Gość edziecko: guest
IP: *.*
22.03.01, 14:05
Temat może bezpośrednio nie związany z dzieciaczkami, ale mam ogromną potrzebę pogadania sobie na temat waszych doświadczeń z tesciami. Mam 2 letniego synka - pierwszego wnuka moich i męza rodziców. Wyobrażacie sobie ten szał?!\nMoi rodzice, ze względu obecne jeszcze w swoim domu własne dzieci(moje rodzeństwo) - inaczej podchodzą do naszego Mateuszka, niż opuszczeni już przez dorosłe dzieci teściowie. Oboje z mężem pochodzimy z tego samego miasta, ale obecnie mieszkamy w Poznaniu, 300 km od naszych rodziców. Oboje poracujemy, więc nie czesto jezdzimy odwiedzac rodzicow (tak wypada co 2 msc.) a jezeli juz to tylko na weekend. Oczywisce jestesmy z nimi w kazde swieta i inne powszechnie wolne od pracy dni. No i tu zaczynaja sie moje schody. Tesciowie chca zebysmy przyjezdzali i nocowali zawsze u nich, bo mają pusty dom (moi rodzice mieszkaja kilka ulic dalej). Rozumiem to i szanuję, jak chca tak robimy,ale gdzies we mnie kumuluje sie gorycz, ze nie jestem ze swoimi tyle ile bym chciala. Dziele czas miedzy obie rodziny sprawiedliwie, ale mama to zawsze mama i mój rodzinny dom - mój stary pokój, moje kulubione kąty, rodzice i rodzeństwo. Nie mamy sie kiedy sobą nacieszyć, nagadać. Jak za długo siedzę u moich teściowa wydzwania keidy wrócimy, bo zrobiła obiade, upiekła juz ciasto itp. inne kiepskie preteksty.Zaczynam mieć wtedy wyrzuty sumienia, ze za długo jestem u mamy (!)a teściowa tam sama i tez na nas (czyt.: na wnuczka) czeka.\nPrawdziwy mój koszmar zaczyna sie w wszelkie świeta. Tylko z teściami... A jesteśmy 4 lata po ślubie.\nPowiedzcie jak jest u was? Szanuje swoich tesciów bardzo i nie chciałabym uprzedzić sie do nich, rozumiem, ze dla nich to też emocjonalnie trudna sytuacja. Moze jest na to jakieś panaceum.\nNapiszcie jak sobie radzicie ze swoimi "nowymi" rodzinami?