Nigdzie na forum nie opowiadałyśmy sobie o zachciankach ciążowych. pozwolę sobie zacząć ten temat, bo wydaje mi się interesujący. Mnie złapało na cytryny. Znienacka. Szlismy sobie w odwiedziny i nagle poczulam, że MUSZĘ zjeść cytrynę. Biegiem zaciągnęłam małżonka do sklepu, biegiem lecielismy do tyxch znajomych, byle tylko dorwać się do noża, obrać i wbic zęby. Zjadałm wtedy 3, dwie pierwsze w amoku, a trzecią juz spokojnie, zastanawiając sie tylko, po co jem takie świństwo.

Potem już zawsze były w domu, jeszcze kilka razy je jadłam, a potem przeszło mi równie nagle, jak mnie zlapało, ostatnią cytrynę wyrzuciłam z lodówki po powrocie ze szpitala z dzidziusiem, brązową i pomarszczoną.