Dodaj do ulubionych

łyżwy - poradźcie

29.12.06, 00:33
W moim mieście niedaleko powstało fajne sztuczne lodowisko, moje chłopaki aż
piszczą na samą myśl o jeżdżeniu na łyżwach, których nigdy wcześniej nie miały
na nogach ... Ja sama jeździłam ostatnio kilkanaście lat temu, ale będę
musiała posłużyć jako pierwszy nauczyciel. Czy macie już takie doświadczenia
za sobą? Od czego zacząć? Na co zwrócić uwagę? Wreszcie - jak im się to
spodoba na jakie łyżwy się zdecydować?
Obserwuj wątek
    • limonka_3 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 07:23
      Widziałam fajne łyżwy Decathlon które mają wkładkę umożliwiającą dopasowanie
      butów do kilku rozmiarów (np. od 21-24 czy cos podobnego). Napewno buty muszą
      być usztywniane w kostce (to jakbyś kupowała używane). I jeśli będziesz ich
      uczyć to początkowo zabierz na lodowisko tylko jedno dziecko naraz wink
    • isma Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 08:35
      My jestesmy zapalonymi lyzwiarzami, ja swego czasu jezdzilam nie tylko
      amatorsko. Corka ma lat 4 i tez jezdzi. Lyzwy dla niej na razie wypozyczamy
      (rozmiaru 25 w sklepach nie widzialam), upewniwszy sie, czy wypozyczalnia
      dysponuje dobrze naostrzonymi - to wazne, bo na tepych dziecko sie raz-dwa
      zniecheci, bedzie zmuszone do dreptania, a nie do slizgow, nogi je beda bolec -
      zero przyjemnosci.
      Dobrze jest wybrac sobie takie lodowisko, albo taka pore jezdzenia, zeby bylo
      malo ludzi. Zniechecajace dla poczatkujacego jest balansowanie w otoczeniu
      smigajacych byczkow w hokejowkach, ktorzy scinaja wszystko, co im na drodze
      stanie.
      Ja nie "ucze" techniki, po prostu wpuszczam dziecko na lod i samo walczy z
      oporem materii. Nie trzymam za reke (a juz zwlaszcza nie jedna, bo wtedy
      wyrabia sie nawyk odpychania ciagle ta sam lyzwa). Ucze tylko upadania (w miare
      mozliwosci nie do tylu)i pokazuje, jak hamowac. W ramach odpoczynku bawie sie w
      pociag wink)).
    • jana_mama_misi Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 09:08
      Ja od siebie dodam tylko ze warto dziecku zalozyc kask na glowe, upadki do tylu
      sa nieuniknione (zakladam zwykly narciarski). Ja zrobilam tak jak Isma,
      wpuscilam dziecko na lod, podpatrywala jak inni jezdza i sie sama nauczyla.
      Uczylam ja tylko jak bezpiecznie upadac. W tym roku chcialabym jeszcze kupic
      ochraniacze na kolana i lokcie.
      Pozdrawiam J.
      • swinka_morska Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 10:01
        a moze od razu taki zestaw hokejowy, tylko bez kija? no bez przesady z tymi
        ochraniaczami... wystarcza porzadne ciuchy, pozatym lod to nie beton i upadek
        jest inaczej amortyzowany - wyobraz sobie, ze nie boli nic, najgorszy jest
        tylko kontakt z mokrym, pozniej mokre rekawiczki
        • jana_mama_misi Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 12:15
          Upadek na lod boli. Kask na glowie Misi uchronil ja nie raz, stuk o lod byl
          taki ze widownia patrzyla czy wstanie. Własnie, stroj łyzwiarza powinen byc
          lekki, zeby nie krepowal ruchow, nie taki jak na narty i faktycznie najlepiej
          nieprzemakalny.
          Pozdrawiam J.
          • zuzanna56 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 12:19
            jana_mama_misi napisała:

            > Upadek na lod boli.
            >

            Oj, bardzo boli....
      • jusytka kaski ... 30.12.06, 23:40
        Kaski mamy i to orzechy, czyli chroniące potolice, to jest moja pierwsza
        inwestycja, dobrze pamiętam jak sama kiedyś uderzyłam tyłem głowy o lód brrr. Co
        ciekawe na lodowisku nikt inny w kasku nie jeździł ...
    • aniazm Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 10:01
      a w jakim wieku zacząć uczyć dziecko?
      • bj32 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 10:29
        Jak porządni chodzi. A mój mąż mi obiecał, że pokaże córce, jak się przewrócić
        i nabić guzawink. Jak to zobaczę i będzie fajne, to Wam Go porzyczę.
        • bj32 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 10:30
          Czy też pożyczę.
      • swinka_morska Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 11:59
        aniazm napisała:

        > a w jakim wieku zacząć uczyć dziecko?
        najlepiej to wtedy, kiedy samo zechce posiasc ta umiejetnosc - od jej
        nieposiadania gorszy nie bedzie, a i sie nie zniecheci, ze musi sie czegos
        uczyc na sile
        • zuzanna56 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 12:07
          Mój syn najpierw nauczył się jeździć na rolkach. Rok temu poszliśmy na
          lodowisko i radził sobie świetnie.
          Córka ma niecałe 6 lat i teraz w lecie nauczyła się jeździć na rolkach więc
          niedługo spróbuje jazdy na łyżwach.
          Mąż też nauczył się jeździć na rolkach.
          A ja? Rok temu odważnie ruszyłam w wypożyczonych łyżwach na lód i... wywaliłam
          się jak długa. Trochę pojeździłam z synem za rękę. Cóż, to chyba nie dla mnie.
          • beata985 Re: łyżwy - poradźcie 29.12.06, 15:17
            moi jeżdżą drugi sezon
            starszy, w zeszłym roku 8 latek, po prostu założył łyżwy i pojechał. Jezdzi
            niestety na razie na wypozyczonych,bo nie umiemy trafic z rozmiarem, a nie będę
            co roku zmieniała za ponad stówe
            młodsza miała 4 lata-dostała tez uzywki, trochę się bałam bo były za duze ale
            dała radę i w tym roku juz próbuje sama, bez trzymanki, zresztą juz w zeszłym
            próbowała, teraz odswieza.
            przyznam, ze przy niej przez dwa tygodnie z lodu schodziłam mokra, więc ubierz
            się luzniej
    • edytkus Re: łyżwy - poradźcie 30.12.06, 04:54
      Moja czterolatka uczeszcza na lekcje od dwoch miesiecy. Przy zakupie lyzew powiedziano nam ze do
      lekcji powinny byc skorzane, do jazdy rekreacyjnej nie musza. Wybralismy wiec skorzane, na miejscu
      zostaly umodelowane w kostce i naostrzone. Poniewaz kupuje sie numer wieksze (a moze w przyp.
      lyzew jest inna numeracja?) na razie nie musielismy wymieniac rozmiaru chociaz stopa juz pol numeru
      urosla. Corka jezdzi w kasku (raz fiknela takiego koziolka do tylu ze gdyby nie kask w najlepszym
      razie mialaby wstrzas mozgu). Na pierwszych dwoch zajeciach miala caly zestaw ochraniaczy, ale
      okazaly sie zbedne. Lodowisko jest kryte i naprawde nie jest zimno, corka jezdzi w spodniach i bluzie
      z polaru dlatego ze amortyzuja upadki i nie przemakaja tak szybko (z jakiegos powodu male dzieci gdy
      naucza sie bepziecznie przewracac robia to dla zabawy, lubia tez sie obrazac i lezec/siedziec/czolgac
      sie na lodzie). Bardzo wazne sa rekawiczki, z piecioma palcami, ale nie narciarskie ortaliony - po to
      zeby dlonie nie zmarzly i nie przemokly po wywrotce czy otrzepywaniu ubrania. Ja sama postanowilam
      zakupic lyzwy pomimo nie jezdzenia od 20 lat, jezdze w weekendy z corka. Ubieram sie w dresy i t-
      shirt pod spod oraz rekawiczki wink Bluza na t-shirt to na wypadek poobijania lokci, ale poki co jeszcze
      sie nie wylozylam (tfu tfu tfu, przyznaje jednak ze moje lyzwy nie byly ostrzone). Przygladam sie (z
      daleka nie slychac) ruchom corki podczas lekcji a potem sama probuje czego nie umialam wink) Na
      poczatku bolaly mnie strasznie stopy, wiele poczatkujacych doroslych osob sie na to skarzy ale grunt to
      nie sciagnac lyzew oraz wytrzymac te 5-10 minut gdzies na lawce ze stopami w gorze. Jak juz
      wczesniej wspomniano dziecko nie moze miec zadnego podparcia ani byc ciagniete za reke, na
      poczatku moze chodzic po lodzie zeby zaznajomic sie faktura i utrzymaniem rownowagi. Czasem w
      miare mozliwosci powtarzam w domu (w skarpetach na podlodze) z corka "kroki" ktorych nie zalapala
      na lodzie, to bardzo pomaga. Niestety, moje dziecko za lyzwami nie przepada, ale niektore dzieci w jej
      wieku zasuwaja jakby sie w lyzwach urodzily. Powodzenia.
      Acha, moja corka na lodowisku jest czesto spragniona wiec warto brac cos do picia bo z tego co
      obserwuje inne dzieci tez maja ten "problem."
    • jusytka Mamy za sobą ten pierwszy raz :) 30.12.06, 23:52
      Ubrałam ich w kombinezony narciarskie i to był dobry pomysł, bo amortyzowały
      upadki i nie przemokli (u nas nie ma mrozu jeszcze). Na początku ciągle się
      przewracali, ja ciągnęłam jednego, mąż drugiego za rękę (sami nie mieliśmy łyżew
      i bardzo dobrze). Póżniej jednak zdecydowali sie na samodzielne kroki (bez nas),
      ale po lodzie bardziej chodzili niż jeździli, ale udało im sie tak przejść całe
      lodowisko smile, co ciekawe mimo że tyle mieli upadków w drodze powotnej już
      dopytywali sie kiedy znów pójdą na lodowisko, wiec spodobało im sięsmile Na pewno
      za ciepło ubrałam ich i siebie - cienki polarek wystarczy pod cienką kurtke
      narciarską i cieniutka czapka pod kask Podobno ma powstać jakaś szkółka, myśle
      że to dobry pomysł, bo sama mówiąc szczerze nie bardzo wiem jak mam sie zabrać
      za tą naukę ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka