Dodaj do ulubionych

Nie wytrzymałam!

20.11.06, 14:15
Słuchajcie nie wytrzymałam , wyszlam z siebie i spusciłam mojemu dziecku
lanie ...ale po kolei no wiec bylismy dzis u logopedy obok gabinetu miesci
sie duze centrum handlowe gdzie czasami chodzimy na plac zabaw( kulki
zjezdzalnie i inne atrakcje)wiec wstapilismy po drodze ale nie miałam zamiaru
z nim tam isc , wziełąm wozek/samochod aby było atrakcyjniej i wskoczyłam
szybko kupic cos do jedzenia , moje dziecko było niezadowolone zaczeło mi
uciekac histeryzowac tłumacze mu 0 reakcji histeria...no wiec ok zastosowalam
patent super niani bez słowa wyszlismy z galerii posadziłam na ławce czekam
az sie uspokoi , po kwadransie jest ok wiec wracamy do galerii niby jest
dobrze za chwile znow awantura uciekanie wymuszanie gdzie mamy
isc ,stwierdziłam wiec ze koniec trudno wychodzimy idziemy do domu .Wyszłam z
galerii znow posadziłam na ławce chwile pobuczał uspokoił sie idziemy na
przystanek jakos udało mi sie dotrzec na moja ulice po czym znow afera bez
powodu na srodku ulicy on nie pojdzie ,kładzie sie drze i krzyczy ,
przeprowadziłam przez ulice kucnełam stanowczo nim potrząsłam i
zakomunikowałam ze idziemy a on zaczol mnie pluc i gryzc!tego było za wiele
przylałam w tyłek wielokrotnie miałam dosc pozniej ciągłam go za reke do
domu , zaprowadziłam do swojego pokoju a sama siadłam i zaczełam wyc z
bezsilnosci, ja naprawde niedługo przestane wychodzic z nim z domu bo moje
zdrowie psychiczne siada...

domu
Obserwuj wątek
    • be_em Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:19
      hmm.. jakbym o swoim czytałasmile też pękamsmile tez czasem przyleje.. niestety nie
      mogę mu tłumaczyć 45 raz, że ma się ubierać bo się spóżnie do pracysmile
      • mlodytatus Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:43
        jak to?myslalem ze sama zdecydujesz kiedy pracujesz a kiedy nie? wink
    • marghe_72 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:21
      Uprzedziłaś go przed wyjsciemz domu dokąd i po co idziecie?
      I że nie będzie żadnych zabaw?
      aczkolwiek uważam, ze jesli zabieramy dziecko do sklepów to powinniśmy i im
      jakś tam atrakcję zapawenić

      Lania nie skomentuję..
      • elejna Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:28
        No wiec uatrakcyjniłam pobyt w centrum wypozyczyłam wozek/samochód i choc lubi
        te zabawke kopał ją i darł sie w niebogłosy,on lubi takie wyprawy tyle ze on
        poprostu chce mną rządzic , chce decydowac co robimy , w ktora strone
        idziemy.Jak juz mówiłam koło przystanku nie moge z nim przejsc spokojnie bo on
        chce jechac tramwajem , to jest ciągła walka , pomijam ze ucieka ze zachowuje
        sie jak tornado , koszmar! A w domu jest grzeczny ,jedynie przy moich rodzicach
        odstawia cyrki buntuje sie i nie słucha , spacery to horror!
        • marghe_72 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:31
          elejna napisała:

          > No wiec uatrakcyjniłam pobyt w centrum wypozyczyłam wozek/samochód i choc
          lubi
          >
          > te zabawke kopał ją i darł sie w niebogłosy,on lubi takie wyprawy tyle ze on
          > poprostu chce mną rządzic , chce decydowac co robimy , w ktora strone
          > idziemy.Jak juz mówiłam koło przystanku nie moge z nim przejsc spokojnie bo
          on
          >
          > chce jechac tramwajem , to jest ciągła walka , pomijam ze ucieka ze zachowuje
          > sie jak tornado , koszmar! A w domu jest grzeczny ,jedynie przy moich
          rodzicach
          >
          > odstawia cyrki buntuje sie i nie słucha , spacery to horror!

          Testuje Was. Sprawdza ile Mu wolno.
          Ale lanie nie jest najlepszym rozwiązaniem
          Jelsi mozesz to unikaj przez jakiś czas wizyt w sklepach.
    • mysia-mysia Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:21
      może zaangażuj kogoś (tatę, babcię, dziadka, ciocię, opiekunkę) do wychodzenia z
      dzieckiem ze dwa razy w tygodniu i niech wtedy chodzą tam gdzie chce dziecko.
      Dziecko też musi mieć coś z życia wink
    • 76kitka Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:23
      To mija, mój synek (2,6) już zaczyna wychodzić z okresu buntu, czasem jeszcze Mu się zdarzy płacz i szarpanie się, ale coraz częsciej można Mu coś wytłumaczyć. Na pocieszenie powiem, że dziecko wszystko wybaczy. Przeproś, powiedz, że nie wolno bić, że źle zrobiłaś.
    • malgra Re: i dobrze zrobiłaś. 20.11.06, 14:31
      ja wiem, wiem zaraz odezwą się głosy pełne oburzenia ale ja jestem
      przeciwniczką wychowywania bezstresowego i tłumaczenia po tysiąc razy.Ja swoje
      a dziecko swoje.Rzadko daję klapsy,bo moja córka nie sprawia szczególnych
      kłopotów ale za takie zachowanie w sklepie z pewnością by dostała klapsa i
      karę. Jest na tyle duża,że już potrafi to zrozumieć.
      • elejna Re: i dobrze zrobiłaś. 20.11.06, 14:32
        No moj ma 3 lata ehhhh
      • marghe_72 Re: i dobrze zrobiłaś. 20.11.06, 14:34
        malgra napisała:

        > ja wiem, wiem zaraz odezwą się głosy pełne oburzenia ale ja jestem
        > przeciwniczką wychowywania bezstresowego i tłumaczenia po tysiąc razy.Ja
        swoje
        > a dziecko swoje.Rzadko daję klapsy,bo moja córka nie sprawia szczególnych
        > kłopotów ale za takie zachowanie w sklepie z pewnością by dostała klapsa i
        > karę. Jest na tyle duża,że już potrafi to zrozumieć.

        odezwą sie, a jakże. Bo bezstresowe wychowanie nie oznacza rozpuszczania
        dziecka.. i wyłącznie tłumaczenia
      • abosa a kto tu mówi o wych. bezstresowym? 20.11.06, 14:59
        Co oznacza dla Ciebie termin 'wychowanie bezstresowe'?
        Czy dla Ciebie wychowanie bez przemocy to jest tym samym co bezstresowe? (tak
        wynika z Twojej wypowiedzi);

        Moje dziecko nie dostaje "klapsów", stresów mu jednak nie brak, samo ponoszenei
        konsekwencji własnych zachowań bywa mocno stresujące...;

        Do autorki: za klapsy bym przeprosiła, ale też wytłumaczyłabym, dlaczego do
        nich doszło, najlepiej akcentując przy tym własne uczucia; I nie zamartwiaj się
        tą sytuacją, zawsze to jakaś lekcja, dla Was obojga;
    • aluc Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:33
      elejna, on ma prawo wychodzić z siebie, ty nie
      jedyny plus to taki, że poczułaś się bezsilna - no bo byłaś i potrząsanie i
      lanie było najpełniejszym tego wyrazem

      młodszy też potrafi być diabłem wcielonym i wierz mi, że w jakiejś mierze cię
      rozumiem, ale nie mogę usprawieldliwiać
      • elejna Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:40
        Ale słuchacie ja dąze do tego że te bezstresowe sposoby nie działają tak super
        dobrze ,albo ja jakas nieudolna jestem , moje dziecko nadal robi ze mna co chce
        pomimo ze testuje na nim te wszystkie wychowawcze patenty a nie bije nigdy!MOj
        maz wystarczy ze spojrzy na małego grozniej to on potulnieje , jemu zdarza sie
        przylac w tyłek wrzasnąc jest poprostu takim stanowczym facetem ( a ja zawsze
        pipipi i afera ze mu przylał, ze jak moze..)i wyobrazcie sobie ze dziecko do
        ojca czuje respekt ale sie go nie boi - lgnie do niego bardziej niz do mnie ,
        chodzi za nim przytula sie ,a mi wchodzi na głowe!
        • marghe_72 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:43
          to nie bądź pipipipi big_grin tylko bądź stanowcza i zdeydowana
          poza tym pogadaj z męzem, dwie aż tak rózne metody wychowawcze (krzyk i klapsy)
          to nie najlepszy pomysł
          • elejna Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:49
            to pipipi to tylko w stosunku do męza gdy mały nie słyszy , wiem ze nie moge
            tego robic przy małym bo to podwazanie autorytetu rodzica , nie moze byc tak ze
            ojciec karci ( juz pomiajac sposob) a matka przytula broni bo wtedy dopiero
            beda problemy.
            • malila Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:22
              elejna napisała:

              > to pipipi to tylko w stosunku do męza gdy mały nie słyszy , wiem ze nie moge
              > tego robic przy małym bo to podwazanie autorytetu rodzica , nie moze byc tak
              ze
              >
              > ojciec karci ( juz pomiajac sposob) a matka przytula broni bo wtedy dopiero
              > beda problemy.

              No a teraz to nie masz problemów?
              Że dziecko lgnie do ojca, to nic dziwnego. Ojciec jak jest zły, to potrafi dać
              w tyłek, z Twojej strony nie ma wtedy żadnego sprzeciwu, więc jedyne, co moze
              zrobić dziecko widzące, że wszystko tak naprawdę zależy od taty i że to tata w
              tym domu rządzi, to dbać o ojcowskie dobre samopoczucie. Wcale nie jest
              wykluczone, że swoją złość na ojca odreagowuje na Tobie. Jeśli zaczniesz go lać
              do spółki z ojcem, to - owszem - może się zacząć Ciebie słuchać, ale albo
              będzie musiał tę złość wyrzucić przy "pomocy" słabszych kolegów, albo zamknie
              ją w sobie i pozwoli, żeby działała autodestrucyjnie.
              • elejna Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:37
                Alez absurdalnie podciagnełas fakty pod swoją teorie.
                Nie widze związku miedzy lgnieciem dziecka do ojca a faktem ze ja nie tule i
                całuje w momencie gdy on je karci.Moj maz TAKŻE nigdy w obecnosci dziecka nie
                podwaza moich decyzji czy sposobów wychowawczych , bo to najgorsze co mozna
                zrobić!Doprawdy zabawne ze z mojej historii wyłoniła ci sie wizja ojca tyrana i
                zastraszonych domowników <LOL>
                • malila Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:46
                  elejna napisała:

                  > Alez absurdalnie podciagnełas fakty pod swoją teorie.
                  > Nie widze związku miedzy lgnieciem dziecka do ojca a faktem ze ja nie tule i
                  > całuje w momencie gdy on je karci.Moj maz TAKŻE nigdy w obecnosci dziecka
                  nie
                  > podwaza moich decyzji czy sposobów wychowawczych , bo to najgorsze co mozna
                  > zrobić!Doprawdy zabawne ze z mojej historii wyłoniła ci sie wizja ojca tyrana
                  i
                  >
                  > zastraszonych domowników <LOL>

                  Chyba pomieszałaś pojęcia. Władza nie jest tożsama z tyranią (chociaż każda
                  władza deprawujewink). Piszę o tym, ze to Twój mąż podejmuje decyzję o biciu i
                  to od niego zależy, czy dziecko dostanie lanie czy nie. I Twoje dziecko to
                  widzi. Nie wiem, jak napisać to jaśniej: każdy na miejscy Twojego dziecka
                  zabiegałby o względy ojca, wiedząc, ze to on właśnie podejmuje decyzję o biciu.
                  Nie zabiegałoby o nie w taki sposób, gdybyś się temu skutecznie sprzeciwiła,
                  tzn. nie pozwoliła dziecka bić. Tulenie i całowanie nie ma tu nic do rzeczy.
                  • malila Autokorekta 20.11.06, 15:59
                    Zamiast:

                    > Nie zabiegałoby o nie w taki sposób, gdybyś się temu skutecznie sprzeciwiła,
                    > tzn. nie pozwoliła dziecka bić.

                    powinno być:

                    Być moze nie zabiegałoby o nie w taki sposób, gdybyś się temu skutecznie
                    sprzeciwiła, tzn. nie pozwoliła dziecka bić. Ale na pewno zabieganie o względy
                    ojca nie świadczy o tym, że klapsy są dobrą metodą wychowawczą.
        • abosa Jakie bezstresowe sposoby??? 20.11.06, 15:10
          Dziecko potrzebuje stresu, m.in. po to, aby się nauczyć z nim radzić. Brak
          przemocy nie musi oznaczać wych. bezstresowego! Ja mam prawo zabrać młodej
          zabawkę, którą rozwala ścianę, ona ma prawo się na mnie wkurzyć! Grunt, żeby
          wiedziała, dlaczego zabrałam zabawkę (zdenerwowałam się widokiem rozwalanej
          ściany) i jak wolno jej (a jak nie) poradzić sobie z własną złością. Iść wyć do
          swojego pokoju - proszę bardzo, ugryźć mnie w rękę - w żadnym wypadku. Ta sama
          zasada obowiązuje mnie: mogę jej zabrać zabawkę, mogę oddać dopiero za tydzień,
          ale być nie wolno. Wych. bezstresowe polegałoby na tym, że na widok drżącej
          bródki, natychmiast oddałabym zabawkę;
          • aleksandrynka abosa 20.11.06, 16:24
            Dziecko potrzebuje stresu, m.in. po to, aby się nauczyć z nim radzić. Brak
            > przemocy nie musi oznaczać wych. bezstresowego! Ja mam prawo zabrać młodej
            > zabawkę, którą rozwala ścianę, ona ma prawo się na mnie wkurzyć! Grunt, żeby
            > wiedziała, dlaczego zabrałam zabawkę (zdenerwowałam się widokiem rozwalanej
            > ściany) i jak wolno jej (a jak nie) poradzić sobie z własną złością

            wiesz, abosa, piszę to na tym forum już dłuuuugo, ale widzę, że pisać trzeba
            nadal. Przejmij pałeczkę, bo ja już nie mam siły smile))
            • abosa Re: abosa 21.11.06, 11:21
              nie no, daj spokój, raz na jakiś czas mi się wyrwie i wystarczy... wink
        • aluc Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:13
          to może przestań testować patenty i wypracuj jakiś swój własny, za to trzymaj
          się go i przekonaj do niego męża
          żaden sposób nie daje cudownej odmiany za trzecim razem, takie cuda to tylko na
          filmach

          elejna, ja naprawdę miewam dwuletniego diabła w domu (a zwłąszcza poza domem),
          przy którym starszy to jest uosobienie spokoju i brak jakichkolwiek problemów
          wychowawczych, a to właśnie starszy mniej więcej w tym wieku dostał ode mnie
          parę razy po tyłku
          czy pomogło? - nie, absolutnie nie pomogło, i również dlatego teraz staram się
          do diabła dotrzeć innymi drogami

          poza bezradnością i laniem (co to dla mnie są dwiema postaciami tego samego)
          jest jeszcze miejsce na działanie, stanowczość i konsekwencję - to naprawdę nie
          są żadne cudowne patenty, ale naprawdę z czasem działają

          Z CZASEM, co podkreślam
    • nisar Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:44
      Boże, jak czytam te głosy świętego oburzenia to mi się słabo robi!
      Elejna, Mały ewidentnie sprawdza co może z Tobą zrobić.
      I dobrze, że widzi że nie wszystko.
      I jeśli po tylu razach spokojnej Twojej reakcji nie rozumie - to powinien
      dostać w dupę. I tyle.
      Nie zawsze do wszystkich wszystko dociera, niektóremu wystarczy powiedzieć, a
      innemu można mówić sto razy - to zależy od dziecka, jego humoru w danym dniu,
      zaczynającego się właśnie np. kataru itd.
      Co nie znaczy, że w jakimkolwiek układzie rodzic ma pozwolić się tyranizować,
      bo dziecko "ma prawo marudzić bo ma katar".
      Diabła tam z tymi teoriami antyklapsowymi.
      Zrobiłam ostatnio w pracy ankietę, kto NIE dostał nigdy jako dziecko w tyłek od
      rodziców. Nie było takiego. Kto ma z tego powodu uraz albo pretensję? Też nie
      było takiego. Skąd ten szał antyklapsowy, dojść nie mogę, naprawdę.
      A z moich obserwacji wynika, że najbardziej agresywne są dzieci nigdy nie
      uderzone nawet lekko ścierką po łapie. To skąd im się to bierze?
      • aluc Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:08
        nisar napisała:

        > Kto ma z tego powodu uraz albo pretensję?

        no to masz taką, która ma (chociaż raczej miała, teraz to mi raczej ojca żal)
        mama jakoś nidgy mnie nie uderzyła i zawsze umiała wyegzekwować wszystko co
        tylko chciała, bez grama manipulacji
        ojciec - wręcz odwrotnie wink

        nie można ot tak po prostu usprawiedliwiać swoich zachowań zachowaniami
        dziecka - w końcu od tego jesteśmy, żeby być mądrzejszymi i bardziej
        opanowanymi, bo od kogoś te dzieci powinny się tego uczyć
        a opanowania raczej trudno uczyć teoretycznie
        • nisar Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:17
          Widzisz, dla mnie jest zasadnicza różnica pomiędzy klapsem dla skarcenia a
          klapsem (czy laniem) dla rozładowania np. frustracji, bo sąsiad kupił lepszy
          samochód.
          Miałam babcię, z którą mieszkałam. Dostawałam od niej w dupsko, raz dostałam
          nawet sznurem od żelazka "przez łeb" (miałam pręgę na policzku). Nie
          usprawiedliwiam jej za to, ale rozumiem - nie dogadałyśmy się i dzień po tym,
          jak kolega mnie zbił polazłam do koleżanki i posiedziałam sobie u niej, a
          babcia odchodziła od zmysłów, że ktoś mi coś zrobił.
          Natomiast mam straszny żal i do niej i do mamy, że jak w wieku 13 lat zatrzymał
          mi się okres, to wrzeszczała nade mną "no przyznaj się" (z kim jestem w ciąży),
          krótko mówiąc potraktowała mnie jak dziwkę. Tu mam traumę i uraz, nie o klapsy.
          • marghe_72 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:22
            polecam lekturę
            www.przestrzeniedialogu.pl/download/dzieci/konspekt.pdf
          • aluc Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:25
            nisar, każdy ma swoją historię, dla mnie żadne lanie nie było sprawiedliwe i
            adekwatne, a nawet zrozumiałe, zwłaszcza, że dramatycznie odbiegało od
            generalnych zasad, jakimi kierowano się przy moim wychowaniu

            dzisiaj mogę sobie dośpiewać do tego całą psychologiczną ble ble otoczkę, wtedy
            po prostu było bez sensu i bez żadnego pozytywnego rezultatu - ani dla mnie,
            ani dla ojca

            chocaż oczywiście mogę stanowić dla niektórych świetlany przykład osoby, która
            w dzieciństwie była za mało bita smile) do wyboru do koloru i co tam sobie
            stryjenka uważa wink
      • marghe_72 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:25
        nisar napisała:

        Nie było takiego. Kto ma z tego powodu uraz albo pretensję? Też nie
        > było takiego. Skąd ten szał antyklapsowy, dojść nie mogę, naprawdę.
        > A z moich obserwacji wynika, że najbardziej agresywne są dzieci nigdy nie
        > uderzone nawet lekko ścierką po łapie. To skąd im się to bierze?


        ja mam żal
        nie wiem czy mam uraz czy nie... bo to akurat moze być podświadome
        wiem,z e nie chce ,zeby moje dziecko miało do mnie kiedykolwiek żal z tego
        powodu
        aha, zeby nie było, też dałam kilka razy klapsa jak była młodsza i nie
        wiedziałam jak sobie poradzić ZE SOBĄ.
        >
        >
      • karolcia86 Re: Nie wytrzymałam! 25.11.06, 10:46
        Ja dostałam od mamy dwa czy trzy razy i mam do niej o to pretensje, mimo że
        teraz mamy naprawdę dobre stosunki. Uważam to za kompletny brak panowania nad
        sobą i wyładowanie na mnie swoich stresów. I nie chciałabym, zeby moje dzieci
        mialy taki obraz mnie jak dorosną.
    • mamazulki Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 14:55
      jak widzę takie sceny w sklepach to najbardziej żal mi rodziców. Wszyscy patrzą
      na nich z wyrzutem bez względu na to czy stoją nad dzieckiem i czekają aż się
      uspokoi czy przyłożą mu na miejscu w tyłek. Ja generalnie też nie jestem za
      biciem mam niesamowicie grzeczne dziecko - jak wołam ją to przyjdzie jak powiem
      że ma coś odłożyć na miejsce to odkłada, ale kiedyś też próbowała na co może
      sobie pozwolić i dostała po łapkach za to że mnie uderzyła w złości.

      Choć z drugiej strony widziałam ostatnio też scenkę (w przychodni) gdzie miałam
      ochotę potrząsnąć matką. Dziecko zachowywało się po prostu strasznie - na
      koniec rzuciło się nawet z krzykiem na ziemię - a mama do niego słodkim,
      ociekającym miodem głosikiem mówiła "Kubusiu wstań Kochanie bo się spocisz" -
      wszystkie pozostałe matki w poczekalni otwarły aż dzioby ze zdziwienia, ale w
      tym przypadku to była ewidentna wina matki bo mały robił z nią dosłownie to co
      chciał.
      • mamaemmy hehehe 20.11.06, 15:09
        mamazulki napisała:

        >
        > Choć z drugiej strony widziałam ostatnio też scenkę (w przychodni) gdzie miałam
        >
        > ochotę potrząsnąć matką. Dziecko zachowywało się po prostu strasznie - na
        > koniec rzuciło się nawet z krzykiem na ziemię - a mama do niego słodkim,
        > ociekającym miodem głosikiem mówiła "Kubusiu wstań Kochanie bo się spocisz" -
        > wszystkie pozostałe matki w poczekalni otwarły aż dzioby ze zdziwienia, ale w
        > tym przypadku to była ewidentna wina matki bo mały robił z nią dosłownie to co
        > chciał.


        hahaha,a nie jestes przypadkiem z Krakowa?smileMoja koleżanka tak robi ze swoim tez
        zresztą,Kubusiem-wypisz wymaluj,jakbys ją widziala.
        No cóz,ja się nie dziwię autorce,dla mnie niedawanie klapsów nic nie
        polepszy,niestety.Czasem klaps jest potrzebny.
        Ja klapsów nie daję,TYLKO z tego powodu,że moje dziecko jest po klapsie jeszcze
        gorszesmile
        U nas najgorszą kara jest karny łoś -w domu,a w sklepie,no cóz..unieruchomienie.
        >
        >
      • edytkus Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:11
        mamazulki napisała:

        > Choć z drugiej strony widziałam ostatnio też scenkę (w przychodni) gdzie miałam
        >
        > ochotę potrząsnąć matką. Dziecko zachowywało się po prostu strasznie - na
        > koniec rzuciło się nawet z krzykiem na ziemię - a mama do niego słodkim,
        > ociekającym miodem głosikiem mówiła "Kubusiu wstań Kochanie bo się spocisz" -
        > wszystkie pozostałe matki w poczekalni otwarły aż dzioby ze zdziwienia, ale w
        > tym przypadku to była ewidentna wina matki bo mały robił z nią dosłownie to co
        > chciał.

        Wg Ciebie co ta matka miala zrobic? Stluc dzieciaka na miejscu, postawic do kata, zastrzec ze nie
        obejrzy dobranocki? Myslisz ze to by cos dalo? Zanim urodzila sie moja corka tez myslalam ze krnabrne
        dzieciaki to bledy wychowawcze rodzicow ale zycie zweryfikowalo moje poglady. Przy takim dziecku,
        gdy slyszysz jego wycia od switu do nocy po pewnym czasie masz juz dosc i albo przestajesz reagowac
        albo ladujesz w psychiatryku.
        • mamazulki Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:28
          ośmielę się z Tobą nie zgodzić. Mam dla pórównania inn przykład. W mojej klatce
          mieszka młode małżeństwo z dwulatkiem, młody jest strasznym łobuzem ale
          naprawdę jestem pełna podziwu jak świetnie sobie z nim radzi jego mama. Jest
          niesamowicie stanowcza, mały wie co mu wolno a czego nie. Oczywiście próbuje
          się wielkokrotnie buntować ale trwa to chwilę bo wie że i tak nie wygra. Tak
          więc utemperowanie charakterku dziecka w ogromnym stopniu zależy od rodziców.

          Mama z przychodni właściwie otwarcie pozwoliła dziecku na takie zachowanie bo
          praktycznie nie zareagowała - bo dla mnie mówienie w ten sposób to żadna
          reakcja ponieważ dziecko nie odbiera takiej formy wypowiedzi(słodkiej z
          uśmiechem na twarzy) jako skarcenia.Jeśli chce się coś dziecku przekazać to
          trzeba fizycznie zniżyć się do jego poziomu i wyraźnie, stanowczo powiedzieć mu
          w nos jak ma się zachowywać.
          • joasiiik25 Re: Recepta 20.11.06, 15:46
            w wychowaniu dziecka trzeba znalesc zloty srodek i ustalic pewne reguly


            1.konsekwencja rodzicow- mowisz NIE to sie tego trzymasz, obiecasz,ze
            zabierzesz dziecko na plac zabaw- robisz to
            2. stanowczosc w wychowaniu - wiesz co chcesz uzyskasz, rozumiesz potrzeby
            dziecka
            .3 jedno zdanie ojca i matki- wspolne zdanie
            4, sluchasz uwaznie dziecko
            5. okreslasz jasne i proste zasady


            mimo,iz pisza, ze "tylek nie szklanka- nie peknie" nie jestem za biciem dzieci

            masz prawo czuc sie wzburzona zachowaniem dziecka
            • mamazulki Re: Recepta 20.11.06, 15:50
              dokładnie o to mi chodzi i tak też postępuję ze swoim dzieckiem - naprawdę to
              działa. Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • joasiiik25 Re: Recepta 20.11.06, 15:54
                sama sie tego trzymam i z moim 2,5 latkie, nie mam klopotow wychowawczych
              • edytkus Re: Recepta 25.11.06, 09:37
                alez ja tez tak postepuje, rady z madrych ksiazek, supernian i co tam jeszcze mozna wymyslec mam w
                malym palcu, a moje dziecko w nosie sad
          • aleksandrynka Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 17:12
            Mama z przychodni właściwie otwarcie pozwoliła dziecku na takie zachowanie bo
            > praktycznie nie zareagowała - bo dla mnie mówienie w ten sposób to żadna
            > reakcja ponieważ dziecko nie odbiera takiej formy wypowiedzi(słodkiej z
            > uśmiechem na twarzy) jako skarcenia.Jeśli chce się coś dziecku przekazać to
            > trzeba fizycznie zniżyć się do jego poziomu i wyraźnie, stanowczo powiedzieć
            mu
            >
            > w nos jak ma się zachowywać

            istnieje jeszcze coś takiego jak wygaszanie reakcji. Polega to na tym, że nie
            reagujemy albo też reagujemy nieadekwatnie - inaczej niżby "sprawca" sobie tego
            życzył. Wtedy mały widzi, że może się rzucać na ziemię w nieskończoność, bo to
            dla mamy jak grochem o ścianę. Jego sposób jest nieskuteczny, więc jak przekona
            się o tym kilkakrotnie to przestanie powtarzać takie zachowanie - szkoda sił,
            bo nic z tego nie wynika. I to jest wygaszenie reakcji - nie ma po prostu po co
            podejmować takiego działania, bo nic za tym nie idzie...
    • joasia1234 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 15:55
      Zwolenniczką klapsów nie jestem, ale rozumiem, że nie wytrzymałaś. Sama nie
      wiem, jak zachowałabym się w takiej sytuacji. Myślę, że nie ma idealnego
      sposobu na wszystkie dzieci. Myślę też, że powinniście z mężem "ujednolicić"
      metody wychowawcze, bo prawdopodobnie twoje dziecko czuje większy respekt przed
      ojcem, niż przed tobą. Dlatego do niego lgnie, a z toba robi, co chce. To
      naturalne, że jak owinęło sobie ciebiewokół palca, to nei ma motywacji, żeby
      się staraćsmile Stanowczy głos to dobra metoda, klapsy nie. życzę wytrwałości.
      Może mały z tego wyrośniesmile oby szybko.
    • marjotka Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 16:48
      Ja tez ostatnio nie byłam w kresu sił, ale powstrzymałam sie przed klapsem. I
      to nie dlatego, ze nie jestem zwolenniczka klapsów. Wiedziałam, ze i tak to nic
      nie da. Rzecz działa sie w IKEA, tlum nieziemski, a mojego synka pilnowal moj
      tato, podczas gdy ja z mama poszylysmy dalej. Kuba (2,5) siedzial "przy
      kulkach", w zabawkach i za nic nie chcial odejsc. A siedzial tam juz baaaardzo
      długo. Wiec go chwycilam i po prostu zabralam. Ryk był taki, ze ludzie sie
      zatrzymywali i patrzyli, co sie dzieje, a jedna kobieta zaczepila mnie i
      powiedziala, ze "temu dziecku potrzebna jest super niania". Wyl chyba z 10
      minut, a przy tym kopał. Bylo mi strasznie wstyd, ale konsekwentnie niosłam go
      dalej, nie zwazajac na spojrzenia i komentarze ludzi. I naprawde mialam wielka
      ochote wejsc z nim pomiedzy pólki i spuscic mu lanie (chociaz nigdy to sie
      jeszcze nie zdarzylo...). Koncem koncow uspokoil sie i przy kasie juz tylko
      zawodzil "kuleczki", ale moj tato stwierdzil, ze juz chyba sie z nami na zakupy
      nie wybierze smile
      • chupachups1 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 17:45
        Ja to miałabym ochotę wziąć między półki tą paną co polecała super nianię i jej
        wlać. Do szału mnie doprowadzają takie wszechwiędzące zołzy mające patent na
        jedynie sluszny sposób wychowania dziecka.
    • ya.79 Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 16:53
      wypróbuj mój patent, obczytany gdzieś w książce..... za złe zachowanie na
      spacerze, w domu czy gdzie kolwiek stoswowałam karę stawianie do kąta. W tej
      metodzie chodzi o to że dziecko należy posadzić na wysokom krześle w mało
      atrakcyjnym miejscu, w jakimś kącie, innym pomieszczeniu, zasada jest taka że
      nie może być tam zabawek, telewizora w zasięgu albo innych interesujących
      rzeczy. Dziecko stawia się na tyle minut ile ma lat. Zanim dziecko postawisz do
      kąta trzyktrotnie uprzedzasz spokojnym tone, jeśli nie zrobisz , to pójdziesz
      do kąta. Jeśli dziecko nie posłucha, stawiasz i od tej chiwli przestajesz je
      zauważać. Nie ważne że krzyczy, wrzeszczy płacze i co tylko, zero reakcji z
      twojej strony. Jeśli będzie uciekać sadzasz spowrotem i kara się przedłuża. Aha
      i zapomniałam o budziku.... dziecko informujesz że z kąta wyjdzie dopiero wtedy
      gdy zadzwoni budzik. I jeszcze jedno przy tej metodzie warto chwalić za dobre
      zachowanie, za każde najdrobniejsze, a starac się najmniej zwarać uwagę na to
      złe. Za dobre chwalisz, za złe wsadzasz na krzesło i przestajesz na ten czas
      zwracać uwagę. Metoda baardzo skuteczna, wypróbowałam na swoim dziecku, ktorego
      miałam serdecznie dość. Moje dziecko też było niemożliwe i w domu i na
      spacerach. Tak samo mój małż dawał dziecku klapsy i miał lepszy posłuch. Nie
      mogłam tego znieść że po pierwsze nie radzę sobie z dzieckiem, a po drugie że
      dostaje klapsy od ojca. Stosowaliśmy tą metodę oboje, chodź małż był raczej
      sceptyczny.... I uprzedzam cię że pierwsze stawianie do kąta jest straszne,
      trzeba mieć stalowe nerwy, ale potem (po kilku razach) jest już zdecydowanie
      lepiej. Po roku stawiania do kąta i chwalenia za dobre zaochowanie , problem z
      posłuchem u dziecka zniknął. A potem wystarczyło już tylko ostrzeżenia. Sorki
      za ewentualne błędy, i literówki spieszę się do domku, a chciałam ci pomóc, bo
      pamiętam swoją desperację i wycie,
      pozdr ya
      • mamaemmy ya.79 20.11.06, 17:30
        właśnie tą metodę stosuje SUPERNIANIA w programie na tvn,tylko ma karne
        jezyki,lub karne krzesełka.I tez tyle minut ile ma latsmile
        My mamy w domu karnego łosia-taki dywanik z Ikei i sprawdza sie idealnie,ale w domu.
        poza nim pozostaje unieruchomienie..uncertain
        • elejna Re: ya.79 20.11.06, 18:47
          Ja w ramach kary od zawsze stosuje ta metode izolacji , zaprowadzam na 3 minuty
          na łozeczko do swojego pokoju.W domu zreszta nie mam problemów z dzieckiem
          generalnie na spacerach mam koszmar i nic sie nie sprawdza zawsze jest
          widowisko.
          • pade do elejna na pocieszenie:) 21.11.06, 09:38
            Czy Twój synek chodzi do przedszkola? do złobka?
            Pytam, bo miałam z córką podobne przejśćia i do tego stopnia dała mi w kość, ze
            mimo iż nie pracowałam poszła do żłobka. A tam okazała się chodzącym ideałem,
            była bardzo grzeczna, chwalono jąsmile W domu odreagowywała, ale rozumiałam to i
            byłam cierpliwsza. Może spróbuj posłać synka do przedszkola? On z tego
            wyrośnie, naprawdęsmile
            A na pocieszenie możesz przeczytać wątek:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=29819789&a=29819789

            I jeszcze wkleję swoją wypowiedź z wychowania:
            "Po pierwsze, przeczytaj mój wątek na edziecku "skrajna histeria w sklepie".
            Po drugie-córka czuje, że jesteście niezdecydowani. Moja też taka jest
            wystarczy małe wahanie i już decybele się podnoszą, awantura na całego. Trzeba
            bardzo stanowczo, surowym tonem powiedzieć "nie". Albo: trzeba to zrobić,
            koniec kropka, przekonywanie i tłumaczenie dziecku w tym wieku mija się z
            celem, Wystarczy jedno krótkie zdanie.
            Ja np, po przeczytaniu odpowiedzi na mój rozpaczliwy wątek doszłam do wniosku,
            że to nie moja córka ma problem tylko ja. Jestem zmęczona, rozdrażniona i brak
            mi cierpliwości. Córka to czuje i domaga się uwagi, a robi to tak jak umie
            czyli protestuje.
            Na protesty reaguję tak: albo obracam w żart, jeżeli się da, albo stanowczo
            mówię nie i robię swoje. Najważniejsze: trzeba patrzeć dziecku prosto w oczy i
            wierzyć w to co się mówi. Trzeba być pewnym tego co się robi. Dziecko
            potrzebuje granic, mając je czuje się bezpiecznie.
            Więcej stanowczości i córa będzie grzeczna jak aniołek.
            ps. och,jak łatwo się komuś radzi...smile))"

            Jak czytam teraz to co pisałam rok temu, włosy mi dęba stają i myślę sobie:
            byłam dzielnasmile)))
          • joannalu Re: ya.79 21.11.06, 10:51
            A co mam zrobić jak mój synek - kiedy juz naprawde narozrabia idzie sam do
            pokoju mówiąc "no dobrze ide się uspokoić" wraca po kilku minutach
            mowiąc "Jestem spokojny" a po chwili rozrabia tak samo.
            Na niego metoda izolacji poprosu niedziała.
            • monia145 Re: ya.79 21.11.06, 11:25
              To wypróbuj inną- być może stosowałaś izolację zbyt często i mały już nie
              odbiera jej jako kary, tylko element grafiku dnia?smile
              • joannalu Re: ya.79 21.11.06, 11:53
                Próbowałam różnych metod smile z róznym skutkiem, ale raczej krotkotrwałym. A
                izolacji nie stosuje co chwila tylko wtedy kiedy to naprawde konieczne i
                głównie dla własnego zdrowia psychicznego.
    • iwonapa Re: Nie wytrzymałam! 20.11.06, 19:40
      A ja uważam,że zrobiłaś to co w danej chwili było wg ciebie najlepszym
      wyjściem. Nie popieram bicia dzieci, ale tu nie ma mowy o biciu /mi kojarzy się
      ono z bezwzględną przemocą i użyciem brutalnej siły wobec dziecka/. To raczej
      forma przywołania dziecka do porządku i zakomunikowania mu, że powinno
      przestać. Każdy z nas ma jakiś próg wytrzymałości i tu został on przekroczony.
      Jedyne czego nie popieram to robienie przedstawienia na ulicy. Wg mnie powinnaś
      wziąć dziecko za rękę, zaprowadzić do domu, nawet takie wierzgające, i dopiero
      tam dać mu klapsa. A potem powiedzieć za co. I nie płakać z bezsilności.
      Jeszcze wiele takich razy przed tobą, ale to nie koniec świata.
    • haganna Re: Nie wytrzymałam! 21.11.06, 01:49
      Zrobiłaś, co zrobiłaś. Wiedz tylko, że DZIECI SIĘ NIE BIJE!
      Po pierwsze - powinnaś zapowiedzieć, że idziecie do gabinetu i na zakupy i że
      tym razem nie będzie kulek. Powtarzasz to jak zdarta płyta przed wyjściem, w
      trakcie i przy każdej próbie protestu.
      Po drugie - histeria powinna być ignorowana. Zero dyskusji, zero reakcji
      (upewnij się, że nikomu nie przeszkadzacie). Jeśli musisz wyjść, to weź malucha
      na ręce (plecami do Ciebie tak, żeby nie mógł cię kopnąć, uderzyć, opluć, etc.)
      i po prostu z nim idź. Dzisiaj nie ma kulek i koniec! Przejdź kawałek i go
      postaw.
      Jeśli przewidujesz, że podczas wyjścia mogą być kłopoty, to obiecaj mu, że
      jeśli będzie grzeczny, to dostanie nagrodę, np. "dzisiaj nie będzie zabawy w
      kulkach, bo idziemy do logopedy i na zakupy, a jak będziesz grzeczny, to po
      powrocie do domu pobawimy się w ulubioną grę".
      Jeśli będzie wiedział, że twoje decyzje nie podlegają dyskusji, to nie będzie
      odstawiał takich cyrków. Mów mu przed wyjściem gdzie idziecie.
      Unikniesz "walki" na ulicy.
      Wszystkim mamom, które piszą, że nic się nie stało i że dziecku się należy
      lanie (o zgrozo, na zimno w domu) radzę, żeby się puknęły w głowę.
      Stało się! Źle się stało! Ale się nie odstanie i warto przemyśleć sprawę, żeby
      w przyszłości takich przykrych sytuacji uniknąć.
      A bijący tata ma posłuch, bo dziecko boi się bicia. Pytanie tylko, czy w ten
      sposób nie uczy się go, że agresją można przeforsować swój punkt widzenia.
      Zastanawiam się też, czy synek kiedyś tacie nie odda, albo czy kiedyś to tata
      będzie się bał synka.
    • gacusia1 A gdzie Mama.K? .-))) 21.11.06, 05:12
      Ona Ci powie co i jak robic,bo to matka doskonala jest .-)))
      No coz,moj synek ma 13 m-cy i jeszcze(!) lanska nie dostal.Corka,owszem...(11
      lat)I wlasnie ta bezradnosc jest oslabiajaca...
    • edorka1 Kobietki bez przesady 21.11.06, 08:11
      jak czytam to wszystko to nie wiem już czy ja jestem normalna.
      Nie wsadzam moich młodych do kąta, specjalnie się na nich nie drę, nie mogę też powiedzieć że mam grzeczne dzieci. Ale nigdy nie kładli mi sie na podłogach supermarketów. Przed wyjściem do sklepu ustalamy - 1 raz karuzela i 1 lizak - dla każdego. Rozmawiamy i ustalamy i o dziwo skutkuje. Ja dotrzymuję słowa, oni też bardzo sie starają. Ale nie demonizuję klapsa - bo sporadycznie zdarzało mi się stosować. Z dobrymi efektami. Uważam, że jeśli mówię coś 50 razy to za 51 jeśli rzecz dotyczy wsadzania łapy do kontaktu czy wybiegania na ulicę, mogę klapsa dać. Nie zbyt mocno bo nie w tym rzecz żeby bolało. Ale mogę. I nie sądzę żeby moje dzieci miały z tego powodu cierpieć na duchu. Nawet Wam powiem, że w przypadku ulicy pomogło raz na zawsze. Metody superniani są zapewne świetne, ale mają jeden feler - musi przyjechać superniania żeby je zastosować. Zadałam tu pytanie o superniani książkę o superdziecku i okazuje sie że ponoć to zbior truizmów...To tak na marginesie, i żeby nie było - nie jestem matką potworem, jestem normalna.I w ostatecznej ostateczności zdarzało mi się - zwłaszcza gdy byli młodsi i tłumaczenia nie docierały - dać klapsa. I moje sumienie nie cierpi z tego powodu.
    • mika_p Do ilu razów to jest klaps? 21.11.06, 11:07
      "przylałam w tyłek wielokrotnie miałam dosc pozniej ciągłam go za reke do
      domu , zaprowadziłam do swojego pokoju a sama siadłam i zaczełam wyc z
      bezsilnosci"

      Te które piszą "czasami trzeba dać klapsa" chyba nie przeczytały postu
      inicjującego wątek. Dziecko dostało publicznie solidne lanie.
      Jak któraś z was by to zobaczyła, to posypałyby się posty na forum "widziałam
      jak matka tłukła dziecko w supermarkecie, czy powinnam była zareagowac?", a tu
      ją głaszczecie po główce.
      Do jakiego stopnia trzeba nie mieć hamulców, zeby _wielokrotnie_ publicznie
      uderzyć dziecko?
      • edorka1 Problem w czyms innym, 21.11.06, 11:31
        my sie naczytałyśmy mądrych ksiąg o wychowaniu i teraz dzieci robia z nami co chcą. Ten wielokrotny klaps był wynikiem bezsilności, jakoś to rozumiem. Nie sadzę żeby autorka postu skatowała dziecko publicznie - po prostu doprowadzona do szału dała mu kilka klapsów pod rząd, przy czym biorąc pod uwagę porę roku dziciak pewnie byl ubrany i nie ucierpial specjalnie.Więc choć nie pochwalam i nie usprawiedliwiam, to nie demonizowałabym. Problem moim zdaniem jest w innej beczce. Mianowicie nasze pokolenie nie umie od dzieci wymagać. Nie przypadkiem jest, ze my sikałśmy w peluchy do około roku a nasze dziatki w najlepszym przypadku dwa razy dłużej.i miedz bajki można włożyc opowieści o trzymaniu moczu i świadomości zwieraczy. Wiem to bo przerobiłam na własnym błędzie- córka do niemal 4 lat z pamperem, syn miał niecałe 28 miesięcy i zapomniał o pampersie. Nasze matki miały motywację w postaci prania pieluch, nam wsiorawno bo mamy pampersy. Nasze mamy uczyły nas wielu rzeczy - zwłaszcza jeśli chodzi o samoobsługę - o wiele wcześniej niż my czymy nasze dziatki bo to pomagało im zaoszczedzić czas. Wymagały o wiele więcej niż my od naszych dzieci - wymogi zaś wiążą się z wprowadzaniem dyscypliny. A wspólczesne dziatki często do 6-7 roku życia są przez mamy ubierane. Nie stawiamy wymagań, nie ma w tym dyscypliny na zasadzie przyczynowo - skutkowej. Angielski, tańce, i inne rzeczy to nie to samo. I dlatego tak trudno potem dzieciakowi coś poprostu kazać, albo czegoś zakazać. Klaps to efekt bezsilności w opisanym powyżej przypadku. Sądzę, że gdyby dzieciak wiedział, że mu po prostu nie wolno bo i tak nic nie wskóra, nie byłoby problemu. Ale bardzo trudno jest dziś czegoś zakazać. Mi np nie podoba sie i nigdy nie pozwalam pożyczać od innych dzieci zabawek na zasadzie że idziemy do kogos do domu w gości a potem bierzemy zbawkę bo akurat takiej nie mamy. I kurcze za każdym razem opada mi szczena kiedy mama- gospodyni wciska mojemu dziecku to co chce, że niby pobawi się i odda. I uchodze za tyrana kiedy mówie : nie. Nie i już. Nie wszystko można mieć, a od zabawek się zaczyna.Staram się dzieciaki nauczyć że "nie" jest takim samym elementem życia jak "tak". Stresuje je więc. Stres nie jest całkiem złą rzeczą.
        Uff... ale się rozpisałam.
        • aluc Re: Problem w czyms innym, 21.11.06, 11:56
          edorka1 napisała:

          > my sie naczytałyśmy mądrych ksiąg o wychowaniu i teraz dzieci robia z nami co
          c
          > hcą.

          gdybyśmy czytały ze zrozumieniem, to z pewnością by nie robiły
          i to w zasadzie już wszystko, co mam tu do dodania wink
        • edorka1 chochliki :) 21.11.06, 12:02
          syn miał 18 miesięcy jak zapomniał co to pampers - heheh tak to jest jak się ktoś chwali za bardzo smile)) - krasnoludki daja o sobie znać .
    • wieczna-gosia Re: Nie wytrzymałam! 21.11.06, 11:32
      Nie wiem czy to cie pocieszy- do przejscia przez ulice nie zauwazylam
      specjalnych bledow w twoim postepowaniu- z wyjatkiem jednego- dalas sie
      nakrecic. I to zaowocowalo tym ze po przejsciu przez ulice cierpliwosc ci
      wyparowala, wiec sie wyzylas- nie bojmy sie tego slowa, bo sama masz jego
      swiadomosc.

      Po pierwsze wiec- masz prawo byc wsciekla na zachowanie dziecka. Ale jestes
      dorosla i nie musza cie koniecznie ponosic emocje prawda? a dziecko wyboru nie ma.

      Po drugie- sprobuj w zanadrzu miec pare "kar", ktorych bez zbedbnych stresow
      bedziesz mogla dotrzymac. Pisze kar w nawiacie bo musza sie jakos laczyc z
      przestepstwem. ja np tego twojegom synka zanioslabym do domu (po przejsciu przez
      ulice bym go podniosla i juz, trzymajac tak by ani mnie nie mogl walnac ani
      opluc, ewentualnie po raz kolejny przeczekalabym atak i stopniowo do domu
      doszla. A tam zakomunikowala mu ze nastepnym razem ze mna nie idzie. I zadbala
      by nie poszedl.

      Metoda skuteczna to nie taka, ktora dzia po jednym razie. To taka, ktora pozwala
      dziecku zrozumiec co w zachowaniu jest zle i pozwala mu samemu sie kontrolowac.

      Nastepnym razem nie czekaj na ostateczna rozgrywke- dziecko robi awanture i nie
      wspolpracuje- wyprowadz, poczekaj az sie uspokoi i zapowiedz ze jeszcze raz- i
      idziemy do domu. I pojdz do tego domu poki jestes w stanie myslec.
    • olejek1 Re: Nie wytrzymałam! 21.11.06, 14:02
      elejna, rozumiem Cię, i czasem tez zdarza mi sie dac w tylek podczas takiego
      ataku buntu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka