courtney
20.03.07, 13:15
Dzis rano jako ze z powodu ostrej grypy żołądkowej nie mogłam podniesc sie z
łożka zadzwoniłam do pracy celem wybrania jednego dnia urlopu na rządanie ,
mogłam leciec do lekarza wziasc poprostu chorobowe ale nie ,nie chce ,licze
ze ten dzien urlopu pomoze mi dojsc do siebie i załozenie jest takie ze jutro
znow do pracy juz bez wzgledu na samopoczucie.Dzwonie wiec do tej pracy z
powodu nieobecnosci kierownika telefon odebrała moja współpracowniczka
wysłuchałam steku przeklenst obelg i hasło dokłądnie cytuje: wisisz mi juz 3
dni urlopu (bo dokładnie tyle wykorzystałam od poczatku roku)prenetsje jak
smiem brac urlop ze nikt mi go nie da ,zamurowało mnie bo u nas nie ma nawału
pracy,mam mase urlopu + dodatkowe 10 dni zdrowotnego z powodu grupy
inwalidzkiej, 4 dni urlopu na rzadanie jest zagwarantowane ustawowo moja
sytuacja dzisiaj była naprawde extremalna ,jak wiec jakis szeregowy pracownik
moze mi robic z tego powodu awantury?Zadzwonilam do kierownika wszystko super
nie ma sprawy nic sie nie dzieje , a ja mam podniesione cisnienie i czuje sie
jeszcze gorzej