teściowie

IP: *.* 22.03.01, 14:05
Temat może bezpośrednio nie związany z dzieciaczkami, ale mam ogromną potrzebę pogadania sobie na temat waszych doświadczeń z tesciami. Mam 2 letniego synka - pierwszego wnuka moich i męza rodziców. Wyobrażacie sobie ten szał?!\nMoi rodzice, ze względu obecne jeszcze w swoim domu własne dzieci(moje rodzeństwo) - inaczej podchodzą do naszego Mateuszka, niż opuszczeni już przez dorosłe dzieci teściowie. Oboje z mężem pochodzimy z tego samego miasta, ale obecnie mieszkamy w Poznaniu, 300 km od naszych rodziców. Oboje poracujemy, więc nie czesto jezdzimy odwiedzac rodzicow (tak wypada co 2 msc.) a jezeli juz to tylko na weekend. Oczywisce jestesmy z nimi w kazde swieta i inne powszechnie wolne od pracy dni. No i tu zaczynaja sie moje schody. Tesciowie chca zebysmy przyjezdzali i nocowali zawsze u nich, bo mają pusty dom (moi rodzice mieszkaja kilka ulic dalej). Rozumiem to i szanuję, jak chca tak robimy,ale gdzies we mnie kumuluje sie gorycz, ze nie jestem ze swoimi tyle ile bym chciala. Dziele czas miedzy obie rodziny sprawiedliwie, ale mama to zawsze mama i mój rodzinny dom - mój stary pokój, moje kulubione kąty, rodzice i rodzeństwo. Nie mamy sie kiedy sobą nacieszyć, nagadać. Jak za długo siedzę u moich teściowa wydzwania keidy wrócimy, bo zrobiła obiade, upiekła juz ciasto itp. inne kiepskie preteksty.Zaczynam mieć wtedy wyrzuty sumienia, ze za długo jestem u mamy (!)a teściowa tam sama i tez na nas (czyt.: na wnuczka) czeka.\nPrawdziwy mój koszmar zaczyna sie w wszelkie świeta. Tylko z teściami... A jesteśmy 4 lata po ślubie.\nPowiedzcie jak jest u was? Szanuje swoich tesciów bardzo i nie chciałabym uprzedzić sie do nich, rozumiem, ze dla nich to też emocjonalnie trudna sytuacja. Moze jest na to jakieś panaceum.\nNapiszcie jak sobie radzicie ze swoimi "nowymi" rodzinami?
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 22.03.01, 15:00
      Jesteśmy 5 lat po ślubie,mamy 20letniego synka Igorka.Mieszkamy w tym samym domu co teściowa (2 piętro kiemienicy.Mam prawie ten sam problem co Alina -w każde święta -czy to Wielkanocne czy Bożo Narodzeniowe.Teściowa (i niestety to mój mąż) uważają ,że skoro mieszkamy tak blisko teściowej to powinniśmy święta spędzać u teściowej.W tym momencie moi Rodzice nie liczą się .Każde święta strasznie przeżywam strasznie i najchętniej chwile te spędziłabym (dla świętego spokoju)u siebie w domu z mężem i synkiem.\nPozdrawiam Dorota
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 09.05.01, 15:24
        Droga Doroto!!!Dlaczego nie spędzisz świąt u siebie , skoro masz na to ochotę. W końcu skończyłaś już 18 lat i sama możesz podejmować decyzję.A tak na poważnie zacznij już ( tak delikatnie)przygotowywać TEŚCIÓW,na to że tegoroczne święta Bożego Narodzenia chciałabyś zorganizować u siebie , a przy okazji zaproś i twoich rodziców.Wymyśl coś,np. że chcesz pokazać swoje zdolności kulinarne (zaznacz przy tym, że Teściowa tak wspaniale gotuje i też byś tak chciała), a tak wogóle to ona na pewno ma już swój wiek i powinna sobie trochę odpocząć, a nie charować przez całe święta usługując wszystkim (napewno będzie mówiła, że sprawia jej to przyjemność) .Masz jeszcze bardzo dużo czasu do świąt napewno CI sie uda.Trzymam za Ciebie kciuki- odpisz jak Ci ijdą postępu w przekonywaniu Teściowej .Pa!
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 22.03.01, 15:38
      Niezręcznie jest powiedzieć, że miło mi, ze ktoś ma podobne problemy z teściami, bo przecież nikomu tego nie życze, ale fajnie że dziewczyny napisały.\nZ moim mężem o tym rozmawiamy i on często rozmawia tez ze swoimi rodzicami, więc wiedza jakie nurtują nas problemy. Zresztą moge zupełnie na niego liczyć, nie jest mamisynkiem i potrafi się postawić swoim rodzicom w mojej sprawie.\nChodzi o to, ze teściowie sa emocjonalnie nadpobudliwi - teściu nerwowy i skrajnie niecierpliwy (po 2 zawałach), a teściowa wrażliwa, o byle co płacząca. Zasypują nas "troskliwymi" telefonami, codziennie o 18.30 jest od nich telefon (wiedzą, że o tej porze jesteśmy już w domu po pracy i po obiedzie). Jeżeli mąż jest w domu - ja nie odbieram tego telefonu jak nie muszę. Głupie nie? Sami mówią, ze nie będa mieli nic przeciwko temu jak powiemy im (odpowiednio wcześniej), że tym razem podczas odwiedzin będziemy nocowali u moich rodziców. Niby OK, ale zdarzyło sie ostatnio że tak własnie zrobiliśmy i co? Teściu dosłownie rzucił słuchawką i powiedział mężowi, że oni tak bardzo na nas czekają,a skoro zostajemy u moich, to oni nie będa w ogóle nie nas czekać. Szlochająca teściowa nie była w stanie nic powiedzieć.\nW takiej sytuacji nie wiem co mam o nich mysleć i zastanawiam się czy oni kiedykolwiek się zmienią? Jestem z natury bardzo kompromisowa, wiec postanowiłam (wbrew sobie), ze już nigdy tak nie zrobimy i już zawsze będziemy jeżdzili do teściów... Swoją mamę mam i tak blisko, moge przecież spędzać tam całe dnie, a u teściów tylko nocować.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 22.03.01, 17:49
      Uf! Ale emocje! Teściowie to bardzo delikatna sprawa, przede wszystkim ze względu na to, że są rodzicami naszych mężów i nasi mężowie ich kochają. Nie ma chyba złotego środka na wszystkie problemy z nimi związane. Sytuacja każdej z Was jest skomplikowana, ale można spróbować coś na to zaradzić. To, jak będą się układały Wasze stosunki z teściami, zależy głównie od Was, od tego, jak się z nimi umówicie. Jesteście dorośli (Wy i Wasi mężowie), założyliście własne rodziny, macie własne dzieci i macie wszelkie prawo do tego, żeby żyć własnym życiem. Macie prawo podjąć każdą decyzję, bez względu na to, czy to się tesciom podoba, czy nie. Jedyne, co można zrobić w tej sprawie, to powiedzieć jasno teściom o swoich uczuciach. To nie jest łatwe, zwłaszcza w społeczeństwie, gdzie mówienie o tym, co się naprawdę myśli i czuje, jest uważane za objaw słabości, albo za bezczelność, czy nieposłuszeństwo. Niestety, to jedyny skuteczny spósób poinformowania otoczenia o naszych potrzebach, albo o tym, co jest dla nas trudne. Jest wielu rodziców, którzy zbyt bardzo związali się z własnymi dziećmi emocjonalnie, zawsze żyli ich życiem, zamiast własnym i dlatego po ich odejściu z domu nie mogą się z tym pogodzić, ba!, w ogóle nie przyjmują tego do wiadomości. Dlatego często uciekają się do szantażu emocjonalnego (złość, łzy, wyrzuty itd.), żeby postawić na swoim. Prawo natury jest takie, że to małżonkowie są zobowiązani być ze sobą do końca, nie dotyczy to dzieci, które przychodzą na świat po to, żeby żyć własnym życiem, nie zaś spełniać oczekiwania rodziców. Przychodzą i odchodzą, takie jest ich prawo, choć nie oznacza to, że mają zupełnie zerwać kontakt z rodzicami.Alina, nie licz na to,że teściowie się zmienią, łatwiej samemu zmienić swoje nastawienie i podjąć decyzje jak ułożyć sobie stosunki z nimi. Nie dajcie sobie wejść na głowę! Świat się nie zawali, jak oznajmicie rodzicom, że święta chcecie spędzić tylko z dziećmi, albo że chcecie np. wyjechać gdzieś na święta. Macie do tego prawo. Powiedzcie im, że czujecie się źle, gdy stawiają Was w tak trudnej sytuacji, zmuszają do podporządkowania, robią wyrzuty itd. Nie ma sensu iść na kompromisy, które podejmuje się wbrew sobie, to potęguje złość, niechęć i żal. Czy takie "przymusowe" święta będą przyjemne? Jeśli nie przyjmą do wiadomości Waszych decyzji, sami muszą sobie z tym poradzić.To Wy planujecie Wasz wspólny czas. Ustalcie z Waszymi mężami, jak chcecie spędzać święta, ile potrzebujecie czasu, by nacieszyć się Waszymi rodzicami i według tego zaplanujcie wizyty.Ja i mój mąż jedne święta spędzamy u teściów, inne u moich rodziców. Gdy teściowie zapraszają nas na obiad, a my mamy inne plany, poprostu odmawiamy grzecznie, a oni się nie obrażają, przydziemy innym razem. Moja matka gdy wyjechałam na studia, długo miała do mnie pretensje, że za rzadko bywam w domu, a gdy przyjeżdżałam, że za krótko jestem. To zaowocowało pogorszeniem naszej relacji, przez długi czs nie widywałyśmy się prawie wcale, nie pisałam, nie dzwoniłam. Nie mogłam dłużej wysłuchiwać ciągłych pretensji. Teraz docenia każdą chwilę spędzaną ze mną.Nie można dać się zwariować. Pogadajcie z mężami i ustalcie strategię. I trzeba powiedzieć teściom, co o tym myślicie (spokojnie i rzeczowo, nie urażając ich). Pozdrawiam. Anka
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 22.03.01, 17:51
      Bardzo wam współczuję dziewczyny, bo ja nie mam takich problemów. Teściowie mieszkają daleko i częściej spotykam się z moimi rodzicami, zresztą mieszkamy w domu oficjalnie należącym do nich, oni mają jedyną wnuczkę, a teściowie już trzy. Jeździmy czasem też do teściów i nasze stosunki są całkiem zwyczajne, choć raczej neutralne niż wielce emocjonalne. To mi odpowiada i wszystkim życzę podobnych niestresujących układów.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 23.03.01, 13:55
      Bardzo podoba mi sie wypowiedz Anki mamy Marysi. Zgadzam sie z tym. Zadnych kompromisow. Liczy sie tylko rodzina tzn maz i dzieci. Ja osobiscie nie mam zadnych problemow z moimi tesciami choc mieszkamy w domu moich rodzicow. Nigdy nie bylo zazdrosci ani wypominania ze nie przyjezdzamy choc mieszkaja na drugim koncu miasta. To glownie zasluga mojego meza ktory jest w pelni swiadomy ze zalozyl rodzine i ze pepowina ktora byl polaczony z mamusia zostala przecieta. Oczywiscie co sobota zabieramy naszego synka i jedziemy do dziadkow i to wszystko. Ja osobiscie uwazam ze to nasi mezowie sa w duzej mierze odpowiedzialni za jakosc kontaktow z naszymi tesciami i to oni powinni ustalic zasady tych kontaktow.\n\nPozdrawiam Kassia
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 23.03.01, 16:46
      Macie dziewczyny zupełną rację, że wszystko zależy od naszych mężow. Jak się głębiej zastanowię to musze wam przyznać rację. Mój mąz nie ma nic przeciwko temu zebyśmy od czasu do czasu zostawali u moich rodziców, ale faktycznie nigdy też nie wyszedł z taka propozycją pierwszy. Przez to czuję się zawsze tą "zaczynającą" temat (czyli problem). \nBędę działać i walczyć. Swięta już wkrótce!!!
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 27.03.01, 11:10
      Też mieszkamy w Poznaniu i również mamy do swoich rodziców bardzo daleko (ok.250km), tyle, że w przeciwnych kierunkach. Szczerze mówiąc także mamy taki problem, z tym że nie możemy równocześnie odwiedzić np. w święta i rodziców i teściów. Przyjęliśmy zasadę " raz tu raz tu", z drobnymi odchyleniemi na korzyść moich rodziców, przyznaję...\nMoże u Was też to da się to zastosować.\nGosia
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 27.03.01, 14:26
      Temat wzbudza na ogół duże emocje. Ja musze przyznać, że bardzo, lubię swoją teściową, ale mama to mama. Prawda? Problem ze świętami jest zawsze. To w sumie absurd, wolny czas, który powinniśmy poświęcić odpoczynkowi, spędzamy na kombinowaniu, jak tu wszystkich zadowolić. Ja rozwiązuję problem podobnie do Gosi. Raz u jednych raz u drugich. Jak Wigilia u moich to I dzień Świąt u teściów. Wspaniale rozwiązali ten problem moi znajomi. Święta spędzają wszyscy razem (rodzice i teściowie). Ale to jest rzeczywiście trudne do osiągnięcia, gdy rodzina się rozrasta. Spójrzcie, martwimy się reakcją teściów, lub obrażaniem rodziców a nie pomyślimy o tym, ze oni też powinni starać się nas zrozumieć. Ale cóz my też będziemy kiedyś teściowymi i zobaczymy co wtedy. Powiem jeszcze tylko jedno. To nasze życie i decyzja o tym, gdzie spędzamy Święta i gdzie śpimy należy do nas (i naszych mężów oczywiście) a jeśli teściowie nie potrafią nas zrozumieć to już ich problem. Nie dajmy się zwariować.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 27.03.01, 15:12
      Ja wolałabym żeby rodzice właśnie mieszkali w przeciwnych kierunkach, łatwiej byłoby się odwiedzac "na zmianę", a tak każdy patrzy na zegarek... Mój mąz ma siostrę, która ma męża w Poznaniu i oni własnie stosjuą wizyty na "zmiany", więc co drugie święta sa własnie u moich teściów i nigdy nie mają takich przejść z nimi jak my. U nas problem polega na tym, ze tesciowie nie maja więcej dzieci i są sami. Dlatego tak bardzo chyba sa zazdrośni o każda minutę jaką spędzam z małym (bo chyba najbardziej o niego chodzi) u mojej mamy.\nTak myślę, zę styuacja może się zmienić jak szwagierka będzie miała swoje dziecko i zacznie więcej czasu spędzac u swojej mamy (czyli u mojej teściowej), poza tym teściowa będzie miała też sie kim zająć, a tak to ma tylko naszego Mateuszka.\nHa! Problem w tym, zę to ja znowu jestem w ciązy a szwagierka ciagle nie!!!!\nTrzymajcie kciuki!
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 28.03.01, 07:35
      Słuchajcie kochane, jeśli Wy nie pomożecie, to już chyba nikt. Jak większość mężatek teściową posiadam. Problem wyjazdów świątecznych i wyrywania sobie wnuka mam rozwiązany, gdyż teściowa nie znosi dużych psów, a u nas członkiem rodziny jest zwierz, który bynajmniej do ras małych nie należy. Ale....teściowa bywa u nas czasem (rzadko, na szczęście, ale nawet mój mąż określa to mianem "tajfun Flora") i przed każdą taką wizytą dostaję nerwowego tiku. Powód jest b. prosty. Ona wszystko wie lepiej. Jak ubrać, czym karmić, kiedy kłaść spać młodego. A wszystko to opatrzone komentarzem: "Moja droga, ja trójkę wychowałam...". To byłoby jeszcze do ewentualnego przełknięcia, ale ja nie tak sprzątam, nie bardzo gotuję(to akurat prawda, tylko jakoś nigdy nie usłyszałam dobrej rady czy przepisu-jedynie krytykę), źle gospodaruję pieniędzmi (ostatnio dowiedziałam się, że codzienne odkurzanie to strata pieniędzy, przecież drewniane podłogi świetnie się zamiata), jestem leniem, bo ciuchy w szafie nie noszą znamion jakiegokolwiek kontaktu z żelazkiem, nawet kubki i talerze w szafce stoją źle, bo jej jest bardzo niewygodnie sięgnąć. Dodatkowy problem stanowi uszczęśliwianie nas na siłę-dopóki prezenty były drobne i można było upchnąć w szuflady, problemu nie było. Jednak ostatnio zostaliśmy obdarowani "przecudnej urody" lampą i mam problem w zasadzie nierozwiązywalny-wieszać przed każdą wizytą a potem zamieniać, czy przeżyć aferę, żale, pretensje itd? Acha, bo dodatkowo nie mam gustu i fatalnie urządziliśmy mieszkanie.....Dosyć żalów, czekam na jakieś rady, bo następnym prezentem może być trzydrzwiowa szafa z lustrem i przystawką....
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 08.04.01, 22:04
        No cóż Moja Droga......a jak by cie sie podobał komplet do kawy w różyczki różowe ze złotymi listkami????:-)))Ja wybrnęłam z podobnego problemu....Na początku dostawałaam wszystko, począwszy od narzuty na łóżko (oczywiście ręcznie robionej - no bo jakżeby inaczej)a skończywszy na bluzeczkach mniej więcej w stylu -import Węgry...Otóż zaczęłam mówić co mi się podoba a czego nie lubię- becik dla Błażejka? a owszem ale w innej powłoczce, bo ta ma sztuczne koronki a ja takie mi się nie podobają etc.Na początku było trochę złośliwości ale byłam nieprzejednana.A jeśli chodzi o złe gospodarowanie pieniędzmi, gotowanie obiadów, gust itp. rzeczy to po prostu nie pozwalam się wtrącać, albo obracam wszystko w żart - podam Ci przykład:wczwśniejmiałam bardzo stare okna i wprost nie cierpiałam ich myć- no i zgodnie z moimi odczuciami nie myłam (śmiałam się oczywiście, że jeszcze nie dojrzałam do tej decyzji). Pewnego pięknego dnia moja Teściowa opowiada mi jak to jej druga synowa myła okna no i na pewno się znowu przeziębi....-a ja na to: ufffff to dobrze,że chociaż jedna synowa się mamie udała pod tym względem :-))) zaśmiała się i już nie było komentarzy na chociażby podobny temat temat.Moim zdaniem - nalezy być bardzo stanowczym aczkolwiek grzecznym i...bardzo kosekwentnym -aby Teściowie zauważyli w nas partnerów a nie kogoś kto jest ubezwłasnowolniony i niezdolny do jakieś reakcji na ich nie zawsze delikatne uwagi.AAAAA......Tak mi jeszcze coś przyszło do głowy....Zaproponuj Teściowej prezent (wybierz coś w zupełnie nie w jej stylu) i stwierdx, że wlasnie tutaj Np.: ten obraz by doskonale pasował - chyba jej kupicie. I co ona na to....Potem juz może wybrniesz mówiąc cos w stylu: że kazdy decyduje o tym co stawia w swoich bądź co bądź ulubionych (bez lampy, oczywiście)czterech kontach. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia.
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 25.04.01, 00:49
        A o arszeniku tudzież cyjanku potasu już pomyslałaś ?
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 28.03.01, 07:51
      Lampa moze sie stluc...\nJa jako dziecko przywitalam babcie slowami: wiedzialam ze przyjdziesz bo tatus zawiesil obraz (wyciagniety zza kanapy) - prezent od niej.\nKwestia swiat. Takze staralam sie zadowolic wszystkich (tesciow i rodzicow). Ale usiadlam i zastanowilam sie, dla kogo tak naprawde chcialabym zrobic swieta. I doszlam do wniosku ze dla naszej rodziny i dzieci. I zorganizowalam swieta pamietane z dziecinstwa: spokojne, w domu, tylko z najblizszymi. Akutak mialam pretekst, poniewaz urodzilam drugie dziecko i nie bardzo mialam jak podrozowac. I co? Wszyscy przezyli, rodzice i tesciowie tez. Swieta sa po to, aby sprawiac przyjemnosc dzieciom, a nie tesciom!!!!!
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 28.03.01, 20:03
      Po przeczytaniu Waszych listow dochodze do wniosku, ze moja tesciowa jest bliska ideału (w przeciwienstwie do mnie smile)! Udziela rad, gdy jest o to proszona i nie upiera się przy własnym stanowisku - decyzja należy do nas. Sama zaproponowała, że zajmie się moją córką, gdy będę chciała wrócić do pracy. I to nie w celu zawładnięcia dzieckiem - konsekwentnie stosuje się do naszej linii wychowawczej, nawet jeśli się z nią nie zgadza!!! Nie wyraża głośno uwag na temat porządków w naszym mieszkaniu, chociaż u niej zdecydowanie częściej się sprząta smile. Święta, odwiedziny nie stanowią żadnego problemu - jedziemy tam, gdzie chcemy. I nie zawsze to musi być moja mama. Równie dobrze możemy skoczyć na święta np.w góry. \nI jeszcze twierdzi, że dzieci nie wychowuje się dla rodziców, tylko dla przyszłych żon/mężów. Ideał?
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 29.03.01, 12:31
      To moja teściowa też jest ideałem,opis Marysi bardzo do niej pasuje, ja ją po prostu kocham. Ani razu nie uslyszalam od niej przyktego słowa, uwielbia naszą corkę - jej pierwszą i na razie jedyną wnuczkę, bardzo nam pomaga, zresztą teść też! I jeszcze podziwia moje paskudne gotowanie! Ale ja zawsze miałam duz o szczęścia! Doceniam to,jaka jest moja teściowa, bo mam przegląd u koleżanek - ich teściowe to klasyczne bohaterki kawałów o teściowych - zazdrosne o synowe, zlośliwe itp. A trzeba tylko troche serdeczności i zrozumienia..\nWiem, ze łatwo mi to pisac, będąc w komfortowej sytuacji, ja nie muszę iść na ustępstwa wobec teściów lub rodziców, bo nie ma praktycznie takich sytuacji.\nPozdrawiam wszystkich
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 29.03.01, 13:51
      Jesteśmy z mężem 2 lata po ślubie, odwiedzamy nasze rodziny 1-2 razy w roku. Duża odległość (1000 km) nie pozwala na częstsze przyjazdy. Oboje pochodzimy z jednej miejscowości. Mój teść uważa, że jeżeli wyszłam za mąż za jego syna to mój dom jest u nich (tym bardziej , że przepisał ten dom na męża) i denerwuje go, że tak dużo czasu spędzam u moich Rodziców. Nawet nie ma sensu z nim dyskutować na ten temat bo on wszystko wie najlepiej. Staram sie „wybywać” z domu teściów jak go nie ma w domu bo zaś byłyby dogaduszki typu: a znowu tam idziesz!, cały czas tam siedzisz!. To jest chyba normalne, że chcę jak najwięcej czasu spędzić z moimi rodzicami, do nich przecież przyjechałam. Mąż stoi po mojej stronie, zresztą on też woli spędzać czas ze swoją mamą niż z moją.Jak się Malutki urodził, pierwszy raz przyjechaliśmy jak miał 6 mies. Starałam się dzielić czas równo. Jedną noc spaliśmy u moich rodziców, drugą u teściów. Ale to i tak było mało. Malutki się bał więc nie mogłam go zostawiać u nich nawet z mężem. Jak odjeżdżaliśmy teściu się ani nie pożegnał z nami. Poszedł sobie na piwo.Następnym razem przyjeżdżamy na wakacje ale tym razem nie będę się nim przejmowała.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 05.04.01, 15:02
      Duzo zlego moglabym napisac o swojej tesciowej... Ktos madry powiedzial mi, ze lepiej miec zla tesciowa i dobrego meza niz odwrotniel. A meza mam dobrego!
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 05.04.01, 17:33
      Czytając wasze posty dochodzę do wniosku, ze jestem wielką szczęściarą. U mnie takiego problemu po prostu nie ma. Jestem siódmą i jednocześnie najmłodszą synową. Teściowa jest dla mnie wzorem matki. Urodziła i wychowała ośmioro dzieci i będąc doświadczoną kobietą nigdy nie wtrącała się w nasze małżeństwo a teraz w wychowanie córki. Inaczej ma się sprawa z moją mamą. Od czasu mojego wyjścia ze szpitala wpadała razem z tatą i rodzeństwem dosłownie codziennie i to zawsze w porze mojego odpoczynku. Po trzech tygodniach nie wytrzymałam i powiedziałam wprost,że bardzo ich kocham i że cieszę się, że przychodzą do nas, ale robią to stanowczo za często. Efekt? Obrazili się na mnie i nie oprzychodzili przez dwa tygodnie. Ale wywalczyłam swoje. Teraz są u nas raz w tygodniu i myślę, że to znacznie poprawiło nasze zdrowie psychiczne.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 09.04.01, 07:56
      Zazdroszcę wszystkim, którzy mają układy choćby na neutralnym gruncie z teściami, bo ja swojej wręcz nie nawidzę... Tyle złego co ja przeżyłam ze strony teściów, tyle uszczypliwości, złośliwości , szkalowania mojej rodziny chyba niewiele osób przeżyło.Po ostatniej wizycie jestem strzępkiem nerwów i degeneratem psychicznym, po prostu żyć mi się już nie chce...
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 09.04.01, 09:05
      Ja bardzo lubie swoja tesciowa, wiem, zezawsze ona by chciala nas widziec u siebie, ale staram sie sprawiedliwie dzielic czas miedzy tesciow a rodzicow. Na poczatku bylam szantazowana lzami oraz rozdzierajacym srece glosem, ale prwde mowiac gdy zdarzyla sie awantura jak u Aliny, po prostu powiedzialam co mysle: ze bardzo mnie meczy ta sytuacja, ze jest mi nie milo przychodzic i miec wyliczane minuty, ze ja juz ide, ze tak krotko i ze moze w takim razie my w ogole nie bedziemy przychodzic. Moj maz z mama jeszcze pogadal i sie uspokoilo- poza tym juz jestesmy pare ladnych lat malzenstwem i jakos dzieci przestaly byc nowoscia.
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.04.01, 09:10
        Moim teściom nie mam za wiele do zarzucenia. Są bardzo życzliwi i pomocni i raczej starają się nie ingerować w nasze problemy. Chociaż ja przeszłam jedną falę nieporozumień z teściową, nie mogę jednak tego nazwać wprost kłótnią.Kiedy urodził się nasz synek, wyczułam obawy ze strony teściowej, że "nie bardzo sobię radzę" z Mateuszkiem; chyba jest niedokarmiony, chyba nie umiem karmic piersią, że pokarm mój jest za rzadki, ze małemu nie wystarcza, że powinnam dać sobie spokój i przejść na butelkę i od razu zacząć dawać małemu mleko z kaszką, bo ona tak właśnie robiła. Każda wizyta u teściów była dla mnie dniem stresu i czasami już nie wytrzymywałam tego psychicznie. Kiedy przyjezdżaliśmy do nich, teściowa siadała sobie koło mnie i przyglądała się, jak ja karmię. A mnie pot lał się po plecach z nerwów. W końcu postanowiłam to przeciąć i zdecydowałm, że kiedy karmię muszę być sama i mieć spokój, żadnych obserwatorów. Teraz Mateuszek jest już dużo większy i niedługo skończy 2 latka. Minęła już zatem pierwsza euforia. Jakoś wszystko układa się w miarę normalnie, oprócz jednego. Mój mąż jest dosyć często angażowany w różne prace, ale nie we własnym domu. Zajmuje się m. in. drobnymi naprawami samochodu teściów. Często zdarza się tak, że w naszym domu jest bardziej potrzebny, bo trzeba zrobić zakupy, czy też zabrać Mateuszka na spacer, a tymczsem mój mąż jedzie gdzieś z teściem do serwisu i nie ma go dosyć długo. Oboje pracujemy i w ciągu tygodnia jest niewiele czasu dla dziecka, nie mówiąc o zakupach, bo mamy na to tylko sobotę. Z mężem trudno mi sie o tym rozmawia, bo on raczej nie widzi tego problemu i zawsze jest dobrym synkiem, gotowym na każde wezwanie rodziców. Wydaje mi się, że to raczej teściowie powinni teą zwrócić mu uwagę, że jego miejsce jest we własnym domu. Najpierw powinien zająć się naszymi sprawami, a dopiero potem sprawami innych (jak wystarczy na to czasu). Czy ktoś ma podobny problem?
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.04.01, 13:18
          Reabta, raczej nie licz, że teściowie zauważą ten problem bo oni przeciez tak wychowali swojego syna, żeby zawsze im pomagał i na pewno sobie nie wyobrażają, ze mogłobyć inaczej. MUSISZ nieustająco drążyć temat z mężem i dopiero jak on zrozumie, ze tak samo równo jest odpowiedzialny za swoją własną rodzinę jak za rodziców, można liczyć na poprawę. Mój mąż zachowuje sie odkładnie tak samo, tyle że teściowie mieszkaja 300 kom od nas więc to jego zaangażownie ma miejsce tylko w trakcie naszych wizyt weekendowych. Ja jakoś nad tym nie ubolewam, bo czas ten spędzam ze swoją mamą i rodzinką. Ale problem ten zanm tu na miejscu, bo mieszka tu męża siostra (co ma swojego męża...)i ona ma mieszkanko na "cacy" - szafki powieszone, gwożdzie powbijane, itp - a wszystko to dzięki mojemu (nie swojemu) mężowi ... Mnie to doprowadza do szału i nawet nie mam skrupułów żeby to z siebie wykrzyczeć męzowi - im częściej tym skuteczniej pomaga!Życzę powodzenia
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.04.01, 14:11
      Cześć,przeczytałam posty uważnie i muszę coś dodać ze swojej strony. Wszyscy piszą o nadmiernej gorliwości swoich teściowych... a ja mam teściową wręcz oziębłą - jest pozbawiona pewnych uczuć. Może kilka szczegółów: znam się z rodziną męża baaardzo długo.... teraz mamy 1,5 roczne dziecko. Teściowie nigdy się nie wtrącali (to była dla mnie ich ogromna zaleta przed urodzeniem córki, bo niestety moja mama często nadal wstrąca 3 grosze w nasze małżeństwo). Gdy urodziła się nasza córeczka - jedyna wnuczka mojej teściowej na moment wzrosło zainteresowanie teściowej moją rodzinką. Teraz jest zupełnie inaczej. Prawie dwa miesiące nie widziała wnuczki, nigdy nie zadzwoniła do mnie do domu ani do pracy z zapytaniem o zdrowie wnuczki (o sobie nie wspomnę...). Próbowałam nawiązać kontakt ale wymawiała się nadmiarem pracy zawodowej (jest księgową - nawet w soboty - niedziele ma wolne). Mój mąż jest teraz na 3 miesięcznej delegacji zagranicznej. Ponieważ ja pracuję zawodowo, to moja córeczka całe dnie przebywa u mojej mamy, która ją uwielbia i kocha (jest to jej druga wnuczka). Wielokrotnie próbowałam nawiązać lepszy kontakt z teściową ale zaczyna mnie wkurzać to ciągłe napraszanie się! Dodam tylko że niestety zdarzało się, że jeśli nawet chciała się zaopiekować wnuczką w niedzielę to gdy przychodziłam np.po 3h zastawałam córkę pod opieką np. siostry męża, a babci nie było!!! Mój mąż uważa że jego mama, która wcześnie straciła swojego ojca, nie potrafi tak kochać, jak większośc babć. Ja się z tym jakoś nie potrafię pogodzić, chcę aby miała dwie kochające babcie! Nie wiem co mam robić...Zbliżają się święta zastawiam się czy teściowa zadzwoni i zaprosi nas na któreś z dni świątecznych, nie wiem czy mam wcześniej zadzwonić? Kolejny raz? Mam przecież obowiązek względem córki, bo ona musi przecież czasami widywać BABCIE?!!Możecie coś poradzić, może ktoś miał taki problem?Monika
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 12.04.01, 07:36
        Mam Moniko, mam podobna sytuacje, bo nie chce nazywac tego problemem. Starsza córka długo mówiła na teściową "ciocia", bo babcią dla niej była moja mama. Młodszą, siedmiomiesięczną córeczkę teściowa widziałą raz, jak byłam u moich rodziców przyjechała z wizytą. Wydaje mi sie, że po prostu należy zaakceptować taką sytuację. Nie pytamy się rodziców i teściów o zgodę na posiadanie dzieci, i nie mamy prawa wymagać bezwarunkowej miłości, opieki i zainteresowania. To dzieci mają otrzymywać od rodziców. Spójrz na to z innej strony. Twoja mama jest zachwycona wnuczkami, teściowa się nie wtrąca, czyli brak konfliktu interesów.Pozdrawiamsmile))
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 06:53
          Łatwo powiedzieć... ja mam dokładnie ten sam problem jak moja immienniczka Monika- mam teściową którą zupełnie nie interesuje wnuczka. Mała ma 13 m-cy a kochana babcia widziała ja 3 razy. Wynika to po części z konfliktu, który był między nami przed urodzeniem córci,a pojawienie się pierwszej wnuczki nic nie zmieniło. Cóz, po prostu przyjęłam to choc jest mi bardzo przykro. na szczęście mała jeszcze tego nie rozumie ale co bedzie jak zacznie pytać?Co jej odpowiedzieć, żeby nie cierpiała?Plusem jest przynajmniej to , że od moich Rodziców dostaje całe mnóstwo miłosci i zainteresowania...
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 07:19
            a co na to twój mąż ?
            • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 10:53
              Mój mąż twierdzi, że niewiele może w tej sprawie zrobić, nie zmusi swojej matki do zainteresowania wnuczką. Niestety nikogo nie można zmusić do miłosci...Moim zdaniem mógłby trochę skuteczniej zadziałać, ale nie robi tego. Dlaczego? Nie wiem, i nie będę go zmuszać, bo mieliśmy już na ten temat setki awantur, które do niczego nie doprowadziły. Może gdybym ja dzwoniła, opowiadała, i w ogóle wykazywała dużą inicjatywę to teściowa raczyłaby się zainteresować, ale wychodzę z założenia że nic na siłę. Efekt jest taki, że jak potrzebuję pomocy przy Małej (na co dzień siedzi z opiekunką) to przyjeżdzają moi rodzice, którzy mieszkają 80 km od W-wy a teściowa ma 15 minut tramwajem...Smutne.
              • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 12:06
                Smutne. Ale (trochę z męskiej solidarności) chciałbym stanąć w obronie męża. Nie jesteśmy odpowiedzialni za naszych rodziców i strasznie trudno jest ich wychowywać. Jeszcze trudniej niż dzieci... Ważniejsze, żebyście trzymali z mężem wspólny front, bo to Wy przecież jesteście parą i rodzicami.Ludzie się na szczęście zmieniają. Teściowe też. Choć fakt, że trwa to dłużej, niżby człowiek chciał. Skuteczne okazuje się to, co jest (bardzo) trudne: z jednej strony rezygnacja z oczekiwań (że teściowa "powinna", no bo tak faktycznie właściwie nic nie powinna; w przysiędze małżeńskiej o teściowych mowy nie ma), a z drugiej (aż się boję napisać) odpowiadanie dobrem na zło - w drobiazgach, np. życzenia świąteczne; zainteresowanie, czy to JEJ czegoś nie potrzeba.I choćbyś miała głębokie poczucie niesprawiedliwości, to nie warto przekazywać tego małej. Bo może babcia się zmieni - i wszystko będzie OK, a może się nie zmieni - i wtedy dziecko samo poczuje i zrozumie, jak się sprawy mają.Pozdrawiam BARDZO serdecznieWojciech Widłak
                • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 13:20
                  Dziękuje bardzo za słowa pocieszenia...jest mi z tym bardzo cieżko ale po prostu staram się o tym nie mysleć. Czasem mnie nachodzi...Zobaczymy jak sprawy sie potoczą.A Małej na pewno nie bedę nastawiała żle, bo zrobiłabym jej krzywdę. Ale trudno bedzie wytłumaczyć małemu dziecku że babcia się nią nie interesuje. na szczęście mam jeszcze na to czas. Może coś się zmieni? (choć nie mam za wielu złudzeń)
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 19.04.01, 15:52
            Ja tez mysle (tak jak p. WOjtek) ze za jakis czas tesciowa moze "dojrzec" do dziecka. Po pierwsze moze jakos zycie osobiste jej sie zmieni (chocby czas przekwitania) lub zacznie rozmyslac nad zyciem i znudzi sie zyciem bezuzytecznym. A po drugie sa takie kobiety co to nie potrafia zachwycac sie niemowlakiem i takie male dziecko to dla nich nie jest zaden partner, a potem za 4 lata chodza z nim do teatru i na zajecia plastyczne i patrza zupelnie inaczej.
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 28.04.01, 21:46
        Moniko, moja córka ma już 2,5 roku. A moja teściowa widziała ją zaledwie 2 razy w życiu (ostatni raz, gdy mała miała pół roku). Dodam tylko, że mieszka tuż obok naszego miasta, do dyspozycji jest samochód, tesciowa nie pracuje. Przez jakiś czas przesyłała prezenty na święta itp., ale od roku i o tym zapomniała. Niektórzy ludzie tacy po prostu są. Może i lepiej, że nie ma kontaktu z dzieckiem, bo nie byłby to chyba właściwy wzór (tak mówi mój mąż o swojej matce!). A dzieci wbrew pozorom akceptują sytuację taką, jak jest. Córka teraz mówi o mojej mamie: babcia, a o teściowej - matka taty. Nie wmawiamy jej, że "tamta" babcia też ją kocha, tylko... Nie nastawiamy też źle, co jasne. Najważniejsze, że ma innych kochających ją bliskich ludzi.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 18.04.01, 13:15
      Moja tesciowa jest wspaniala kobieta. Niestety mieszka daleko ode mnie.Hmmm... czesto na nie narzekamy. Na temat tesciowej moglby sie wypowiedziec tu moj maz... To moja mama nie okazuje zainteresowania Piotrusiem. Nie dzwoni, nie przyjezdza. Ostatnio widziala go pol roku temu i wcale jej to nie przeszkadza. Czasami to tesciowa jest skarbem...
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 19.04.01, 07:53
        Bez mojej kochanerj tesciowej zginelabym. Jest niewyczeroanym kompanem dla moich corek, nauczyla meza jesc mrozonki, bo nie chce jej sie gotowac, temperuje meza, zeby nam nie dokuczal, pomaga czasem finansowo, zaiera na wakacje.... trzeba miec kogos udanego, chocby tesciowa, jak wlasne mama sie nie udala....
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.05.01, 08:27
          Ja też mam podobny problem z moją matką, nie mam z nią dobrego kontaktu, bo jest alkoholiczką, mało tego, nie widzi w sobie tego problemu i nie chce się leczyć, a ja już nie mam siły by ją do tego namawiać, więc ostatnio powiedziałam, żeby zapomniała o tym, że ma córkę (mam nadzieję że nie sądzicie iż jestem wyrodna), ojciec zostawił nas, teraz owszem zadzwoni na święta, ale nigdy mnie do siebie nie zaprosi. W efekcie tego wszystkiego zamieszkałam po ślubie u teściów na pokuju 12m2 i nie mogę narzekać, bo teściowa zastępuje mi w pewnym stopni matkę i nie wtrąca się w nasze życie, ale nie wiem co będzie jak pojawi się dziecko. Zazdroszczę Wam które macie dylemat u kogo rodziców spędzić święta, bo ja zawsze spędzam z teściami, a do swojego dawnego domu jadę na godzinkę lub dwie a i wtedy spędzam czas u mojej ukochanej babci, która całe życie zastępowała mi matkę, więc kiedy mi jej zabraknie, to pozostanie mi tylko teściowa, no chyba że moja matka zrozumie swój problem i zmieni swoje życie. Bardzo bym tego chciała, ale straciłam już nadzieję. Pozdrawiam
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 31.05.01, 10:04
            Podobnie jak Magdalena, mam dużo więcej problemów z własną matką niż z teściową. Teściowa może nie jest całkiem cool, ma swoje wyskoki w stylu "pamiętaj, jak będziecie się rozchodzić, to te garnki są jego, bo ode mnie dostaliście", ale to jest jakby "wliczone w koszty" małżeństwa, można sobie anegdotki opowiadać i wszyscy wiedzą jak to jest.Gorzej, gdy człowiek musi się przyznać sam przed sobą, że własna matka chyba go nie kocha... a w każdym razie nie jest taka, jak inne matki, koleżanek, znajomych, jak wogóle matki "powinny być".Nie chciałam się zastanawiać z czego to wynika, bo długo brnęłam w poczucie winy, że to może przeze mnie. Gdy się urodziłam, jej pierwsze słowa to były "O Jezu!", że taka jestem brzydka i że nie chłopak. Teraz to opowiada jako żart, a mnie to rani. Potem odszedł od nas ojciec, a moją winą było to, że nie potrafiłam go nienawidzieć. Nawet w sądzie, głupia 12-latka, zeznałam nie tak jak potrzeba, żeby matce plany pokrzyżować...Teraz jestem winna, bo wyprowadziłam się z domu, wyszłam za mąż, mam swoją rodzinę i "wszyscy" mówią, że nie zajmuję się matką.Mam 5 miesięcznego synka, myślałm, że jego przyjście na świat coś zmieni. Niestety babcia nie oszalała na jego punkcie ani trochę, w szpitalu odwiedziła nas tylko po to, żeby na mnie nawrzeszczeć, że mąż zadzwonił z nowiną najpierw do swoich rodziców, a ona "dowiaduje się ostatnia". O żadnej pomocy po porodzie i przy noworodku nie było mowy, chociaż ma do nas 15 minut tramwajem. Dzwoniąc nigdy nie zapyta o małego, po zdawkowym "jak się czujecie", kiedy nawet nie słucha odpowiedzi, następuje litania narzekań na jej problemy, na życie, na mnie, na mojego męża.Czekam, kiedy zacznie narzekać na wnuka, bo na razie nie może, nic jej jeszcze nie "zawinił".
            • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 31.05.01, 13:36
              Agnieszko, łączę się z tobą w bólu, mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale cieszę się, że nie jestem odosobniona, że ktoś ma podobny problem. Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się, myśląc, że nie jesteś sama w takiej sytuacji :)
              • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 31.05.01, 19:01
                To ja nie będę wypisywać, co było, bo pokryłoby się z wypowiedzią Agnieszki niemalże w 100%. Stan obecny moich stosunków z matką jest taki, że ponad dwa lata temu przed moim ślubem powiedziała, że albo ona, albo "to beznadziejne zero", czyli mój mąż. I parę innych sympatycznych rzeczy, których efektem jest kompletne obustronne milczenie i moje dementowanie wśród ludzi plotek i bzdur wygłaszanych przez moją matkę na temat mojego męża i mój. Coby Wam może lepiej uswiadomić moje relacje z mamusią dodam, że gdy dowiedziała się o narodzinach wnuka skomentowała to krótko acz treściwie: "Jej bachor to jej problem". Tak więc, droga Agnieszko, są i tacy, którzy nienawiść do swojego męża, zięcia i dziecka potrafią przelać nawet na malucha, którego nie widzieli i zobaczyć nie chcą. Pozdrawiam cieplutko, mimo wszystko.Kinga
                • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 31.05.01, 21:14
                  Dziekuję Wam za słowa otuchy.A swoją drogą to niezwykłe, jak łatwo jest napisać na publicznym forum coś, co człowiekowi normalnie przez gardło nie przejdzie w osobistej rozmowie?pozdrawiam gorąco :-))
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.05.01, 09:36
      Agato!Chyba mamy tę samą teściową, ja z moją miałam dobre kontakty dopóki nie miałam dzieci.Od tej pory z wypowiedzi mojej teściowej można wywnioskować, że ja ciągle chce moim dzieciom zaszkodzić.Za cienko je ubieram , nie dożywiam bo przecież 2 letnie dziecko powinno zjadać dwudaniowy obiad szczególnie kiedy wcześniej najadło się słodyczy,jak łapie się za ucho albo ma troszeczkę woskowinki w uchu to ma zapalenie ucha jak po owocach siusia częściej to tyściowej wygląda to na zapalenie pęcherza,ja kichnie albo kaszlnie to dlatego że 5 minut temu została wykąpana w zbyt zimnej łazience itp.itd.A już najbardziej wkurza mnie to, że ona nie powie mi nic bezpośrednio tylko do moich dzieci"oni znowu za cienko cię ubrali" " dziecku tak bardzo chce się pić a mama nie chce dać" uwaga a"propos niedopajania dzieci podczas karmienia.Moi rodzice mieszkają 170 km od nas i chyba jest naturalną rzeczą, że czasami chcę jechać do mojej rodziny więc nie daj boże tyściowa jest przy odjeździe lamentom nie ma końca taka daleka droga i z dziecmi. Na dodatek moja teściowa jest skrajnie oszczędna więc ja tylko niepotrzebnie wydaje pieniądze(ciężko zarobione przez jej syna) a kiedyś ludzie na wsiach też wychowywali dzieci i jakoś to robili bez pampersów i bez tylu ubranek, bez łazienek.Ostanio już doszło między nami do kłótni główny argumenty lubię jak dzieci płaczą (trzy latki przecież często wpadają w histerię chcąc coś wyegzekwować od rodziców a j a uważam, że należy to przeczekać)więc jestem wyrodną matką no i mój mąż myśli tak jak ona tylko ja truję mu ciągle głowę i robi to co ja chcę dla świętego spokoju.Po tej kłótni przestałam tam jeździć ale co mam ograniczyć kontakty dzieci z babcią,mąż ma tam jeździć sam , poradzcie co robić bo ja z tym wszystkim czuję się bardzo źle kiedyś nawet doszłam do wniosku, że może powinnam z tego powodu rozstać się z mężem a przecież jesteśmy dobrym i szczęśliwym małżeństwem więc może wpadam w jakąś paranoję
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.05.01, 10:37
        Jolu!Mam ten sam problem, choć mała ma dopiero 4 miesiące, a tęściowa jest teściową od roku to już jej nienawidzę. We wszystko się wtrocą, wszystko wie najlepiej. Mała ma alergię a mimo to łąduje w nią swoje soczki i zupki, twierdzi ze wystarczy posmarować mascią i przejdzie, a to nie takie proste. Mój małzonek jest maminsynkiem i wtym cały problem. Ciągle sie kłócimy. Staram się bywać tam żadko, a jak już jestem to cierpliwie słucham, a jak się stawia to mówię, że tak lekarz kazał, to zresztą też nie zawsze pomaga. Moim jedynym pocieszeniem jest bratowa meza, tesciowa jej nie nawidzi bo potrafi postawic na swoim. Mam z kim pogadac i jak narazie tyle moge zrbic pogadac sobie. Łączę szię z Tobą w bólu, jeśli ktos ma sposób na teściowe to proszę o pomoc.serdecznie pozdrawiam Aska
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 11.05.01, 11:09
          Dzięki za odzew my uciemiężone synowe powinniśmy się trzymać razem wiesz to straszne ale czasami myślę, że jedynym skutecznym sposobem jest skuteczny ładunek wybuchowy i terapia wstrząsowa dla mężów,którzy czasami nie potrafią zrozumieć, że ich żony brały ślub tylko z nimi a nie z całą ich rodziną( u mojego męża panuje taka rodzinomania)jak chrzestną mojego młodszego dziecka została moja przyjaciółka a nie siostra męża to teściowie prawie zbojkotowali chrzest.A jeśli chodzi o alergie to ja też słyszałam, że przy diecie bezglutenowej trochę glutenu nie zaszkodzi, można spróbować pokazać teściowej zdjęcia z jakiegoś poradnika medycznego jak wyglądają dzieci z ciężkimi przypadkami alergii, Trzymaj się i całuski dla małej jola
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 23.05.01, 13:22
          Najlepszy sposób to chyba otruć.... no żartuje trzeba olać bo inaczej taki babol może zniszczyć ci życie pozdrawiam Dorota
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 07:52
        Agata!Rozumiem Cię. Czasem mam takie same myśli i też nie wiem co robić!!!Nie pomoge Ci , moge tylko napisać, że przeżywam to samo.Serdecznie pozdrawiammiriam
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 24.05.01, 21:02
      U mnie sytuacja jest dość ciekawa. Ja z mężem i dzidzusiem mieszkam u moich rodziców, ale moi teściowie mieszkają zaledwie kilka ulic dalej.Widujemy się prawie codziennie. ale najweselej jest w święta.Jesteśmy małżestwem od dwóch lat, więc od dwóch lat jemy dwie wigilie, dwa śniadania wielkanocne i wogóle wszystko robimy podwójnie. Ale to nie jest takie uciążliwe, zwłaszcza jeśli musisz coś załatwić lub po prostu sobie odpocząć prosisz jednych albo drugich rodziców, a oni na pewno nie odmówią opieki nad ukochanym wnusiem.
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 28.05.01, 11:26
      Alinko, u mnie też jest ciekawie. Kupiliśmy dom od męża sistry razem z ....teściową (ma tam zapisane dożywocie). Obecnie mieszkamy w mieszkaniu moich rodziców (oni mają drugie "M")- a więc sami. Mnie mieszka się tu bardzo dobrze, mojemu mężowi gorzej, bo to blok, bo nie ma garażu i działki... Do naszego nowego domu jeżdżę bardzo rzadko, szczególnie teraz po urodzeniu Ani. Nie znoszę wysłuchiwać kłótni męża z teściową. Wystarczy byle pretekst, a nie daj Boże jeśli zobaczy mojego męża pijącego piwo! Mój mąż nie daje sobą pomiatać i wtedy zaczyna się istne piekło! Dzięki teściowej poczułam ogromną awersję do naszego nowego domu. Nie możliwe będzie zamieszkanie pod wspólnym dachem bez kłótni i nieporozumień. Co do kontaktów babci z dziesięciomiesięczną już wnuczką - cóż, są bardzo nikłe. Do tego stopnia, że Ania boi się babci. Teściowa będąc na rencie nie ma dla nas czasu. Albo sama jest w gościach, albo goście są u babci, albo pomaga córce w wychowywaniu jej dzieci. Anię widziała 6 razy. Nie powinnam narzekać, teściowa nie wtrąca się do naszego życia, nie doradza, ale i nie dzwoni i nie pyta o wnuczkę, nie pomaga (choć czasem jej pomoc bardzo by się przydała). Natomiast Ania na brak miłości nie narzeka. Moi rodzice kochają ją bardzo i świata poza nią nie widzą. Podobnie mój brat. A Ania uwielbia dziadków i jedenastoletniego wujka. Kwestię świąt rozwiązałam tak, że spędzamy je u siebie i po swojemu. Nieraz spędzją je z nami moi rodzice lub ktoś z kuzynowstwa. Nie był to łatwe, musiałam toczyć boje przez 5 lat, ale byłam stanowcza i opłaciło się.Pozdrawiam Wioleta mama Ani
    • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 07:47
      Witaj!Chyba wszyscy nie mamy lekko wchodząc do nowej rodziny.Ja pochodzę z Poznania i obecnie mieszkam blisko teściów na Suwalszczyźnie. Bylo dobrze jak byliśmy daleko, teraz zaczynaja sie problemy. Czasem teściowa przychodziłą do dziecka i im więcej widzi z naszego życia tym jest gorzej.Zaczyna się wtrącać i burzy spokój naszej rodziny. Jej syn(mąż),powinien byc przede wszystkim jej synem i byc na jej zawołanie realizując wszystko co sobie zaplanowała.Też ich szanuję , ale mam tego dość. Rozumiem Twoje rozdarcie.Pozdrawiam serdecznie. Jak czujecie sie z mezem w Poznaniu? Wiele osób czuje sie tam źle.miriam Alina napisała/ł:> Temat może bezpośrednio nie związany z dzieciaczkami, ale mam ogromną potrzebę pogadania sobie na temat waszych doświadczeń z tesciami. Mam 2 letniego synka - pierwszego wnuka moich i męza rodziców. Wyobrażacie sobie ten szał?!> Moi rodzice, ze względu obecne jeszcze w swoim domu własne dzieci(moje rodzeństwo) - inaczej podchodzą do naszego Mateuszka, niż opuszczeni już przez dorosłe dzieci teściowie. Oboje z mężem pochodzimy z tego samego miasta, ale obecnie mieszkamy w Poznaniu, 300 km od naszych rodziców. Oboje poracujemy, więc nie czesto jezdzimy odwiedzac rodzicow (tak wypada co 2 msc.) a jezeli juz to tylko na weekend. Oczywisce jestesmy z nimi w kazde swieta i inne powszechnie wolne od pracy dni. No i tu zaczynaja sie moje schody. Tesciowie chca zebysmy przyjezdzali i nocowali zawsze u nich, bo mają pusty dom (moi rodzice mieszkaja kilka ulic dalej). Rozumiem to i szanuję, jak chca tak robimy,ale gdzies we mnie kumuluje sie gorycz, ze nie jestem ze swoimi tyle ile bym chciala. Dziele czas miedzy obie rodziny sprawiedliwie, ale mama to zawsze mama i mój rodzinny dom - mój stary pokój, moje kulubione kąty, rodzice i rodzeństwo. Nie mamy sie kiedy sobą nacieszyć, nagadać. Jak za długo siedzę u moich teściowa wydzwania keidy wrócimy, bo zrobiła obiade, upiekła juz ciasto itp. inne kiepskie preteksty.Zaczynam mieć wtedy wyrzuty sumienia, ze za długo jestem u mamy (!)a teściowa tam sama i tez na nas (czyt.: na wnuczka) czeka.> Prawdziwy mój koszmar zaczyna sie w wszelkie świeta. Tylko z teściami... A jesteśmy 4 lata po ślubie.> Powiedzcie jak jest u was? Szanuje swoich tesciów bardzo i nie chciałabym uprzedzić sie do nich, rozumiem, ze dla nich to też emocjonalnie trudna sytuacja. Moze jest na to jakieś panaceum.> Napiszcie jak sobie radzicie ze swoimi "nowymi" rodzinami?
      • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 13:36
        Moja teściowa przyjechała wczoraj z wizytą wysoce kurtuazyjną. Zdążyłam się dowiedzieć, że: mały jada nie tak, o złych porach śpi i w ogóle to skandal, że chodzi w pampersie. Mój biedny zapracowany mąż powinien mieć rano przyszykowane drugie śniadanie, ona to by się wstydziła, gdyby nie robiła. Ponadto mam bałagan w szafie (swoją drogą, skąd ona to wie, szafa zamknięta). No i wczorajszy obiad był beznadziejny-nawet schabowych nie umiem zrobić. Jak byście się czuły? Bo ja za chwilę nie zdzierżę i wybuchnę, a ona będzie tu do jutra...
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 13:50
          Kinga spokojnie, a co powiesz na to,że dziecko nie chce zupy bo czosnek jest za bardzo wyczuwalny i dlaczego mąż kupił sobie koszulę w Wólczanki a nie u wietnamczyków sam ją kupił mnie się nie pytał ale to moja wina, no i jej bidny syn musi szukać skarpet po całej chacie. na szczęście we Wrocławiu już świeci słoneczko, a jak tam Twój pies w stosunku do teściowej ;)
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 14:30
            Moja mieszka we Wrocławiu a my w Warszawie i to niedobrze, na jej temat mogłabym długo ale co powiecie na to gdy przy mnie do mojego dziecka ( na szczęście małego):"...bo ty jesteś tatusia, babci i mamy..." Mnie w ogóle nie ma, wstydzi się tego, że moi rodzice nie żyją i kłamie na ten temat koleżankom.Nie podoba jej się dom w kt. mieszkamy albo rzeczy za stare albo nie takie nowe kupione - a najgorsze, że mnie tego nie mói wprost tylko po cichu synowi jak mnie nie ma w pokoju.Jak ja jej nie znoszę!
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 13:53
          Kinga, to jakaś straszna baba, czemu jej nic nie odwalisz? Ja bym swojej nagadała, ze jak się jej nie podoba, to niech jedzie do siebie. Ale moja też ma różne odbicia, też długo nie mogla się przekonać do mnie jako mamy (obserwacje, przytyki) i teraz trochę złagodniała i stwierdziła, że chyba nie jestem najgorsza, skoro dziecko ma rok i nie chorowało ani razu. Trzymaj się i się nie dawaj jędzy!!!
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 14:48
            moi tesciowie nie sa chyba tacy zli heh poza tym ze nie moge miec wlasnego zdania , ze wszystko co lekarka mi powie to napewno jest zle a tesciowa jest lepszym "lekarzem" co do karmienia to nie musze mowic jakie moje biedne dziecko chodzi obzarte gdy z nia zostaje - jak wracam do domu to od paru dni juz nie moze i wymiotuje chociaz mowie zeby jej nie karmic, poza tym mieszkam z tesciami chociaz obok stoi dom ktory moj tesc dostal w spadku i mial byc nasz ale nam nie da bo nie i juz, a ostatnio jak na 3 dni zawiozlam corke do mojej mamy to sie teraz dowiaduje od mojej tesciowej jak strasznie sie zmienila jest okropna kopie krzyczy i wogole jest zlosnik - widzieliscie kiedys inne dziecko w wieku 1,5 roku ?? ja nie zauwazylam specjalnej zmiany w jej zachowaniu - no ale w koncu jestem tylko matka a nie babcia i nie mam nic a nic doswiadczeniaa najwiekszy grzech jaki popelnilam to to ze poszlam do pracy i wydaje do tego cale masy pieniedzy na studia a jej biednem synkowi jak jestem zmeczona to ani obiadu ani sniadania ani kolacji pod nos nie pottykam tylko prosze zeby on zrobil - widzicie jaka ja jestem okrutna ?? hehe
        • Gość edziecko: Gruszka Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 19:27
          Nie byliśmy jeszcze małżeństwem i o córeczce nam się nie śniło. Ale mieszkaliśmy razem kawał czasu. Pewnego dnia telefon; teściowa "przypadkiem jest w okolicy" i za pół godzinki wpadnie. Krew mnie zalała. Mężczyzna był w pracy, więc jego mamusia miała spaść na mnie. A ja miałam pilną robotę, dom leżał odłogiem. Trochę ogarnęłam siebie i wnętrze, czekam na nadejście katastrofy. Wpada, rozgląda się, jakoś nie ma się do czego przyczepić. Lezie do kuchni, a tam gary w zlewie. Słodziutkim tonem stwierdza: "O widzę, że nie chce ci się zmywać. Skoro nie potrafisz, to ja wam pozmywam". Nóż w kieszeni się otworzył z trzaskiem. Równie słodko odpowiadam: "A nie, zmywanie to zadanie Czarka (mój mąż). Mnie w domu nauczono, żeby naczynia zmywać od razu, ale jemu widać to nie przeszkadza." Zamknęła się absolutnie, dopiła herbatkę i poszła. Od tej pory nigdy nie skomentowała stanu naszego domu, a nawet z bólem przyznała, że dużo lepiej od niej gotuję. Zresztą teraz nas nie odwiedza, bo nie ma czasu zajrzeć do wnuczki (niedługo miną dwa lata). I mam święty spokój.
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 21:06
          Lepiej wziąść sobie na wstrzymanie. Teściowa przecież wyjedzie, a słów wypowiedzianych w złości nie da się cofnąć.Proponuję porozmawiać z mężem, to on powinien zwrócić uwagę swojej mamie, że nie powinna się wtrącać.Pozdrawiam wszystkich. Aga
          • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 22:42
            Rzecz działa się prawie 7lat temu.Moja córka w wieku 2 miesięcy drze się wniebogłosy jakąś godzinę!Ja wyglądam jak własny cień -na to przyjeżdża moja teściowa .Bierze wrzeszczące stworzenie na ręce i mówi:"żabko jak oni cię tu maltretują!!!".Wytrzymaciesmile))Obecnie jesteśmy z teściową w fantastycznych układach(czytaj jestem najlepszą córeczką).Ja z całego wydarzenia się śmieję a moja teściowa czerwienismile))Sama tłumaczy że nie wie jak mogła coś takiego powiedzieć.Rzecz chyba w tym że z teściową trzeba nauczyć się żyć po prostu.Pozdrawiam,Gosia
            • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 30.05.01, 23:13
              Na historie z zycia wziete nadaje sie moj tesc, ktory po pierwsze uwazal, ze ja jestem opozniona umyslowo, bo ktora szesnastolatka zadaje sie z facetem kilkanasie lat starszym, po drugie, toz po slubie opowiedzial mi wszystkie grzechy mojego meza. No wiecie, o panienkach, o kolegach, wyskokach. Ja przestraszona dziewczynka w ciazy i on nawet ie widzacy mojej miny, zapatrzony w siebie i w swoje slowa. Minelo 8 lat, a on jest dalej taki sam. nadety bufon, co lubi gadac, niewazne, ze innych to rani. Przy stole pelnym gosci opowiada beztrosko, ze udala mu sie sredna corka tylko, chociaz nie do konca, bo maz ja bil. Moj maz to dran i niewdziecznik, jego starsza siostra nie poszla na studia. Wszystkie przykre rzeczy zaczyna do "tylko sie nie obraz..." mozesz byc pewna wtedy, ze bedzie za co. Ale lata praktyki robia swoje. Mysle, ze przez moje odszczekniecia tesc mnie mniej lubi, ale za to bardziej szanuje. Ostatnio bylo :niech sie tata nie obrazi :) ale dlaczego szczerze tata mowi tylko swinstwa i widzi tylko zlo?" Obrazil sie :) Na jego machniecia lekcewazace wyrabalam przy stole pelnym ludzi "niech tata na mnie nie macha" za co dostalam prawa od dwoch corek i nieudanej i ukochanej, a przy kolejnym opowiadaniu jakiego to jego corka miala meza powiedzialam, ze powinien sie wstydzic i ze ja wychodze. Potem tez mi dziekowala, bo to taka kochana jest kobieta, co nikogo nie chce urazic, nawet jak ja krzywdza. Za to tesciowa...mmm..... nareszcie mam mamusie. jest fantastyczna w wyszukiwaniu ciuchow za grosik. Gotuje swietnie wylacznie z torebek mrozonek i polproduktów. Pracuje w antykwariacie, wiec mam duuuuzo ksiazek. Jest cieplutka jak podusia. est no po priostu rewelacyjna. I nie wiem czemu z nim jest..... ale gotowa jestem nie obrazic go na zawsze tylko po to, zeby sie z nia widywac. U niej jest wiesznie lekko brudna podloga, a dzieciaki biegaja boso. Gramy w marynarza ktora zmywa. Jezdzimy razem do puszczy i na wakacje. Moja mama to osobny temat, w kazdym razie, gdy juz zajmuje sie moimi corkami wyglada, jakby jej ktos wielkie swinstwo zrobil.....Cierpliwosci dziewczyny. Mysle ze wszystkie powinnysmy sobie wydrukowac te dyskusje i kiedy ta #$@&*$@# przyjdzie zabrac nam synusia albo ten @#%&^$ porwie nam z domu coreczke na noc, wyciagnac i poczytac.... Wlaczam drukarke....
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 01.06.01, 13:05
          Może na odjezdne zdobędziesz mały granat (do kupienia od braci Rosjan) delikatnie wyciągniesz zawleczke i wsadzisz jej do torebki jak będzie się z wami żegnała? :)
        • Gość edziecko: guest Re: teściowie IP: *.* 05.06.01, 08:47
          Moja teściowa krytykowała dosłownie wszystko - kolor parkietu - wygląda jakby już był brudny (bukowy byłby ładniejszy bo ona ma i wie), nowa kuchnia na którą dała 2000 zł - fatalne bezhuście, hit jednego sezonu - powinnam kupić drewnianą najlepiej dębową i sprzęt whirlpoola bo ona by taki kupiła itd...Załatwiłam ją swoim rewelacyjnym poczuciem humoru!Ostatnio jak wpadła na kolejny zorganizowany u mnie zjazd rodzinny i od progu wrzasnęła "A co to za obrzydlistwo leży na podłodze??" - wyjaśniam - to była marchewka obgryziona przez mojego psa to walnęłam:A mamusia to się nawet nie przywitała a już krytykuje!!!hehehehePrzez całą imprezę już się nie odważyła mi dokuczać!Polecam sposób!!!Podobnie zareagowałam na uwagi o mojej nadwadze - "ty musisz dbać o linię" i wyrzut w oczach kiedy sięgnęłam po drugiego cukierka. Mamusia waży jakieś 120 kg więc jej odpaliłam ,że po co kupuje przecież jej też nie wolno jeść i sprowadziłam rozmowę na temet jej nowej diety i zdrowegożarcia!!!Życzę pomysłowościMagda
Pełna wersja