kluska25
04.05.03, 10:35
Wiecie co,siedzę w domu i zastanawiam się nad moimi koleżankami,które nie
mają dzieci.Kiedy ja byłam jeszcze panną,bezdzietną, dzwoniły do mnie prawie
codziennie.Od kiedy jestem matką (dwa lata),nie dzwoni do mnie nikt.Na
początku,tuż po urodzeniu Kasi,jeszcze jakoś
było,dzwoniły,przyjeżdżały,chciały zobaczyć małą.Ale powoli zaczynały się
oddalać.Wiem,że na początku miałam dużo obowiązków,ale zawsze do nich
dzwoniłam,miałam depresję poporodową,potrzebowałam pomocy,wsparcia,ale nie
otrzymałam go.Póżniej gdy Kasia podrosła,zaczęliśmy robić w domu różne
imprezki,nie powiem,koleżanki przychodziły,zawsze miały co zjeść,gdzie się
przespać,ale czasami poprostu robiły łachę,że przyjdą.Pytałam,dlaczego nie
dzwonią,tłumaczyły się pracą.Cholera,ja też kiedyś pracowałam,co więcej
miałam na głowie młodsze rodzeństwo,i miałam czas na telefony,spotkania.W
końcu postanowiłam nie dzwonić do rzadnej z nich.I wiecie co,widzę,że mają
mnie w d....W środę (po 3 tyg.ciszy),zadzwoniła moja najlepsza koleżanka
Paulina,zaprosiłam ją na piątek,miała zadzwonić i cisza.Nie wiem być może
się zmieniłam,może nie ma ze mną o czym pogadać,bo siedzę w domu
sprzątam,gotuję,piorę....jestem NUDNA.Jest mi naprawdę smutno,nie mam
przyjaciół,jestem sama.Magda