mama007
03.10.06, 20:24
a scislej - w jednym pokoju, i to w pokoju dziecka. wszystko lata kolo okna,
normalnie jakby zjazd jakis sobie zrobily. nie bylo mnie 4 dni, pokoj
zmakniety, okno uchylone, wracam, a tam za firanka normalnie sabat jakis,
bleeee.....
powiesilam lep, ktory nic nie dal, a potem niehumanitarnie wciagnelam te
czarne potwory odkurzaczem.
wczoraj Mloda spala ze mna, dzisiaj po 'odmuszeniu' pokoju, zdjeciu firanek i
zaslon , posprzataniu polozylam ja w pokoju, okno zamknelam i drzwi zostawilam
otwarte (nigdy tego nie robie, bo koty maja zakaz wchodzenia do pokoju corki,
ale teraz wole zeby koty tam siedzialy niz muchy...).
spotkalyscie sie z czyms takim? nie popryskam tam zadnym muchozolem nawet, bo
dziecko mi sie przytruje. aaaaaaaaaaaa, ratunku.........