Dodaj do ulubionych

Zachcianki

IP: *.* 06.06.01, 23:54
Nigdzie na forum nie opowiadałyśmy sobie o zachciankach ciążowych. pozwolę sobie zacząć ten temat, bo wydaje mi się interesujący. Mnie złapało na cytryny. Znienacka. Szlismy sobie w odwiedziny i nagle poczulam, że MUSZĘ zjeść cytrynę. Biegiem zaciągnęłam małżonka do sklepu, biegiem lecielismy do tyxch znajomych, byle tylko dorwać się do noża, obrać i wbic zęby. Zjadałm wtedy 3, dwie pierwsze w amoku, a trzecią juz spokojnie, zastanawiając sie tylko, po co jem takie świństwo. :) Potem już zawsze były w domu, jeszcze kilka razy je jadłam, a potem przeszło mi równie nagle, jak mnie zlapało, ostatnią cytrynę wyrzuciłam z lodówki po powrocie ze szpitala z dzidziusiem, brązową i pomarszczoną.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 00:19
      Ja miałam szał na brzoskwinie i morele, a zwłaszcza jogurty z tymi owocami. Byłam gotowa żywić się tylko tym. Co ciekawe trwało to do samego końca ciązy. Za to teraz robi mi się mdło na sam zapach takiego jogurtu. No i anchois w ilościach makabrycznych. Kiedyś mąż po powrocie do domu zastał mnie jedzącą na przemian jogurt morelowy z koreczmi helskimi. Nieco zzieleniał, do dziś nie wiem czemu ;)
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 06:36
      Mnie do tej pory (do porodu ok 4 tygodnie) ciagnie do lodow, budyniu i coli. Mam tez przeogromne checi na piwo, no ale tu musze sie co nieco powstrzymac :). Stwierdzilam jednak ze moje zachcianki jestem chociaz w czesci kontrolowac. Wiekszy problem jest z tym na co nie moge patrzec, np. na kapuste lub mieso :( (tylko ryby sa dla mnie zjadliwe). Na sam ich widok robi mi sie jakos slabo.
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 19.06.01, 11:39
        A nie sie chcialo... wodki!! :))Niestety nie moglam sprostac swoim zachciankom w tym przypadku.Generalnie zarlam wszystko co kwasne, cytryny, pomarancze (kilogramami!), grapefruty... a raz z kolezanka wzielo nas na makrele wedzana z kiszona kapusta... pognalysmy do Geanta po zakupy a ze nie bylo za bardzo gzdie tego zjesc to rozwalilysmy sie na trawie przy ulicy (dosc ruchliwej) i rozkoszowalysmy sie jedzeniem. Tylko po to tej degustacji strasznie smierdzialysmy w samochodzie :)
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 07:20
      A u mnie to było tak: liedy mam była ze mną w ciąży, strasznie nie znosiła rosołu. Pewnie dlatego nienawidziłam go przez całe życie, do momentu, gdy sama zaszłam w ciążę - mogłam go pochłaniać litrami i do dzisiaj mogę. Ciekawe, czy moja córeczka też będzie taką fanką rosołu, a jak zajdzie w ciążę to się jej odmieni?
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 07:25
        Ja jak tylko poczuję w sklepie zapach kiszonej kapusty to czuję nieodpartą chęć pochłonięcia jej w każdej ilości. Fakt, że po zjedzeniu około kg mdli mnie potwornie, ale jestem zadowolona :-)
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 08:22
      Co do rosołu zjadałam go litrami, to samo gotowane kurczaki. Ale co ciekawe pieczony powodował odruchy wymiotne. :-)Monika P
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 09:22
        Hej dziewczyny,Faktycznie coś jest w tym rosole. Kiedyś nie mogłam na niego patrzeć a teraz wypijam litrami. W bufecie biurowym jestem 3 razy dziennie a czym więcej makaronu tym lepiej. Gorzej jest z szynką, chrzanem i jogurtami które jadam na zmianę wplatając serki hoogenizowane aż mnie zemdli. Mój mąż nazywa mnie okropnym wyżyrokiem - a ja się obrażam oczywiście bo nie wiem czemu się dziwi, wg mnie to całkiem normalne połączenie. Zachciankę na wino opanowałam na rzecz soku pomarańczowego inaczej chodziłabym bez przerwy pijana. W moich smakowych ekscesach utwierdził mnie mój lekarz mówiąc że mam jeść to na co mam ochotę z umiarem oczywiście. Więc smacznego! Pozdrawiam Anja.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 09:11
      Uuuuch! A ja jestem w 7-mym miesiącu i nic... Od początku ciąży nie miałam na nic ochoty, od niczego nie robiło mi się niedobrze. Nie mam się czym pochwalić :(. Więc napiszę, że moja mama w ciąży uwielbiała zapach (?!!) stacji benzynowej. Dzięki Bogu nie mialo to żadnych skutków :).Pozdrawiam Ania
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 10:48
        Przez bite 8. miesiecy nie mialam na nic szczegolnego ochoty i juz do szalu doprowadzaly mnie pytania znajomych, czy i po co wysylalam mojego meza na stacje beznynowa. Teraz w 9. nadrabiam chyba poprzednie miesiace .... Przede wszystkim jest grana czekolada przy czym przetworzona np. torcik wedlowski, prince polo a do picia to Mirinda !!! Niestety ze wzgledu na wieczna zgage musze sie bardzo ograniczac, ale gdybym mogla to bym sie w niej kapala :))))Pozdrawiam
        • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 11:32
          ja jak bylam w ciazy na poczatku nie moglam zniesc zapachu kawy a wczesniej nie wyobrazalam sobie rozpoczecia dnia bez niej pozniej kochane sledzie w ocie na przemian z czekolada koniecznie mleczna moj maz jak to widzial wychodzil z pokoju
          • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 17.06.01, 08:04
            ja jestem przy koncu 5 miesiaca i nie mam zadnych zachcianek, jem jak zwykle
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 11:56
      Wstrętne rzeczy też mnie spotkały. Na przykład mielone indycze mięso, które kupiła moja mama dla mnie i dla siebie, żeby sprawdzić, jakie z tego wychodzą kotlety. Pochyliłam się nad miską raz - i pogoniłam męża do sklepu, zeby dokupił trochę wieprzowego mielonego, bo mi indycze śmierdziało, a tylko ja mogłam mięso przerobic na kotlety, on nie umie. Wrócił, wymieszałam, i znowu to samo - śmierdziało. Mąż pobiegł do sklepu po jeszcze trochę wieprzowego, a potem jeszcze raz. Ostatecznie kotlety były wieprzowe z niewielką domieszka indyka, za to w ogromnej ilosci :)To samo działo się z kurczakiem - chcialam przygotowac mężowi wracającemu z pracy obiad - a zastał leżący na stole drób i żonę w najdalszym kącie mieszkania, byle dalej - sam musiał go pokroić i przygotować do użytku.NIe wiem, czy to było jednorazowe, czy na dlużej, bo indyczego mięsa mielonego, jak i całych kurczaków unikałam aż do czasu po porodzie.
      • Gość: Ola Re: Zachcianki IP: *.* 19.06.01, 21:52
        Coś w tym drobiowym śmierdzeniu musi być! Teraz nie wiem, czy była to wina pory roku (zeszłe lato), czy to mi wszystko śmierdziało... Tak czy siak, teraz już nie śmierdzi (Ula ma 4 miesiącesmile ) A ile kurczaków poleciało do kosza!!!
        • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 20.06.01, 11:11
          ja jak zmusilam sie do zjedzenia kawalka kurczaka to pozniej wymiotowalam dalej niz widzialam.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 07.06.01, 12:14
      śledzie, śledzie i jeszcze raz śledzie. Jadłam je jak jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Teraz szykuję się do następnej ciąży (Zozo 2,3)i jestem ciekawa na co będę miała ochotę. Pozadrawiam
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 08.06.01, 08:10
      A ja w ciązy uwielbiałam grzybki w occie. Odkryłam to przez przypadek na imieninach u mojej koleżanki, gdzie zjadłam wszystkie przeznaczone dla gości. Przeprosiłam ją grzecznie, po czym prosto z imienin poleciałam do sklepu po następny słoik. Poza tym uwielbiałam wtedy same ostre rzeczy, nauczyłam się jeść musztardę i pikantny ketchup (co ciekawe moja Karolinka teraz tez uwielbia te przyprawy), za to nie mogłam patrzeć na ulubione do tej pory słodycze. Aneta
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 11.06.01, 11:10
        Ja też w drugiej ciąży uwielbiałam wszystko co ostre. Potrafiłam zjeść na raz słoiczek grzybków marynowanych, po czym zagryźć to tabliczką czekolady. Kiedy słyszałam o podobnych zestawach (czerwony barszczyk ze słoiczka + czekolada) pukałam się w czoło i zastanawiałam jak to jest możliwe. Przekonałam się na własnej skórze. W późniejszych miesiącach wróciły smaki z pierwszej ciąży, tzn. wszystko co się nie rusza i jest słodkie. Ilość:każda. Aha, na początku pierwszej ciąży uwielbiałam zestawy McChicken z McDonalds"a ale po jakimś czasie mi po prostu zbrzydły i nie mogłam na nie patrzeć. Nie katowałam męża nocnymi wypadami na miasto jak to miała w zwyczaju moja bratowa, kiedy na przykład zachciało jej się arbuza albo ptasiego mleczka. Ku rozpaczy mojego brata, który uganiał się za tymi delicjami po jego powrocie okazywało się zazwyczaj, że już jej przeszło... Fajnie jest być w ciąży, nie?
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 08.06.01, 08:15
      1. pepsi - najleiej codziennie - w hektolitrach2. arbuzy (w grudniu!)3. swieży groszek zielony w potwornych ilościach, pochałaniany w sprinterskim tempie!Nie dziwię się, że Ala miała ciągle czkawkę i kopała mnie zaciekle, hhaahignis
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 08.06.01, 10:14
        Ja w sumie też mogę powiedzieć, że specjalnie za niczym nie szalałam AŻ do teraz (39tydzień). Ostatnio pomyślałam sobie o gofrach z bitą śmietaną i jagodami i myślę tak od paru dni, ale jakoś na razie nie wysyłam męża w ich poszukiwaniu... Acha i CZEKOLADKI - najlepiej takie z bombonierki - za jednym posiedzeniem (do tej pory mnie odrzucało) i sok pomarańczowy z kilogramami LODU. Oj chyba pójdę cos przekąsić :)
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 08.06.01, 18:10
      Notowania z ostatnich dwóch tygodni (obecnie 34-ty tydzień ciąży): najlepszy obiadek to chałwa na wagę w ilościach hurtowych, popijana Coca-colą. Przekąski to guma miętowa, bardzo miętowa, tak miętowa, że bardziej nie można...Nawet zęby myję teraz ze 20 minut, bo mam miętową pastę i nie mogę przestać!Do chałwy i coli mój żołądek musiał się przyzwyczaić, ale go przetrzymałam i już nie boli :)Jagna
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 11.06.01, 20:05
      Jeszcze nie wiedziałam że jestem w ciąży, kiedy zachciało mi się świeżych truskawek - był dopiero maj. Później, gdy już wiedziałam, biegałam po całym Poznaniu z obłędem w oczach w poszukiwaniu soku z kiszonych warzyw, w końcu zadowoliłam się kiszonym ogórkiem z bułką. Potem przez 2 miesiące nie mogłam nic jeść :-(. Ale po tym czasie zaskakiwałam otoczenie bananami maczanymi w keczupie.
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 12.06.01, 08:12
        a ja wczoraj jadlam kapusniak z musztarda, przegryzalam to gumowymi zelkami i chipsami ziemniaczanymi. Oprocz tego mam wstret do wiekszosci jedzenia.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 12.06.01, 11:02
      HHHihhi1 ciąża codziennie (koniecznie!) chrupiący hot-dog i czekolada z orzechami, za to 0! pasty do zębów i majeranku!2 ciąża zielone (takie duże) jabłka + pepsi. Do tego winogron i arbuzy w każdej ilości. I cebulowe chipsy.Aż sie dziwię, że przytyłam tylko około 11 kg!:hello:Tyska
    • Gość: kamilla Re: Zachcianki IP: *.* 12.06.01, 17:38
      frytki+frytki+frytki+sprite. MMM! Same witaminki! To wlasnie to co jem. A tak w ogole to nigdy tak duzo tego nie jadlam.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 14.06.01, 09:31
      Ja ciągle miałam ochotę na coca-colę i żarcie z MC DONALDS.A co dziwne odepchnęło mnie całkowicie od soków owocowych, pewnie dlatego, że na początku ciąży wmuszałam je w siebie.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 16.06.01, 19:30
      O raju! Gdy sobie przypone co ja jadlam w ciazy... Wszystko co kwasne - czym bardziej tym lepiej... Kapusta kiszona, ogorki kiszone, pieczarki marynowane i kiwi. Calkowicie mnie odrzucilo od slodyczy (chcialabym zeby to wrocilo), na zapach moich ukochanych delicji bieglam do ubikacji... Niechec do slodyczy przeszla mi pod koniec ciazy...niestety.Wszystkie znajome mojej mamy mowily ze jezeli tak mnie ciagnie do kwasnego to urodze chlopca, zwlaszcza ze podobno ladnie wygladalam w ciazy (corka zabiera urode)... a teraz jestem dumna mama Olenki, tak to jest z "przepowiedniami".
      • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 16.06.01, 22:03
        nie wiem,czy powinnam sobie przypominać te zamierzchłe czasy...1.ciąża:codziennie hamburger(koniecznie z jednej budki ze względu na sos tatarski)-to na początku ciąży,pod koniec-codziennie pączek...lub kilka pączków na raz(pochodzenie obojętne)2.ciaża:nic.lodówka mój wróg-otwarcie tego urządzenia powodowało ciężkie mdłości.mięso-skrajne obrzydlistwo.potem żywiłam się chlebem z masłem(co mi zostało ku rozpaczy mojej figury),zaś pod koniec dołaczyłam tony nowalijek(ku oburzeniu lekarza:"sama chemia" oraz męża:"przecież nie da się zjeść takiej górzystej kanapki bez zrzucenia połowy...").
        • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 17.06.01, 22:26
          Ojej, a ja w pierwszej ciąży, w pierwszym trymestrze jadłam wszystko i bez przerwy. Lekarz mówił, że to dlatego, że miałam przed ciążą sporą niedowagę. Szłam do pracy z walizką kanapek, a juz około 11 MUSIAŁM wyruszać do bufetu. W domu - ciąg dalszy orgii. W nocy wstawałam i gotowałam sobie mrożone brokuły, żeby jeść i żeby nie miało za dużo kalorii. Potem, po trzech miesiącach przeszło, zostało tylko obrzydzenie do widoku i zapachu surowego mięsa. Co ciekawe, utrzymywało się tak długo, jak długo karmiłam. A druga ciąża -truskawki, truskawki, truskawki. I jeszcze czereśnie.
    • Gość: guest Re: Zachcianki IP: *.* 18.06.01, 08:07
      JA w ciąży zaczęłam pić piwo,którego wcześnej nie znosiłam.Poza tym uwielbialam wąchać pastędo butów (wiadomo przy jakim dziale można mnie bylo najczęściej znależć w hioermarkecie)i do samego porodu chodziłam z mła buteleczką limonowego olejku eterycznego (tego co używa sie do kominków zapachowych).Wąchałam zawsze i wszędzie.Żadna z tych zachcianek nie przyniosła fatalnych skutków.POzdrawiam Magda mama Zuzi (11 miesięcy)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka