Dodaj do ulubionych

Żal do sąsiadki.

IP: *.* 25.11.02, 16:37
Od pół roku, czyli tyle ile ma nasz Bartuś, sąsiadka widząc nas mówiła, pół żartem pół serio, że chyba przyjdzie nam popilnować dziecko, bo ciągle płacze. Puszczaliśmy to mimo uszu, bo pomyśleliśmy sobie, a może kobita chce jakoś zagadać, poza tym sama ma dziecko, co prawdza 20-letnie, ale zawsze, więc chyba coś pamięta z tego okresu. Ale dziś to już chyba przeszła samą siebie. Spotkała mojego męża w windzie i zaczęło się, że jej córka nie może się uczyć, że wychowujemy dzieci bezstresowo, że wcale się nimi nie zajmujemy itp. Dobrze, że to trafiło na niego a nie na mnie, bo by mnie chyba poniosło. Jak to jest, że my możemy znosić jednego sąsiada palącego tak, że cuchnie w naszym mieszakniu, sąsiadkę śpiewającą bynajmniej nie poza godzinami ciszy nocnej, sąsiadów "imprezowiczów", "kłótników" itp. a inni nie. Wydaje mi się, że wieżowiec jest miejscem gdzie nie da się nie słyszeć "tych zza ściany" i trzeba czasami przemilczeć niektóre sprawy i żyć dalej. A ja przecież nie powiem dziecku, żeby nie płakało, gdy ma klokę, potem ząbkuje, a teraz ma gorączkę i zapalenie oskrzeli. Trochę mi ulżyło jak się wypisałam, ale teraz nie wiem co robić przecież czasem też muszę się zająć córką, obiadem, sprzątaniem i nie mogę cały czas robić tych wszystkich czynności z dzieckiem 9-ci kilowym na ręku, bo już nie wyrabiam. Poza tym pamiętam, że przed narodzinami naszej córki obecnie 2,5-letniej rozmawiałam z nią na ten temat i powiedziałam jej, że z góry przepraszam, ale teraz będzie u nas nieco głośniej, na co odpowiedzaiła, że rozumie, bo przecież ona też miała dziecko. No więc jak to jest. Czy tak szybko się o tym zapomina?Edyta, która kocha swoje dzieci i się nimi zajmuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: RybkaKatarzyna Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 16:54
      Ja myślę, że niektórzy ludzie z reguły lubią wtrącić wszędzie swoje dwa grosze.Może czują się przez to lepsi, bardziej dowartościowani, mądrzejsi od nas.....nie wiem.Wszędzie można spotkać takich ludzi niestety, którzy swoje frustracje i złości koniecznie muszą wyładować na kimś innym.Wiem z doświadczenia, że nie powinno się za bardzo takimi ludżmi zajmować a już napewno nie odpowiadać na ich zaczepki, ale wiem również, że nie każdy ma tak ugodowy charakter :)Ja nie popuszczam, może to żle bo robię sobie wrogów, ale nie pozostaję dłużna, zawsze kulturalnie i spokojnie odpowiadam co myślę, aż temu komuś idzie w pięty, niech wie, że ma ze mną do czynienia :),i niech nauczy się w końcu, że moje życie to moje życie i nikt nie ma prawa mnie oceniać,że ten ktoś nie jest dla mnie kimś ważnym przed kim musiałabym się tłumaczyć z czegokolwiek :)Tak postąpiłabym ja........a Tobie życzę cierpliwości :)
    • Gość: julia1 Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 17:09
      Oj niechby na mnie trafiła ta sąsiadka... Edytko, skoro ten okropny babsztyl pozwolił sobie na tego typu uwagi to znaczy, że jest to kompletnie niereformowalna, nierogarnięta, głupia kobieta. Najlepiej poradź jej niech się wyprowadzi do chatki na kurzej łapce w środku lasu. Tam napewno nikt jej nie będzie przeszkadzał. Boże, skąd się tacy ludzie biorą? Brrr, skóra cierpnie.A swoją drogą to ciekawe czy jej córka jest normalna skoro odebrała takie doskonałe wychowanie... Jak w ogóle można w ten sposób się do kogos odezwać? Nawet nie wiem co Ci poradzić, chyba tylko tyle żebyś próbowała nie przejmować się wariatem. Przypomina mi się historia o pewnym sołtysie, który zabronił psom w swojej wsi szczekać po godzinie 22. Sorki, za prównanie. Chodzi mi oczywiście o analogię sąsiadki do sołtysa, a nie dzieci do psa ;). To pewnie taka miła pani, która narzeka, że młodzież w dzisiejszych czasach jest niekulturalna, bezczelna i w ogóle co to się probiło na tym świecie... Edyta, następnym razem jej odszczeknij, może się obrazi i zamilknie na wieki. Trzymaj się cieplutko i nie daj się zwariować. Pozdrawiam gorąco Kunka, mama wesołej, a czasem rokrzyczanej JulkiPs. Pamiętaj, że podobnie jak sterylnie czyste, tak również wiecznie uciszane dzieci nie mogą byc szczęśliwe. I to wcale nie jest bezstresowe wychowanie. Ale Ty to napewno wieszsmile))
      • Gość: EdytaK Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 18:18
        Największy żal mam chyba o to, że gdy jej córka miała problemy z matematyką to przychodziła do mnie na DARMOWE korepetycje, a teraz jej mama to tak szybko i łatwo zapomniała. Szkoda. Czasem myslę, że ludzie mając problemy w życiu osobistym starają się je zagłuszyć radząc innym jak żyć.
        • Gość: magusia Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 27.11.02, 10:04
          Edyto! Są ludzie i ludziska. Jedni potrafią przystosować się do życia w "komunie" jaką niewątpliwie są nasze doskonałe akustycznie bloki, inni żądają aby swoje życie podporządkować ich potrzebom. Masz wyjście tzw. polubowne- zignorować impertynencję i żądania sąsiadki, a jeśli to nie odniesie oczekiwanego skutku w postaci "świętego spokoju" , będziesz musiała zareagować ostrzej. Lepiej żyć z sąsiadami w zgodzie ale nie możesz pozwolić aby urządzali Twoje życie na własną modłę. Wasza rodzina nie jest przecież dodatkiem w królestwie hrabiny-sąsiadki! Kobieta po raz przeprowadzonej, konkretnej rozmowie najzwyczajniej się obrazi ale prawdopodobnie odczepi. I o to właśnie chodzi!
    • Gość: Dorota25,5 Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 18:19
      Ja mam też sąsiadkę, której wszystko przeszkadza. Płacz, smiech, bieganie i nawet gdy wyprawiamy urodziny. Potrafi pukać w sufit (nasza podłoga), dzwonić że, chdujemy dzicz. Mimo, że sama miała dziecko ale z nia nie mieszka a mąż się wyprowadził bo nie mógł z nią wytrzymać.Ten horror trwa od 16 lat, bo już mój mąż jej przeszkadzał jako dziecko.W domu są nerwy gdy Julia biega, bo zaraz "krowa" będzie pukać. Jedynie co można zrobić, to odpowiedzieć jej - cisza nocna trwa od 22.00 do 6.00 a tak może ci podskoczyc.Niestety trzeba z takimi sąsiadami żyć.Nieprzejmuj się, "wolnoć Tomku w swoim domku"Trzeba żyć i normalnie egzystować.
    • Gość: maria_rosa Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 21:15
      moim zdaniem należy porozmawiać z sąsiadką, przy najbliższej okazji.Albo nie przejmować się - ale to łatwo napisać. Wiem jakie to uczucie, kiedy się w człowieku wszystko gotuje.Moi sąsiedzi, uprzedzeni i wielokrotnie przepraszami za nieco głośniejsze popołudnia,powiedzieli, że jeżeli jeszcze taz będę przepraszać to się obrażą. Dziecko to dziecko wybrykać czy wypłakać się musi.Dodam, że to jedyni w moim bloku i mieszkają pod nami.Niestety nie wszyscy są tak tolerancyjni.A mają też swoje dzieci.
    • Gość: żona Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 22:10
      Przede wszystkim przestań czuć się winna, bo nie masz za co. Twój synek (przepraszam za wyrażenie ) nie wyje jak syrena okrętowa 24h/dobę więc w czym problem? Jakoś najbardziej ludziom przeszkadzają dzieci i to szczególnie te małe. A nie zauważają śmiecenia przez starsze, głośnej muzyki po 24 - bo impreza, ujadania psów pozostawionych na całe dnie, bo właściciele pracują od rana do nocy. Naprawdę, nie przejmuj się i nie miej poczucia winy. A jak sąsiadka będzie robić uwagi, to po prostu zapytaj czy juz nie pamięta jak to jest z małymi dziećmi. I nie tłumacz się, bo nie masz z czego.danka
    • Gość: MałgośkaR Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 25.11.02, 22:33
      Hej. Moja teściowa też miała taką sąsiadkę. Piszę miała, bo teraz mam ją ja ;) No i jak teściowa toczyła z nią o wszystko boje (ze mną też próbowała)-tak ja puszczam wszystko między uszy ;) No i stwierdziła chyba, że ze mną nie warto, bo już dała mi spokój-tylko na jak długo? ;)Jakby Cię zagadywała to po prostu powiedz jej, że to nie jej sprawa jak wychowujecie dzieci, a popłakać to każde dziecko czasem lubi i chce-ma do tego prawo, tak jak ona ma prawo oglądać seriale brazylijskie (tam zazwyczaj dzieci są grzeczne, bo prawie wcale ich nie ma, a jak już są to wychowują je guwernantki :lol: ) Pozdrawiam i życzę cierpliwości :hello:
    • Gość: olaj Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 26.11.02, 08:40
      Ja mieszkam w domku jednorodzinnym z rodzicami. I czasami to własnie oni są takimi wkurzającymi sąsiadami ;). Jestem przekonana, że gdyby na mnie trafiła Twoja sąsiadka, na pewno dałabym upust swojej złości z przełomu całego roku :lol: :lol: :lol: olaj
    • Gość: emama Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 27.11.02, 00:58
      Nic się nie przejmuj Edytko. Ja na szczęście mam sąsiadów w porządku, niechby zresztą spróbowali coś powiedzieć o tym,że przeszkadza im płacz małej. Powiedz sąsiadce co o niej myślisz. Mój Mariusz twierdzi, że jestem czasami nieprzyjemna dla ludzi (kobietki dające dobre rady na spacerze), ale jakim prawem ktoś, bez zaproszenia, włazi w moje życie z buciorami??? Kiedyś próbowałam być miła, ale to nie skutkuje.Pozdrawiam i trzymam kciuki.Asik
      • Gość: Edyś Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 28.11.02, 22:13
        Mój sąsiad, który nade mną mieszka pracuje w jednym z marketów budowlanych i ciągle coś robi. Wszystko robi sam ( podłogi, meble, półki i półeczki). Kilka miesięcy temu zerwał podłogę panelową którą sobie położył 2 lata temu i teraz ma parkiet. Słyszę wszystkie wiercenia, piłowania i walenia i tylko raz zwróciłam mu uwagę (kiedy przestawiał szafę o 3 w nocy).On też nigdy nie powiedział, że drażni go moja córcia choć mieszka sam i nie ma dzieci... Wszystko zależy od ludzi. Podobno płacz mojej małej słyszy moja sąsiadka która mieszka 2 piętra wyżej. I co jakiś czas gdy widzę ją przypadkowo na spacerze mówi:- Moja córcia tak nie płakała. (Jej dziewczynka ma prawie 3 latka).Starałam się być taktowna i sugerowałam, że może zapomniała, ale ona się upierała i mówiła, że jak matka dba o dziecko to ono nie płacze. Zjeżyło mnie to, bo wszystkie dzieci płaczą, jedne mniej drugie więcej i nie ma to nic wspólnego z dbałością o dziecko. Poiwedziałam więc, że ona miała roślinę nie dziecko... ;) . Zresztą dla tej sąsiadki to przygotowałam sobie kilka odpowiedzi na wypadek uwag jaką to jestem złą matką... Mój wiecznie spokojny mąż mówi, że powinnam to odpuścić i nie odgryzać się sąsiadce, ale ja myśłę, że jeśli się tego typu ludziom nie będzie mówiło co się myśli o ich uwagach to będą przekonani o swojej nieomylnośći i zatrują nam swoim jadem życie. Drogie dziewczyny życzę wam wytrwałości i dużo pogody ducha. Mama Karolinki sąsiadka "super matki " i " majter dłubka"
    • Gość: olaart Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 28.11.02, 23:18
      I ja cos dodam. Ludzie sa różni jak sama wiesz, ale postaraj się spojrzeć na sasiadkę z drugiej strony. Może po prostu nerwy jej puściły, miała dosyć płaczu dziecka, może coś ją bolało, np. miała migrenę i chciała odpocząć a nie mogła. Jest wiele możliwości, nie znaczy to od razu, że jest złośliwym i niesprawiedliwym człowiekiem. Sama znalazłam się w takiej sytuacji, byłam na studiach i miałam szczególnie uciążliwą sesję, musiałam dodtakowo zaliczać egzamin z ubiegłego roku więc pracy miałam bardzo dużo. Za ścianą u sąsiadów urodziło się "kolkowe" dziecko, które dosłownie się darło 24h/ na dobę. Sąsiadka przychodziła, owszem, przepraszała, tłumaczyła, ja ją rozumiałam, ale po kolejnej nieprzespanej nocy, usiłowałam się z wielkim trudem czegoś nauczyć - po prostu coś we mnie pękło, miałam ochote udusić to dziecko, skląc sąsiadkę (mimo pełengo zrozumienia dla jej sytuacji), zwymyślac ją czy coś w tym rodzaju. Ja byłam tak potwornie zmęczona. Na szczęście znalazłam wyjście z tej sytuacji - przeniosłam się na pewnien czas do mojego chłopaka, tam był spokój i mogłam się uczyć ale jeszcze chwilę i dosłownie wyszłabym z siebie.Mam nadzieję, że wszystko się miedzy wami sąsiadami ułoży. Pozdrawiam Ola
    • Gość: JolaS Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 03.12.02, 11:41
      Witaj! Moja jedyna rada: "olej" sasiadkę. Jak sama wspomniałaś, nie zakleisz buzi dziecka plastrem, żeby nie płakało. A sąsiadom zawsze będzie coś przeszkadzać. Moja zasada jest zawsze taka: być grzecznym dla innych, ale nie znaczy to, że kosztem własnego życia; w Twoim przypadku Twojego synka. Jest maleńki i taka jest jego osobowość; ma prawo płakać - inaczej Cięjeszcze nie powiadomi, że jest glodny, czy ma kolkę, czy po prostu chce się przytulić.Pozdrawiam!
      • Gość: EdytaK Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 03.12.02, 19:39
        Dziękuję Wam laseczki. Fakt faktem, jednego dopięła. Stałam się bardziej nerwowa i dosłownie za byle co strofuję dzieci. :-( I sama jestem na siebie zła, bo Bartkowi idą górne ząbki, przez co jest bardzo niespokojny i potrzebuje mamy, która pocieszy a nie będzie krzyczeć.
        • Gość: asia.d.d Re: Żal do sąsiadki. IP: *.* 03.12.02, 23:14
          a takie rozwiązanie jak stopery do uszu nie wchodzi w grę?poradź sąsiadce, żeby kupiła sobie i córce, albo sama im kup :)pozdrawiam :hello:Asia- używająca stoperów gdy 8 m-czny sąsiad ma kolkę ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka