jeśli kupił kwiatki czy książke to rozumiem, ale posty "mąz kupił mi
samochód", czy "mąz kupił mi komputer" zadziwiają mnie.
Nie ustalacie wspólnie takich wydatków? U nas jest tak, ze kasa jest wspólna
i oboje myslimy, na co wydac (jeśli w ogóle jest co wydawac ponad to, co na
życie, hehehe...). Ja w tajemnicy przed mężem nie kupuje telewizora czy
pralki, tak samo on- jak chce mnie czyms uszczęśliwic, to się zastanawia, że
może kupiMY to czy tamto.
Chyba, że d;la tego męża, który kupil auto, to jest tak drobny wydatek, jak
kwiatki dla kogos innego, wtedy zrozumiem.
Tego typu opisy- mąż mi kupił- kojarza mi sie z głupią żonką, która nie ma
wglądu w finanse rodziny i tylko prosi męża "kup mi to fuuuuuutro" robiac
maślane oczy. Taka rodzina jest w serialu..."Sąsiedzi" chyba, małżeństwo: ona
siedzi w domu i jest ładna i głupia a on, Cezary bodajże, jest Głowa Rodziny.
Jak to jest u Was?
Sytuacja podobna ale gorsza tez mnie dziwi- proszenie faceta o pieniadze na
zycie. Niewyobrażalne jak dla mnie. "Kochanie, bardzo prosze, daj mi chodziaz
100zł, bo nie mam za co kupic mleka, chleba i pieluch.."...horror