elejna
20.11.06, 14:15
Słuchajcie nie wytrzymałam , wyszlam z siebie i spusciłam mojemu dziecku
lanie ...ale po kolei no wiec bylismy dzis u logopedy obok gabinetu miesci
sie duze centrum handlowe gdzie czasami chodzimy na plac zabaw( kulki
zjezdzalnie i inne atrakcje)wiec wstapilismy po drodze ale nie miałam zamiaru
z nim tam isc , wziełąm wozek/samochod aby było atrakcyjniej i wskoczyłam
szybko kupic cos do jedzenia , moje dziecko było niezadowolone zaczeło mi
uciekac histeryzowac tłumacze mu 0 reakcji histeria...no wiec ok zastosowalam
patent super niani bez słowa wyszlismy z galerii posadziłam na ławce czekam
az sie uspokoi , po kwadransie jest ok wiec wracamy do galerii niby jest
dobrze za chwile znow awantura uciekanie wymuszanie gdzie mamy
isc ,stwierdziłam wiec ze koniec trudno wychodzimy idziemy do domu .Wyszłam z
galerii znow posadziłam na ławce chwile pobuczał uspokoił sie idziemy na
przystanek jakos udało mi sie dotrzec na moja ulice po czym znow afera bez
powodu na srodku ulicy on nie pojdzie ,kładzie sie drze i krzyczy ,
przeprowadziłam przez ulice kucnełam stanowczo nim potrząsłam i
zakomunikowałam ze idziemy a on zaczol mnie pluc i gryzc!tego było za wiele
przylałam w tyłek wielokrotnie miałam dosc pozniej ciągłam go za reke do
domu , zaprowadziłam do swojego pokoju a sama siadłam i zaczełam wyc z
bezsilnosci, ja naprawde niedługo przestane wychodzic z nim z domu bo moje
zdrowie psychiczne siada...
domu