Dodaj do ulubionych

Pytanie do urzedniczek (ków)

IP: *.* 04.09.01, 14:33
Po pierwsze ciekaw jestem, czy ktoś się przyzna do swojej profesji (oprócz osób, które już to uczyniły). Po drugie, czy korzystacie w pracy z internetu/telefonu/komputera do celów prywatnych/rozrywkowych.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 14:48
      Taki sondaż juz był przeprowadzany chyba w "Gazecie Wyborczej". Jak sobie przypomne gdzie, to dam znać.ATAPS. Sama nie jestem urzęniczką.
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 15:28
        Gaduły Wyrodnej nie czytam, ciekaw jestem tak czy inaczej co im wyszło. Najbardziej mnie jednak interesuje co myślą nasi e-dzickowi urzędnicy - także anonimowo. Jak się boją.
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 19:12
          A jakie ma znaczenie w takim badaniu profesja? Czy chodzi o stanowisko?Anja
          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 19:31
            Bardziej chodzi mi o pracodwacę, a nie o stanowisko, czy profesję.
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 18:54
      Czesc Kristo,Urzednikiem panstwowym jak wiesz nie jestem, ale przyznaje ze sam to robie. W Stanach jest to nagminne, rowniez, z tego co wiem, wsrod urzednikow panstwowych. Nie czuje jednak zebym kogokolwiek okradal, poniewaz wykonuje swoja prace sumiennie i terminowo. Zreszta tak wlasnie mowi moj boss: I don"t care as long as your job is being done right and on time. Swoim podwladnym mowie to samo.
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 19:31
        No właśnie! To jest istotna różnica. Jeśli Twój pracodawca mówi Ci - baw się dobrze jeśli masz chwilę, a swoją robotę odwalasz, to wszystko jest ok. W przypadku urzędnika pracodawcą jest społeczeństwo i sprawa się komplikuje...
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 04.09.01, 20:05
          W mojej firmie do internetu ma dostęp prawie każdy pracownik. Obieg informacji odbywa sie przez outlook a internet służy jako narzędzie do pracy. To samo jest z telefonem, faxem, kserokopiarką czy scanerem. W zasadzie wszystkiego mozna użyć do celów prywatnych. W dużych firmach gdzie zainstalowane jest stałe łącze firma praktycznie nie ponosi dodatkowych kosztów za korzystanie z internetu pracowników w celach prywatnych. Jeśli pracownik korzysta w godzinach pracy z internetu w przerwie, tak jak robi to przeglądając gazetę czy rozmawiając z innymi pracownikami nie ma problemu. Tu kładzie się raczej nacisk na jakość i efekty wykonywanej pracy a nie na sposób spędzonych w biurze godzin.Zwraca się również uwagę na ilość i wielkość wysyłanych plików outlookiem bo takowe opoźniają przepływ informacji.Poza tym w każdej porządnej kompanii założone są filtry blokujące dostęp do stron o tematyce typu rozrywka, seks i tym podobne.Natomiast jesli pracownik spędza zbyt dużo czasu w internecie zaniedbując swoje obowiązki, dla pracodawcy jest to sygnał ze osoba nie jest zainteresowana posadą i dostęp do internetu nie ma tu żadnego znaczenia.Nie jestem urzędnikiem państwowym i może na tym polega ta różnica że wszystkim w mojej firmie zależy na tej pracy. Zasady korzystania ze sprzętu firmowego są oczywiste. Nie nadużywamy bo nie ma na to czasu.Pozdrawiam Anja
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 08:05
      Ja jestem urzędnikiem państwowym – nie rozumiem dlaczego mam się tego wstydzić ?Z internetu korzystam gdy mam czas (a mam go – zdziwisz się- mało), raczej używam łącza domowego, gdy rozmawiam z kimś do kogo mam dzwonić przez nr kierunkowy – płace za to z własnej kieszeni.Jeszcze raz – dlaczego mam się nie przyznać ?Czy bycie urzędnikiem to coś nagannego?Monika P
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 08:26
        Alez Moniko! Chciałem Ci tylko złożyć pokłon. W końcu jesteś przedstawicielką miłościwie nam panującej klasy społecznej. Pozwól tylko, że sprecyzuję Twoje odpowiedzi. Jak rozumiem, za prywatne telefony lokalne płaci społeczeństwo? Także za te chwile, gdy nie masz co robić i korzystasz z internetu?
        • Gość: Kasia_M Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 09:51
          drogi KvM trochę przesadzasz.... uważam i wiem to nawet z własnego doświadczenia :) że nie trzeba być urzędnikiem państwowym żeby w godzinach pracy łazić bez celu po necie czy gadać z kumpelą przez telefon... to jest domena wielu Polaków, niezależnie od tego czy pracują u prywaciarza czy w budżetówcepracowałam przed wychowawczym w wielkim prywatnym holdingu i było widoczne że jak ktoś ma chwilę wolną albo najzwyklej może coś przełożyć na "za 10 minut" to latał po necie albo gadał z przysłowiową ciocią z Zyrardowa... nie zanczy to od razu że to jawny brak niekompetencji wobec pracodawcy (który u nas nota bene wogóle nei płacił pensji hehe) ale naprawdę nie znam ludzi którzy by przez 8 godzin pracy non stop pracowali - normalne chyba że je się śniadanie i czasem sie nie chce za szybko zjesc, czasem ma się zły nastrój i wszystko drażni i też się człowiek ociąga, niektórzy chodzą na papierosa i to też jest przerywanie pracy
          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:10
            Wiesz dla mnie różnica jest podstawowa. Jeśli ktoś toleruje coś takiego w prywatnej firmie, to nie mój biznes. Urzędnik jednak pracuje za moje pieniądze i domagam się aby ich nie marnował. Wiem, że to głupie, chore i nienormalne - bardzo mi przykro.
            • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:11
              To nie jest glupie, ale jest na to sposob ;))Praca na czarno, nie placisz podatkow, badz na umowe o dzielo, placisz 10%.A tak na serio swietnie wiem o co Ci chodzi Kristo, po czesci podzielam Twoje zdanie.Kasandra
              • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:12
                W jakiej części podzielasz moje zdanie?
                • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:17
                  mniej wiecej w 75 procentach :).W administracji panstwowej zarobki nie sa najwyzsze. Ludzie odbijaj to sobie zalatwiajac sprawy bedac w pracy. Moja mam pracuje w MSWiA na baaardzo wysokim stanowisku... I ze wstydem musze przyznac, ze dzwoni do mnie na komorke, mimo, ze mam telefon stacjonarny na biurku... Na to tez idzie z naszych pieniazkow.Kasandra
            • Gość: Kasia_M Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 11:23
              toleruje coś takeigo - to znacyz co???? że pije się kawę albo pali papierosa? czy że je się śniadanie nie 3 a 10 minut? rozumiem że pokutuje w nas Polakach chęć dorównania mróweczkom- Japończykom w pracy 12 -14 godzin na dobę ale bez przesady! zresztą KvM ja nie mówiłam że w mojej firmie się gada godzinami przez telefon i godzinami siedzi w necie - tylko wtedy jeśli się może a to różnica lekka....a ty teraz nie pracujesz??? przecież co chwila się pojawia twoj nowy post - to chyba godziny pracy co ? smile :)
              • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 11:29
                Ja mam swoją prywatną firmę więc nikt mi nie płaci za nic nie robienie, czy pisanie na forum. Przeciętnie polak pracuje 3-4 godziny dziennie (nie piszę o godzinach formalnych lecz rzeczywistych) Do Japończyków nam jeszcze daleko. Wystarczyłoby przepracowane 8h UCZCIWIE bez kawek, papierosków pogaduszek etc. Nie mówię, że bez przerw bo to też nieefektywne, ale bez ściemniania. Polacy narzekają jak to im źle, jak mało płacą, a na zachodzie tyle można zarobić. Róznica jest taka, że tam się pracuje, a u nas obija.
                • Gość: Kasia_M Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 11:51
                  przesadzasz nazywając obijaniem się picie kawy czy palenie papierosa! z tego co wiem każdemu pracownikowi przysługuje w ramach kodeksu pracy przerwa - a to jak się ją wykorzystuje - czy od razu pół godziny czy 10 papierosów po 3 minuty to już indywidualna sprawa... i nadal powtarzam - nie staję w obronie gadających godzinami przez tel. urzędniczek i olewających petentów - ale nei dajmy się zwariować - to że kolega mnie spyta co u mojego dziecka to nie zbrodnia; poza tym kobiety wyobraź sobie mają dwudzielną uwagę i ja na przykład potrafię przepisywać tekst i jednocześnie rozmawiać
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 12:50
        Kristo a dlaczego ta ironia ? I czemu należę do klasy panującej – czy możesz wyjaśnić ? Na pytania retoryczne nie odpowiadam.Wszystkie moje rozmowy są monitorowane – te internetowe także. (wydruk do wiadomości dyrektora). Filtry na internet nałożone. Chwile „gdy nie mam co robić” to momenty gdy gotuje mi się w głowie i musze odpocząć – czy słyszałeś o efektywności pracy?Jeśli marnuje twoje pieniądze – to przepraszam. Ale jakie masz prawo oceniać moja prace jeśli nic o niej nie wiesz ? Wydaje mi się, że powielasz populistyczne i obiegowe opinie o pracy tego typu.Co do twojej firmy – tylko ty tyle czasu spędzasz w Internecie czy pracownicy Też ?Monika P
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 20:10
          Dlaczego urzędnicy są klasą panującą? Tego nie wiem. Widać społeczeństwo się na to godzi. Wiesz mój znajomy z Australii od 12 lat nie był w żadnym urzędzie. Nie dlatego, że nie miał żadnych spraw. Wszystko załatwiał listownie i (głównie) telefonicznie. Tam urząd jest po to aby ułatwiać obywatelowi życie, a nie je uprzykszać jak w większości polskich zwykle całkowicie niepotrzebnych urzędów. Nie oceniam Twojej pracy stwierdzam fakt - jeśli nie płacisz za swoje prywatne rozmowy lokalne, to marnujesz pieniądze podatników, czyli także moje. Uważam, że jesteś jednak w porządku, bo przynajmniej potrafisz za to przeprosić :-).Co do powielania poglądów (obiegowych czy też nie), to nie pamiętam abym cokolwiek pisał o Twojej pracy.Jeśli chodzi o moją firmę, to po pierwsze nie zatrudniam formalnie nikogo (każdy pracownik ma swoją firmę i sam się rozlicza z podatków, oraz składek na ZUS) - ze mną ma umowę o współpracy. Nigdy nie zdecyduję się na podpisanie z kimkolwiek umowy o pracę. Na szczęście są legalne sposoby na ominięcie tego absurdu.Każdy może korzystać z internetu do woli, ale ja nikomu za to nie płacę. Płaca ma charakter prowizyjny i to nie mój problem, czy ktoś siedzi w internecie godzinę, czy 10 dziennie. Zarobić można sporo ale pod warunkiem, że się pracuje. Mało kto jednak z tych przywilejów (internet do woli za free) korzysta. Ja owszem, ale jak już pisałem nikogo nie okradam, zarabiam dość, żeby się denerwować prgami podatkowymi.
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 09:41
      Moja szwagierka pracuje w administracji panstwowej. maj w budynku stale lacze, wiec rowniez nieograniczony dostep do sieci...A jednak ograniczony. Od dluzszego czasu nikt z nas (czyli jej rodziny i znajomych) nie pisze do niej na sluzbowa skrzynke, bo okzalo sie, ze WSZYSTKIE maile sa monitorowane. Rowniez nie wolno im korzystac z programow typy Kazaa, do sciagania mp3 z sieci (program jest free do sciagniecia ze stron kazaa) grozi to kara finansowa.Szwagierka nie dzwoni do nikogo, nawet my niechetnie do niej dzwonimy, bo ma pozniej nieprzyjemnosci...Nie wiem czy o to Ci chodzilo...KasandraP.S. jest rozliczana z kazdej kartki na ksero. Faksy wysylaja sekretarki.
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:07
        Bardzo dziwne i... jakieś nienormalne. Co to za administracja? Kto tam jest szefem?
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:09
          Krakow, urzad miejski.
          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:11
            A kto jest szefem? Jaki wydział. Uważam, że powinno się piętnować takie postawy w całym kraju
            • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:14
              tego to juz nie wiem... nigdy mnie to nie interesowalo. Jestem zameldowana w Warszawie i tam zalatwiam wszystkie sprawy.Ale z drugiej strony, z Twojego punktu widzenia, to chyba sluszne podejscie? Nie marnuja sie publiczne pieniadze...Kasandra
              • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 10:19
                oj moje słowa były ironiczne. Tak powinno być wszędzie.
                • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 12:21
                  A mogą wychodzić do toalety??? ;)Anja
                  • Gość: Kasia_M Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 12:30
                    hehepewnie nieniej siusiają w pampersy dla dorosłych
                    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 13:13
                      ...;) sadzę ze wychodzenie do toalety można by uznać za sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy ....;)
                      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 13:30
                        ... i kichanie, ziewanie, drapanie sie itd. Oto dlaczego mamy problemy finansowe w Polsce.:)Monika P
                • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 14:37
                  Dopiszę i ja, że za moje prywatne rozmowy telefoniczne jest mi ściągana odpowiednia kwota na jaką wydzwoniłam wraz z końcem miesiąca, za internet również i wszystko do wglądu dyrektora. Budżet mam ograniczony do minimum. Przekraczając go nie dostaję premii półrocznej, więc muszę go przestrzegać, kontrolować na bieżąco jak i inni pracownicy mojego biura. Sikam rzadko, bo nie pijam dużo w pracy. Papierosów nie palę. Cieszę się, że nikt nie płaci mi za nadgodziny, ponieważ znam takich którzy przesiadują w firmie tylko dlatego, że na trasie do ich miasta w godzinach 16-18 panuje dość duży ruch, więc trzeba odczekać do 18 co by nie stać w korku. Poza tym uważam za skandal, że pracownikom którzy spędzają 1h na jedzeniu obiadu (takowej przerwy u nas nie ma) nie jest ona odliczana od czasu pracy. Jak również każde 15 minut spędzone na przebieraniu odcieni rajstop lub lakieru do paznokci w zakładowym kiosku ruchu. Przed wprowadzeniem budżetu firma była po prostu masowa okradana. Tony papieru ksero, który teraz się oszczędza, nawet drukuje podwójnie. Skończyło się wzmożone zainteresowanie materiałami biurowymi wraz z miesiącem wrześniem, kiedy to dzieci szły do szkoły - bo teraz przysługuje pracownikowi 1 długopis i 1 ołówek na rok, a nie jak niespełna 2 lata temu ich nieograniczona ilość. Takich przykładów mogłabym mnożyć, ale po co. Rzygaćmi się chce jak to wszystko wspominam. Pozdr. Ina
                  • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 15:32
                    moim zdaniem dużo zależy od charakteru firmy w jakiej się pracujemoja praca miała przebieg - tydzień intensywnego "zasuwu" potem tydzień laby bo nie było dostaw ani klientów więc mniej więcej do wtorku - środy porzadkowałyśmy papierzyska, robiłyśmy generalne sprzątanie etc. a potem - im bliżej weekendu było faktycznie nudnawo i jakoś się każdy starał nie usypiać - więc i rozmów towarzyskich było więcej i wolniej się jadło śniadanie etc etc...pewnie że są firmy gdzie jest pracy na więcej niż 8 godzin dziennie - ale mimo to - moim zdaniem - nei jest to wykładnik do tego żeby założyć klapki na oczy i non stop zasuwać w pocie czoła - i nie uważam za zło drogi KvM palenie papierosa czy jedzenie śniadania....trochę mnie rozśmieszyło to jak powiedziałeś że pracujesz u siebie i nikt ci na ręce nie patrzy czy nikomu sie nie musisz tłumaczyć - dlatego możesz sobie czatować.... hehe przecież jeśli się ma swoją firmę i pracuje dla siebie to chyba tym bardziej się zasuwa bo zarobek jest twoim zyskiem? więc jak siedzisz przed kompem to chyba tracisz co? wytrącasz się ze skupienia, produktywnego twórczego myślenia - czyli działasz na swoją niekorzyść - a przecież jestes zwolennikiem prawidłowego wykorzystywania swoich umiejętności w godzinach pracy? czy to dobry przykład dla pracowników?
                    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 19:24
                      Oczywiście jeśli prywatna firma, to niech sobie szef ustala co tam chce. U mnie konkretnie płaci się za wykonaną pracę. Jak ktoś chce sobie robić przerwy, to może do woli. W skrajnym wypadku nic nie zarobi. Przykładu nikomu nie daję, a że mniej przez siedzenie na forum zarabiam, to fakt, ale tu można mówić tylko o okradaniu swojej rodziny.
                      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 19:53
                        Jak Ci nie wstyd KvM?Chcę nowe futro z norek. Natychmiast!!!!!!!!!!;-) Dorka ;-)
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 18:07
      KvMA tak szczerze to co Ty robisz zawodowo? Na czym Twoja praca polega jesli nie jest to oczywiście tajemnicą.W swietle tego co już tu napisałes myślę że wielu z nas to interesuje. Pozdrawiam Anja
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 19:27
        PRoszę bardzo. Mam własną firmę pracuję generalnie w branży IT (usługi dla firm) Pracuję w różnych godzinach, sporo w domu. Na drugim "etacie" zajmuję się akwizycją (także w ramach własnej działalności).
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 08:43
          Zapytałam KvM bo jesteś niezwykle aktywną osobą na forum i nie tylko na tym. Wysyłasz globalnie tysiące postów i świadczy to o tym ze masz na to czas.A to niezwykłe przy pracy na 2 etatach i małym dziecku. Bez obrazy .....Z czystej kobiecej ciekawości.Pozdrawiam Anja
          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 08:46
            A dlaczego mam się obrażać?Wiem, że to niezwykłe, bo jeszcze się angażuję społecznie :-)
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 19:03
      Najpierw kilka przykładów, dla jasności sytuacji.1. Likwidujemy książeczkę mieszkaniową (premia gwarancyjna na zakup mieszkania). Zależy nam na czasie. Pytamy w banku w Krakowie: "W miejscu zameldowania będzie krócej bo musimy im wysłać dokumenty.". Załatwiamy urlop, wyjeżdżmy by dowiedzieć się "w miejscu zameldowania", że "muszą wysłać dokumenty do Krakowa".2. Budujemy dom. Chciałam być "sprytna", zaprenumerowałam "Muratora", wyczyałam jak najkrócej załatwić pozwolenie na budowę. Myślałam, że we wszystkich gminach wymagane są te same dokumenty. A tu niespodzianka! Każdy wymaga czego innego. Człowiek chodzi od drzwi do drzwi, gromadzi niepotrzebne dokumenty (a każdy kosztuje).3. Kraków. Wakacje. Centrum miasta, masa turystów. Poczta. Auomat telefoniczny "pożarł" turyście kartę telefoniczną, Podchodzi biedaczek do okienka. Zaczyna po angielsku... Pani wzrusza ramionami, ignoruje go.4. Załatwiam sprawę w Urzędzie Miasta. To już druga wizyta w tej samej sprawie. Wcześniej kilka telefonów. Wchodzę do kolejego pokoju. Panie akurat piją kawę, trwa dyskusja (nie na tematy zawodowe). Czuję się jak intruz, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Gdybym czekała na zainteresowanie nie doczekałabym się nigdy.Nie chodzi o to, żeby urzędnicy (szeroko rozumiani, nie tylko państwowi) harowali bez wytchnienia, to przecież ludzie. Powinni jednak udzielać rzetelnych infomacji. Marzeniem moim jest, aby urzędnicy wiedzieli jak załatwić u nich sprawę. Nie chcę uogólniać, sama spotkałam wielu bardzo życzliwych i kompetentnych. Ale niestety wielu sprawia wrażenie znudzonych i zniecierpliwionych kolejnym petentem. Przecież nikt nikogo nie zmusza do pracy. Jeśli nie lubię kontaktów z ludźmi, mogę poszukać innego zajęcia. Każdą pracę powinno się wykonywać najlepiej jak się potrafi.Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 05.09.01, 19:38
        No to ja się dołoże z historią z sądu. Wnieśliśmy sprawę o zarząd przymusowy na nieruchomości wspólnej. Prawnik - dowiadujemy się co i jak piszemy wniosek niesiemy do sądu. Chodzimy 3 razy, bo zawsze coś nie tak (Pani nie jest w stanie od razu powiedzieć, że np. potrzebuje 9 egzemplarzy.) Pytamy się czy trzeba zapłacić - nie sąd zadecyduje. Po miesiącu pismo - trzeba wnieść opłatę. wnosimy. Mija pół roku - pismo - trzeba dostarczyć wyciąg z księgi wieczystej - termin 2 tygodnie. Pytanie za sto punktów - ta księga jest w sądzie więc dlaczego mamy dostarczać wypis? Ale ok. idzemy do wydziału ksiąg, piszemy podanie. Termin - oczekiwania - pół roku. Tłumaczymy, że sąd chce za 2 tygodnie. Proszę napisać PODANIE o przyspieszony wypis, bo mamy nawał PRACY (jasne i musicie rozpatrywać dodatkowe podania) Pani obiecuje, że bedzie za 10 dni. Przychodzimy za 2 tygodnie. Nie ma. Pani robiąc coś przy paznokciach i popijając kawkę mówi, że najwcześniej może wydać po miesiącu od złożenia wniosku. My- jak to miało być po 10 dniach. Jaka jest podstawa prawna? Odp. Zarządzenie kierowniczki. A gdzie kierowniczka? Na urlopie. Mija kolejne 2 tygodni. Nie ma. Dlaczego nie ma? Bo nie ma księgi - ktoś nad nią pracuje. Dorka próbuje negocjować. A może po prostu wziąć od tego kogoś i zrobić nam ten wypis? Nie - to są dwa tygodnie szukania, a Pani nie ma czasu, bo jest wiele podań - trzeba czekać aż ktoś tam ją skończy obrabiać, co trwa już uwaga DRUGI ROK!!!. Na szczęści druga Pani w trakcie tej rozmowy wyszła i przyniosła księgę po 5 minutach! Pani robi się głupio i mówi, że za 2 tygodnie będzie. Ok. W końcu jest. Idziemy do sądu. Pani w sądzie mówi, że musi być specjalne podanie - nie można u nie tak o zostawić tego wypisu.Uff. Samo życie.
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 09:12
      Uwaga ! Zaczynam wydawać pieniądze społeczeństwa !:)Różni są urzędnicy – jak różni są ludzie. Przyznaje tych gorszych jest więcej – ale tez o ile łatwiej zapamiętać tych gorszych. Przecież nikt nie napisze dzisiaj byłem w urzędzie i załatwiła mnie kompetentna osoba. Tego się nie zapamiętuje. Więcej – to POWINNA być norma. Ale łatwiej jest powiedzieć mam dosyć – zabieram zabawki i idę na inne podwórko ale spróbować coś zrobić by to zmienić jest trudniej. Ale jest trochę ludzi, którzy to robią.Co do powielania poglądów – nie mowie o pracy MOJEJ tylko o populistycznym obrazie urzędnika jako osoby pijącej kawę i nic nie robiącej.Czy wiesz jak bzdurne sprawy potrafią mieć ludzie ? Na jakie pisma mam obowiązek odpowiadać ?I robię to bo jest to mój OBOWIAZEK i PRACA.Nie rozpowiadam na lewo i prawo jaki kr.. dzis u ,mnie był.Jeszcze raz – nie bronie urzędów. Ja chyba wiem najlepiej jakie one są. Ale chce zwrócić uwagę, że wszędzie pracują ludzie źli i dobrzy w tym co robią. Generalizowania nie znoszę.Te legalne sposoby ominięcia bzdurnych przepisów, o których pisze Kristo – to tez przepisy. Przepisy do których kontrolowania zostały powołane urzędy. Urzędy są po to aby ustanawiać normy i przestrzegać ich wykonania. Bez nich nie było by np. przepisów drogowych i ich respektowania. Problem pojawia się gdy urząd wkracza w ta sferę życia, która nie powinien się zajmować. Ale paradoksalnie często wymuszane to jest przez tzw. społeczeństwo. Np. zakłady które teoretycznie są prywatne a ludzie strajkują zwracając się do rządu o pomoc. ...Tyle tylko, że trzeba to wszystko usprawnić. Może powinno się w tym pomagać zamiast jedynie krytykować. To ostatnie jest łatwe.Monika PPSI dalej Kristo nie podał mi argumentów dlaczego urzędnicy są klasą rządzącą... :what:
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 09:44
        Niestety Moniko, moja zlosc na urzednikow sprowadza sie przede wszystkim do tego, ze jak juz pojde w te progi cos zalatwiac, jak utworze strumien komunikacji miedzy mnie a pania z okienka, i gdy po raz kolejny okazuje sie, ze w sklepie u mnie dziewczyny sa bystrzejsze- to zawisc zwyczajna mnnie bierze, ze ona ma prace a tyle bystrych osob jej szuka ....Kiedy zalatwiam cos z kompetentna osoba- jestem w szoku, takim, ze pol dnia opowiadam,ze dzisaj rozmawialam z urzedniczka jak z czlowiekiem, ona wiedziala o co mi chodzi, ja wiedzialam co ona mowi, dokladnie mowila mi jki dokumenty sa potrzebne ile nalezy zrobic kopii oraz czy trzeba miec znaczki skarbowe i za jaka sume. Bardzo milo wspominam osobe, ktora zalatwaial ze mna sprawe tlumaczenia sie z mieszkania- siedziala w niwsympatycznym wydziale do spraw dochodow nieujawnionych, nie traktowala mnie jak potencjalnego zlodzieja, byla pelna zrozumienia i przy mnie policzyla pobieznie ze jej sie zgadza i powiedziala, ze na decyzje trzeba czekac tydzien, ale nie musze sie martwic bo sprawa bedzie rozpatrzona pozytywnie.... Szybko sprawnie, znala na pamiec skale podatkowe, uzywala komputera.... no super. Czego o paniach z wydzialu darowizn nie moge powiedziec... analfabetyzm funkcjonalny jak na dloni, tekst darowizny sciagniety z sieci z jakiejs prawniczej strony.... "prosze pani ja nie rozumiem co to jest napisane>" A to moj problem? To do szkoly spowrotem.....
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 10:18
          No widzisz sa różni urzednicyAle to fakt czasami mam ochote połowe moich współpracowników wywalić na zbity pysk.No ale to tez sprawa zarobków. Kto sie podszkoli ten przechodzi tam gdzie wiecej płaca...Monika P
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 09:36
      Kvm nie rozumiem dlaczego zakładasz że gdzie indziej jest tak cudownie, uczciwie i z pomysłem. Nie zetknąłeś się nigdy z opowiastkami p.n. Dilbert, nie czytałeś książki "Delicje ciotki Dee"? Na zachodzie też mają swoje odjazdy, nie tylko u nas. Pełne sformalizowanie też prowadzi do sytuacji absurdalnych. Tam poczta nie dostarczy listu jak pomylisz choćby jedną literkę - u nas listonosz zna wszystkich, polecony sąsiadce zostawi - tam nie. W Stanach wszystko, lub prawie wszystko można załatwic przez telefon - a jak nie masz telefonu????? Nic. Nie jesteś wiarygodny.A można nie mieć! W koncu wolny kraj.Moim zdaniem idealizujesz za bardzo inne kraje nie znając tamtejszych realiów.Wracając do tematu urzędników - ja nim nie jestem ale pracuję głównie w biurze w miejskiej spółce. Z prywatnych romzów sie rozliczam na podstawie bilingu, prywatne wyjścia rejestruję i odrabiam kiedy indziej lub potrącają mi z urlopu. A rozmowy przez internet? Piętnujesz ludzi którzy to robią w godzinach pracy. Ja się z tym nie zgadzam - są dni kiedy od przyjścia do wyjścia z pracy nie mam czasu nawet siusiu zrobić :) są dni kiedy spokojnie wykorzystuję przerwę śniadaniową i robię co do mnie należy, ale są i takie kiedy po prostu mam dzień wolny i nie ma co robić więc wchodze na czata i forum. Nie uważam żebym kogokolwiek okradała siedząc i popijając herbatkę w te luźniejsze dni, ponieważ przestoje nie są zależne ode mnie. A co do sprawy sądowej - pomaga zapoznanie się z Kodeksem Postępowania Administracyjnego - KPA - polecam!!!!Mam jeszcze pytanko. Czy ty jesteś w 100 % uczciwy obliczając swoje pobory? Czy wychodzisz z założenia - moja firma i moje prawo brać tyle ile mam ochotę, więcej lub mniej zależnie od aktualnego natężenia uczciwości wobec pracowników lub po prostu potrzeb twojej rodziny?Czy nigdy, przenigdy nie zdarzyo ci się popracowac mało (bez względu na wagę przyczyn tego obijania się) a wziąć wynagrodzenie jak zwykle (bez względu na okoliczności i potrzeby)? Czy nie zdarzyło ci się ani razu wymigiwać sie przed podniesieniem słuchawki telefonu, nie kazałeś bujać że cię nie ma albo że jesteś akurat zajęty. Ile razy zakombinowałeś odwlekając coś co masz zrobić? Nie tylko służbowo ale i w domu, przeciez człowiek nie ma dwóch osobowości - zawodowej i prywatnej. Choćby chodziło o wyniesienie śmieci czy naprawienie uszczelkę w kranie. Nigdy?Czekam na odpowiedź. Szczerą.Magda-człowiek z wadami.
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 11:54
        Nie zakładam, że gdzie indziej jest cudownie. Wszędzie sa źli ludzie. Z jakichś względów jednak mamy taką wydajność pracy jaką mamy (niską). Ja nie jestem święty i bez skazy. Też czasem coś odwalam. Moja firma to tzw. Działalność gosp. Formalnie nikogo nie zatrudniam (pisałem już o tym) Nie rozumiem komu miałbym zostawiać zarobione pieniądze. Państwu? Osoby/firmy współpracujące dostają tyle ile wypracują - ze mną jest dokłądnie tak samo. Jeśli czegoś nie zrobię, to nie zarobię i nie dostanę pieniędzy za wykonaną usługę! Nie obliczam swoich poborów, lecz biorę wszystko co zostaje po uwzględnieniu kosztów i inwestycji.Jeśli pracuję mało, to mniej zarabiam - tu nie ma innej możliwości - nikt za nic nie robienie mi nie płaci.W domu też się obijam (nawet więcej niż w pracy) Ale różnica jest taka, że ja to nazywam wprost.Nie może być tak, że aby rozmawiać/piętnować na pewne tematy trzeba byc absolutnie czystym. Człowiek to istota ułomna i może jedynie starać się być lepszym. Między innymi dyskusja może temu służyć. Ja nie mam nic przeciwko krytyce moich osobistych wad - dzięki temu mogę stać się lepszy.
        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 13:59
          A widzisz i tu tkwi różnica. Ja sądzę, że żeby krytykowac innych trzeba być samamu bez zarzutu, przynajmniej w krytykowanej kwestii.Skoro sam się obijasz (czasem :) ) jak mozesz zakazywac tego np. urzędnikom. Czy oni nie są ludźmi?
          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 14:43
            Ale ja się obijam za swoje pieniądze, a nie za czyjeś, to chyba spora różnica, co nie?
            • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 15:01
              Ty akurat obijasz się za sowje, ale wielu nie-urzędników obija się za czyjeś. Takich, jak Ty jest akurat stosunkowo niewielu.
              • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 21:55
                No właśnie o to chodzi. W tym cały problem, aby obijać się za swoje, a nie za czyjeś, jeśli jeszcze czyjś pracodawca się na to zgadza, to jest to jego sprawa - urzędnik jest jednak zatrudniony (teoretycznie) przez społeczeństwo. I kto płaci? Społeczeństwo płaci. :-)Ja też kiedyś pracowałem na etacie. Nigdy nie wykonałem bez zgody szefa prywatnego telefonu. Zresztą pracowałem jak naiwniak po 10-12 h dziennie za grosze. Przynajmniej się czegos nauczyłem.
                • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 08:50
                  KvM, może niejasno się wyraziłam. Chodzi mi o to: za czyjeś obijają się nie tylko urzędnicy, także ludzie pracujący w firmach prywatnych (także duże koncerny to przecież forimy prywatne). Dlaczego akurat urzędników się czepiasz?Obszerniej wypowiedziałam się wczoraj o godz. 15.51 (poniżej)agata
                  • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 09:00
                    Może ja się nie jasno wyraziłem. CZepiam się urzędników, bo to JA w podatkach za to płacę. Wiem, że jak kupuję produkt firmy, gdzie się obijają, to też za to płacę, tyle, że prywatne firmy mają KOKURENCJĘ (w normalnym świecie)
                    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 09:25
                      O! A ja myślałam, że Tobie chodzi o uczciwość. A tobie po prostu chodzi o Twoje pieniądze. To jakoś mi się nie zgadza z poglądami, jakie głosisz. A może ja do tej pory źle rozumiałam Twoje poglądy?
                      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 09:47
                        Uczciwość to osobna historia, choć ściśle powiązana. Oczywiste jest, że uczciwe i ok. jest obijanie się w pracy jeśli pracodawca na to pozwala. W przypadku urzędnika pracodawcą jest społeczeństwo (to ono płaci pensje urzędnikom) Ja jako pracodawca (w sensie obywatelskim) nie zgadzam się na obijanie się w pracy urzędnika, co sprowadza się w tym wypadku do pieniędzy. Czy to na prawdę trzeba tak szczegółowo tłumaczyć?
                        • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 10:04
                          Spróbuję raz jeszcze wyjaśnić, o co mi chodzi.Pracodawca prywatny niekoniecznie na to pozwala, bo najczęściej o tym nie wie. Sytuacja jest więc taka sama - pracownik obija się bez zgody pracodawcy. Naprawdę trudno wyobrazić sobie prywatnego przedsiębiorcę albo dyrektora w koncernie, który godzi się na obijanie lub naciąganie firmy na koszty. Zwłaszcza w dobie recesji (czy też spowolnienia). Na pewno są wyjątki.Mam wrażenie, że nasze wypowiedzi się całkowicie mijają. Ty zakładasz, że w firmach niepaństwowych jeśli ktoś się obija, lub naciąga firmę na koszty, to za zgodą pracodawcy i wtedy jest to tylko pracodawcy sprawa, jeśli na to pozwala (ergo - pozwala się okradać). Ja z doświadczenia wiem, że ludzie z takimi rzeczami zawsze się kryją i pracodawca (cze też szef) o tym nie wie. Dla mnie, jeśli ktoś uważa takie zachowanie za nieetyczne, to nie powinno się robić różnicy ze względu na rodzaj firmy. Jeśli uważamy to za kradzież, to kradzież jest kradzieżą, niezależnie od tego, komu coś ukradniemy.Ponieważ uważam, że jasno się tym razem wyraziłam, to raczej nie będę ciągnąć tego wątku. Wydaje mi się bowiem, że to są raczej ćwiczenia erystyczne, niż rzeczywista dyskusja.
                          • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 10:21
                            No dobra. Już wiem o co Ci chodzi. Więc uważam, że obijanie się czy prywata bez przyzwolenia firmy jest tak samo naganna jak w przypadku urzędu. Czepiam się akurat urzędów, bo to jest mój bezpośredni interes i nie oznacza to że aprobuję moralnie coś takiego w przypadku prywatnych firm. Nie mam możliwoście żadnej ingerencji w działanie prywatnych firm, więc się na tym nie skupiam. Urzędy mają służyć społeczeństwu i społeczeństwo teoretycznie ma nie jakiś wpływ. Dlatego jako obywatel (jeszcze) tego kraju poruszyłem ten temat. Mam nadzieję, że sprawa z mojej strony też została w końcu jasno przedstawiona.
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 14:42
      Wiecie co, to bardzo dziwne, ale ja do tej pory w życiu nie napotkałam żadnych trudności ze strony urzędników. A miałam np. ożywione kontakty z Urzędem Skarbowym (odliczałam ulgę mieszkaniową i często składałam wnioski o zaniechanie pobierania zaliczek na podatek dochodowy). Nie miałam doświadczeń z sądem, ale przecież wielokrotnie się meldowałam, wymeldowywałam, parę razy wyrabiałam paszport czy dowód osobisty i nic! Mieszkam w Warszawie, gdzie podobno stopień schamienia i nieudolności (niektórzy tak uważają) jest wyższy od przeciętnej. Co więcej, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się dać lekarzowi łapówki (tak z innej beczki), a mąż przebywał w szpitalu, owszem. Nie wiem, co to jest? czy wszystkie te plagi jeszcze na mnie spadną? Czy ja żyję w jakimś innym świecie?
      • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 07.09.01, 12:47
        Mi również najróżniejsze sprawy urzędowe idą jak po maśle. Może głupi i naiwny ma po prostu szczęście...bo ja jako osoba niezdolna do kombinacji idę po najmniejszej linii oporu i mówię o co chodzi, a potem zaczyna się kręcić...Takoż jak mieszkałam w Szczecinie nie miałam problemów. Fakt, że z sądami nie miałam do czynienia.
    • Gość: guest Re: Pytanie do urzedniczek (ków) IP: *.* 06.09.01, 14:51
      A mnie się wydaje, że to, czy ktoś pracuje w urzędzie, czy w prywatnej firmie nie ma znaczenia. Nie można zakładać, że szef się godzi na wykorzystywanie wszelkich jego dóbr do prywatnego użytku, bo w większości firm szefowie nie mają pojęcia o tym (a w każdym razie nie o skali). A wtedy robi się z tego okradanie prywatnego przedsiębiorcy, czyż nie, KvM? A czym to się różni od okradania społeczeństwa? Dla mnie niczym. Okradając społeczeństwo okradam również siebie, czyli ta jedna malutka część należy jednak do mnie. A okradając mojego pracowadcę zabieram w całości cudze pieniądze. KvM, ja nie wiem, dlaczego bardziej naganne jest to w przypadku urzędu. Ale jak znam życie, to wyjaśnisz mi to tak , że ani zipnę. Bo, niestety, nie mam takiej umiejętności odbijania argumentów, jaką Ty niewątpliwie posiadasz.Pozdrawiamz rzadka tu zaglądającaagata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka