Gość: Trinity
IP: *.*
01.09.02, 21:05
Dobry wieczor,podobno milosc dodaje skrzydel. U mnie to dziala. Ale co, jezeli nie zwiazalam sie na zawsze ze swoja pierwsza, jedyna miloscia? Rozstac sie z kims cztery lat wstecz, a kazdego dnia myslec tylko o nim, czasem wiecej niz pozwalaja na to sily i zamartwiac sie z tego powodu, miec za soba pozniej dwa dlugie zwiazki i nadal szukac w tlumie tylko jego twarzy i wypominac sobie codzien, dlaczego tak sie wowczas zachowalam. Czy sa jeszcze szanse, ze o nim zapomne? Czy dokonam tego sama, czy konieczna jest pomoc psychologa?Dzis mysle ze juz nie mam szans na pokochanie kogos innego.Czy Wy jestescie w zwiazkach i zalozylyscie rodzine z tym pierwszym, ktorego zawsze bedziecie pamietac? Z tym, ktorego obdarzylyscie pierwsza miloscia? Jesli nawet nie, to czy zyjecie przeszloscia jak ja?Czy ktoras z Was tez to odczuwa lub czula to co ja?Tak mi smutno