Dodaj do ulubionych

no i ... wpadłam :) :(

IP: *.* 04.07.02, 16:44
... i jak wszystko dobrze pójdzie znowu w marcu będę mamą. Niby nic takiego się nie stało. Mój synek ma 16 miesięcy i właściwie możnaby powiedzieć, że to już dobry czas na drugiego dzidziusia.... ale jestem trochę przestraszona(właściwie to teraz trochę ale parę dni temu - byłam na skraju rozpaczy). Ostatnie 3 miesiące w pracy - to były dla mnie strasznym przeżyciem - stresy, niechęć do chodzenia tam, napady płaczu, tabletki na uspokojenie, winko wieczorem aby się trochę wyluzować i lepiej spać, schudłam 7 kg (teraz 51). I w tym wszystkim pojawił się nowy dzidziuś ... tak bardzo się boję, żeby to wszystko co przeszłam nie miało na niego jakiegoś złego wpływu. Mój synek był dzieckiem bardzo dokładnie zaplanowanym, więc teraz - jest to dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Bardzo proszę "wpadnięte" mamy o słówko wsparcia. Czy uważacie, że mogłam w ten sposób zaszkodzić swojemu przyszłemu dzidziusiowi. Poza tym powiedzcie jak szybko zaakceptowałyście swój stan - ja cały czas nie mogę w to uwieżyć - boję się, że nie będę oczekiwała tego dziecka tak bardzo jak to było z moim pierwszym.Beata
Obserwuj wątek
    • Gość: sawlb Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 04.07.02, 17:31
      Beatko,serdeczne gratulacje!!!!!!!:bounce:Ja tez chce!!!!!!!!!!!.:)Trzymam mocno kciuki by dobrze poszlo.Marcowe dzieci sa fajne. Maja taka...SILNA WOLE.:lol:UsciskiB
      • Gość: sawlb Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 04.07.02, 17:33
        O rany. mialo byc.:bounce:
    • Gość: dorsi Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 04.07.02, 19:32
      Beatko....Może to Ci pomoże....Wpadliśmy pewnego dnia lub nocy, no nie pamietam, bo jak wyżej napisałam wpadliśmy :-)Ja na to maleństwo pod serduszkiem to byłam już gotowa pewnie juz z 5 lat wcześniej :-) :-) Od dawna wiedziałam, że już chce byc mamą, ale ....a to studia, a to pieniędzy nie ma.....Pewnie sama to doskonale znasz....Urodziła sie Bianka i okazało sie, że mój mąż też już do dziecka dorósł i jesteśmy szczęśliwymi rodzicami :bounce:Ale już myślimy o kolejnym dzidziusiu, no żeby prawdzie stało sie zadośc ja wiecej myśle na ten temat :-) No i się zaczęło......A kiedy bedzie najlepiej, a czy spłacimy juz wtedy kredyty, a czy skończe studia, a jak się przygotować by sie urodziło zdrowe ????? i od tych rozważań to już straciłam dobry humor i głowa mnie boli na myśl o ewentualnych zagrożeniach i przeciwnościach :-(I coś tak czuje, że jakby sie wpadło, to by było najlepiej :-)pozdrawiam Cie serdecznie i tego maluszka w TobieDorsi mama Biankip.s. Idż do lekarza, zrób badania i uśmiechnij sie na myśl o dwóch maluszkach przytulających się do Ciebie :love:
    • Gość: Isia Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 04.07.02, 21:39
      Popieram wpadanie!Ja wpadłam 2 razy :), a właściwie wpadł mój mąż. Jakoś nie czuł Bożej woli. A ja już chciałam. Pamiętam, jak liczyłam, ile miesięcy miałoby już moje dziecko, gdybym zaszła w ciążę po ślubie. Tak więc bez specjalnych starań wprosił się do nas Michałek i został entuzjastycznie przyjęty. Bo mój mąż postawiony przed faktem dokonanym stanął na wysokości zadania :)Muszę przyznać, że na początku przeżyłam mały horror, może to Cię pocieszy. :)Bo: ów cud dokonał się na wakacjach w Madrycie, gdzie nas okradli z ostatniej pesety. Nie potrafię opisać stanu, w jakim się wtedy znalazłam. Załamanie połączone z histerią. Jakoś przeżyliśmy, ale dodatkowo się przeziębiłam i brałam aspirynę. Dopiero jakiś czas po powrocie dowiedziałam się, że byłam już wtedy w pierwszych dniach ciąży. Aha, brałam jeszcze wtedy lek hormonalny na niedoczynność tarczycy. Chyba wystarczy?I co? Ciąża jak marzenie, dziecko zdrowiutkie (dopiero poród lekarze schrzanili :( ). A poza tym Michaś cudownie wyleczył moją tarczycę (choroba nieuleczalna).Beatko, śmiej się!W drugiej ciąży byłam w ciągłym stresie, depresji, w nerwach i czym tam jeszcze. A dziecko spokojne i pogodne jak marzenie. Tego życzę przyszłej Mamusi - mojej imienniczce :)Pozdrawiam
    • Gość: Duszek Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 06:02
      Optymizmu życzę!!!Przcież dzidziuś to takie szczęście!Ja sama nie mogę się zdecydować na drugie dziecko i chyba taka wpadka byłaby dla mnie dobrym wyjściem.Trzymaj się ciepło!!!!Karina
    • Gość: goga Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 08:21
      Co do srodkow uspakajaacych to zapytaj lekarza.Ciezko cos powiedziec . W zaleznosci na ile silne byly. Winko wieczorem raczej nie zaszkodzi. Co do pracy , to jesli Ci takk stresowala czemu nie zmienilas ? Pracowalam kiedy tam gdzie Ty i raczej milo to wspominam . Ale moze az tak sie tam zmienilo.Teraz to o zmianei nie ma mowy. Zostaje trzymac nerwy na wodzy i cieszy sie dzieckiem - ono doda pogody ducha!
      • Gość: Beata32 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 08:41
        Sytuacja w pracy juz zmierza ku normalnosci - tak wiec chyba bede mogla sprobowac sie wyciszyc, ale nie wiem jeszcze jak zostanie przyjety moj obecny stan. Bardzo prosze wszystkich ktorzy mnie znaja o dyskrecje - nie chce jeszcze aby to sie wydalo. Musze jeszcze troche poczekac, zanim bede chciala to powiedziec.B.
        • Gość: goga Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 08:46
          No cuz. Musisz poprosic oto jeszcze Przemka - bo go poinformowalam. Ale chyba to nie problem. Sorry myslalam , ze skoro umiescilas to na liscie ....
          • Gość: Beata32 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 09:21
            No cóż, w każdym razie dzięki, że o tym mówisz. Mam nadzieję, że nic nie powie komu nie trzeba.Ale prawdę mówiąc nigdy nie traktowałam tego tak, że skoro zamieszczam coś na liście - to znaczy, że już wszyscy o tym wiedzą, oprócz listowiczek. Raczej traktowałam to tak, że tu mnogę z kimś porozmawiać bez informowania o tym - czasami nawet męża czy mamy - przecież często poruszamy tu bardzo intymne tematy, a ten jest dla mnie właśnie taki. Czy to oznacza, że jeśli chcę właśnie taki temat poruszyć, to muszę tworzyć nowy nick aby występować całkowicie anonimowo.Beata
            • Gość: goga Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 09:26
              Zgadzam sie z Toba, ale jakis czas temu to Ty poinformowalas Przemak o pewnych rzeczach ktore dzieja sie na liscie, dlatego uznalam , ze ..
              • Gość: Beata32 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 09:54
                Chyba jakoś jednocześnie siebie zidentyfikowałyśmy i rzeczywiście coś o tym wspomniałam, ale chyba Ty też jeśli dobrze pamiętam. Przepraszam, jeśli miałaś przez to jakieś problemy. Ostatnio co prawda nie śledziłam tak dokładnie listy ale widziałam Twoich postów.Jeszcze raz przepraszam, jeśli w jakikolwiek sposób mogłam Cię urazić. Pozdrawiam.Beata
                • Gość: goga Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 10:06
                  No cuz, ja zaczelam Cie szukac dopiero po tym, jak moj maz powiedzial mi , ze mnie zlokalizowala. i sam po Twoicjh wypowiedziach zajrzal na liste. Nie bylam zachwycona ! I ciagle nie jestem. Rozmawial wtedy z dziewczynami na bardzo intymne tematy i bardzo osobiste , i ... nie ucueszylam sie gdy sie dowiedzialam. Od tamtego czasu staram sie tu za duzo nie pisac. Przeprosiny przyjete. Ale sama rozumiesz.... Mimo wszystko zycze zdrowia, spokoju ducha , bo w tym stanie tego Ci potrzeba . PS. Rozmawialam z Przemkime nikomu nic nie powie. ( zreszta i tak b nie powiedzial)A i mozesz pisac spokojnie , nie zmienac nicjka itd. Wiecej nie otworze zadneg postu z Twoim nickiem.Mag
    • Gość: Gooh Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 08:27
      Beatka,pocieszę Cie, że mój Bruno jest super zdrowym, dzieckiem a ... bardzo się martwiłam o jego stan...pierwszy trymestr miałam bardzo kiepski...mnóstwo stresów...operacja męża..mozliwość jego paraliżu, lekarze nie chceli wykonac operacji, a ja z amleńkim latałam i błagałam lekarzy o interwencję...nie zliczę ile łez wylałam i jak bardzo się denerwowałam...najważniejsze, ze często wypoczywałam tłumacząc brzuszkowi co robię... dzieląc się z nim wsyztskimi sprawami (opowiadałam mu dzień...wsyztsko co się dzieje...)na szczęścei Brunowi nic nie było (choć chciał wyjśc już w 7 m-cy, ale powstrzymaliśmy go :-) )dlatego straaj się teraz wyciszać i ... będzie dobrze :-)ja w to wierzę :-)trzymaj się , pozdrawiamy Was serdeczneiGooh i Bruno:hello:
    • Gość: Nika19 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 05.07.02, 10:20
      Gratulacje i bardzo ci zazdroszczę.Chciałabym wpaść i nie zastanawiać sie, czy juz nadszedł dobry czas na dzidziusia. Bo jak to jest z planowaniem - zawsze cos stoi na przeszkodzie, a potem czeka sie miesiącami na dwie kreseczki na teście. Lilka (15 miesięcy) jest marcowa planowana (prawie co do miesiąca - udało nam sie), ale teraz juz nie chce planować, tylko mieć niespodziewanego Ignasia, a może Zosię? (lub jedno i drugie). Grunt to dobre nastawienie i optymizm. Na początku marca (2002), kiedy miesiączka nie pojawila sie we właściwym czasie (ee niemozliwe, żeby tak od jednego razu!), z niecierpliwością czekalam na wynik testu i bałam sie ze będzie pozytywny, a jednocześnie czekałam na te dwie kreski. I stało sie. Jestem w ciąży. I co ja teraz zrobie? Strach - Przecież miały być 2-3 lata różnicy. Lilka jeszcze taka mała, dopiero co wróciłam do pracy, nieplanowaliśmy bobasa. Czy sobie dmy rade z dwójką. Co ja powiem Przemkowi. Radość - to cudownie bedziemy mieli dzidziusia. To nic że Lilka taka mała - 1,5 roku różnicy fajna sprawa, bedą mieć dobry kontakt ze sobą. Przemek bedzie znowu taki dumny i dziadki też, nie mówiąc o ciociach i wujkach. Kupiłam malutkie body, czapeczke. Masowałam sobie brzuch. Zrobiłam jesze test (z krwi) w ośrodku (dla upewnienia sie). Powiedziałam Przemkowi - zaskoczenie, strach, oswojenie sie z myslą, a na drugi dzień pół jego pracy już wiedziało i gratulaowało. Dumy podwójny tato.No i co? za dwa tygodnie krwawienie (oczywiście wieczorem)- co sie dzieje? (dźwigałam Lilke 12kg). Telefony do mojej pani doktor (weź dufaston), do kolegi ginekologa (to sie zdarza w pierwszym trymestrze), i wizyta taty lekarza - ogłądnął wyniki z testu ośrodkowego, przeprowadził wywiad i powiedział: nigdy nie byłaś w ciąży, to tylko podwyższone stężenie hormonów (ciąża biochemiczna) i spóźniona miesiączka. No i sobie ryknęłam i jeszcze raz. i mi przeszło, a juz sie przyzwyczaiłam do dzidziusia i wszelakich konekwencji.A teraz czekam na prawdziwą wpadkę. (Tylko czy to będzie wpadka?)Ale sie rozpisałamŻycze optymizmu i radości z ciąży (ach ten błogi stan i powiększający sie brzuch)i radości z dzidziusiai myślę ze juz dzisiaj czujesz sie lepiej (po przeczytaniu wszystkich postów).pozdrawiamNika
    • Gość: franciszek Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 06.07.02, 02:38
      Dokladnie tak samo mam , tylko ze to juz 36 tydzien ,wiec ma sie ku koncowi, ale jak to bedzie? Na poczatku obwinialam ,no moze mialam zal do tego mojego malenstwa ze sie tak pospieszylo, potem dowiedzialam sie ze to chlopiec, a maz bardzo chcial , bo mamy juz coreczke. Mnie bylo wszystko jedno, a zaraz potem okazalo sie ze maly moze byc powaznie chory, badano go czy nie ma jakiejs wady genetycznej bo odkryto jakas nieprawidlowosc w serduszku. I co ja mam myslec o sobie? Jak moglam go choc przez chwile nie chciec, czy miec watpliwosci? A teraz boje sie czy urodzi sie zdrowy,do konca nie wiadomo . Nie rob sobie i malenstwu krzywdy, przeciez ono ma tylko Ciebie.Ja niedlugo sie dowiem jak to jest byc mama dwojki z taka roznica wieku, napewno latwo nie bedzie, ale... Pozdrawiam Kasia
    • Gość: _Su_ Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 06.07.02, 14:52
      Gratulacje :)
    • Gość: gosia7704 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 06.07.02, 19:05
      Gratulacje!!! :-)Gosia
    • Gość: Beata32 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 07.07.02, 20:59
      Drogie koleżanki,Bardzo dziękuję wszystkim za słowa otuchy i gratulacje. Wiem, że pokocham to niespodziane dziecko, wiem ,że pewno lada chwila zaakceptuję swój stan.Ale w tej chwili, po tym wszystkim co przeszłam w pracy czuję się tak bardzo wyczerpana - na razie nie mam siły na nic. I najgorsze jest to, że nie wiem co czy jak miałoby mi "naładować akumulatorki". Jak sobie pomyślę o codziennych dolegliwościach, o byciu coraz bardziej ociężałą - .... nie znajduję w sobie siły, aby temu sprostać. Beata
      • Gość:  Dorka Re: no i ... wpadłam :) IP: *.* 08.07.02, 10:55
        Beato,to wspaniała nowina!Nie myśl o dolegliwościach, lecz o dziecince, którą pokochasz, gdy spojrzycie sobie w oczy.Czekają Cię przecudne chwile...Dorkamama Sikory (2 lata i 5 mies.) i Marceliny (5 mies.)
    • Gość: agacz2905 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 07.07.02, 21:24
      Nie przejmuj się wpadnięciem, tylko się ciesz.Ja już raz wpadłam (mój mąz nie - twierdzi, ze zaplanował).Nasz syn ma teraz 1,5 roku i jest zdrowiutki.A ja - niestety nie jestem zdrowiutka, mam chore nogi i umiarkowany stopień niepełnosprawności, do 2.miesiąca ciazy brałam Tegretol (przeciwpadaczkowy-odstawiłam, jak się już dowiedziałam, że....wpadłam), jestem piekielnie nerwowa i panikuję z byle powodu. Mój lekarz zaordynował mi na ten mój całokształt L4 do końca ciąży i lampkę czerwonego wina dzienniewinkNaprawdę ciężko mi było uwierzyć, że mam zdrowe dziecko.A tak właśnie jest.Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę kochanego drugiego dzidziusia.
    • Gość: aga102 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 07.07.02, 23:59
      GRATULACJE!!!!!!!!Mój młodszy synek też jest "wpadkowy" i nikt z nas tego nie żałuje. Dyskusje na temat idealnej różnicy wieku i najodpowiedniejszym momencie na pojawienie się drugiego dzidziusia w naszej rodzinie nie miały końca. Nie było wątpliwości że chcemy drugiego dzidka, problem był tylko z tym, kiedy ma to nastąpić. I nie znaleźliśmy odpowiedzi na wszystkie nasze pytania. Wszystkie nasze dylematy rozwiązał Mat, kiedy zamieszkał sobie w moim brzuszku. Starszy synek miał wtedy 9 miesięcy. W ten sposób różnica wieku to 1,5 roku i nie wyobrażam sobie już tego inaczej. Chłopcy przepadają za sobą. nie rozmyślaj nad tym jak Twój dotychczasowy tryb życia mógł maluszkowi zaszkodzić, rób wszystko żeby od tej pory było lepiej. Dobrze się odżywiaj, dużo odpoczywaj i pamiętaj, ze teraz Wy jesteście najważniejsi...Ja drugą ciążę przeżywałam wbrew pozorom mniej świadomie. Nie odliczałam już każdego dnia do terminu. Jednak starsze dziecko bardzo mnie absorbowało. Ta druga ciąża bardzo szybko mi minęła(starszy synek zaczynał chodzić, mówić itp.), ale dużo czasu upłynęło zanim to do mnie dotarło. Przez pierwszy trymestr powtarzałam sobie, że uwierzę dopiero wtedy, gdy zobaczę rosnący brzuch... ale to i tak mnie nie przekonało, jak się okazało, potem było wyczekiwanie na ruchy... a potem na poród żeby w końcu namacalnie przekonać się o tym, do czego usiłowałam przywyknąć przez ostatnie 9 miesięcy. A teraz jest super, są czasami trudne momenty ale jakoś sobie radzimy, z resztą nie mamy za bardzo wyjścia :)Życzę Ci dużo optymizmu i radości w oczekiwaniu na maluszkaRównież wpadkowa mama
    • Gość: Marta_23 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 08.07.02, 12:59
      Beatko,ja zaszłam w ciążę biorąc tabletki!! Byłam przed ślubem, mieszkanie wymagało remontu, pracowałam na czas określony - jednym słowem paranoja. Teraz Mateuszek ma 10 miesięcy i właśnie staramy się z mężem o drugie Maleństwo. Dasz sobie radę. Teraz myśl pozytywnie, a Fasolka napewno będzie zdrowiutka.
    • Gość: Agna Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 08.07.02, 20:10
      ja "wpadłam", kiedy mój synek, Jaś miał 8 miesięcy i poroniłam w 8-9 tygodniu :(potem lekka histeria i blokada i strachy..., które minęły, kiedy znowu "wpadkowo" pojawiła się Małgosia (Jasio miał 2 latka, kiedy sie urodziła)na początku ciąży mialam takie same leki, jak Ty, a na dodatek leki, czy ta ciąża się utrzyma, wyrzuty sumienia, że "nieplanowane" ciąże ronię... Jasio wszak był taki oczekiwany, zaplanowany co do dnia i godziny niemal :lol:po urodzeniu Małgosi było trochę trudno - dwulatek i noworodek, pomagały babcie, mąż, koleżanki, sąsiadki - brali Jasia na spacery, a ja 2 godziny miałam dla siebie :) to znaczy z noworodkiem, ale jedno dziecko w porównaniu z dwójką, to wydawalo się, że raj :)wszystko po kilku tygodniach stalo się po prostu kwestią dobrej organizacji pracy - kiedy króre "wyszaleć", żeby potem spało, kiedy ktore nakarmić, kiedy spacer, etc.teraz, już od kilku lat błogosławię tę wpadkę - dzieci od samego początku miały ze sobą świetny kontakt, jak niemal bliźnięta - co prawda mają wspólne tematy i zainteresowania, ale też na raz chciały tę samą zabawkę :)do dziś wzruszają mnie, jak za sobą tęsknią, jak ze sobą rozmawiają... mają teraz prawie 6 i prawie 8 lat; jest super!a my od dwóch lat staramy sie dla nich o rodzeństwo i nic nie wychodzi, okazalo się, że raczej szans na naturalną ciążę nie mamy... dzięki Bogu wtedy wpadliśmy... gdybyśmy "rozsądnie" odkładali kolejne dziecko może Jaś zostałby jedynakiem...Trzyamam kciuki i serdecznie, z całej siły zazdroszczę!!!!!
    • Gość: Alka Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 09.07.02, 08:20
      A ja Tobie zazdroszczę. Bo bardzo mi się już chce maluszka, ale planujemy dopiero za rok się starać, a jak byśmy wpadli to już za rok by był :-)Gratulacje i cieszę się z Tobą :bounce:Pozdrófka :hello:Alka
    • Gość: LilaS Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 27.08.02, 00:07
      a było to tak- byłem sobi w pracy i miałem cos jeszcze po drodze załatwić a tu telefon - buuuuuuuuuuuu przyjedź do domu buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuNo to w autko i pędem do domu bo może coś się stało. Wpadam do dom nie zdjąwszy butów pędzę w poszukiwaniu ślubnej mojej szanownej. Jest w kuchni - buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu zobacz buuuuuuuuuuuuuuu. Rozglądam sie po kuchni szukam śladów jakiejś eksplozji słika, rozwalonego garnka czy czegoś podobnego. - Nic nie ma.i słyszę buuuuuuuuuuuuuuuu zobacz jaki wyraźny buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuPo dobrej chwili zauważyłem między zakupami i garnkami test ciążowy - rzeczywiście był wyraźny jak za pierwszym razem. Tylko wtedy to było czekanie czy wreszcie będzie wyraźny. Tym razem nie do końca - a jednak duma mnie rozparła - będzie drugie. A tu - buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu buuuuuuuuuuuuuuuuuuu buuuuuuuuuuuuuuuuu i co my teraz zrobimy buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuNo to spokojnie po mężowsku - jak to co wychowamy - i uśmiech na gębie. Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu ale co my zrobimy buuuuuuuuuuuuuuuu. I tak w koło Macieju do wieczora. Potem przeszło buuuuuuuuczenie, ale zaczęła się senność i inne atrakcje pierwszego trymestra ciąży. Ale i tak jest super - planowaliśmy na samym początku naszego związku drugie dziecko w 2002 i będzie. Super !!!Mąż Buuuuuuuuuuumailto: sito@mtl.pl
      • Gość: lea Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 27.08.02, 06:21
        :) Bardzo ale to bardzo podoba mi się Twój post !No i oczywiście gratulacje dla Ciebie i buczącej żonci hihi :lol: :lol: :lol:pozdrawiam - lea
      • Gość: magdasm Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 27.08.02, 08:30
        Gratulacje!!!Pozdrawiam ciepłoMagda
    • Gość: BAJBUS Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 27.08.02, 07:37
      Nie martw się. Gwarantuje że wszystko bedzie dobrze.Byłam w bardzo podobnej sytuacjii. Kiedy zaszłam w ciąże z Zuznaką (teraz ma roczek) miałam podobne zmarwteinia jak ty. A dodatkowo leczyłam farmakologicznie dpresje. Bardzo szybko dowiedziałam sie że jestem w ciąży dlatego odrazu odstawiłam tabletki i zaczęłam brac kwas foliowy i witaminy dla kobiet w ciąży. I wiesz co ci powiem? Ciąża uratowała moje życie. Odmieniła wszystko - mimo iż była wielką niespodzianką, bo nie planowałam 3 dziecka pokochałam ją od drugiej sekundy ( w pierwszej wpadłam w rozpacz, ale trwała one morze z 20 sekund - bałam się głownie całej meczarni związanej z ciążą i oczywiście porodu). Mimo iz przez pierwsze miesiące byłam pełna obaw i strachu - bo przecież stres, depresja, leki - i ganiałam na USG raz w miesiącu aby spr czy u Zuzanki wszystko OK - to teraz wiem że było to niepotrzebna.Zadbaj o siebie teraz. Pewnie pozwól sobie na chwilke zwatpienia i niepewności. Ale nie bój się. A najlepiej poproś swojego lekarza aby wysłał cię na zwolnienie, które co miesiąc będziesz mogłą sobie przedłużać az do chwili rozwiązania :)) Ja tak zrobiłam i to bardzo mi pomogło. Nie musiałam ganiać do pracy, byłam w domciu z Gabi i Klaudią. Całe stery odeszły a ja 9 miesięcy spędziłam w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. No pomijając ostatni tydzień przed porodem !! Ale to już inna historia :))Trzymaj się kochanie i nie martw sie na zapas bo tobie i twojemu maleństwu potrzeba teraz dużo spokoju i zadowolenia.Pozdrawiam Cię serdecznie, ściskam mocno :))Marzena
    • Gość: Beata32 Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 27.08.02, 08:16
      Cześć dziewczyny,Już prawie 3-ci trymestr minął, a tu ktoś odgrzebał mój wątek i dzięki temu przypomniałam sobie, wszystki ciepłe słowa jakie napisałyście do mnie w tych bardzo trudnych dla mnie pierwszych daniach po "dowiedzeniu się".Otóż jakoś sobie radzę, zaakceptowałam mój stan, chociaż jest jakoś inaczej niż przy poprzedniej ciąży. Chyba tak bardzo nie chucham i dmucham na siebie i nie rozczulam się. Poza tym nie mam na to czasu, bo pracuję (na szczęście w pracy jakoś wszystko się poukładało) i mam pod opieką bardzo żywego półtoraroczniaka, który nie rozumie dlaczego mama nie miałaby go brać na rączki lub pospać dłużej. Poza tym byłam tylko z mężem na wakacjach - było super i cieszę się że mam w nim oparcie.wszystkim jeszcze raz dziękujępozdrawiamBeataPS. teżbardzo mi się podobał post męża Lili - jakbym widziała siebie tego pierwszego dnia - ja: buuuuuuuuu, a on: czym się martwisz - będzie superoch Ci mężczyźni - dobrze że czasami są przy nas ....;) ;) ;)
      • Gość: oladrab Re: no i ... wpadłam :) :( IP: *.* 28.08.02, 10:20
        Hej, no i widzisz? Ja też wpadłam chociaż planowałam dzidziusia na kilka mieisęcy później. Ale był szok, a teraz nie wyobrazam sobie bez małej życia. Jakie to ma znaczenie kiedy się urodzi dzidzia jeśli i tak jej chcesz? Na poczatku ciąży byłam bardzo nerwowa, nie wiem czy to miało wpływ na to, ze potem malutka dużo płakała a teraz też jest taka pobudliwa. Wyluzuj się i bądż szczęśliwą mamą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka