Dodaj do ulubionych

Miejsce przeszłości

IP: *.* 22.11.02, 17:06
Jak radzicie sobie z zazdrością o przeszłość partneta/ki?Znalazłam się właśnie w trudnej psychicznie dla mnie sytuacji. Spodziewamy się wspólnego dziecka. Przeprowadziłam sie do mieszkania mojego mężczyzny. O swojej wzajemnej przeszłości wiedzieliśmy dosłownie po kilka zdań. Nie było zresztą o czym wiele opowiadać, kazde było w jednym związku wcześniej. Przyjmowałam to naturalnie i nie stanowiło to żadnego problemu przez kilkanaście miesięcy. Koszmar zaczął się po przeprowadzce. Na ścianach mieszkania wciąż wisiały obrazki-prezenty od tamtej kobiety. Jakieś drobiazgi w kuchni. Opakowania i resztki po kosmetykach - prezentach od niej (kilka lat..). I najgorsze. Kartki z zapiskami, słowami dla niej, które tak raniły. Dodam, że nie \\\\"szukałam\\\\" takich śladów. Czasaem mój partner dzwnił i prosił - zajrzyj do fioletowej teczki, i podyktuj numer telefonu.. Brałam ją do ręki, a tam wypada kartka z wierszem pisanym dla niej. Albo jakaś dedykacja w książce, której widocznie nie zdążtył jej podarować. Słowa, które tak ranią. Ile razy w życiu można kochać \\\\"od zawsze i na zawsze\\\\"? Ile razy w życiu zaczyna się \\\\"druga lepsza jego połowa\\\\"?. Dlaczego nie posprzątał mieszkania przed moją wprowadzką?!? Czuję się prawie tak, jakbym zajęła czyjeś miejsce. Tym bardziej, że ciąża nie była planowana.Ja też przechowuje różne miłe sercu i wspomnieniom pamiątki. W jednym kartonowym pudle pt. \\\\"dusza\\\\". Nie obnoszę się z nimi, nie rozkładam prezentów na widoku, nie noszę nawet biżuterii, jaką dostałam od innego. bo chyba bym się czuła jak zdradzająca. Na wszystko nakłada się mój dar bezbłędnego odróżniania, które przedmioty są właśnie TYMI. Po jednej z rozmów zniknęły obrazki, które były pierwszą rzeczą jaką widziałam, kiedy otwierałam rano oczy. Czułam się trochę tak, jakby patrzyły na mnie zdjęcia umarłej żony, co to ich pan nie pozwolił zdjąć z kominka. Potem zaczęło się z tymi kartkami-słowami. O drobiazgach z kuchni nie wspomnę. Mój ból potęguje fakt, że zawsze twierdził, że ten związek nie miał przyszłości, chociać był bardzo silny emocjonalnie. Trudności były tzw. \\\\"obiektywne\\\\" - i ja w to wierzyłam. Jak teraz zrozumieć, że mówił do nas obu tymi samymi słowami, tak samo zaklinał? Jak uwierzyć, że my mamy szansę? Może to też jest \\\\"związek bez przyszłości, choć bogaty w emocje\\\\"? Chciałabym poznać Wasze zdanie..
Obserwuj wątek
    • Gość: ANKA7 Re: Miejsce przeszłości IP: *.* 23.11.02, 16:43
      dokłądnie ,czuje cos podobnego-mój chłopak jest w trakcie rozwodu i ma 1,5 dziecko-jestem z nim 5 miesiecy i boje sie ,bo przerasta mnie juz ta mysl,ze ma dziecko z inną,ze byl z nia 7 lat mimo,ze bylo mu źle,a zwiazek pusty i nudny,ale czemu w takim razie wzieli slub?po co dziecko?skoro nic razem nie robili-dosłownie nic,Nie jestem zazdrosna,ale boli mnie to,szczególnie ,ze ostatnio w koncu sie dogadali,sama z nia rozmawialam przez telefon,oni tak normalnie rozmawiaja,a on po raz 1 przy mnie napisał do niej -jak sie czuje nasza córcia-Boże,coś pękło we mnie,poczułam taki ból...Jestem chyba w planowanej ciązy z nim,ale przerastają mnie juz ich problemy,mam za 2 tygodnie poznac jego córeczkę-jezu,jak ja sie bede czuła.pomóżcie mi bo tak mi ciężko!!!A co do twojej sprawy-to rzeczywiscie dziwne jest jego zachowanie,tak jakby jej jeszcze z pamieci nie wymazał,powiedz mu o tym -dlaczeo trzyma rzeczy po niej,czy na pewno o niej zapomniał,czy nie widzi,ze ciebie to rani??Życzę ci powodzenia,żeby wam się wszystko najlepiej ułozyło razem z dzidzia.Może on po prostu tak sie przyzwyczaił,ze nie zdaje sobie sprawy,ze tobie to przeszkadza,no ale tekarteczki mnie martwią...Porozmawiaj z nim,nie ma rady....Pozdrawiam :)
    • Gość: big_tom Re: Miejsce przeszłości IP: *.* 17.02.03, 22:01
      Hm ..czytając to, co napisałaś zacząłem dużo o tym myśleć, wiesz, nie jesteśmy ideałami, pewnie czasem takie coś zaboleć może, ale nie wiem czy zniszczenie i palenie za sobą mostów jest dobrym wyjściem, bo jesteś w na tyle dobrej sytuacji, że biżuterię możesz schować do swojego pudełeczka. A jeśli dziewczyna wyniosła z poprzedniego związku coś więcej niż tylko błyskotki, kilka listów? Wiesz, ja myślę, że jeśli się kocha kogoś to łącznie z tą przeszłością, powiedz, jeśli więc miała ona by być przeszkodą to, co mają zrobić samotne matki, które z jakichś powodów zostały same? Czy nie mają prawa się zakochać, bo dziecko będzie komuś przypominało o przeszłości tej osoby?Poza tym jest jeszcze coś ważnego, zaufanie, widzisz, jeśli wiem, że jestem dla kogoś ważny to nie ważne, co było, ważne, co jest. Jeśli ktoś przyrzekł, że kogoś nie opuści aż do śmierci, ale nie wyszło??? Najważniejsza jest teraźniejszość :) A co do jakiś zdjęć czy wierszy, hm, jeśli nie radzisz sobie z Tym a mieszkacie razem, powiedz mu, co czujesz i zrób mu tez takie pudełeczko jak sama masz.A co do błyskotek z Twojego pudełka, to wiesz, błyskotki nie są ważne, ważne jest to, co się myśli i co się czuje, tu każdy odczuwa inaczej a żeby się dowiedzieć jak to jest u tej drugiej strony trzeba porozmawiać.Więc życzę byś jakoś sobie to ułożyła, ale pamiętaj człowiek czasem się myli, ale nie za każdym razem, więc może tym razem to naprawdę jest to. Każdy związek niesie za sobą ryzyko, trzeba przemyśleć czy chce się je podjąć. A czasu i tak nie cofniesz, nie ma, co próbować, nie da się. Ciesz się tym, co jest teraz... i myśl o tym, co będzie, a że czasem zaboli, może to jest cena, jaką trzeba ponieść za szczęście?
  • Gość: 0724 Re: Miejsce przeszłości IP: *.* 22.11.02, 21:05
    Czesc,ja jestem druga zona.Poznalismy sie kilka lat po jego rozwodzie,dzieci nie mieli.Po jakims czasie zamieszkalam w jego mieszkaniu.Byly tam rzeczy,ktore byly w poprzednim mieszkaniu,moze tez cos co dostal w prezencie.Ale to sa tylko rzeczy,dla mnie liczy sie tylko jego uczucie do mnie,do naszego dziecka,ja mu ufam i wzajemnie.Teraz mielismy okazje pozbyc sie paru starych rzeczy przy okazji przeprowadzki do nowego domu,ale nie na zasadzie przepedzania duchow przeszlosci,bardziej ze wzgledow estetycznych,a niektore rzeczy zostaly bo mi sie podobaja,wiec dlaczego mam sie ich pozbywac.Co prawda zadne stare listy nie wpadly mi w rece,ale mamy stary notes z adresami i sa tam jakies zapiski sprzed lat,ale to jest notes ojego meza,chyba nie chce mu sie go przepisywac no i nie widze trez zeby to byla jakas relikwia,po prostu notes z adresem miedzy innymi jej rodzicow.Najwazniejsze jest zaufanie,ja wiem,ze tamto to przeszlosc.Pozdrawiam,Ewa.
    • Gość: Zoe Re: Miejsce przeszłości IP: *.* 22.11.02, 22:27
      Dam Ci dobra, wyprobowana rade !Bierze sie duzy plastikowy worek na smiecie, wrzuca sie do niego wszystkie "pamiatki" wieksze i mniejsze z przeszlosci bez Ciebie..., i zanosi na smietnik, a potem mozna juz tylko krzyknac adios !!!, za odjezdzajacym samochodem-smieciara.Po co Ci zle energie w przestrzeni zyciowej ?!Na dodatek ida swieta, na porzadki czas !Pozdrowienia-Zoe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka