lucerka
05.11.06, 10:46
Juz nie pierwszy raz mamy, ktore po nieudanym zwiazku ponownie sie zakochaly
zostaja tutaj okrzyczane jako infantylne, niedoswiadczone kobiety.
Pamietam watek Sowy, ktora entuzjastycznie oznajmila, ze sie zakochala.
Pamietam tez czerede Pan zwartych i gotowych by wylac kubel zimnej wody
niepoprawnej, nie znajacej sie na realiach tudziez prozie zycia mamy.
Teraz znow: mama, ktora zaczyna cos czuc do nowego mezczyzny w jej zyciu -
zaraz sprowadzona na ziemie.
Wiecie co, ja np. chetnie daje sie poniesc uczuciom i nawet zazdroszcze tych
dreszczykow, tej slodkiej niepewnosci, tego bolu serca. Te wszystkie emocje
targaly mna w wieku lat pietnastu.
To cos pieknego, ze niektorzy sa zdolni do takich "dziecinnych" uniesien, do
wejscia w nowy zwiazek bez zgorzknialej zachowawczosci, podtrutego cynizmem
nastawienia.
Nie podejrzewam, ze te nowo-zakochane mamy w tym calym uniesieniu zapominaja o
dzieciach czy innych istotnych sprawach. Czy to naprawde az tekie niepoprawne,
ze ktos sie zakochuje i daje sie temu uczuciu w jakis sposob poniesc? Czy
zawsze trzeba brutalnie sprowadzac na ziemie?