No i jestem po niemożliwie długiej przerwie

.Ale fajnie.Jakie fajne wątki.

Branie za kudły mnie ominęło

, i inne takie spektakularne zapowiedzi odejścia

No to dobrze

Moje Dziecko to jakieś kuriozum grypoidalne

Przy 39,4 graliśmy jeszcze w Czarnego Piotrusia, przy 39,8 Rozpalony Piecyk robił Indiański namiot, a kiedy słupek rtęci wskazywał 40 (!) wykłócał się ze mną o książeczki do czytania... rano, jak gdyby nigdy nic,Skowronek ordynował Budzik czy inne Jedyneczki i tak do południa, aż znów przychodził atak goraczki... Czytanie Misiom, wycieranie im nosków i zakralanie kropelek do nosa...szpital polowy i radość Kluchy z tego teatru...i tak trzy doby.No ale już przeszło paskudztwo i uziemienie domowe

Odcięcie moje od Forum powodowało nagłe i niekontrolowane ataki melancholii, troski o los “sierot” forumowych i ogólnie poczucie wyalienowania

Drżączka odwykowa minęła...można sobie poforumować

No to jadę, otwieram hurtownię postów


Monik