i wydają kasę a później przychodzą i mówią, że chorzy
            i nie mają na leki. trochę przegięcie nie uważasz? to po co piją? jak dla
            swojej wnusi (po córce) to zrobiliby wszystko, a wnuk (od synowej) to co?
            ciuchy i zabawki z lumpeksów? nie dziękuję.
            • annb Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 21:05
              dorpyp -to sie nazywa dbałośc o własne geny
              i sie czesto objawia u ludzi prymitywnych
              dziecko corki to zawsze ich geny
              dziecko synowej-niekoniecznie
              a jak przyjda z prosbą o "na leki" to wez recepte i wykup
              gotowki do reki nie dawaj
              przestaną przychodzic
              • dorpyp Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 21:07
                dzięki annb. nie pomyślałam o tych receptach. o "prymitywnych" ludziach też mi
                się podoba. pozdrowionka
        • semida Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 21:51
          mam identycznie.Tyle ze moi tesciowie robia wino wlasnej roboty,wiec chlanie
          tanio im idzie
    • monia145 i jeszcze jedno... 28.09.06, 14:12
      .....skoro mąż tak czesto jeździ z małą do swoich rodziców, to chyba maja z nią
      kontakt? Bo piszesz tak, jakby wnuczki nie znali w ogóle. To, gdzie odbywaja
      sie te wizyty, nie pownno chyba mieć aż tak wielkiego znaczenia....
    • lucerka Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 14:19
      Wiesz, ja tez moglabym byc autorka podobnego postu ale oto argumenty, ktorymi
      przemawiam do samej siebie:

      - Dziadkowie nie musza wisiec na wnuku (moga go odwiedzac co jakis czas)
      - Dziadkowie nie musza kupowac drogich prezentow
      - Dziadkowie nie musza goscic obiadem ani niczym do jedzenia.

      Jestesmy zawiedzeni, gdy mamy wygorowane oczekiwania a mile zaskoczeni gdy od
      innych niczego nie oczekujemy.

      Tymi oto argumentami usprawiedliwiam sobie czasem moja sytuacje. Rozumiem, ze Ci
      przykro.
      Co do tego, ze maz idzie sam do tesciow - to chyba lepiej skoro ty sie przez
      nich tak denerwujesz.

      > a tego nie chcę, bo albo razem będziemy chodzic i
      > do moich i do jego albo wcale

      A czemu nie osobno? Moze wlasnie osobno lepiej....
    • karin.dsi Nie martw się 28.09.06, 14:49
      Pomyśl, że skoro nie interesuje Twoich teściów co sie dzieje u Was, to nawet i
      lepiej. Dzięki temu masz pełną swobodę decyzji, nie musisz odwiedzać ich co
      niedzielę, nie masz obowiązku być wdzięczna itp. To plusy tej sytuacji. Nie żal
      sie tylko mężowi, bo będzie mu przykro.a dla teściów bądż miła i bez zobowiązań!
    • jdylag75 Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 14:56
      Moja naczelna związkowa zasada: nigdy nie krytykuj teściów przy mężu!!! coraz
      częściej też rozciągam ją inne osoby do których mogłabym ponarzekać. Sama nie
      byłabym zadowolona gdyby mój mąż opowiadał jakieś pełne emocji historie o moich
      rodzicach do innych ludzi albo jechał po moich rodzicach przy mnie. Oczywiście
      czasami wymieniamy uwagi, krytykujemy ich, ale tylko fakty i jest między nami o
      niebo lepiej. Nie lubię teściów jakoś szczególnie, ale kochają naszego synka i
      to staram się docenić.
      Łatwo się mówi, gorzej jest jak mam ich u siebie w gościach i nie ma jak uciec!
    • semida Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 15:18
      U mnie rodzice traktuja mnie i mojego męża tak samo mozna powiedziec.Pomagaja
      nam masakrycznie,mamy odj.....chatę dzieki nim,dziecko swietnie ubrane,kasy
      daja ile moga i chca to wszystko robic.A tesciowie...roszczą sobie tylko prawo
      do naszej corki,traktuja ja jak wlasnosc,nie sluchaja naszych przykazan i...nic
      nie pomagajha
    • oxygen100 Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 15:30
      ja mojego tescia widuje dzieki Bogu ze 2 razy w roku. On nawet nie bardzo
      utrzymuje kontakt z wlasnym synem gdyz jest wpatrzony w corunie pasozyta i jej
      bekarta. Jak dla mnie bdb. O ile jego jakos strawie o tyle widok sistrzyczki
      nie jest tym co tygrysy lubia najbardziej
      • a_pola Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 15:58
        5 wizyt przez 4 miesiace to malo????? ja bym powiedziala,ze w sam raz
        obiektywnie patrzac,a jesli chodzi o moje osobiste preferencje to zdecydowanie
        za często!!!
    • wieczna-gosia Re: teściowie a rodzice 28.09.06, 16:16
      ie chce jeździc do moich rodziców. zabiera synka zbyt
      > często do swoich rodziców. a tego nie chcę, bo albo razem będziemy chodzic i
      > do moich i do jego albo wcale.

      a czemu?

      awet mnie nie pyta czy idę z nim, jak idzie
      > do swoich rodziców. czyżby mnie tam nie lubili?

      zazwyczaj tak jest ze jak kogos nie lubimy to z wzajemnoscia. Poza tym byc moze
      maz WIE ze nie lubisz, wiec sie nie pyta bo skoro to 8 km to po co masz sie meczyc?

      napiszę jeszcze, że do tej
      > pory teście byli u wnuczka może z 5 razy (mały ma 4 m-ce).
      moi tesciowie nie idwiedzili mnie ani razu a moi rodzice byly w moim domu z 10
      lat temu smile) i co z tego wynika? NIc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka