Moze porozmawiamy o slowach? Terach chyba warto odgrzac dyskusje?
dwa lata temu na forum tenbitu napisalam cos takiego:
"Zastanawialiscie sie, jak latwo/trudno kogos oczarowac Slowem? Zamknac
magie, cieplo, dotyk, niepokoj, odech na szyi w jednym malym zdaniu? I jak
latwo ulec temu czarowi? Ja zwykle, przygnieciona codziennoscia zapominam, ze
takie czary istnieja, a gdy sobie o tym przypomne - uciekam... Boje sie
zlapac kobre za ogon... Wszechswiat wiruje, wiruje i wali sie z lomotem na
glowe... Strach, panika, przerazenie, pustka i tesknota za odrobina
szalenstwa... I za tym Slowem. Slowo jednak nie stanie sie Cialem. Tak bywa
czasami... Tak bywa...
To chyba instynkt samozachowawczy, lęk przed totalnym Kataklizmem,
powstrzymuje nas od dotknięcia Tych Słów... Bo totalne Kataklizmy mają to do
siebie, ze zmiatają dokładnie wszystko, co znajduje się w ich zasięgu... A te
krótkie chwile, w których bezkarnie możemy cieszyć się magią z tych Słów
płynącą, ich zapachem, obietnicą lepszego dziś i perwersyjnie nieustannego
szczęścia, są i przedsmakiem, jak i przypomnieniem utraconego Raju... I
złudnie cudną zapowiedzią Końca Wszechświata. Naszego Prywatnego
Wszechświata...
Tak.. Przyznaję... I piękne słowa mogą być dobre... konstruktywne... Ale
czasem niszczą... Poza tym Słowa, te z gatunku tych "urokliwych", bardzo
często nie wytrzymują konfrontacji z codziennością, rzeczywistoscią, z
Dziś... Bo Slowa to tylko... Slowa... Nic więcej... Pomimo tego, ze zamknięte
jest w nich piękno, nieistniejący dotyk drugiej dłoni, czasem życie, i
śmierć, i łzy... To tylko Slowa... SLOWA. "
posty z dni 24,25 i 27 czerwca 2001 r.
calosc dyskusji <a href="
lacznik.tenbit.pl/forum/zawartosc.php?
qst=629213&id=629213&wszystkie=1&rf=0&rl=0"> tutaj </a>