Drogie emamy! Wnerwiłam sie wczoraj do potęgi! Jak wszyscy wiemy dziś w nocy rozdane zostały Oskary. Telewizja polska przygotowała z tej okazji prawdziwą ucztę dla miłosników dobrego filmu. Główną atrakcją miała byc nasza słynna rodzima produkcja nominowana do Oskara, czyli "Katedra" Tomka Bagińskiego. I teraz uwaga, zgadnijcie o której ową "Katedrę" wyemitowano? O godzinie 24.45!!!! Ależ mi się ciśnie na usta, oj, ciśnie mi się. Filmik trwa raptem 10 minut. Czy nie można było wygospodarować paru minut na emisję tego filmu odrobinkę wcześniej? To samo było tydzień czy dwa tygodnie temu z filmami Kieślowskiego. Ja już nawet nie wspominam o filmach dokumentalnych autorstwa wspomnianego reżysera, ale "Czerwony" (!!!!) był o północy. Hmmm, może sceny zbyt drastyczne

Wiecie co? Trafia mnie regularny szlag, bo: primo, na to idą nasze pieniądze, secundo, lepiej pokazać jakąś sieczkę lub kolejną superprodukcję w polskim wydaniu

, tertio, czy mają nas za idiotów? Rano pędzimy z Luśką do przedszkola, dziecko i tak ma problemy z dobudzeniem mnie, bo matka spragniona strawy duchowej często czeka na te późne emisje. Ale czy tak musi być? Napiszcie co o tym sądzicie. Pozdrawiam

, niewyspana KunkaPs. Niestety wczoraj padłam nim zdążyłam zobaczyć "Katedrę:, może dlatego jestem teraz zła ;, wrrr. Ale przynajmniej "Męskie sprawy" pokazano o przyzwoitej porze.