nisar
28.12.06, 13:00
osoby: babcia (późna pięćdziesiątka, żwawa, kulturalna, dobrze ubrana),
znajoma babci (najwyraźniej znająca rodzinę babci od dawna).
ZB: No ale to Ewunia nie chce mieć więcej dzieci? Zawsze marzyła o trójce, a
tu tylko Krzysio...
B: No widzisz, a teraz jakoś tak... Wiesz, oni z zięciem dużo w siebie
inwestują, dwa-trzy razy do roku jeżdżą na narty, latem nurkują... Krzyś to u
nas dużo jest, ma swój pokój, książki, zabawki. Z rodzicami to nie wyjeżdża,
za mały jeszcze...
ZB: No a jak w szkole?
B: Wiesz, ta szósta klasa trudna, a tu zaraz egzaminy do gimnazjum. Ale my
się bardzo włączamy, razem przerabiamy co trudniejsze tematy. Z dziadkiem ma
bardzo dobry kontakt, rozumieją się jak rzadko. Jak chory to też u nas leży,
a i nocuje często, nierzadko pytam wieczorem "Krzysiu, to co, dziadek Cię
odwiezie do domu?", ale on woli u nas, wiesz Ewa z zięciem późno wracają,
zawsze a to basen, a to siłownia, jakieś kolacje służbowe, to tam by sam
siedział...
W tym momencie panie wysiadły, a ja zaczęłam się zastanawiać, ile też dzieci
obecnie właśnie tak ma.