eugeniusza
20.02.07, 07:40
Jestem traktowana przez moją synową jak piąte koło u wozu. Zupełnie nie wiem
dlaczego.Syn z żona mają własne mieszkanie, nigdy nie mieszkaliśmy razem.
Zupełnie sie do nich nie wtrącam. Czasami w niedzielę w padają do mnie na
obiad , bardzo rzadko ja do nich. Moja synowa traktuje mnie jak coś gorszego,
nie mam tyle pieniędzy co jej rodzice. Mam wrażenie , że robi wszystko żeby
odsunąć mnie od syna / dwa lata temu zmarł mój mąż, jestem sama, ale
pracuję ,i radzę sobie z życiem, nie zatruwam życia synowi/.Parę razy była w
stosunku do mnie wręcz nie grzeczna. Teraz urodziło im sie dziecko. Nie
udzielam żadnych rad, ale chcę potrzeć jak rośnie ta maleńka. Co mam zrobić,
żeby synowa pozwoliła mi uczestniczyć w życiu tego dzieciątka?? Bardzo się
cieszyłam ze szczęścia mojego syna , bardzo lubiłam jego dziewczynę /teraz
żonę/ , o ona traktuje mnie zło które lepiej żeby zapadło się pod ziemię.Nie
muszę mówić że cholernie mi z tym źle.