Gość: laute
IP: *.*
12.04.02, 10:37
Przed chwila zadzwonila do mnie do pracy niania Kacperka - cala splakana. Na spacerze ktos ukradl im z wozka sliczny pikowany bezrekawnik LEGO, zapinany na rzepy-klocki. Niania z Kacperkiem byla zaledwie pare metrow obok. Jestem oburzona!!!! Nie chodzi o kawalek materialu (choc akurat ten byl sliczny), z ktorego dziecko i tak wyrosnie. Ale jak mozna zabrac dziecku ubranko z wozka, widzac to usmiechajace sie do wszystkich dziecko pare metrow dalej? Czy Wam tez sie zdarzyla podobna sytuacja? Uspokajam nianie jak moge, ale ona strasznie sie tym przejela... Ja tez przyznam jestem wkurzona na takie zlodziejstwo... To wszystko pod naszym balkonem, na osiedlu gdzie nas znaja, kojarza, usmiechaja sie i zagaduja.... wrrrrrrrrrrrrrrrrr...laute