Dodaj do ulubionych

"integracja" w pracy

26.12.06, 19:06
Od niedawna pracuje w jednym z panstwowych urzedów weszłam do grona długich
stazem pracowników którzy sa w jakis tam sposob ze soba zżyci , w czasie
pracy plotkują , jest tu tez w zwyczaju poranna wspolna kawa ,pogaduchy itd
generalnie ludzie są w dobrej komitywie rowniez z kierowniczką maja wspolne
tematy itd problem w tym ze ja niezbyt pasuje do tego towarzystwa pań w
pzrewazajacej wiekszoci srednim wieku no jest tez kilka młodszych , nie mam
z nimi tematów , np. nie pasjonuje sie avonem , ani gotowaniem , nie znam ich
zycia osobistego , niekoniecznie mam ochote opowiadac o swoim, oczywiscie one
są bardzo miłe mysle kobiety ja dla nich równiez jestem bardzo ale na
uprzejmosciach i usmiechach sie konczy, nie wchodze z nimi w rozmowy , kawe
wypijam u siebie z młodą kolezanka ktora zostalą przyjeta razem ze mną jednym
słowem nie integruje sie , z kierowniczką rowniez choc czuje ze powinnam bo
tak jest w zwyczaju uncertainCzy myslicie ze ten dystans moze zle wpłynac na ocene
moje osoby przez wspołpracowników /kierownictwo ze z tego powodu mogą np
stwierdzic ze sie nie sprawdzam ze pzredłuzyc mi umowy?Do pracy wszak chodzi
sie pracowac a nie towarzysko czy uwazacie ze integracja ze wspołpracownikami
jest konieczna?
Obserwuj wątek
    • mbwj88 Re: "integracja" w pracy 26.12.06, 19:21
      powoli
      bądź uprzejma, miła i usmiechnięta i to wystarczy
      wcale nie trzeba na siłę udawać koleżanki
      a czasami można uprzejmie o coś tam zapytać
      o gotowaniu warto posłuchać a nawet poprosić o radę bp to się może przydać
      z czasem jedne panie polubisz a inne nie
      jak się składają na imieniny to sie dołóż i tyle
      jakaś nadmierna poufałość ze strony nowego pracownika jest moim zdaniem gorsza
      niżeli skromność i umiar
      powodzenia
    • ivia Re: "integracja" w pracy 26.12.06, 23:40
      W państwowym urzędzie? Integracja z kierowniczką i starszym personelem jest
      niezbędna, bo jak nie to zawsze będziesz ta obca.
      Pracowałam kiedyś w firmie prywatnej ale lokal wynajmowaliśmy od państwowego
      zakładu wiec wiem jak takie układy wglądają. Ploteczki, kawusia, imieninki, jak
      ktoś nie przystawał to ciężko mu sie pracowało. Najbardziej mnie wkurzały te
      ich zwroty: pani krysiu, pani bożenko, moniczko... ble
      Ale mam nadzieję, że twój urząd państwowy jest może bardziej cywilizowany.
      Życzę cierpliwości i powodzenia.
    • lola211 Re: "integracja" w pracy 27.12.06, 06:49
      Do pracy wszak chodzi
      > sie pracowac a nie towarzysko czy uwazacie ze integracja ze wspołpracownikami
      > jest konieczna?

      W pracy spedza sie pol dnia, pol zycia.Nie wyobrazam sobie, by z biegiem czasu
      nie zniwelowac dystansu i nie zaczac przystawac do grupy.
      Stały zgrany zespol powinien Ci w tej integracji pomoc, ale i Ty powinnas
      wykazac troche inicjatywy, bo zostaniesz uznana za nieprzystepnego mruka, czy
      wywyzszajaca sie ksiezniczke i wowczas pozamiatane, zawsze bedziesz "ta obca".
      Jednym sztuka integracji przychodzi łatwiej, innym potrzeba czasu, kwestia
      charakteru.
    • blekitnykoralik Re: "integracja" w pracy 27.12.06, 10:27
      Ja myślę, ze powinnaś byc miła, ale jeśli nie masz ochoty sztucznie się
      integrować i sprawiać na siłę, by stosunki były jeszcze cieplejsze, to tego nie
      róbsmile Pewnie naturalnie wszystko się ułoży, albo po prostu taka jesteś i masz do
      tego prawo. Szefowie zwykle zwlaniając pracowników biorą pod wzgląd ich
      zaangażowanie w pracę, a nie w kontakty towarzyskie. Jeśli tylko nikogo tym nie
      krzywdzisz, bądź sobąsmile
      A integracja w pracy polega na umiejętności współdziałania z współpracownikami w
      sprawach zawodowych, a nie pomocy kulinarnej, życiowej...itp. Pomyśl, czy byś
      się w ogóle nad tym zastanawiała, gdyby kierownikiem był facet?smilesmilesmile
    • justi54 Re: "integracja" w pracy 27.12.06, 10:29
      Ja jestem najlepszym potwierdzeniem "integracji" w pracy, ale jeśli chodzi o
      rzeczy związane z pracą. Potrafię się doskonale dostosować do zespołu, każdemy
      pomóc jeśli tego wymaga sytuacja itd ale! Wara od mojego zycia prywatnego, nie
      obchodzę w pracy urodzin (jako jedyna z wszystkich pracowników), nie
      powiadomiłam nikogo o moim ślubie, o ciąży do 8 miesiąca nikt nie wiedział że
      spodziewam sie dziecka, nie łamię sie opłatkiem na "opłatkowych" spotkaniach,
      nie zapraszam nikogo do domu ani u nikogo nie bywam. Reasumując praca jest dla
      mnie tylko pracą a dom to moja prywatna sprawa.
    • patka1024 Re: "integracja" w pracy 27.12.06, 13:49
      Ja napiszę z trochę innej strony... bez podstawowej integracji (niekoniecznie
      plotkowanie o osobistych sprawach!) jest ciężko funkcjonować w zespole. W grę
      wchodzą tutaj różne czynniki:
      - samopoczucie takiego wyalienowanego pracownika (człowiek to zwierzęcie stadne
      i potrzebuje dobrych stosunków ze "stadem");
      - szybkość wdrażania nowego pracownika (wyższa, gdy nowy pracownik szybko
      złapie kontakt z resztą);
      - funkcjonowanie zespołu (lepsze, gdy zespół jest zgrany);

      Sama jestem przykładem "wolnej" integracji i raczej zachowuję dystans w pracy,
      jednak widzę też swoich pracowników.

      Chłopak, bardzo dobry specjalista, nie złapał kontaktu z zespołem... oczywiście
      nie zaważyło to na ocenie jego okresu próbnego, jednak widać było, że nie czuje
      się dobrze - po pół roku pracy zrezygnował. Z drugiej strony widzę też, że
      osoby o słabszych kwalifikacjach są w stanie szybko się przystosować, jeśli
      mają wsparcie zespołu.

      Pomyśl przede wszystkim o własnym samopoczuciu przy pracy w takich warunkach.
      Nic na siłę, jednak pamiętaj, że lepszy zespół to zgrany zespół.

    • monia145 Re: "integracja" w pracy 27.12.06, 14:40
      Spokojnie i powoli...jak sama piszesz,pracujesz tam od niedawna. Obserwuj
      towarzystwo, będąc miłą i uśmiechniętąsmile Z czasem, jak rozpracujesz ten
      kolektyw, to pewnie okaże się, że panie w średnim wieku niejednym Cię mogą
      zaskoczyć- pozytywnie, rzecz jasnasmile
      Ja też przyszłam do pracy, do grona nauczycieli z długim stażem. Juz widzę, że
      z niektórymi nigdy nie złapię konataktu, innych powoli poznaję i pewnie ich
      polubię. Ale wychodzę z założenia, że nic na siłę, bo takie zabiegi wciskania
      się tam, gdzie nie jestem mile widziana, mnie samą by dołowałysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka