Gość: guest
IP: *.*
10.08.01, 13:24
Napiszcie proszę, co sądzicie o adopcji w sytuacji, gdy można mieć swoje dzieci. Ja, odkąd pamiętam, chciałam adoptować dziecko - bo - jak uważam - nie ma sensu powoływać na świat dzieci, kiedy pełno jest maluchów niechcianych, niekochanych, krzywdzonych. Niestety - mój mąż miał inne zdanie na ten temat. Dzięki temu mam wspaniałą córeczkę Anię. Ale teraz zaczynam myśleć o rodzeństwie dla Anusi i dawne marzenia odżyły. Wiem, że nic nie zastąpi chwil spędzonych z przytulonym do piersi maluszkiem, ale - może być tyle innych wspaniałych przeżyć. Myślę, że "kocham cię" wypowiedziane przez dziecko, którego nikt nigdy nie kochał i nie przytulał może dać więcej radości, niż te same słowa wypowiedziane nawet przez rodzone dziecko. Czeka mnie seria "poważnych" rozmów z mężem - możecie mnie wyposażyć w jakieś nowe argumenty ? - bo wszystkie stare nie zrobiły dotąd na nim wrażenia.