Dodaj do ulubionych

Mam dość!!!!!

IP: *.* 30.12.02, 00:00
Jak zwykle chcę wylać na was wiadro ;co ja piszę -jezioro moich zmartwień...Ewentualnie możecie nie czytać klawiatura jest cierpliwa.No bo czy to jest sprawiedliwe? wraca człowiek u... męczony w Wigilię po pracy i zastaje wszystkie szafki wybebeszone na podłogę - mąż informuje że to gruntowne porządki i za godzinę będzie po wszystkim-jest 13.00 na 16.00 pierwsza z 2-ch(jak ja nie znosze tych Wigilii z zegarkiem w ręku..).O 14.00 starsze dziecko zaczyna narzekać na ból brzuszka chęć do porządków ulatuje w kosmos (wiem wiem powinnam to zrobić tydzień wcześniej ale prezenty, praca itp..).Bajzel zostaje na święta a my z wyieszonym jęzorem i 10 siatami wypadamy z domu.W nocy Marysia zaczyna wymiotować o 7-ej w 1-szy dzień swiąt jesteśmy w szpitalu-jak jej nie przejdzie do wieczora to ją przyjmą na oddział.W domu Kuba zaczyna mieć rozwolnienie... w pralce za przeproszeniem zarzygane szmaty na podłodze graty....Marysi lepiej,Kubie gorzej rozwolnienie 2-gi dzień.Wczoraj wymiotował całą noc, dzisiaj słania się na nogach w prąlce patrz wyżej,lekarka powiedziała że jak jeszcze raz zwymiotuje to kroplówka i szpital :( Na razie śpi spokojnie ale boję się oddychać A Marysia ma dzisiaj 4-te urodziny ...Kupiony przezent okazał sie popsuty a planowany dobry nastrój również i co ona jest temu winna? chyba musiałam strasznie narozrabiać w poprzednim wcieleniu ? :( Jestem do niczego życie rozłazi mi sie przez palce chyba tylko pracować potrafię ale niestety nie w domu ...Jestem okropną matką, moja chyba była dla nas lepsza a ja jestem jakimś nieudanym egzemplarzem....Sorry już kończę
Obserwuj wątek
    • Gość: madziara Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 01:26
      Przestań tak myśleć, po prostu to jest kryzys.Ja mam 13 miesięczne bliźniaki mój mąż cały dzień w pracy a ja sama z łobuzami. Dzień przed wigilią wyglądał tak< któraś z moich córeczek wyrwała kabel od telefonu, ale bal dopiero się zaczął. Zuza właśnie wychodziła z zapalenia oskrzeli i naszych nie porzespanych nocy, a tu nagle dzień przed świętami po południu Natalka ma temperature leży mi na kolanach i płacze lub stęka od temperatury, Zuza ryczy że siedze na podłodze i tule Natusie więc na przemian ryczy gryzie nas, rzuca się na podłoge, zabiera natalce smoka ja cała zakatarzona i również z temperaturą. Wtedy myslałam ze powinnam je oddać do domu dziecka. Dodam jeszcze że dwie na kolanach nie chciały siedzić i ryczały jedna drugą odpychała a ja z nikąd pomocy telefon odłączony po 3 godzinach siedziałam na podłodze i płakałam razem z nimi.Poświęciłam ich ryk i wysłałam smsa z komputera aby ktoś mi pomógł. Na szczęście moja rodzinka zajęta przygotoaniem świąt przerwała prace i zlecieli się szybko po jakiś 4 godzinach ryku całej naszej trójki.A sprzątanie przestań nie bądz niewolnikiem własnego mieszkania ja też przez ich choroby nie posprzątałam dobrze że chionke udało się ubrać.Pozdrawiam i pomyśl że są tacy co mają gorzej a i tak twierdze że nie jestem złą mamą.Pozdrawaim Magda
    • Gość: luna Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 01:42
      Marleno, to nie Ty jestes zla matka, tylko jak sie cos zlego dzieje, to akurat wszystko wali sie w tym samym czasie. Myslisz, ze u mnie jest inaczej?Tez sie czasem sama sobie dziwie, ze jeszcze nie trafilam do czubkow. No, glowa do gory!!!! Pozdrawiam Cie serdecznie
    • Gość: Siunia Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 01:54
      Oj, Marlenko..... to takie normalne ;)Nie wiesz , że jak się wali to wszystko na raz? :)Zobacz jaka jesteś dzielna.Może inna na Twoim miejscu uciekłaby na koniec świata? ;)Głowa i uszyska do góry :)Pozdrawiam i przesyłam słoneczko z nad morza :)- Siunia
    • Gość: agata25 Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 08:08
      Teraz będzie już tylko lepiej!!!!!!pozdrawiam Agata
      • Gość: korol Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 08:37
        HelołsmileCzytam Twój post i tak jakbym widziała swoje życie czasamismileMam czasem tak samo dość jak ty. Wracam spracy i ryczę i to wcale nie dlatego, że jestem nieszczęśliwa, po prostu dopada mnie niemoc, nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, wymiękam i tyle, ale to jest takie ludzkie....Powinnam być silniejsza, przecież dwójka dzieci to nie tragedia, zwłaszcza, że jedno w styczniu skończy 10 lat, (drugie ma 9 msc), ale....Też nie znoszę tych wigilii z zegarkiem w ręku, ale nie umiem powiedzieć nie...A poza tym mój młodszy synek od nocy z wigilii na pierwszy dzień świąt rozpoczął gorączkę trzydniową, więc święta spędziłam na zbijaniu temperaturysadWiem że to zadne pocieszenia, ale nie jesteś samai jedyna, która sobie nie radzismileMam nadzieję, że dzieci mi kiedyś wybaczą, że nie byłam idealną matką, bo wiedzą, że bardzo je kochamsmilePozdrawiam optymistycznie mimo wszystko:benetton:papaEla mama Michała i Dominiki.
    • Gość: Elik Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 08:57
      Marlena trzymaj się, mam nadzieję,że dzieciakczkom już lepiej. Z jakiego powodu czujesz się złą matką przecież robisz wszystko jak najlepiej potrafisz?Ja w domu też nie zrobiłam gruntownych prządków chociaż miałam wolne i (odpukać ) wszyscy zdrowi. Prezenty kupiłam w pobliskim butiku - gatki mężowi ;)Natomiast na wymioty mam lekarstwo homeopatyczne polecam naprawdę. U nas kilka razy pomogło. Rhus Toxicodendron - zdaje się 9(to oznaczenie potencji, opakowanie koloru kawa z mlekiem).Dajesz do ssania dziecku starszemu 5 granulek do , młodszemu 3 rozpuść w wodzie. Potem tę samą ilość granulek rozpuszczasz w letniej wodzie1/2 szklanki i dajesz małymi łyczkami do picia co jakiś czas np co godzinę, lub jak się da. Za każdym razem mieszasz tę wodę przed podaniem. Zaszkodzić nie zaszkodzi a pomóc może. u nas wymioty zaczynały się zwykle w nocy. Maksymalnie kilka 3-4 rzy. Potem spokój i rano kilka biegunkowych kupek, 1-2 dni podwyższonej temperatury. Powodzenia i głowa do góry.
    • Gość: Gosia1 Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 10:53
      Zanim w ferworze pisania zapomnę - jak masz paragon, zwróć prezent, albo zamień na dobry egzemplarz. Ewntualnie kup coś innego (jak nie masz paragonu), tańszego lub nie - grunt, żebyś widziała uradowaną buźkę córeczki. Nawet nie wiesz jak to podnosi ogólny rodzinny nastrój :). Powiem Ci w sekrecie, że jak JA mam wyjątkowo podły dzień, idę do sklepu i kupuję jakiś drobiazg synkowi lub córeczce. Widząc Ich radość rośnie we mnie serce i wszystko idzie sobie precz (smutki oczywiście). A dlaczego dzieciom a nie sobie? Otóż mając ochotę na jakiś drobiazg dla siebie nagle dochodzę do wniosku, że tyle rzeczy mi potrzeba, iż zaczynam się gubić I OGARNIA MNIE CORAZ WIĘKSZA FRUSTRACJA, ŻE NA NIC MNIE NIE STAĆ...Więc takie coś jest po prostu bez sensu - dzieci cieszą się ze wszystkiego. :) Nie będę się powtarzać - dziewczyny napisały już prawie wszystko co i ja chciałabym Ci przekazać. Na jedno jeszcze zwrócę Twoją uwagę - ja nie pracuję poza domem (jestem wolnym strzelcem, panią swojego czasu) a i tak nie zrobiłam tego wszystkiego, co powinnam w domu. Nie wiem, co było "w powietrzu", ale większość moich koleżanek ogarnął jakiś marazm w tym roku. Kiedyś stojąc w kuchni i wściekając się w duchu na siebie (czułam taką potworną złość, miałam wrażenie, że jestem w chaosie, było mi źle) nagle doznałam olśnienia - przecież ja te cholerne szafki w kuchni mogę umyć dzień, dwa, dziesięć dni po świętach! Czy jest gdzieś napisane, że trzeba to robić przed świętami???? Przed był trzaskający mróż, ja przeziębiona, dzieci tyż - okna umyłam tylko "po łebkach", uprałam firanki - też pachniało, a co! Na dokładne mycie przyjdzie czas ;) (tylko nie wiem kiedy...:lol:) - i naprawdę nie spotkała mnie za to kara śmierci!!! Kochana, jestem skłócona dokładnie z teściami - nie poszłam do Nich na wigilię, i nie zamierzam tam w ogóle chodzić - wigilię dla nas i mojej Mamy urządziłam u siebie. Darek pojechał z dziećmi do Rodziców, wrócił tuż przed kolacją - totalny bajzel, kuchenka (jako jedyna wypucowana i kafelki koło niej) zapryskana olejem :lol: ze smażenia pierogów! Popatrzyłam tylko na to i...komisyjnie olałam! W temacie paskudnych mam i żon (bo paskudną synową jestem, co mogłaś przeczytać wyżej...) - od rana strrrrrasznie się kłóciłam z mężem, dzieci to widziały, ja ryczałam jak bóbr i miałam potwornie czarne wizje swojego życia. W coraz głębszą głębię mojej rozpaczy wpychała mnie świadomość, że płacząc w "ten" dzień wedle przepowiedni będę ryczeć cały rok! I tak w koło Macieju! Przy kolacji doszło do widowiskowego padnięcia sobie w ramiona, znowu oczywiście okraszonego moimi rzęsistymi łzami...Oj będę ja ryczeć w tym roku, będę...:lol: Następna sprawa - kochana zapamiętaj to proste powiedzenie bardzo porządnie: małe dzieci, mały kłopot, duże dzieci kłopot monstrualnej wielkości...Serio. Pamiętam swój lęk, ba - panikę, jak coś się działo z moimi dziećmi. Jak rzygały, fajdały pieluchy, jak się słaniały na nogach od gorączki. Pamiętam swoje wsłuchiwanie się w każdy Ich oddech. Teraz już tego nie ma, ale...Ale mam inne atrakcje zamiast. Bardzo wykańczające psychicznie, mobilizujące mnie do nieustannej uwagi, pilnowania tego co mówię, nawet tego co myślę. Bo teraz kształtuję zachowanie moich dzieci. A ja zamiast być oazą spokoju, wyrozumiałości i cierpliwości czasem wpadam w atak dzikiej furii czy histerii. Potem mam czarne wizje, jak to moje dzieci się "spaczają", jakie mają traumatyczne dzieciństwo, jak potem leżąc na leżance u psychoterapeuty opowiadają o matce histeryczce...:lol? A One to olewają! Znają mnie, wiedzą jaka jestem, że czasem muszę sobie pokrzyczeć, powściekać się, że to nie grozi absolutnie żadnymi konsekwencjami i dają na przeczekanie! <img src= Nawet niczego już Im nie muszę tłumaczyć - po prostu unikają wtedy bezpośredniej konfrontacji z mamusią (szaloną...), a jak mi przejdzie to przychodzą i rozmawiają ze mną jak gdyby nigdy nic. :lol: Mądre mam dzieci, co? ;) Gdybym zaczęła rozpatrywać to w kontekście czy jestem dobrą matką czy złą, powiesiłabym się...Moje dzieci mają mamę najlepszą na świecie, bo SWOJĄ WŁASNĄ! Kochają mnie taką jaka jestem, bo ja kocham Je takimi jakimi są. Nikt nie jest idealny - Ty również. Ale Twoje Dziabągi kochają Ciebie właśnie, bo to Ty jesteś Ich Mamusią. I daję Ci słowo - wybaczą Ci wszystkie potknięcia, o ile będziesz zawsze Ich kochać i okazywać to. I nauczysz na własnym przykładzie wybaczać te potknięcia. No bo kto ma uczyć tolerancji i wyrozumiałości, jak nie my? Głowa do góry Marlenko. Jeszcze tylko jedno - możemy się wspaniale dopełniać - ja nie umiem pracować poza domem. :lol: Szkoda, że mieszkamy tak daleko od siebie. Całuski Gosia
      • Gość: Marlena Re: Mam dość!!!!! IP: *.* 30.12.02, 23:00
        Buuuu jesteście kochane buuuu....(to oczywiście łzy wzruszenia :) ) niezawodne i takie mądre buuuu.Jak dobrze że jesteście... a Kuba nie wymiotował od wczoraj ani razu !!!! I może nawet pójdziemy na 2h na Sylwka kto wie (debiut teściowej w opiece nad dziećmi).Pozdrawiam i CUDOWNEGO SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU BEZ CZARNYCH MYŚLI NAD GŁOWĄ Z USMIECHNIĘTYMI DZIECIACZKAMI I MĘŻUSIAMI :hello: (a sobie egoistycznie życzę waszej mądrości życiowej :) ) Pa!
        • Gość: Marlena Re: Mam dość!!!!!do Gosi1 IP: *.* 30.12.02, 23:05
          Aha Gosiu - prezent dzisiaj oddałam i komisyjnie (cóż nie było niespodzianki) kupiłysmy dwa inne baaardzo niepraktyczne!!!Przy okazji gratuluję pierniczków i super córy :) Pozdrawiam i życzę rozwikłania rodzinnego konfliktu zbrojnego :hello:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka