znieczulenie

IP: *.* 08.05.01, 15:13
Witam obecne i przyszłe mamy. Należę do tej drugiej kategorii i chciałabym się dowiedzieć czegoś na temat znieczulenia zewnątrzoponowego. Teorii już trochę poczytałam, o bezpieczeństwo spróbuję zagadnąć mojego lekarza, ale chętnie wysłuchałabym opinii i oceny kogoś, kto przez to osobiście przeszedł, lub słyszał coś na ten temat od doświadczonych znajomych.Pozdrawiam Ania
    • Gość edziecko: ANIA Re: znieczulenie IP: *.* 08.05.01, 18:16
      Cześć Aniu!!!Ja urodziłam córeczkę 11 tygodni temu, poród odbył się właśnie w znieczuleniu zewnątrzoponowym - zaaplikowanym kiedy rozwarcie osiągnęło 4 cm. Znieczu-lenie zostało podane odpowiednim momencie. Jak już o tym czytałaś to znasz przebieg procesu znieczulania. Zastrzyk znieczulający skórę przygotowujący do wprowadzenia drenu ANI TROCHĘ NIE BOLI. Pobieranie krwi to przy tym koszmar.Wprowadzania drenu wogóle nie czuć.Byłam oczywiście również oczytana w tym temacie, i po rozmowie z lekarzem prowadzącym ciążę, z klikoma innymi, z ordynatorem anestezjologii szpitala w którym rodziłam( to on mnie właśnie znieczulał).Słuchałam rad od tych , dla których ból porodowy to nierozerwalna część macierzyństwa,jak i od tych,którzy rodzili w zop-ie, bo dla nich możliwość zredukowania bólu pozwalała na bardziej świadome przeżycie i uczestniczenie w akcji porodowej.Najbardziej przekonały mnie opinie dziewczyn, które rodziły bez znieczulenia i do tej pory wpominają to jako horror.Mieszkam w Kołobrzegu i byłam tu pierwszą osobą która wzięła znieczulenie(powód: ordynator tego nie akceptuje).Nie ukrywam, nie było to tanie ,bo za poród w państwowym szpitalu płaciłam tyle co w prywatnym-1500zł(+ "dobrowolną opłatę"za poród rodzinny-ściśle określone 200zł).Ale nie żałuję- moi rodzice zafundowali mi zop-za co jestem im niezwykle wdzięczna.Moja mama rodziła 4 dni - więc wiedziała cokolwiek o bólu porodowym.Wymienię Ci teraz kilka czynników, które zdecydowały o tym, że zdecydowałam się na znieczulenie:1. mam bardzo niski próg odpornościowy na ból- więc bałam się, że za bardzo spanikuję, że nie będę w stanie współpracować z lekarzem, że przestanę oddychać i dotleniać dzidzię.2. dobro mojej córki było najwazniejsze- a leki zawarte w zop-ie nie przechodzą do krwi dziecka.3.nie ma medycznego uzasadnienia, że zop może zwiększać ryzyko porodu kleszczowego4.na Zachodzie ok.75%porodów odbywa sie w zop-ie, a w Polsce są szpitale w których ta liczba dochodzi do 90%5.zop pozwala na szybsza regenerację sił po porodzie, z porodówki wróciłam piechootą6.prawidłowo zrobiony zop nie powoduje bólów głowy, zresztą głowa boli po cesarkach, do porodu fizjologicznego uzywana jest o wiele mniejsza dawka.Nie byłam 100%-towo przekonana do tego że na pewno wezmę zop. Ale kiedy poczułam,że ból rozrywa mnie juz przy 2 cm,mąż zawołał anestezjologa. Dostałam znieczulenie o godz.12, a o 13.28 urodziła się moja córka Maja, zdrowa,żwawa(9 Ap.-bo lekko podduszona pępowiną)Jeżeli będę miała drugie dziecko, to również zdecyduję sie na zop.(może do tego czasu będzie tańszy;tzn.ja żeby go dostac musiałam opłacić i lekarza i anestezjologa).Aha,mimo,że to był pierwszy poród w Kołobrzegu,anestezjolog miał wprawę,pracował wcześniej w innym szpitalu,i juz wykonywał takie zabiegi.Gdzieś przeczytałam fajną wypowiedź, że nawet do zwykłego wyrwania zęba bierzemy znieczulenie, z poród jest przeciez o wiele, wiele cięższy.Nie moge powiedzieć, że nie bolało-bo bolało.Dostałam dawkę taką,że stępiła ból,ale każdy skurcz czułam każdą komórką swojego ciała.Owszem,nie rozrywało mnie z bólu,ale czułam go bardzo wyraźnie.Ale poród wspominam super.Życzę Ci Aniu, abyś podjęła słuszną decyzję i urodziła w jak najbardziej komfortowych warunkach.
      • Gość edziecko: Agnieszka Re: znieczulenie IP: *.* 09.05.01, 09:54
        Ja również urodziłam swoje dziecko w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Poród rozpoczął się o 2.00, początkowo bardzo nie bolało i wytrzymywałam. Mąż dzielnie trwał przy mnie. O 6.00 ból zaczynał mnie rozrywać, coraz bardziej denerwowały mnie techniki relaksacyjne wyuczone w szkole rodzenia, które mój mąż starał się na mnie zastosować. O 8.00 miałam już wszystkiego dosyć, myślałam, że nie dożyję do kolejnego skurczu, a postępu porodu nadal nie było widać. Dopiero o 10.00, kiedy nastąpiło rozwarcie na 4 cm, wezwany przez mojego męża anestezjolog zrobił mi znieczulenie. Poskutkowało natychmiast i po kilku minutach mogliśmy się wreszcie skupić na pięknym przeżywaniu naszego pierwszego porodu. Nasza córeczka urodziła się dopiero o 14.30, ale ten czas wspominam już miło. Jeżeli będzie mi dane urodzić drugie i trzecie dziecko, też zdecyduję się na znieczulenie zewnątrzoponowe. Tylko szpital wybiorę inny. Karolinka przyszła na świat w szpitalu na ul. Madalińskiego, za poród rodzinny i znieczulenie musieliśmy zapłacić, a poza tym cały czas kazano mi leżeć na łóżku porodowym i nie było wanny.
    • Gość edziecko: Magda Re: znieczulenie IP: *.* 08.05.01, 22:23
      Czesc Aniu,rodzilam ze znieczuleniem zewnatrzoponowym.Otrzymalam je na wlasne zyczenie na 5 cm.Bol zmniejszyl sie radykalnie-odczuwalam skurcza ale nie bolesne.Polozna mogla szybko powiekszyc moje rozwarcie do 8 cm a pozniej do 10 cm.Niemniej to nieprawda ze nie ma medycznych uzasadnien ze czesciej po tym znieczuleniu zdarzaja sie kleszcze i vacuum.Po tym znieczuleniu pozostaje juz mniej czasu na osiagniecie pelnego rozwarcia (Stad pomoc poloznej u mnie).Kolejna dawka znieczulenia powoduje przewaznie zmniejszenie lub utrate czucia w dolnej partii miesni-konsekwencja tego jest to ze nie przesz-zaczyna sie "wyciskanie dziecka",zdarzaja sie kleszcze i vacuum.Jednak co do szkodliwosci-to rzeczywiscie leki stosowane w zop nie przedostaja sie do plodu.Moje dziecko urodzilo sie 1,4 godz po podaniu zniecczulenia.Dostalo 10 Apgar.Mnie przez nastepne 12 godz potwornie bolala mnie glowa i nie byl to efekt zle wykonanego znieczulenia a poprostu reakcja na nie.Przez 2 tyg bolaly tez mnie okolice miedzy barkami.Ale i tak uwazam ze warto rodzic w znieczuleniu-po wczesniejszej konsultacji z polozna lub poloznikiem.
    • Gość edziecko: agata Re: znieczulenie IP: *.* 09.05.01, 08:31
      Rodziłam ze znieczuleniem zaaplikowanym przez lekarza z 25 letnią praktyką w tej dziedzinie. Poród wspominam wspaniale. Skurcze czułam wyraźnie, nawet lekko boleśnie. Na początku skurcze parte słabo, ale zaraz znieczulenie przestało działać i mogłam przeć. Podobno robiłam to świetnie. Niestety skończyło się na vacuum, ale nie sądzę, że z powodu znieczulenia. Moje dziecko ważyło 4.560 g i było dwukrotnie owinięte bardzo krótką pępowiną. Raczej te dwa fakty uważam za powody takiego zakończenia porodu. Mój poród trwał 3,5 godziny. Nie miałam żadnych bólów głowy. Moja anestezjolog powiedziała, że bóle są skutkiem błędu w wykonaniu znieczulenia - przebicia przestrzeni podtwardówkowej (jeden próg za przestrzenią zewnątrzoponową). Miałam ogromne zaufanie do lekarki, która podawała mi znieczulenie. Uważam, że tylko podane przez niedoświadczonego lekarza może być źródłem powikłań (np. wymienionych wcześniej bólów głowy). Aha, czasem spotyka się obawy o uszkodzenie rdzenia kręgowego. Otóż wkłucie następuje dużo poniżej rdzenia i raczej nie ma ryzyka uszkodzenia go.Często słyszy się, że znieczulenie unieruchamia kobietę, przywiązuje ją do łóżka, nie pozwala przeć. Tymczasem to wszystko zależy od właściwej dawki leków podanej w odpowiednim momencie. Oczywiście można podać dawkę piorunującą i mieć "z głowy" cały poród, tylko że dziecko trzeba będzie wycisnąć lub wycuiągnąć vacuum lub kleszczami. Ale można też obserwować przebieg porodu i rozsądnie dozować dawki leku. Tak było to zrobione w moim przypadku.Co do wszelkich argumentów za i przeciw: wydaje mi się, że poglądy na znieczulenie wśród lekarzy i położnych są bardzo związane ze światopoglądem - przywiązanie do stereotypu, że kobieta powinna rodzić w bólu itp. Każdy z nich podaje różne argumenty, niektóre nawet poparte badaniami statystycznymi czy też obserwacjami, ale często nawzajem się wykluczające. Skąd przeciętny człowiek ma wiedzieć, komu tak naprawdę zaufać? Cała moja wypowiedź przemawia za stosowaniem znieczulenia. Ale na koniec coś przeciw. Dlaczego teraz, rok po urodzeniu synka czuję, że mój poród był "mniej wart", że był jakiś "nieprawdziwy"? To chyba efekt presji otoczenia, które nadal traktuje znieczulenie jako coś wstydliwego a pełen cierpienia poród jako wyraz poświęcenia matki dla rodzącego się dziecka. Czytam od kilkunastu miesięcy pisma poświęcone dzieciom i stamtąd też przenika takie spojrzenie na to zagadnienie (czasem z artykułów, ale przede wszystkim z listów). Myślę, że to jest naturalne. Jeśli przejdziemy przez coś w bólu, ale jednak przetrwamy, rodzi się w nas poczucie triumfu, dumy z siebie. Wtedy jesteśmy skłonni przekonywać innych, że tak trzeba, że jest to jedyna możliwa droga. Z drugiej strony, jeśli cierpieliśmy, to dlaczego ktoś inny miałby otrzymać tę samą nagrodę nie cierpiąc?Nie wiem, czy przy porodzie drugiego dziecka nie wstrzymam się ze znieczuleniem aż do ostateczności. Może spróbuję tym razem obyć się bez niego.Zaznaczam, że jeśli tak postąpię, to wyłącznie z powodów emocjonalnych.
      • Gość edziecko: Monika Re: znieczulenie IP: *.* 10.05.01, 18:32
        Ja w przeciwieństwie do moich poprzedniczek nie miałam znieczulenia zop tylko zwykłe dożylne. Od samego początku ciąży twardo postanowiłam rodzić bez znieczulenia, myślałam co to dla mnie tyle kobiet to przetrzymuje więc dlaczego nie ja. Ale kiedy po 6 godz. skurczy i kroplówce z oksytocyną "miła" pani pielęgniarka powiedziała, że jeszcze długa droga przedemną zaczęłam dosłownie błagać o znieczulenie. Niestety trafiłam na troszkę "oporne" siostry więc błagałam do skutku. Położna twierdziła, że to jeszcze bardziej wydłuży poród ale powiedziałam, że mogę tu leżeć jeszcze całą noc byleby nie bolało. Znieczulenie nie działało tak jakby na to wskazywała jego nazwa bo i tak boli ale krócej i mniej intensywnie. Nie musiałam na szczęście leżeć jeszcze całą noc bo po jedenastu (rodziłam od 7 do 18) godzinach urodziłam śliczną i zdrową córeczkę. Nie wyobrażam sobie bym mogła tego dokonać bez znieczulenia. Bo jakie było takie było ale choć trochę pomogło. No i było bezpłatne. I bez bólów głowy. Powodzenia i polecam znieczulenie!
    • Gość edziecko: Aga Re: znieczulenie IP: *.* 10.05.01, 17:24
      Ja rodziłam bez znieczulenia, ale był to któtki poród, bóle od początku były słabe i tak naprawdę bolało mnie może z godzinę ale potem już trzeba było przeć i było po wszystkim. Przypuszczam, że gdyby miało trwać to wszystko dłużej poprosiłabym o znieczulenie. Ale tak jak napisała Agata, jestem z siebie naprawdę dumna, że urodziłam bez znieczulenia. Co do znieczulenia zewnątrzoponowego, moja znajoma rodziła z nim dwa razy, i była bardzo zadowolona. Opowiadała, że nie czuła prawie wcale bóli. I po porodzie bardzo szybko doszła do siebie, czego nie mogę powiedzieć o sobie.
    • Gość edziecko: Marta, mama Marysi Re: znieczulenie IP: *.* 10.05.01, 20:59
      Rodziłam córkę ze znieczuleniem zewnątrzoponowym i uważam to za jedną z mądrzejszych decyzji jakie w życiu podjęłam. Tak naprawdę aż do samego pordu nie wiedziałam, czy zdecyduję się na to czy nie. Moja pani doktor doradziła mi na wszelki wypadek rozmowę kwalifikacyjną z anestezjologiem gdzieś w 8 mies. Dzięki temu mogłam go spokojnie o wszystko wypytać i on mógł uzyskac potrzebne informacje (dzięki temu niezbędny wywiad lekarski tuz przed podaniem znieczulenia skrócony był do minimum). Założono mi cewnik, przez który można bylo podawać kolejne dawki leku. Cały czas moglam chodzić, kucać itd i robić, co mi się żywnie podobało z wyjątkiem kąpieli w wannie. Wykonczona pierwszą fazą porodu, która trwała u mnie potwornie długo, znieczulenie przyjęłam z ulgą. Dało mi możność odpoczynku po ciężkich wstępnych godzinach (spędzonych w domu)i pozwoliło zebrać siły na ostatni etap. W II fazie porodu bólu właściwie w ogóle nie czułam, trudno mi było aż uwierzyć, że rodzę. Co jakiś czas podawano mi kolejną dawkę leku. Podczas ostatniego etapu ból oczywiście się pojawił, tego nie da się uniknąć. Ale był naprawdę znośny. Nie było kleszczy ani vacuum. Głowa mnie nie bolała, żadnych innych skutkow ubocznych nie było. W dodatku byłam wyraźnie mniej wymęczona niż dziewczyny, które rodziły bez znieczulenia.Dodam jeszcze zdanie mojego anestezjologa, który stwierdził, że często personel szpitala namawia do rezygnacji ze znieczulenia z wygody, a nie z troski o pacjentkę.
Pełna wersja